Ostatnie notki
Zakładki:
A to moje
Abonowane kanały Youtube
Adresy e-mail
Agregatory
Blogi
Książki i ebooki
Kursy polecane
Software
Witryny
Nowości Helionu
|
środa, 07 października 2009
Kindle idzie do Polski
Dla mnie to jedna z najbardziej ekscytujących wiadomości w ostatnich miesiącach. Wprawdzie jako bezrobotny nie biegnę już z 259 dolarami, by kupić ten legendarny czytnik - zaczekam, aż się pojawią pierwsze testy, chyba że Amazon przyśle mi do obmacania :-) - ale trudno zaprzeczyć, że to może być, obok polskiego eClicto, najsilniejszy impuls do rozwoju tego niezwykle rajcującego obszaru konsumenckiej elektroniki. Po paru latach Amazon zdecydował się wreszcie ruszyć na podbój świata, i to od razu z przytupem, bo do ponad 100 krajów, aczkolwiek nie są mi jeszcze znani polscy resellerzy. Oferowana od dzisiaj 6-calowa wersja będzie na razie edycją amerykańską, przywiązaną do sieci AT&T (wireless 3G), zatem pewnie niewiele osób skorzysta u nas z możliwości pobierania książek z chmurki. Raczej będzie to ściąganie do urządzenia przez kabelek. Oferta dla Kindle'a obejmuje już 350 tys. tytułów, natomiast mnie najbardziej ciekawi to, jak będą się sprawować w Kindle'u polskojęzyczne publikacje, zwłaszcza że PDF jest wspierany tylko częściowo. Jak jednak nie spojrzeć, to naprawdę świetna wiadomość. Obszerny opis Kindle'a znajdziesz w anglojęzycznej Wikipedii - w polskiej jest tylko "ogryzek": http://en.wikipedia.org/wiki/Amazon_Kindle Ilustracja hotlinkowana z Amazon.com
TypeIt - międzynarodowa klawiatura
Gdybyśmy przypadkiem musieli napisać jakiś tekst w języku używającym nietypowych znaków diakrytycznych, jak szwedzki, duński czy niemiecki, a nie chcieli instalować w tym celu dodatkowych klawiatur w komputerze (nie zawsze jest to zresztą mozliwe), możemy się posłużyć doraźnie serwisem TypeIt.org. Serwis obsługuje kilkanaście klawiatur europejskich - nietypowe znaki wprowadzamy za pomocą kliknięć (z wciśniętym Shift dla wielkich liter). Klawiatury można doraźnie przełączać, bez utraty wprowadzonego tekstu. Gotowy tekst można skopiować i przenieść we właściwe miejsce. TypeIt działa we wszystkich ważniejszych przeglądarkach.
Skryptozakładka do PDF
Użyteczną skryptozakładkę znajdziesz na stronie noscope.com/journal/2009/10/view-pdfs-with-google-docs-viewer-bookmarklet. Wymusza ona wyświetlanie dowolnych dokumentów PDF umieszczonych w Internecie w aplikacji Google Docs Viewer. Skryptozakładkę (bookmarklet) należy umieścić w pasku narzędziowym przeglądarki lub dowolnym folderze - na podanej stronie przeciągnij ją myszką w dogodne dla siebie miejsce; nosi ona nazwę View PDFs using Google Viewer. Następnie, aby wyświetlić dokument PDF w Google Viewer, kliknij najpierw skryptozakładkę, a potem link do pliku PDF. Gdybyś nie kliknął uprzednio skryptozakładki, PDF zostalby albo pobrany, albo wyświetlony za pomocą Adobe Readera, Foxit Readera czy innej aplikacji do obsługi PDF-ów. Wygodne. O Google Docs Viewer pisałem w blogu kilka dni temu. (via Blogoscoped)
niedziela, 04 października 2009
Microsoft Web Platform Installer
Zachęcony artykułem How to Install WordPress on your own Computer In 5 Minutes skorzystałem z usług nowej wersji Microsoft Web Platform Installer (strona jest też po polsku). Do instalowania wybrałem WordPress i Moodle - oczywiście instalator pobrał całą masę różnych rzeczy - najnowszą wersję .NET Framework, Internet Information Server i rozszerzenia, SQL Server 2008 Express Edition i co tam jeszcze. Pobieranie i instalacja trwały blisko pół godziny, po drodze trzeba było jeszcze wybrać nazwy i hasła. Za pierwszym razem instalator zainstalował jedynie infrastrukturę, natomiast aplikacji już nie. Ponowiłem procedurę - oczywiście odbyło się to już bez ponownego ściągania aplikacji z Sieci - i ponownie WordPress się nie zainstalował, natomiast przeszedł Moodle. Podsunięty po instalacji link zachęcał do uruchomienia Moodle, ale nic się nie stało - dopiero po restarcie komputera mogłem uruchomić długi proces autokonfigurowania aplikacji w przeglądarce (z klikaniem przycisku Continue), by wreszcie odpalić Moodle'a. Jak widać, po drodze mogą się zdarzyć różne przygody - na pewno nie jest to żadne 5 minut. Niemniej zwracam uwagę na ten program, bo pewnie zasoby aplikacji będą sukcesywnie rosnąć, a już w tej chwili jest ich 23, m.in. mojoPortal czy Acquia Drupal.
