Paweł Wimmer - blog towarzyszący kursowi języka HTML w Helionie. Założony 10 czerwca 2006.
| < Czerwiec 2006 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
A teraz ebooki
A to moje
Abonowane kanały Youtube
Adresy e-mail
Agregatory
Blogi
Książki i ebooki
Kursy polecane
Software
Witryny



darmowe liczniki - od 17.02.2008

Nowości Helionu


Skopiuj CSS
piątek, 30 czerwca 2006
OpenOffice.org Math

Gdyby ktoś chciał publikować strony HTML z tekstami matematycznymi, może wykorzystać do tego moduł Math w bezpłatnym pakiecie biurowym OpenOffice.org. W lutym napisałem do Złotych Myśli ebooka pt. "OpenOffice Math dla uczniów i studentów", którego można sobie ściągnąć za darmo i do woli używać. To zaledwie 30 stron w formacie PDF, opisujących technikę tworzenia i składnię formuł matematycznych.

Ebooka można pobrać z mojej strony domowej - bezpośredni link: http://wimmer.neostrada.pl/OpenOfficeMath.pdf (415 KB objętości).

Polecam, bo moduł matematyczny w OpenOffice jest świetny, a technika w sumie dość prosta - dla uczniów i studentów to idealne rozwiązanie. Jak zresztą cały OpenOffice :-)

23:43, prwimmer , eBooki
Link Komentarze (1) »
Internet Explorer 7 beta 3

Szybki strzał: Internet Explorer 7 beta 3 do wzięcia z Microsoftu. Co nowego, jak się przyjrzymy.

http://www.microsoft.com/

09:03, prwimmer , Teksty
Link Komentarze (8) »
czwartek, 29 czerwca 2006
iThink

"iThink to platforma oparta na zasadach „social publishing”, która umożliwia publikowanie wszelkiego rodzaju materiałów: tekstu, audio, foto, video. Każdy kto chciałby „wyrazić się” poprzez publikowanie może skorzystać z iThink i przedstawić swoje poglądy internautom." - mówi o sobie sam serwis.

Jeśli czujesz się na siłach, możesz wypróbować współudział w dziennikarstwie obywatelskim w serwisie iThink. To bez dwóch zdań ciekawa, zorganizowana forma uczestniczenia w tworzeniu zawartości Sieci. A czy dziennikarze-amatorzy wytrzymają w zapale, i jaki będzie poziom merytoryczny, językowy i oglądalność, to się jeszcze okaże. Takie Wikibooks, jedna z bardziej obiecujących form "co-publishingu", moim zdaniem nie spełniają oczekiwań, bo rozwijają się anemicznie, a i poziom jest taki sobie, to put it mildly.

Myślę - iThink - że przeżyją niektóre serwisy tego typu, a w tych, które przeżyją, przetrwają niektórzy autorzy (ci nieczytani zrezygnują) - czysty dobór naturalny, najbardziej demokratyczna, głosowana przez kliknięcia, postać publicznej akceptacji. Ale to jedna z kuźni talentów dziennikarskich - niech choćby kilka osób wyróżni się z tłumu piszących, a będzie to sukces.

18:29, prwimmer , Teksty
Link Dodaj komentarz »
Firefox się opóźnia

W kalendarium Helioniki 27 czerwca miał być dniem ukazania się finalnej wersji Firefoksa 2.0 (dane jeszcze z ubiegłego roku), tymczasem na razie zapowiadane jest ukazanie się w pierwszych dniach lipca wersji 2.0 beta 1. Wróży to przesunięcie inauguracji "liska" na jesień, więc trzeba uzbroić się w cierpliwość. Zespół Aviary.pl na pewno szybko przygotuje polską wersję programu. Najciekawsze będzie chyba to, jak bedzie się sprawować nowy silnik. Nowe możliwości CSS możesz sprawdzić w Web Devout.

