Paweł Wimmer - blog towarzyszący kursowi języka HTML w Helionie. Założony 10 czerwca 2006.



darmowe liczniki - od 17.02.2008

Nowości Helionu


Blog > Komentarze do wpisu
Pawi ogon, czyli o popularności bez ściemy

W ostatnich parudziesięciu godzinach przeprowadzono dość ciekawą akcję sprawdzania, jak czytelnicy zareagują na płatne treści w blogach. Wzięło w niej udział kilka blogów postawionych na WordPressie (specjalna wtyczka do WP), a wyniki opisali m.in. AK74, DailtyTech i Antyweb. Z deklaracji czytelników wynikało, że niektórzy autorzy nieźle by zarobili, ale to tylko intencje - pewnie gdyby przyszło do płacenia, deklarowane sumy stopniałyby do małych strużek, z których nijak nie dałoby się wyżyć (późniejszy dopisek: odsyłam do rozmowy Pawła Iwaniuka z Maciejem Budzichem na temat tego badania).

Jestem zwolennikiem płacenia za dobre treści, gdyż bardziej zależy mi na profesjonalizacji autorów niż na oszczędzaniu. Prawdopodobnie zapłaciłbym za kilka blogów, gdyby kosztowało to kilka złotych miesięcznie - no, góra 10. Wymagałbym jednak wtedy naprawdę atrakcyjnych informacji, które przełożyłbym na realną i użyteczną wiedzę dla siebie. Gdyby zniknęła papierowa "Polityka", a pojawiła się wersja elektroniczna, wykupiłbym do niej dostęp. Treści elektroniczne uważam za taki sam towar, jak wszystkie inne - jak chleb, mleko czy ser. Ktoś inwestuje, ponosi koszty wytworzenia i udostępnienia informacji, zatem powinien na tym zarobić. A ja wybieram, co mnie interesuje i za co chcę zapłacić. Mam gwarancję jakości, bo autor żyje z dostarczanych treści, więc dba o ich poziom. A jak da plamę, to po prostu nie zapłacę za kolejne wydania i pójdę gdzie indziej. Oczywiście obok treści płatnych chciałbym mieć wiele bezpłatnych, tak jak dzisiaj.

Od dłuższego czasu, zwłaszcza na Zachodzie, głośno mówi się (Murdoch) o konieczności komercjalizacji profesjonalnych strumieni informacji w Internecie, gdyż model reklamowy jest zbyt wątły. Nie mogą z niego wyżyć nawet duże serwisy, a co dopiero blogi, które zbierają co najwyżej parę setek - parę tysięcy to już duży sukces, ale i tak zbyt niestabilny i zbyt mały, by autor mógł rzucić wszystko i zająć się wyłącznie dostarczaniem treści.

Doświadczenie podpowiada, że o reklamę trzeba zadbać samemu. Podpięcie się pod sieci reklamowe niewiele daje - z informacji Blox.pl wynika, że należę do największych "konsumentów" reklam AdTaily, ale skoro jest to dość skromna suma (nie mogę podać jej wielkości, gdyż nie chciałbym zdradzać komercyjnej strony przedsięwzięcia), w żadnej mierze nie rekompensująca czasu poświęconego na prowadzenie blogu, co najwyżej zwracająca skądinąd niemałe koszty materialne, wynika z tego, że nie tędy droga. Lepszy efekt dadzą indywidualne kontakty z reklamodawcami, jeśli się potrafi to zrobić.

Popularność blogów jest ważna, ale to tylko warunek konieczny, który jednak nie wystarcza. Popularne notują kilkadziesiąt tysięcy niepowtarzalnych czytelników miesięcznie, rzadko sięgają kilkuset tysięcy (jak na przykład promowani przez portale politycy, gdzie - proszę darować wyrażenie - byle beknięcie staje się wydarzeniem dnia na stronie głównej portalu). Jest to nierzadko popularność sterowana - gdy przez wiele miesięcy cieszyłem się (razem z Web 2.0 z pozycji 50-latka) obecnością w sekcji technologicznej na stronie głównej Gazeta.pl, liczba UU sięgała 70-100 tys. miesięcznie. Gdy portal wycofał z tej sekcji blogi, jest to 40-50 tysięcy UU.

