Paweł Wimmer - blog towarzyszący kursowi języka HTML w Helionie. Założony 10 czerwca 2006.
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
A teraz ebooki
A to moje
Abonowane kanały Youtube
Adresy e-mail
Agregatory
Blogi
Książki i ebooki
Kursy polecane
Software
Witryny



darmowe liczniki - od 17.02.2008

Nowości Helionu


Skopiuj CSS
czwartek, 08 lipca 2010
Wikimania 2010 w Gdańsku

Gdańsk wygrał z Amsterdamem i Oksfordem. Komunikat Wikimedia Polska:

W dniach 9 do 11 lipca w Gdańsku odbędzie się konferencja Wikimania'2010, organizowana przez stowarzyszenie "Wiki w Polsce". Konferencja przeprowadzana jest od 2005 roku za każdym razem w innym kraju. Ma ona charakter kulturalny i naukowo-techniczny, jej celem jest spotkanie i wymiana doświadczeń użytkowników biorących udział w tworzeniu projektów Wikimedia Foundation, oraz osób związanych z problematyką wolnego oprogramowania, internetowego dostępu do wiedzy w tworzącym się społeczeństwie informacyjnym - m.in. w ramach jednego z największych obecnie światowych przedsięwzięć internetowych, jakim jest Wikipedia (polska wersja http://pl.wikipedia.org) - jak i twórców działających na polu wolnej kultury oraz wolnego dostępu do dóbr nauki i edukacji.

Wybranie Gdańska jako kolejnego miejsca konferencji jest konsekwencją skutecznej aktywności polskiego środowiska Wikimedia, mocno wspartego - dzięki bardzo dobrym kontaktom na płaszczyźnie pozarządowej - przez wikimedian z Federacji Rosyjskiej i Ukrainy. Warto wspomnieć, że komisja konkursowa obecnej edycji konferencji miała jeszcze do wyboru Amsterdam i Oxford.

niedziela, 21 września 2008
Pierwsze koty za płoty

Jak wiemy z historii, współtwórcy Rewolucji Francuskiej, Robespierre i Danton, sami zostali zgilotynowani, co zrodziło sławne powiedzenie o zjadaniu przez rewolucję własnych dzieci. Ludzka skłonność do przejmowania cudzych osiągnięć jest wieczna - ostatnio przecież okazało się, że rewolucję solidarnościową robili bracia K., a Borusewicz miał za zadanie niszczenie wolnych związków zawodowych. Mądrość ludowa określa to swojską rymowanką "pierwsze koty za płoty".

Te skojarzenia nasunęły mi się po przeczytaniu dzisiejszego wpisu Krzysztofa Jasiutowicza Do słowniczka polskiego wikipedysty, w którym autor uskarża się, że został skutecznie zniechęcony do przebywania w polskiej Wikipedii. No, niejednego to trafiło (mnie też, po pół roku intensywnej działalności), sęk jednak w tym, że Krzysztof, razem z Pawłem Jochymem... ową Wikipedię zakładał. Po siedmiu latach nie widzi w niej dla siebie miejsca.

To i ja, mała żabka, też wystawię łapę do podkucia - w parę lat po powstaniu kursu HTML, który co nieco webmasterów jednak wykształcił, zostałem w jakiejś dyskusji pouczony przez pewnego licealistę, żebym najpierw coś sensownego zrobił i czegoś się nauczył, dopiero wtedy będę mógł zabierać głos w dyskusjach internetowych. No to zamilkłem, zgodnie z poleceniem.

Kto zatem okaże się twórcą polskiej Wikipedii za kilkadziesiąt lat?

niedziela, 03 sierpnia 2008
12 prac Heraklesa, czyli Wakacje z Wikipedią

Przyjaciele z Wikipedii spędzają pracowite wakacje. Wikipedysta:Przykuta podesłał szereg informacji o aktywności środowiska w okresie letnim. Oczywiście to zachęta dla wszystkich zainteresowanych, zwłaszcza studentów, do uczestnictwa.

Przez 12 tygodni wakacji (także studenckich) od 1 lipca do 22 września robimy porządki w Wikipedii, a ostatni tydzień, na który przypadają też urodziny pl wiki świętujemy, ale też spotykamy się w Poznaniu na drugim roboczym spotkaniu - GDJ, czyli "Gdzie jesteśmy? Dokąd zmierzamy? Jak?

