Paweł Wimmer - blog towarzyszący kursowi języka HTML w Helionie. Założony 10 czerwca 2006.



darmowe liczniki - od 17.02.2008

Nowości Helionu


Blog > Komentarze do wpisu
Opowiemy im, jak żyli...

W jednej z końcowych scen "Ostatniego samuraja" kapitan Nathan Algren przynosi cesarzowi Japonii miecz zmarłego księcia Katsumoto - cesarz prosi kapitana, aby opowiedział, jak książę zginął, na co Algren mówi: "nie, opowiem ci, jak żył".

Między cmentarzem żydowskim na Okopowej, a Pomnikiem Bohaterów Getta przy Zamenhofa jest półtorakilometrowa "oś martyrologiczna", którą wędrują grupy izraelskiej młodzieży przyjeżdżające do Polski w ramach akcji wychowawczej. Choć powoli się to zmienia, ciągle nasz kraj jest traktowany jak miejsce śmierci wielkiej, 3,5-milionowej społeczności żydowskiej, a nie jak miejsce jej życia.

Od Cmentarz Żydowski w Warszawie

Podpis: grupa młodzieży izraelskiej na cmentarzu żydowskim przy Okopowej (zdjęcie wykonane za zgodą fotografowanych)

Zapewne nie wszyscy wiedzą, że w przedwojennej Polsce żyło aż 40 procent europejskich Żydów, że Warszawa była drugim co do wielkości "żydowskim" miastem na świecie (400 tys. mieszkańców), po Nowym Jorku. Powstanie obozów zagłady w Polsce było motywowane - jak okrutnie by to nie zabrzmiało - względami logistycznymi, a nie jakąś szczególną niechęcią Polaków do swoich żydowskich sąsiadów, jak by to chcieli widzieć niektórzy niechętni nam ludzie. 800-letnia historia wspólnego życia nie była wcale usłana różami, zdarzyło się wiele niegodziwości, ale jest faktem, że to do Polski uciekali często przed prześladowaniami europejscy Żydzi, że tutaj właśnie znaleźli stosunkowo najwięcej swobody i najmniej opresyjne warunki do życia. Ale tutaj też doświadczyli pierwszego holokaustu, jakim była straszna rzeź ludności żydowskiej podczas powstania Chmielnickiego w połowie XVII wieku, po której z mapy znikły setki miejscowości, a społeczność żydowska odrodziła się dopiero po stuleciu. Rzeczywistość nie była nigdy czarna ani biała - to paleta odcieni szarości i trzeba mieć tego świadomość, by nie idealizować stosunków polsko-żydowskich, ani ich też nie demonizować (przeczytaj nowy wpis Telemacha).

Z przyczyn religijnych i kulturowych Żydzi byli społecznością introwertyczną, wycofaną, niezbyt chętnie integrującą się z gospodarzami ziem, na jakie przybywali, choć bezwzględnie lojalną wobec władzy. Byli rolnikami, rzemieślnikami, drobnymi kupcami, ale duża część lepiej wykształconych i bogatszych Żydów poddała się asymilacji i zintegrowała z polskim społeczeństwem, przynosząc najpierw cenną wiedzę z dziedziny handlu i finansów, a w następnych stuleciach wnosząc bardzo duży, nadproporcjonalny wkład w polską kulturę i naukę, w życie społeczne - byli to uczeni, artyści, przemysłowcy, kupcy, lekarze, adwokaci, dziennikarze, pisarze, architekci, których nazwiskami chlubimy się do dzisiaj, bo są częścią polskiego życia, polskiej kultury. To właśnie o nich mówił Marian Turski (Polityka 23, 2011) w rozmowie z Barackiem Obamą przed budowanym właśnie Muzeum Historii Żydów Polskich, podkreślając, że muzeum ma być nie upamiętnieniem martyrologii, lecz właśnie świadectwem wkładu polskich Żydów w światowe dziedzictwo (wspaniałym przykładem tego wkładu jest choćby polska matematyka, a bliskim mi osobiście przykładem jest dzieło Ludwika Zamenhofa). Ma mówić o życiu, nie o śmierci.