Jak wsparcie dużej instytucji jest ważne, obserwuję w Google Readerze - Google promuje kilka blogów technologicznych w oficjalnych paczkach kanałów (mój, Netto, Room 303, Antyweb, Media Cafe Polska), co daje mi miesięczne przyrosty rzędu 500 subskrypcji. Przoduje w nich Netto (ponad 8900), co jest zabawne, bo Marcin napisał w tym roku do Netto kilka tekstów, przenosząc swoją aktywność gdzie indziej. Ja przekroczyłem 8 tys., Room 303 ma 6,5 tys. Gdyby jednak nie wsparcie Google, liczby te byłyby znacząco niższe. Ciekawe, że Antyweb notuje na liczniku Feedburnera 13,5 tys. subskrypcji, gdy w Czytniku Google ma nie więcej niż 2,5 tys., a zatem Grzegorz zdobywa czytelników głównie poza Czytnikiem Google. Nie próbowałem badać, ile osób abonuje Poradnik internauty poza nim - to dla mnie czarna dziura, choć w ramach dzikiego domysłu nie wykluczam, że może to być dalsze ileś tam tysięcy. Jednak nie mam żadnych twardych danych na ten temat, więc nie będę spekulował.

Mogę powiedzieć, że 8 tys. czytelników w GR plus 1,5-2 tys. dziennie w Blox.pl to dający się udowodnić maksymalny zasięg podawanych przeze mnie w danym dniu informacji. Rzeczywisty (w ramach tej sumy) jest zapewne niższy, co wynika z paru przyczyn - po pierwsze, czytelnicy zaabonowali blog w paczce, zatem niekoniecznie z intencją zaabonowania właśnie mojego blogu (choć cieszy mnie, że potem nie usunęli); po drugie, z własnej praktyki wiem, że większość wpisów czyta się po nagłówkach, a rozwija tylko parę procent; po trzecie, nawet po rozwinięciu wpisu czyta się czasem parę zdań i leci dalej. I tak jest ze wszystkimi tekstami - te tysiące czytelników to nie armia wiernych akolitów spijających z blogu każde słowo jak z krynicy mądrości, lecz w większości osoby, które nawet nie pamiętają potem, w jakim blogu przeczytały jakąś informację, o nazwisku jego autora już nie wspominając. Gdyby blog przestał być nagle prowadzony, większość abonentów nawet by tego nie zauważyła. Prawdziwym miernikiem popularności byłaby tak naprawdę dopiero płatna subskrypcja.

Nie znoszę ściemniania, stąd te parę (samokrytycznych) zdań o popularności blogów. Gdy zatem zobaczysz napuszonego blogera, z podgardlem nadętym jak u indyka, z rozpostartym pawim ogonem, pamiętaj, że podawane liczby należy traktować ostrożnie i z dystansem. A czasem z poczuciem humoru.

czwartek, 17 grudnia 2009, prwimmer

Polecane wpisy

  • Nie żyje Jurgi

    Artur Jurgawka, znany w Sieci jako Jurgi, nie żyje. Informację tę podał portal terazTurek.pl . Żył zaledwie 35 lat. Zacytuję wiadomość: Artur Jurgawka, a

  • 20 lat Supermemo

    Minęło właśnie 20-lecie firmy, o której myślę wyjątkowo ciepło - 5 lipca 1991 roku powstała firma Supermemo, która wyznaczyła standardy w dziedzinie nauki za po

  • Opowiemy im, jak żyli...

    W jednej z końcowych scen " Ostatniego samuraja " kapitan Nathan Algren przynosi cesarzowi Japonii miecz zmarłego księcia Katsumoto - cesarz prosi kapitana, aby

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
8220 Badanie 8221 płatnych blogów z Rózga Świętego Mikołaja...
Wczoraj wchodzący na jeden z sześciu blogów mogli zobaczyć komunikat o wprowadzeniu płatności. Łączył je wspólny tekst uzasadniający wprowadzenie opłat i wyrażający nadzieję na 8220 dalszy wszechstronny rozwój 8221 . Oprócz tego mo... »
Wysłany 2009/12/18 10:49:32
Komentarze
testeq
2009/12/17 12:19:59
prwimmer pisze: "należę do największych "konsumentów" reklam AdTaily, ale skoro jest to dość skromna suma (nie mogę podać jej wielkości, gdyż nie chciałbym zdradzać komercyjnej strony przedsięwzięcia), w żadnej mierze nie rekompensująca czasu poświęconego na prowadzenie blogu, co najwyżej zwracająca skądinąd niemałe koszty materialne"

Czy podania tych kwot zakazuje regulamin/umowa?