Nie ustanawiamy twardo, co będziemy robić w każdy tydzień, ale w zależności od rozwoju wypadków, przedstawiamy to na stronie dyskusji Wakacji z Wikipedią:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Dyskusja_Wikipedii:Wakacje_z_Wikipedią

http://pl.wikipedia.org/wiki/Wikipedia:Wakacje_z_Wikipedią_-_Dołącz_do_Wikiprojektów

Znajdziesz tutaj wszelkie niezbędne informacje o projektowanych działaniach i spotkaniach środowiskowych.

Polska Wikipedia, jak zapewne (niemal) wszyscy wiedzą, kilka miesięcy temu przekroczyła pół miliona haseł, odparła skutecznie szturm japońskich kolegów i ciągle jest na czwartym miejscu na świecie, za angielską, niemiecką i francuską. Już od dawna oczkiem w głowie jest jednak jakość haseł, a nie ilość, stąd podejmowane regularnie starania o doskonalenie encyklopedii. Ja sam, choć od dawna nie jestem czynnym wikipedystą, pozostaję jej dozgonnym sympatykiem i, w miarę swoich możliwości, medialnym promotorem. A przede wszystkim regularnym użytkownikiem polskiej i angielskiej wersji, które sprawdzają się w codziennym użytkowaniu - praktyka jest tu najlepszym sprawdzianem. Wikipedia ciągle pozostaje sztandarowym przykładem Web 2.0 i to ona właśnie wprowadziła do Sieci zasadę współtworzenia zasobów, wspólnego budowania przydatnej wszystkim treści.

Z pewnym zakłopotaniem (z racji przegapienia) odnotowuję fakt, że polski Wikisłownik przekroczył w czerwcu liczbę 100 tys. haseł. Wprawdzie sam nagadałem nieco w marcu na zasady kierujące tworzeniem Wikisłowników (niedoskonałość techniki, która moim zdaniem marnuje w jakiejś mierze wysiłki i zaangażowanie zatomizowanych środowisk narodowych wikisłownikarzy), niemniej trudno nie dostrzec, że ciągle dosypują tam do kotła. Ewidentnym sukcesem jest m.in. opracowanie przez Polaków, w ciągu ostatnich dwóch lat, słownika języka jidysz, który z niebytu wyskoczył do pozycji jednego z największych słowników narodowych, mając 7 tysięcy haseł - a może by tak pomyśleć o wrzuceniu tego dzieła do MEGAsłownika?

Podobno deweloperzy myślą, jak połączyć rozproszone grupy, aby powstał jeden wielki Wikisłownik - gdyby to się udało, byłby to nie tylko znaczący krok w doskonaleniu informacyjnej wartości systemu Wiktionary, ale i ogromna zachęta dla słownikarzy, których skoordynowana praca byłaby teraz znacznie bardziej użyteczna dla czytelników z całego świata. Ideałem, na moje amatorskie oko, byłby system webowy z desktopowym programem klienckim dla różnych systemów operacyjnych, do którego zainteresowani wrzucaliby elementy haseł (struktura hasła jest dość rozbudowana), a całość spotykałaby się w Sieci w postaci jednolitego słownika. Oczywiście z możliwością późniejszego wyeksportowania danych w postaci XML-owej, do wykorzystania w innych programach i usługach.

I jeszcze uproszczona, graficzna symulacja edytora Wiktionary (sporządzona za pomocą dodatku do Firefoksa Pencil). To naprawdę da się zrobić - koledzy programiści, ludzkość czeka! :-)

wiktionary2

poniedziałek, 28 lipca 2008
Czy Google wykopie Wikipedię?

W ProBlogger ukazał się wpis pod nieco ironicznym tytułem Surprise Surprise - Google Knol Ranks Well in Google!, w którym autor bierze pod lupę podnoszoną już wcześniej kwestię rankingów artykułów w encyklopedii Knol i ich relacji do Wikipedii. Otóż do tej pory PageRank był łaskawy dla Wikipedii i praktyczne każda kwerenda jeszcze na pierwszej stronie z rezultatami prowadziła do artykułów w Wikipedii. W tej chwili, co oczywiste, Google będzie chciał zapewne, prawem kaduka, skonsumować fakt, że jest posiadaczem zarówno wyszukiwarki, jak i Knola.

Oczywiście w tej chwili to jeszcze problem wydumany, bo Knol jest w powijakach, a Wikipedia przekroczyła 10 mln haseł we wszystkich odsłonach językowych, niemniej tendencja będzie zapewne właśnie taka. Wspomniany artykuł w ProBlogger wskazuje przykłady. A najlepiej by było, gdyby obie encyklopedie żyły zgodnie.