18:23, prwimmer , Teksty
Link Komentarze (8) »
Bez imprimatur

Osiem lat temu opublikowałem ten tekst w PCkurierze. W Internecie to całe wieki. W ostatnich dwóch latach przeżywamy blogową rewolucję, która niemal zniosła techniczne bariery oddzielające zwykłego człowieka od publicznej platformy wyrażania poglądów - wydaje się, że tekst jest przez to jeszcze bardziej aktualny niż kiedyś, aż sam się zdziwiłem. Nie zmieniam w nim ani słowa, a Czytelnik sam może ocenić, na ile poruszone w nim problemy dotykają dzisiejszego "dziennikarza obywatelskiego", a przede wszystkim jego własnych czytelników.


(PCkurier, listopad, 1998)

Nieograniczony dostęp do informacji może być w jednakowym stopniu błogosławieństwem, jak i utrapieniem. Internet nie odbiega pod tym względem od klasycznych mediów, choć jego techniczne cechy sprawiają, że stanowi on pod tym względem nową jakość, z którą należy się liczyć przy badaniu społecznych skutków przepływu informacji.

Warunki techniczne i ekonomiczne sprawiały zawsze, że opublikowanie czegokolwiek stanowiło dla zainteresowanych osób barierę niemal nie do przebycia, a najrozmaitsze formy kontroli, od wszechwładzy kościelnego imprimatur poczynając, skutecznie gasiły zapędy wyznawców wolnej myśli.

Internet stał się przełomem, z jakim nie mieliśmy jeszcze do czynienia w całej historii społecznej komunikacji. Gdy spróbujemy porównać działanie światowej sieci z jakąś tradycyjną formą, łatwo dostrzeżemy podobieństwo do publicznej tablicy ogłoszeniowej, do której każdy może w dowolnej chwili podejść i nabazgrać, co mu się żywnie podoba, a chwilę później dostęp do owych mądrości może mieć sto milionów osób, jeśli tylko uznają za stosowne zerknąć do tego akurat zakątka internetowej galaktyki. Aktualność przekazywania informacji jest tutaj, przynajmniej teoretycznie, zbliżona na faktycznego biegu wydarzeń, czym Sieć może wyprzedzać nawet radio i telewizję, nie napotykając na typowe ograniczenia pojemności tych mediów.

Za jeszcze istotniejszą cechę Internetu można uznać dwa fundamentalne wyróżniki, które czynią historyczny wyłom w sposobach komunikowania się. Jednym z nich jest demokratyczna, niczym nie ograniczona wielość nadawców. Internet zrównuje w prawach mędrców i głupców, uczciwych i hochsztaplerów, ludzi wykształconych i półanalfabetów - jakiegokolwiek kryterium byśmy tu nie przyjęli. Przestają się liczyć wykształcone przez stulecia zasady doboru, dzięki którym można było mieć pewność (przynajmniej w cywilizowanych krajach), że za przekazywaną treścią stoi człowiek o określonych kwalifikacjach, gwarantujący niezbędne minimum jakości. Drugim wyróżnikiem jest brak jakiejkolwiek kontroli nad nadawanymi treściami, co sprawia, że obok doskonałych, kompetentnych źródeł informacji na równych prawach istnieją w Sieci nieprzytomne brednie, gdyż głupoty nikt nie cenzuruje. Sieć może być także w wielu wypadkach niemal wyłącznym źródłem informacji - już teraz World Wide Web i Usenet (grupy dyskusyjne) są miejscem, w którym bez większych przeszkód można dotrzeć do treści nie akceptowanych na ogół przez zwykłe media, trzymające się cywilizowanych kryteriów doboru informacji.

Internet wywołuje kulturową rewolucję, której zasięgu nie zdołali sobie jeszcze w pełni uświadomić urzędnicy, żyjący w spetryfikowanym świecie oficjalnych dokumentów. Jak nigdy przedtem, na odbiorcy informacji spoczywa obowiązek samodzielnej oceny treści, do których dociera on w swoich internetowych wędrówkach. Nie istnieją przecież żadne elektroniczne filtry, które w magiczny sposób namaszczają prawdę i piętnują kłamstwo. Żadna przeglądarka internetowa nie będzie zawierać w sobie cenzora, który na wzór klasyfikatora obyczajności witryny odczyta przypiętą do strony etykietkę wiarygodności jej treści. Żaden urząd na świecie nie będzie w stanie wystawić stosownego imprimatur dla setek milionów zmieniających się ciągle stron, pomijając już ten drobiazg, że niemożliwe jest ustalenie kryteriów oceny.