Od MHZP

Podpis: budowa Muzeum Historii Żydów Polskich, stan z lutego 2011

Śledzę uważnie ten projekt (to trzecia co do wielkości na świecie placówka kulturalna związana ze społecznością żydowską) i oczekiwałbym po nim, że będzie nowoczesną, multimedialną, skomputeryzowaną ekspozycją, która przyciągnie setki tysięcy gości rocznie i stanie się naturalnym kontrapunktem dla cmentarza, pomnika czy Umschlagplatzu. Jak też, że dzięki Internetowi przyciągnie dalsze miliony osób, stając się też wizytówką polskiego wkładu w rozwój cywilizacyjny, bo byli to obywatele naszego kraju i przedstawiciele polskiej kultury, nawet gdy kraju tego nie było na politycznej mapie świata. Opowiemy w nim, jak żyli, a nie jak umarli.

poniedziałek, 13 czerwca 2011, prwimmer

Polecane wpisy

  • Nie żyje Jurgi

    Artur Jurgawka, znany w Sieci jako Jurgi, nie żyje. Informację tę podał portal terazTurek.pl . Żył zaledwie 35 lat. Zacytuję wiadomość: Artur Jurgawka, a

  • 20 lat Supermemo

    Minęło właśnie 20-lecie firmy, o której myślę wyjątkowo ciepło - 5 lipca 1991 roku powstała firma Supermemo, która wyznaczyła standardy w dziedzinie nauki za po

  • Nadwrażliwy Gmail

    System antyspamowy Gmaila jest bardzo skuteczny, do tego stopnia, że potrafi wrzucać do skrzyneczki ze spamem także jak najbardziej zacne przesyłki. Niedawno do

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
cynthia76
2011/06/13 01:21:31
Masowa zagłada, śmierć tak wielu przesłoniła światu to co było wcześniej. Czas zawrócić i spojrzeć na to co było. Podoba mi się ten pomysł.
-
andsol-br
2011/06/13 03:43:17
Przy użyciu czasu przeszłego, nieuchronnie pojawi się na końcu ścieżki Szoa. Jeśli to ma być o życiu, musi mieć elementy dzisiejszego życia. Życia Żydów w Polsce.

No i trudne pytanie. Czy będąc Żydem, mieszkając gdzieś indziej zdecydowałbyś się na osiedlenie się w Polsce?

Ja - z pewnością nie. Są tu głównie ci, co przeżyli. Ilu? Trzeba liczyć rodziny takie jak mojego przyjaciela, którego matka jest rdzenną Rosjanką, by przebić się przez liczbę 10 tysięcy. A w Niemczech (tak, zdumiewające, w Niemczech!) jest ich dziesięciokrotnie więcej i nie wydaje się, by czuli się tam źle. O tym, z czym współżyją nasi Żydzi (czyli Polacy, z żydowskimi przodkami) z pewnością wiesz równie dobrze jak ja.

Boję się, że to nie kwestia budowy Muzeum ale kompletnej przebudowy mentalności polskiej. Jeśli choć trochę prawdą jest to, że Polak to katolik, to trzeba zacząć od kompletnej przebudowy polskiego katolicyzmu. Dopóki kościoły będą rozprzestrzeniały jad nienawisci, dopóki pod przykrywką przeróżnych Akademii Teologicznych i Wydziałów Teologicznych będą działali tacy jak Waldemar Chrostowski i jego wierni uczniowie, dla Żydów Polska nadal nie będzie krajem do życia.
-
prwimmer
2011/06/13 06:42:32
Właśnie zaskoczył mnie fakt, że w Berlinie osiedlają się tysiące młodych Izraelczyków, którym nie bardzo podoba się zbytnia prawicowość własnego kraju, napięte stosunki z Palestyńczykami. W kosmopolitycznej metropolii, w samym środku kraju, który mogliby potraktować nieufnie, dostrzegają dobre miejsce do życia.
Jak słusznie mówi Cyntihia, czas zawrócić i zacząć budować nową świadomość. Może nauczymy się traktować wspólną przeszłość jak nasz aktyw, nasz dorobek, a nie obciążenie. Może zaczniemy być dumnymi z Polaków żydowskiego pochodzenia. Muzeum powinno się stać przyczynkiem do tej zmiany.
-
tentelemach
2011/06/14 12:36:54
"w samym środku kraju, który mogliby potraktować nieufnie, dostrzegają dobre miejsce do życia."
Dlaczego mieliby traktować Niemiecką Republikę Federalną w 2011 roku nieufnie? Rozliczne pielgrzymki katolickie wędrują do Rzymu, bez strachu, że ich uczestnicy zostaną rzuceni lwom na pożarcie.