środa, 14 maja 2008
Wikipedia - pół miliona

Nie przywiązuję wagi do "okrągłych" okazji, nie przeraża mnie 13. piętro, nie omijam na chodniku szpar między płytami, nie boję się czarnego kota - myślenie magiczne jest mi z gruntu obce. Ale trudno mi nie zauważyć półmilionowego hasła w polskiej Wikipedii, które dzisiaj w nocy koło 10:30 pojawiło się na stronach encyklopedii.

Ojcom-założycielom (Jasiutowicz i Jochym) i tysiącom imiennych i bezimiennych internautów (sam też tam włożyłem paluszek, a już szczególnie angażowałem się w popularyzację Wikipedii w prasie, radiu i telewizji) należą się szczere gratulacje. Niech złe języki mówią, co chcą, dla mnie to jeden z najpiękniejszych przykładów wspólnej pracy. Gaudeamus!

poniedziałek, 12 maja 2008
Powerset - semantyczna wyszukiwarka dla Wikipedii

Powerset opublikował właśnie semantyczną wyszukiwarkę dla artykułów w Wikipedii.

powerset01

Po zadaniu pytania otrzymujemy ustrukturalizowane dane opracowane na podstawie analizy semantycznej artykułów (obecnie w bazie jest ok. 2,5 mln artykułów z ponad 10 mln), składające się z zajawki artykułu, danych faktograficznych, listy kategorii semantycznych oraz listy odsyłaczy do dalszych artykułów związanych z danym hasłem.

powerset02

Wyszukiwarka jest jeszcze na dorobku, zwraca uwagą przede wszystkim na anglojęzyczne artykuły (byłoby dobrze, gdyby można było wybierać domyślny język), ale potencjał tej techniki wydaje się spory, a efekt może być bardzo dobry, gdyż dotarcie do potrzebnych danych w Wikipedii wcale nie jest dzisiaj takie proste i wymaga pewnej zręczności i doświadczenia.

Tak czy owak, warto wypróbować.

sobota, 19 kwietnia 2008
Britannica wolna dla blogerów

Ciekawą informację podał Michael Arrington w TechCrunchu - alfa i omega dzieł encyklopedycznych, niedościgły wzór rzetelności i szacunku dla wiedzy i rozumu, szacowna Encyclopedia Britannica, jest teraz wolna dla blogerów. Innymi słowy, możesz skopiować informacje z Britanniki i umieścić je w swoim blogu.

Arrington cytuje badania Comscore, wedle których na jedną stroną oglądaną w Britannice użytkownicy przeglądają 184 strony w Wikipedii (21 mln w EB i 3,8 mld w Wikipedii miesięcznie). I tu jest chyba Hund begraben. Wykonując należny ukłon wobec tego gestu trudno pozbyć się wrażenia, że redakcja EB dostrzegła, iż nie ma co się kopać z koniem, a należy wykonać ruch, który spopularyzuje Britannikę i przypomni wielu młodszym internautom wychowanym na Wikipedii, że jest takie dzieło - ciągle można przecież kupić 32-tomową, oprawną w skórkę encyklopedię z 65 tysiącami haseł, która na półce wygląda wprost prześlicznie. Sam nigdy jej nie miałem, ale widziałem u znajomego tłumacza - aż "skórka" cierpła z wrażenia - i jeszcze ten nieporównywalny z niczym zapach.

Ale jest małe "ale". Otóż jeśli ktoś chce swobodnie czerpać z sieciowej wersji Britanniki (dostępnej w zwykłym trybie za równowartość 70 USD rocznie), musi się zgłosić do programu Britannica Webshare i złożyć tam stosowną aplikację jako "regularnie piszący" autor. Animatorzy programu dokonują ponoć weryfikacji witryny/bloga, po czym udzielają zgody (albo i nie). Szczerze mówiąc, trudno sobie wyobrazić taką pracę weryfikacyjną, bo chętnych może być wielu - ale to już nie moje zmartwienie.

Gdy wreszcie doczekamy się zgody, możemy umieszczać hasła z Britanniki za pomocą małego widżetu, który prowadzi do pełnej wersji tego akurat hasła na stronie EB - wygląda atrakcyjnie i na pewno przyciąga uwagę czytelnika.

Nietrudno zauważyć, że to typowa "ucieczka do przodu". Wolna wiedza encyklopedyczna, nawet gdy jakością i rzetelnością ustępuje dziełom profesjonalnych zespołów, zawładnęła i Siecią, i umysłami internautów. W sumie oceniam ten pomysł bardzo pozytywnie - sądzę wręcz, że to wzór do naśladowania dla innych "encyklopedystów", bo kierunek rozwoju jest dla wszystkich jasny i oczywisty.

