Paweł Wimmer - blog towarzyszący kursowi języka HTML w Helionie. Założony 10 czerwca 2006.
| < Kwiecień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
Zakładki:
A teraz ebooki
A to moje
Abonowane kanały Youtube
Adresy e-mail
Agregatory
Blogi
Książki i ebooki
Kursy polecane
Software
Witryny



darmowe liczniki - od 17.02.2008

Nowości Helionu


Skopiuj CSS
piątek, 06 listopada 2009
Edytory blogów w Linuksie

Naturalną koleją rzeczy, grzebiąc w Ubuntu, sprawdziłem, jak wyglądają w nim edytory blogów. Jak nie spojrzeć, Linux z samej definicji to najbardziej internetowy system operacyjny, jeśli w ogóle można tak mówić. 

Otóż słabo wyglądają, a obejrzałem ich już kilka - oferta samodzielnych blogów dalece odstaje ilościowo i jakościowo od tego, czym możemy się cieszyć w Windows, gdzie są tak potężne narzędzia, jak Windows Live Writer czy Post2Blog. Są słabe funkcjonalnie, niektóre bugowate i niestabilne. 

Czy jest się czym martwić? Chyba nie. Należy po prostu omijać szerokim łukiem takie programy, a i tak mamy do dyspozycji szereg możliwości.

Najlepszym programem - przynajmniej z tych, do których dotarłem - jest wtyczka do Firefoksa o nazwie ScribeFire, znana zapewne wielu wielu miłośnikom liska. To bardzo solidne narzędzie, które może stanąć w szranki z dobrymi programami w środowisku Windows, choć edytorowi Microsoftu jeszcze nie dorównuje. Można jeszcze wypróbować edytor wbudowany w przeglądarkę Flock.

Jeśli komuś bardzo zależy, może spróbować uruchamiać w Linuksie edytor windowsowy w otoczeniu Wine. Na ogół to działa, a przecież edytory blogów nie są tak skomplikowanymi aplikacjami, by nie mogły tego robić - nawet Photoshop działa (z pewnymi uchybieniami, co prawda).

Jeśli ScribeFire, w co zresztą wątpię, nie spełni twoich oczekiwań, możesz korzystać po prostu z oryginalnych, wbudowanych edytorów poszczególnych platform blogowych, jak Blogger, WordPress czy Blox.pl. Ja osobiście nie przepadam za pisaniem blogów online nie dlatego, że edytory są słabe, lecz dlatego, że piszę do kilku, a tylko zewnętrzny edytor może obsłużyć różne blogi jednocześnie.

Kolejna opcja to pisanie za pomocą edytorów tekstów w popularnych pakietach biurowych online. Kiedyś objaśniałem tutaj, jak publikować w Blox.pl z poziomu Dokumentów Google oraz Zoho Writer. Teraz piszę właśnie za pomocą edytora w GDocs.

I jeszcze widok wtyczki ScribeFire:

Przy okazji - zainstalowałem sobie w Ubuntu deweloperską wersję Chrome 4 i jestem całkiem z niej zadowolony. Wprawdzie nie udało mi się jeszcze zsynchronizować zakładek z wersją w Windows, ale przeglądarka jest piorunująca szybka i całkiem stabilna, więc z powodzeniem można się nią posługiwać.

I jeszcze jedna rzecz - wytłumaczcie linuksowemu przedszkolakowi, jak sołtys krowie na miedzy: czy da się tak ustawić klawiaturę, by część numeryczna działała normalnie, jak w Windows, a nie generowała cyferek? Zastępczo korzystam z sąsiedniego blogu klawiszy nawigacyjnych, ale trochę to dla mnie uciążliwe.

----

I już z całkiem innej beczki, pro ex-domo sua - w PC Worldzie znowu zmienił się naczelny. Łukasz Bigo odszedł po niecałym roku, zastąpił go Krystian Grzenkowicz. Pewnie mnóstwo osób zna go jako wieloletniego naczelnego miesięcznika Internet, a od dwóch lat Krystian był kierownikiem działu Internet w PCW. Wypada życzyć nowemu naczelnemu lepszych perspektyw, bo w ostatnich latach pismo przeżyło już kilku szefów.

czwartek, 05 listopada 2009
Z notatnika partyzanta

Piąty dzień walki o desktopową instalację Ubuntu zakończył się sukcesem - najpierw podsunięty wcześniej przez jednego z moich czytelników adres w forum Ubuntu załatwił błyskawicznie problem braku graficznej powłoki systemu (trzeba było ściągnąć drivery z Nvidii), a po kolejnych nerwowych godzinach udało się także uruchomić Internet, czyli zainstalować szereg brakujących plików i wydać jeszcze kilka tajemnych poleceń w konsoli. Połączenie (przez adapter Netgear i ndiswrapper) jest trochę niestabilne, ale jakoś działa. Dziwne było też to, że nie zainstalowała się polska wersja systemu - dopiero zmiana źródła repozytoriów z polskiego serwera na centralny dała efekt.

Zważywszy, że w netbooku wszystko poszło bez najmniejszych problemów, jestem mocno zaskoczony tymi zawiłościami. Mogę się obawiać, że tzw. zwykły użytkownik, skłonny do eksperymentów, ale pozbawiony komfortowej pomocy, jakiej ja sam doświadczyłem, mógłby mieć większe problemy. Dodatkowym atutem był leżący na biurku netbook, w którym czytałem instrukcje z Internetu. Inaczej musiałbym drukować mnóstwo papieru, przeskakując jeszcze co chwilę między systemami.