W stolicy Niemiec nie uświadczysz od pokoleń ani nienawistnych napisów na murach, ani swastyk w bramach i przejściach podziemnych, ani kiboli obrzucających siebie nawzajem i cały świat antysemickim bełkotem. Nie ma dziennikarzy epatujących antysemckimi aluzjami. W porównaniu z takimi np. Kielcam, Rzeszowem lub Jasłem jest to oaza zrozumienia i tolerancji.
-
prwimmer
2011/06/14 12:48:55
@Tentelemach - była to oczywiście figura retoryczna. Doskonale wiem, że Niemcy z nawiązką odrobili lekcję i dziś są bodaj najbardziej godnym zaufania krajem na kontynencie.
-
2011/06/16 16:18:21
Też nie do końca o to chodzi. Młodzi Izraelczycy mają dość życia w oblężonej twierdzy i chcą stamtąd uciec. Ze względów historycznych najłatwiej uzyskać im paszport niemiecki.

Na podobnej zasadzie wielu emigrantów żydowskich z Polski, którzy wyjeżdżając musieli zrzec się polskiego obywatelstwa starają się teraz o jego odzyskanie. Nie dlatego, że im na tym jakoś zależy tylko cisną ich dzieci by mieć w razie czego papiery kraju należącego do Unii.
-
prwimmer
2011/06/16 17:12:26
Ciekawe, czy Izraelczyk mający paszport niemiecki lub polski może osiąść w dowolnym kraju unijnym.
-
Gość: ania13, *.111.179.226.static.crowley.pl
2011/09/15 14:28:29
Piszesz:
"będzie [MHŻP] nowoczesną, multimedialną, skomputeryzowaną ekspozycją, która przyciągnie setki tysięcy gości rocznie i stanie się naturalnym kontrapunktem dla cmentarza, pomnika czy Umschlagplatzu".

Do tego krótkiego fragmentu zdania mam dwie uwagi.

1. Nowoczesna ekspozycja nie polega na tym, że jest multimedialna i skomputeryzowana. Nowoczesna ekspozycja to nowoczesne podejście do prezentowania wybranego tematu - w tym przypadku historii. Nie trzeba mieć multimediów, nie trzeba komputerów na samej ekspozycji, żeby była nowoczesna. Liczę na to, że taka będzie, bo znam ludzi, którzy biorą udział w przygotowaniu tej wystawy - znam ich publikacje, ich poglądy, ich, przede wszystkim, nowoczesne podejście do problemu "reprezentacji". Jestem pewna, że zgadzamy się, co do tego, ale to "multimedialne" i "skomputeryzowane" mnie zafrasowało. Popatrz na ekspozycję w Rynku Podziemnym w Krakowie, która jest skomputeryzowana do cna, przepełniona multimediami, a "nowoczesna" o niej nie powiemy. Co więcej, nie nazwiemy jej nawet wystawą muzealną... Te dwa pojęcia, które tu wyróżniam, są cholernie mylące dla wielu, dlatego o tym w ogóle piszę.

2. Muzeum nie powinno być kontrapunktem dla Umschlagplatzu czy cmentarza lub samego pomnika Bohaterów Getta - miejsca klęknięcia Willy'ego Brandta. Muzeum nigdy nie może konkurować czy przeciwstawiać się miejscom pamięci. One mają inną funkcję społeczną - człowiek, przychodząc na cmentarz żydowski, będzie ogarnięty innymi emocjami niż te, które wywoła w nim wystawa. Muzeum "reprezentuje" przeszłość, miejsce pamięci "przenosi" w przeszłość; w jego przypadku nie ma aspektu "odtwarzania".
Dlatego mam nadzieję, że MHŻP nie stanie się "kontrapunktem", jak piszesz, ale uzupełnieniem trasy zwiedzania, "osi martyrologicznej", o innej funkcji społecznej.
-
prwimmer
2011/09/15 14:55:59
@Ania13 - mówiąc o kontrapunkcie, miałem naturalnie na myśli stworzenie nowej perspektywy, nie związanej z martyrologią.
Aspektem nowoczesności jest też użyta technika - po prostu na to zwróciłem uwagę jako człowiek obciążony zawodowo :-)