Ale koni żal - encyklopedia na półce ma swój niepowtarzalny urok.

sobota, 29 marca 2008
Szukać ze zrozumieniem

Jak poinformował TechCrunch, światowa Wikipedia przekroczyła właśnie granicę 10 mln napisanych artykułów - oczywiście we wszystkich 250+ językach. Anglojęzyczna ma dzisiaj 2,308 mln, niemieckojęzyczna 729 tys., francuska 640 tys., zaś my zbliżamy się z 485 tysiącami do bardzo prestiżowej granicy pół miliona (pewnie przekroczymy ją w maju, najdalej w czerwcu), gonieni przez Japończyków, którzy są za nami o 4 tys. haseł i zapewne nas wkrótce zdystansują.

Zobacz też: http://tsca.natverk.org/cgi/wikirace.pl.

Przy tak ogromnej bazie wyścigi w zasadzie mijają się z celem - największe polskie encyklopedie na papierze mają 100-150 tys. haseł, a jak kiedyś szacunkowo obliczyłem, polska Wikipedia ma hasło z grubsza 3-krotnie większe, licząc w znakach, niż np. Wielka Encyklopedia Powszechna. Zatem nie o ilość tu już idzie, a o jakość, z czego doskonale zdaje sobie sprawę społeczność Wikipedii.

Nieprzypadkowo wiele instytucji wręcz zabrania swoim pracownikom czy uczniom i studentom posługiwania się Wikipedią jako niepodważalnym źródłem wiedzy. Wynika to nie z tego, że Wikipedia miałaby być jakimś bałamutnym zbiorem danych, bo wcale tak nie jest, a z tego, że przeciętnemu internaucie brakuje krytycyzmu. Problemem Wikipedii nie są nawet wandalizmy, które oczywiście się zdarzają, lecz brak dostatecznego rygoryzmu w redagowaniu haseł, jakim się charakteryzują profesjonalne encyklopedie. Ofiarna społeczność administratorów i skupionych wokół nich przyjaciół robi co może, ale ogromne zasoby encyklopedii sprawiają, że tylko część haseł udaje się utrzymywać w formie, jaka przystoi dziełu encyklopedycznemu, zaś reszta nosi cechy amatorskich poczynań osób, które po prostu nie do końca rozumieją zasady budowy haseł, choć są pełne dobrej woli i przejęte misją. Ten syndrom "koń jaki jest, każdy widzi" jest niestety dość powszechny, bo hasło musi podlegać rygorom formalnym i merytorycznym, jeśli ma być w pełni poprawne. Przy masowym charakterze ruchu nie jest to po prostu możliwe.

Dlatego korzystanie z Wikipedii wymaga specyficznego podejścia, którego nie rozumie jeszcze przeciętny uczeń, a i nawet wielu studentów. Dla mnie osobiście polska Wikipedia jest punktem startowym, ale zaraz staram się skonfrontować polski artykuł z anglojęzycznym, a i tak jeszcze zachowuję ostrożność i czytam wszystko z należnym dystansem, nie mając wcale pewności, czy gdzieś nie jestem zwodzony na manowce. Pewność mogę mieć jedynie w przypadku profesjonalnej encyklopedii. Do zasady czytania ze zrozumieniem dochodzi właśnie zasada tytułowego szukania ze zrozumieniem.

To bynajmniej nie krytyka Wikipedii, lecz stwierdzenie obiektywnych uwarunkowań. Wikipedia to jedna z najlepszych rzeczy, jakie mi się przydarzyły przez 20 lat komputerowego życia i zawsze będę ją bronił przed hurrakrytykami, bo przysłowiowa butelka jest tu w trzech czwartych pełna, a nie w jednej czwartej pusta. Uważam jednak, że rolą nauczycieli w szkołach jest uczenie krytycyzmu, w tym i umiejętności krytycznego szukania i czytania informacji w Internecie. Pewnie wielu to zresztą robi.

Na marginesie, mały przykład bałamucenia, jaki zdarza się nawet profesjonalnym mediom. Oto w czasie Świąt Wielkiej Nocy niejednokrotnie oglądałem redaktora w studiu czy reportera gdzieś w terenie, z przejęciem opowiadającego, że oto tu jest grób Jezusa, a tu są szaty, a tam drzazgi z krzyża. Tradycja religijna urastała w tych relacjach do roli faktu, zaś nikomu nie przychodziło nawet do głowy, żeby dodać cudzysłów w rodzaju "jak utrzymuje tradycja", "jak wierzą chrześcijanie" itd. To mieszanie obiektywnych, naukowo zweryfikowanych faktów historycznych, z baśniami zawartymi w tzw. świętych księgach, w najrozmaitszych zresztą religiach, jest niestety powszechne. Oglądałem kiedyś w National Geographic pasjonujący, dwuczęściowy film o historii gatunku ludzkiego nakręcony przez Spencera Wellsa, szefa The Genographic Project (he he, to oczywiście hasła z Wikipedii), który grzecznie, acz stanowczo starał się przekonać amerykańskich Indian, że jednak ustalenia genetyków są bardziej miarodajne niż przekazywane z ust do ust baśnie o pochodzeniu plemion indiańskich. Chyba nie do końca mu się to udało. Ot i przykład, jak nauka musi się ścierać z wierzeniami, nie zawsze skutecznie.