Późniejszy dopisek: udało się wreszcie zainstalować WordPress, gdy nie ustawiałem w trakcie instalacji innych nazw użytkownika niż domyślne, a jedynie wprowadziłem hasła.
piątek, 02 października 2009
Nowe narzędzia do tłumaczenia
Google wprowadził ostatnio kilka ulepszonych narzędzi do automatycznego tłumaczenia. Pierwszą jest udoskonalony gadżet do tłumaczenia naszej strony, na przykład blogu. W skrzydełku umieszczamy gadżet, który można pobrać z Google Translate, z karty Narzędzia. Kopiujemy kod HTML i wstawiamy w blogu, a wygląda to tak: Gdy internauta wejdzie na obcojęzyczną stronę z zainstalowanym gadżetem i przeglądarka rozpozna inny język, u góry pojawi się pasek tłumacza z propozycją przełożenia na rodzimy język. Kliknięciem można rozwinąć listę języków i wybrać jeden z dostępnych prawie 50 języków, a kliknięcie przycisku Translate uruchomi tłumaczenie - całej strony, ale nie wyłącznie zaznaczonego fragmentu.
Oczywiście można też skorzystać też z wstawionego gadżetu, ale możemy go akurat nie zauważyć, jeśli na stronie jest wiele elementów - wyskakujący pasek od razu podsuwa swoje usługi. Kolejnym narzędziem jest funkcja tłumaczenia w ostatniej wersji (6.1) Google Toolbar dla Firefoksa - to ta wersja, w której pojawiła się omawiana ostatnio w blogach funkcja SideWiki. Domyślnie funkcja ta jest włączona i gdy wejdziesz na obcojęzyczną stronę, pod kartami pojawi się pasek z propozycją przetłumaczenia.
Co interesujące, w opcjach Google Toolbar możesz włączać/wylączać tę funkcję, a jedną z ciekawych możliwości jest niedomyślna opcja tłumaczenia wyrazów, nad którymi znajduje się akurat kursor - na ilustracji powyżej widać wyskakujące okienko z polskimi odpowiednikami angielskiego wyrazu. W opcjach musisz tu jednak wybrać język polski, gdyż Toolbar podsuwa domyślnie niemieckie wyrazy. Jednak są kłopoty z rozpoznawaniem form fleksyjnych wyrazów i kojarzeniem ich z formami głównymi, co znacząco osłabia funkcjonalność tego narzędzia.
Na zakończenie warto sobie uświadomić różnice między tymi narzędziami. Gadżet Google Tłumacz jest dla obcojęzycznych gości naszej strony i działa w różnych przeglądarkach. Narzędzie do tłumaczenia w Google Toolbar jest z kolei dla nas i działa w Firefoksie, a jego przewagą jest możliwość tłumaczenia pojedynczych wyrazów.
czwartek, 01 października 2009
Polski gadżet do Bloggera
Podziel się to gadżet napisany przez Devona dla systemu blogowego Blogger. Pozwala on "wykopywać" wpisy do jednego z czterech predefiniowanych miejsc - Wykop, Google Bookmarks, Facebook i Twitter. Instalujemy go z poziomu układu blogu. Po kliknięciu Dodaj gadżet przechodzimy do karty Dodaj swoje własne i wklejamy adres http://efocus.pl/podzielsiebeta.xml.
Po ustaleniu parametrów konfiguracyjnych (można przyjąć domyślne) i zapisaniu gadżetu, a potem układu, gadżet zobaczymy w blogu. Kliknięcie jednego z serwisów uruchamia procedurę przesyłania adresu wpisu.
Autor ma dalsze, interesujące plany:
Gadżet działa w Internet Explorerze i Firefoksie, nieco chimerycznie w najnowszej wersji deweloperskiej Chrome, natomiast nie chce działać w norweskiej przeglądarce. Jeszcze drobiazg - a jak gadżet nie będzie już "beta", czy adres się zmieni? Strona autora: http://kodatnik.blogspot.com/ - to blog poświęcony programowaniu.