Podejrzewam, że znacznej większości użytkowników kłopoty te nie dotknęły, ale oni milczą, natomiast w Internecie hałasują ci, którzy nadziali się na taki czy inny problem. I to oni tworzą aurę wokół systemu. Muszę przy okazji powiedzieć, że spenetrowawszy polskie fora dyskusyjne z przyjemnością stwierdziłem, że choć ten czy ów bywa czasem nieco opryskliwy i niekiedy bardziej poucza niż naucza, to jednak generalnie atmosfera jest życzliwa, a użytkownicy sobie po prostu pomagają. To zwykle młodzi lub bardzo młodzi ludzie, którzy nie posiedli może wszyscy jeszcze do końca umiejętności spokojnego wykładania swoich racji, którym może brakuje czasem cierpliwości do "głupich pytań", ale jest całkiem nieźle. Ja sam zadałem potulnie pytanie w dziale "Przedszkole linuksowe", nie odważywszy się pchać nosa na bardziej wytworne salony, i nikt mnie nie pobił, a paru udzieliło rzeczowych porad. Społeczność to klucz. Książka jest niezbędna, aby opanować podstawy systemu, ale dopiero w Internecie poznasz sztuczki, uzyskasz informacje na temat "obsługi błędów".

A sam system? Fajny w użytkowaniu, bywa za to up... w konfigurowaniu. Nigdy nie doświadczyłem w Windows takich problemów z instalacją, jakie mi się przytrafiły w Ubuntu. Niektórzy mówią, że może dopiero wersja 10+ będzie dopracowana tak, aby rzeczywiście mógł ją zainstalować bez problemu kompletny greenhorn. Myślicie, że Linux jest żelazny? Ano raz przy próbie przeciągnięcia pliku z folderu do folderu komputer umarł tak, że nie działała ani mysz, ani klawiatura - musiałem skorzystać z przycisku na obudowie. Ale jest szybki - Firefox w Linuksie działa wyraźnie szybciej niż w Windows, Opera jest niczym Usain Bolt, czytnik plików PDF działa wprost błyskawicznie, jest sporo naprawdę fajnych, przyjemnych programów. Synchronizację plików załatwiłem sobie przez linuksowego klienta Dropbox, pracuję głównie w chmurze, zsynchronizowałem zakładki w Operze przez jej wbudowany mechanizm, cieszę się linuksowym klientem Picasy. Na razie jest nieźle, zobaczymy, co dalej.

Wpis wysyłam z prościutkiego edytora blogów Post Blog Entry z repozytoriów Ubuntu.

środa, 26 lipca 2006
Web 0.2
HTML nadal dominuje w Internecie, nie dając większych szans swojemu potomkowi, którym jest webmasterski język XHTML. Ten ostatni zaklinował się gdzieś w trakcie porodu i nie może się wyrwać na świat.

Więcej... (PC World Komputer, sierpień 2006)

niedziela, 25 czerwca 2006
Kwadrat logiczny

Przez kilkanaście lat nie spotkałem właściwie polskich programów, które uczyłyby szeroko rozumianej logiki, poglądowo wyjaśniały i ćwiczyły kulturę logiczną - warunek poprawnego myślenia.

Więcej... (PC World Komputer, lipiec 2006)

Opór materii

O OpenOffice może nie wiedzieć panna Mania z sekretariatu czy panna Jadzia z księgowości, ale zakładowy informatyk powinien być w pełni zorientowany, co się dzieje na rynku.

Więcej... (PC World Komputer, czerwiec 2006)

I przyszło nowe

O skali niesłychanego entuzjazmu wygłodzonego rynku informatycznego w latach 80. świadczy nakład "Komputera", który w szczytowym momencie przekraczał 200 tysięcy egzemplarzy.

Więcej... (PC World Komputer, maj 2006)

ePocketBook

Najlepszych polskich e-booków sprzedaje się ciągle raczej setki niż tysiące egzemplarzy, ale za horyzontem wzbiera już fala, która dotrze do nas jeszcze w tej dekadzie.

Więcej... (PC World Komputer, kwiecień 2006)

sobota, 24 czerwca 2006
Ćwiczenia z lengłydża

Nie mamy wielu wybitnych programów, które przecierają ścieżki w światowej informatyce. A może by tak pokazać, że potrafimy skutecznie wykorzystać własne osiągnięcia?

Więcej... (PC World Komputer, marzec 206)

Mały brat

Pierwszy egzemplarz komputera osobistego zaginął w czasie podróży z Albuquerque do Nowego Jorku - niefortunny początek nie zahamował, na szczęście, losów rewolucji informatycznej, która całkowicie odmieniła świat.

Więcej... (PC World Komputer, styczeń 2006)

Natłok rocznic

Niedawno minęło kilka rocznic ważnych wydarzeń, które bezpośrednio lub pośrednio na trwałe wpisały się w historię komputerów - wyróżnia się wśród nich m.in. powstanie 1 października 1994 r. organizacji World Wide Web Consortium, wyznaczającej kierunki rozwoju światowej Sieci.

Więcej... (PC World Komputer, grudzień 2005)

 
1 , 2