środa, 05 marca 2008
Krytycznie o Wikisłowniku

Ze względu na swoje słownikowe namiętności ogromnie się kiedyś podrajcowałem powstaniem Wikisłownika, czyli polskiej wersji Wiktionary, który jest naturalnym kompanionem Wikipedii. Po kilku latach od powstania mamy w nim ponad 86 tys. haseł, czyli pozornie dużo, ale problem w tym, że dotyczy to kilkudziesięciu języków łącznie. Na pierwszym miejscu, niezmiennie i daleko z przodu, jest słownik interlinguy, który wikikoledzy wzięli kiedyś ode mnie i w zautomatyzowanej formie wrzucili do Wikisłownika -jest w nim prawie 20 tys. haseł. To akurat pasjonuje niewielką część użytkowników, zaś z oczywistych powodów znacznie ważniejszy angielski ma zaledwie 7,5 tys. haseł, na dodatek dość ubogo opisanych.

Wszystkie narodowe wikisłowniki idą własnymi drogami i o ile dobrze zauważyłem, koordynacja między nimi jest w praktyce zerowa. Każdy posługuje się własnym zestawem pól, gdyż mechanizmy wiktionary nie narzucają tutaj żadnej dyscypliny. Chętnych do pisania też raczej nie ma wielu, więc wszystko posuwa się do przodu dość anemicznie i w rozwichrzonej formie.

Wielką zaletą komputerowych źródeł informacji jest to, że dobrze zaprojektowane mechanizmy pozwalają tworzyć moduły danych, które potem w rozmaitych formach, za pomocą uniwersalnych formatów, można ze sobą łączyć w różnych aplikacjach. To naczelny postulat rządzący budowaniem baz wiedzy w Internecie. Można by sobie wyobrazić zunifikowane interfejsy wikisłowników, które za pośrednictwem XML-a można by włączać do aplikacji desktopowych. W jednym miejscu społeczność karmi systematycznie bazę nowymi wpisami, w innym te dane wypływają w postaci użytecznych aplikacji. Odnoszę wrażenie, że wikisłowniki pozostają tutaj w tyle za budowanymi społecznym sumptem innymi bazami, z których korzysta m.in. StarDict. Babylon Translator i naśladujące jego składnię interfejsy słownikowe (jak Pardon czy Lingoes Translator) są de facto zamknięte, gdyż nie ma tu społecznych metod budowania baz - każda jest tworzona przez pojedyncze osoby, w ich komputerach. Oczywiście słowniki komercyjne, tworzone przez profesjonalnych lingwistów, są nieporównanie doskonalsze i w tej kategorii społeczność pozostaje daleko z tyłu.

Wikisłownik pozostaje więc ciągle w sferze amatorskich poczynań i póki nie zmieni się w zasadniczy sposób generalna zasada leżąca u jego podstaw, dopóty będzie on jedynie zabawką, której praktyczne wykorzystanie będzie mało sensowne. Internauci nie unikają zaangażowania w pracę społeczną, czego dowodem jest sama Wikipedia - problem w tym, że muszą widzieć praktyczny pożytek. Encyklopedia odniosła fantastyczny sukces (mimo wszystkich swoich ułomności), Wikisłownikowi to się jeszcze nie udało. Jego projektanci nie dali nam jeszcze szansy zrobienia z tego naprawdę użytecznego narzędzia.

wtorek, 12 lutego 2008
WikiMindMap

Pod adresem wikimindmap.org jest wyszukiwarka WikiMindMap, za pomocą której można przeszukiwać wikipedie, stosując technikę mindmappingu. Trzeba jedynie wybrać wikipedię i podać wyraz kluczowy. Hasła z polskimi literami mają pewne kłopoty (może to się zmieni), niemniej jest to dość ciekawa technika pozwalająca strukturalizować zespół pokrewnych pojęć. Czy będzie to skuteczne w praktycznym działaniu, zapewne się okaże po okresie prób.

WikiMindMap

 
1 , 2