Generalnie zgadzam się z tezą, że wartościowe, oryginalne treści powinny być przez czytelników doceniane i wynagradzane.
-
prwimmer
2009/12/17 12:26:24
Nie widziałem takiego zastrzeżenia. Nie podaję przez grzeczność wobec AdTaily.
-
rafiozzo
2009/12/17 12:52:34
Pawle, oszczędnie z Twojej strony, jak na taką pazerność, którą wykazuje się kilka z wspomnianych przez Ciebie blogerów.
-
olgierdr
2009/12/17 12:56:33
Hihi grzeczność ;-)) nawet nie wiesz jak to zabrzmiało (w moich cynicznych uszach).

Ja bym chętnie przywitał te płatności. Miałbym o wiele więcej czasu dla siebie.
-
prwimmer
2009/12/17 12:57:14
@Rafiozzo - jak rozumieć "oszczędnie", bo nie złapałem?
-
prwimmer
2009/12/17 12:58:11
@olgierdr - wiem, wiem, stary cynik jesteś :-)
-
Gość: Hoss, *.tvk.torun.pl
2009/12/17 13:00:38
Wersję elektroniczną "Polityki" można znaleźć na www.egazety.pl
-
prwimmer
2009/12/17 13:02:37
@Hoss - oczywiście chodziło mi o sytuację, gdyby wersja papierowa padła. Póki co, wolę jeszcze papierową, co jest kilkudziesięcioletnim już przyzwyczajeniem.
-
rafiozzo
2009/12/17 13:06:32
Pawle, oszczędnie - dyplomatycznie, a na chamstwo dyplomacja nie pomoże.
-
Gość: piszczyk4U43, 95.178.16.*
2009/12/17 14:03:43
Proszę o wyjaśnienie, na czym miałaby polegać profesjonalizacja autorów.
-
prwimmer
2009/12/17 14:08:20
@piszczyk4U43 - oj, czepialski, jak słowo daję... :-)
Czyli taki, który zajmuje się zawodowo pisaniem tekstów i żyje z tego - nie musi dorabiać gdzie indziej, by przeżyć.
-
Gość: hazan, 57.66.195.*
2009/12/17 14:09:15
@Paweł - bardzo dobry tekst. Mam nadzieję, że nikt się w takiego pawia nie zamieni. Ja mam dość krytyczną opinię co do płatnych blogów (napisałem ja na AW).

Ps. Co do RSS-ów - ten mój słaby wynik wynika z tego, że migrowałem razem z feedburnerem z jednego adresu RSS na drugi. Ten stary jeszcze istnieje a google jakoś automagicznie łączy to w całość i dba żeby nic się nie zgubiło.

@Rafi - jakie chamstwo, poza tym nie sugeruj proszę że ktokolwiek kto brał udział w tej zabawie potraktował płatne blogi jak coś realnego. Była ankieta, trochę śmiechu z komentarzy i to wszystko.
-
prwimmer
2009/12/17 14:13:22
@hazan - to właściwie ile masz w GR? Bo przy przewadze Czytnika Google ta dysproporcja wydawała mi się absurdalna, stąd moje meandry wokół tej sprawy.

-
Gość: hazan, 57.66.195.*
2009/12/17 14:25:34
@paweł według feedburnera mam 11,300 (a to w 90% GR + inne usługi google) - reszta jest poza google, czyli ulubione itp.
-
prwimmer
2009/12/17 14:29:02
@hazan - aj si; trudno mi się było rozebrać w tych rozrzuconych danych.
Swoją drogą, chciałbym wiedzieć, ile osób czyta przez Netvibes, w FeedDemonie, czytnikach wbudowanych w przeglądarki. Ale to chyba już nierealne. Zaczekam, aż CBOS przeprowadzi ogólnopolską ankietę pod tytułem "znajetie li wy błog Pawła Wimmiera?" :-)
-
Gość: efemeryk, *.internetdsl.tpnet.pl
2009/12/18 10:51:21
hazan się myli, znam osoby, ktore potraktowaly to serio. nie powiem jak to nazwaly.
-
kosciak1
2010/04/05 19:54:50
@efemeryk - jak to nazwały? A może raczej, dlaczego tak nazwały?
To mnie dziwi i przeraża, że w Polsce największym zarzutem wobec kogoś jest to, że chce na tym co robi zarobić.