Aby zdać sobie sprawę z szans, a zarazem zagrożeń niesionych przez ocean informacji, wystarczy uprzytomnić sobie tempo rozwoju technicznej strony Internetu i rozmiary tego potopu stron, do których teoretycznie możemy dotrzeć nie wychodząc za próg swojego domu. Niewielu lat trzeba, aby nie mogły się z nim równać żadne zasoby biblioteczne, księgarniane czy archiwalne, do których możemy sięgnąć dzisiaj, a więc zasoby poddane rzetelnej kontroli. Naszą codzienność zbombardują strumienie informacji, które po prostu wymkną się weryfikacji.

Sytuacji tej nie będą mogły stawić czoła żadne urzędy, gdyż nie będzie to po prostu możliwe. Między użytkownikiem Internetu a zalewem informacji nie pozostanie już żadna bariera, a na straży prawdy i intelektualnej uczciwości będzie musiała stanąć jego własna zdolność do oddzielenia ziarna od plew. Internet staje się nagle surowym weryfikatorem systemów nauczania, które będą musiały kłaść coraz większy nacisk na umiejętność uczenia się, rozumienia odbieranych treści, rozpoznawania problemów, logikę myślenia. Zamiast tradycyjnej ryby, uczeń czy student będzie musiał dostać wędkę, gdyż tylko w ten sposób zostanie rzetelnie przygotowany do interpretacji otaczającej go rzeczywistości. Nie budowa pantofelka, lecz rachunek nazw i zdań, nie rozmnażanie ślimaka, lecz zasady wnioskowania muszą stanowić wyposażenie człowieka stającego naprzeciw świata informacji.

Oczywiście od dawna wiele się mówi o unowocześnianiu systemu edukacyjnego i oferowanych przez niego treści. Anemiczne działania państwa w coraz większym stopniu wspierają firmy, osoby prywatne i rozmaite fundacje, choć ich zbiorowy wysiłek ciągle jeszcze jest dalece niewystarczający, aby sprostać rzeczywistym potrzebom. Internet może się stać nieoczekiwanym sprzymierzeńcem, wymuszającym swą specyfiką prawdziwe zmiany - społeczeństwo, które nie potrafi rozumnie inwestować w edukację, popełnia cywilizacyjne samobójstwo.

07:35, prwimmer , Teksty
Link Komentarze (7) »
Książka: PHP5. Profesjonalne tworzenie oprogramowania
PHP5. Profesjonalne tworzenie oprogramowania
Autor: Sebastian Bergmann
Tłumaczenie: Wojciech Moch
ISBN: 83-246-0069-8
Tytuł oryginału: Professionelle Softwareentwicklung mit PHP 5
Format: B5, stron: 208
Przykłady na ftp: 66 kB 
Data wydania: 12/2005
Cena książki: 29.70 zł
Książka: 101 praktycznych skryptów
101 praktycznych skryptów na stronę WWW. Wydanie II
Autor: Marcin Lis
ISBN: 83-246-0278-X
Format: B5, stron: 216
Przykłady na ftp: 2110 kB 
Zmiany od poprzedniego wydania
Data wydania: 01/2006
Cena książki: 27.00 zł
środa, 28 czerwca 2006
CSS Tab Designer

Ciekawe narządko, bezpłatny edytor menu generowanych za pomocą CSS. Można wczytać jeden z gotowych sampli, a potem obejrzeć, jak dane menu wygląda w takim czy innym układzie. Oczywiście sample można podmienić na własne listy adresów, które wejdą do menu. Całość można zapisać, a także wygenerować jako plik HTML, choć akurat edytor trochę knoci polskie litery. Ale to niewielki problem, można sobie ręcznie poprawić. Fajne, polecam. Dla szperaczy grzebiących w możliwościach CSS to świetny material szkoleniowy i punkt startowy dla wlasnych pomysłów.

I jeszcze adres ustrojstwa.