środa, 30 września 2009
Chrome - jak naprawić instalowanie rozszerzeń
W najnowszej wersji deweloperskiej Chrome 4.0.213.1 przeglądarka przestała instalować rozszerzenia pobierane z Internetu w postaci plików z rozszerzeniem .crx. Zamiast tego nieustannie chce zapisywać je na dysku. Można to naprawić prostym sposobem, wykonując sekwencję czynności:
Od tego momentu rozszerzenia powinny już być instalowane w normalnym trybie. Bład ma być poprawiony w następnym wydaniu. (za: Download Squad) Google Docs Viewer dla wszystkich
Kilka dni temu Google udostępnił możliwość wyświetlania znajdujących się w Sieci dokumentów PDF i PowerPoint za pomocą znanej posiadaczom kont w Google przeglądarki. Interesujące jest jednak to, że nie jest potrzebne posiadanie konta w Google. Krótko mówiąc, Google dostarcza mechanizm wyświetlania, ty natomiast dostarczasz adres pliku. Dokument udostępniamy następująco:
Otrzymujesz kilka linków. Aby wstawić w blogu czy na stronie odsyłacz do przeglądarki, skopiuj drugi w kolejności kod. Posłużę się tu plikiem bezpłatnego podręcznika OpenOffice.org Math, który napisałem w 2006 r. Przykład: OpenOffice Math Aby osadzić interfejs przeglądarki bezpośrednio na stronie, skopiuj trzeci kod - iframe. Wielkość interfejsu możesz ręcznie poprawić. Czytelnik może zresztą łatwo przeskoczyć do oglądania dokumentu w pełnym interfejsie, klikając ikonę w prawym, górnym rogu (Otwórz w nowym oknie). Tam może już pobrać plik na dysk. Jak widać, nieskomplikowane, a użyteczne. Google nie wynalazł tu koła - takie interfejsy, korzystające zwłaszcza z popularnego formatu flashowego iPaper, są dostępne od dawna. Tutaj jednak mamy do dyspozycji wygodny mechanizm niewymagający zakładania żadnych kont.
wtorek, 29 września 2009
Blogosfera - kolejne notowania Kominka
Kolejna, po paru miesiącach, odsłona Najbardziej wpływowych blogerów. Autor, będący jednym z blogowych celebrytów, zgodnie z zapowiedzią ciągnie temat, a to ważne, bo tworzy się w ten sposób jakaś skala ocen. W sumie nie jest istotne, kto jest tym razem "najbardziej wpływowym", a kto tylko "wpływowym" blogerem, bo to będzie ewoluować - są pewne zmiany w stosunku do poprzedniego rankingu - ale to, że Kominek tworzy na podstawie swoich przemyśleń i komentarzy czytelników precyzującą się metodologię oceny, taki "metajęzyk". Ranking jest teraz bardziej rozbudowany, oceny bardziej zniuansowane, powstają "podrankingi", bardzo interesujące są sekcje "Wydarzenia, które przejdą do historii" i "Odkrycia sezonu". Moje zachęty pewnie Kominkowi nie będą potrzebne, ale mimo to zachęcam do kontynuowania - to naprawdę ciekawa próba stworzenia środowiskowej samoceny, która przyda się zapewne jako materiał źródłowy w rozmaitych pracach z szeroko rozumianego "internetoznawstwa". A już na marginesie, trochę off-topic, sam namawiam Eryka Mistewicza, znanego wielu osobom z telewizji analityka politycznego, ktory promuje tematykę nowoczesnego marketingu politycznego, do napisania książki o nowych technologiach marketingowych, tyle tylko, że zabiegany Mistewicz nie bardzo ma na razie czas. Blogi, mikroblogi, serwisy społecznościowe - to prawdziwe trending topics, by użyć oficjalnego terminu z Twittera. Z przyjemnością zauważam, że wielu młodych, nowocześnie myślących polityków weszło w Internet jak w masło i intensywnie go wykorzystuje, także z pożytkiem dla internautów - to dzięki Adamowi Hofmanowi z PiS i Maciejowi Orzechowskiemu z PO obserwowaliśmy na bieżąco z wnętrza sali, wczoraj i dziś, przebieg obrad Rady Europy i walki o stanowisko przewodniczącego, podczas gdy telewizje jedynie ledwo o tym napomykały. Dla osób, które to interesuje, było to naprawdę ciekawe doświadczenie. eClicto za 900 złotych
Jak poinformował Kolporter, promocyjna cena czytnika ebooków eClicto wyniese 899 złotych i obejmie też 100 bezpłatnych publikacji. Firma ma obecnie umowy z ok. 40 wydawcami i na początek zaoferuje kilkaset komercyjnych tytułów książek. Dość skromnie przedstawia się jednak grudniowy start - Kolporter chce rzucić na rynek niezbyt oszałamiającą liczbę kilkuset egzemplarzy czytnika, a będzie go można kupić poprzez stronę WWW projektu i w sklepie internetowym kolporter.pl. Można się jednak obawiać, że przy tak ostrożnie zakrojonych działaniach promocyjnych praktyczna wiedza o czytniku będzie się rozchodzić bardzo powoli i będzie to taki Rolex wysadzany diamentami dla wybranej grupki użytkowników, limited edition. A przecież, dla właściwej promocji, powinny go przetestować dziesiątki redakcji czasopism i setki wpływowych blogerów, aby można było mówić o aktywnym wejściu na rynek. Miałem urządzenie w ręku w czasie czerwcowej prezentacji Bookcamp. Zrobiło dobre wrażenie, choć oczywiście dopiero kilka-kilkanaście godzin pracy dałoby jakieś sensowne pojęcie, jak się to sprawuje. Mimo tych ostrożnych ruchów Kolportera widzę jednak przyszłość eClicto w miarę optymistycznie, zwłaszcza po zaanonsowanych w czerwcu parametrach następnej wersji, która jest już na inżynierskich pulpitach. Zacytuję jeszcze fragment informacji prasowej:
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||