Rzemieślnik i artysta

W komentarzu do tekstu Bój się blogaReuptake zwrócił uwagę na rolę projektantów interfejsów we współczesnym Internecie, zaś webmasterskie rzemiosło, sprowadzające się do dobrej znajomości HTML i CSS, porównał do elementarnej znajomości języka angielskiego, który jest niezbędnym wyposażeniem pracownika, ale już nie żadnym wyróżnikiem. Tzw. zwykłe webmasterstwo, jego zdaniem, kładzie się do grobu.

No, nie byłbym tak radykalny. Na szczycie tej piramidy rzeczywiście znajdują się ludzie, dla których podstawowe standardy to tylko chlebek i masło, a szyneczkę i serek kładą już samodzielnie, korzystając ze znacznie szerszej wiedzy technicznej i umiejętności zaprojektowania rzeczy, o jakich normalnemu śmiertelnikowi się nie śni, bo między talentem graficznym a jego brakiem jest nieprzekraczalna bariera - "krew-mózg", można by sparafrazować medyczne zjawisko.

Znam mnóstwo dziennikarzy ze swojej branży, czyli prasy komputerowej, wielu całkiem dobrze piszących, a jednak tylko o jednym mógłbym powiedzieć, że jest w stanie napisać porządną powieść. To po prostu autentyczny talent literacki, który jakimś cudem znalazł się w redakcji pisma komputerowego - na technice zna się zresztą naprawdę dobrze. Reszta to zwykli składacze słów, robiący to czasem zgrabnie, czasem bardziej topornie, ale w sumie tylko "zecerzy", znający się za to dobrze na technice.

Zawsze będą istnieć koło siebie artyści i rzemieślnicy. Mnóstwo małych firm i instytucji, że nie wspomnę o prywatnych osobach, wystawi się w Internecie, korzystając z gotowych szablonów, albo ograniczając się do lepiej czy gorzej zmajstrowanej ręcznie strony, na której znajdzie się nawet czasem, o zgrozo, znacznik blink czy marquee. Jest miejsce dla artystów, jest miejsce dla wyrobników. Jedni wyczarują z CSS-a rzeczy powalające na kolana, inni trochę tylko się nim pobawią, ale Rembrandtów jest paru, a niedzielnych artystów na kopy. Na szczęście w demokratycznej Sieci jedni i drudzy mają rację bytu.

09:11, prwimmer , Teksty
Link Komentarze (3) »
wtorek, 27 czerwca 2006
Zachowuj się przyzwoicie...

"Jeśli nie wiesz, jak się zachować, na wszelki wypadek zachowuj się przyzwoicie", mawiał Klasyk. Najprawdopodobniej Antoni Słonimski, choć przypisywano tę sentencję także Tadeuszowi Kotarbińskiemu.

"Jeśli nie wiesz, jak napisać jakiś kod, na wszelki wypadek napisz go zgodnie ze standardami" - chciałoby się sparafrazować powyższe powiedzenie na potrzeby webmastera.

Internet ugina się od opisów rozmaitych "myków", za pomocą których obchodzi się takie czy inne niedostatki przeglądarek internetowych, a już szczególnie Internet Explorera. Strony stosujące te sztuczki ulegają nierzadko erozji, bo przeglądarki ewoluują, czego skutkiem bywa, że sztuczka przestaje działać. Co więcej, coś będzie działać w IE, a za to zaszkodzi stronie w alternatywnych przeglądarkach.

Kiedyś publiczny głos był słaby, bo Internet działał w zasadzie w jedną stronę i był znacznie mniej rozpowszechniony. Dzisiaj już głos internautów się liczy, a wołanie o standardy jest donośne, jak nigdy przedtem.

Martwisz się, że coś standardowego nie działa w "jedynie słusznej przeglądarce"? A czym się martwisz? Niech przeglądarka się martwi! Jak korzystający z niej czytelnik czegoś nie zobaczy, albo zobaczy pokrzywione jak nieszczęście, to może zmieni sobie narzędzie. I drogą sprzężenia zwrotnego jej autorzy dojrzą, że coś jest nie tak. I popracują nad nią, zamiast hamować Internet. Kombinowanie ma krótkie nogi, a ze standardami nigdy nie stracisz.

13:19, prwimmer , Teksty
Link Komentarze (8) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6