|
Nowości Helionu
|
Blog > Komentarze do wpisu
Z notatnika partyzanta
Piąty dzień walki o desktopową instalację Ubuntu zakończył się sukcesem - najpierw podsunięty wcześniej przez jednego z moich czytelników adres w forum Ubuntu załatwił błyskawicznie problem braku graficznej powłoki systemu (trzeba było ściągnąć drivery z Nvidii), a po kolejnych nerwowych godzinach udało się także uruchomić Internet, czyli zainstalować szereg brakujących plików i wydać jeszcze kilka tajemnych poleceń w konsoli. Połączenie (przez adapter Netgear i ndiswrapper) jest trochę niestabilne, ale jakoś działa. Dziwne było też to, że nie zainstalowała się polska wersja systemu - dopiero zmiana źródła repozytoriów z polskiego serwera na centralny dała efekt. Zważywszy, że w netbooku wszystko poszło bez najmniejszych problemów, jestem mocno zaskoczony tymi zawiłościami. Mogę się obawiać, że tzw. zwykły użytkownik, skłonny do eksperymentów, ale pozbawiony komfortowej pomocy, jakiej ja sam doświadczyłem, mógłby mieć większe problemy. Dodatkowym atutem był leżący na biurku netbook, w którym czytałem instrukcje z Internetu. Inaczej musiałbym drukować mnóstwo papieru, przeskakując jeszcze co chwilę między systemami. Podejrzewam, że znacznej większości użytkowników kłopoty te nie dotknęły, ale oni milczą, natomiast w Internecie hałasują ci, którzy nadziali się na taki czy inny problem. I to oni tworzą aurę wokół systemu. Muszę przy okazji powiedzieć, że spenetrowawszy polskie fora dyskusyjne z przyjemnością stwierdziłem, że choć ten czy ów bywa czasem nieco opryskliwy i niekiedy bardziej poucza niż naucza, to jednak generalnie atmosfera jest życzliwa, a użytkownicy sobie po prostu pomagają. To zwykle młodzi lub bardzo młodzi ludzie, którzy nie posiedli może wszyscy jeszcze do końca umiejętności spokojnego wykładania swoich racji, którym może brakuje czasem cierpliwości do "głupich pytań", ale jest całkiem nieźle. Ja sam zadałem potulnie pytanie w dziale "Przedszkole linuksowe", nie odważywszy się pchać nosa na bardziej wytworne salony, i nikt mnie nie pobił, a paru udzieliło rzeczowych porad. Społeczność to klucz. Książka jest niezbędna, aby opanować podstawy systemu, ale dopiero w Internecie poznasz sztuczki, uzyskasz informacje na temat "obsługi błędów". A sam system? Fajny w użytkowaniu, bywa za to up... w konfigurowaniu. Nigdy nie doświadczyłem w Windows takich problemów z instalacją, jakie mi się przytrafiły w Ubuntu. Niektórzy mówią, że może dopiero wersja 10+ będzie dopracowana tak, aby rzeczywiście mógł ją zainstalować bez problemu kompletny greenhorn. Myślicie, że Linux jest żelazny? Ano raz przy próbie przeciągnięcia pliku z folderu do folderu komputer umarł tak, że nie działała ani mysz, ani klawiatura - musiałem skorzystać z przycisku na obudowie. Ale jest szybki - Firefox w Linuksie działa wyraźnie szybciej niż w Windows, Opera jest niczym Usain Bolt, czytnik plików PDF działa wprost błyskawicznie, jest sporo naprawdę fajnych, przyjemnych programów. Synchronizację plików załatwiłem sobie przez linuksowego klienta Dropbox, pracuję głównie w chmurze, zsynchronizowałem zakładki w Operze przez jej wbudowany mechanizm, cieszę się linuksowym klientem Picasy. Na razie jest nieźle, zobaczymy, co dalej. Wpis wysyłam z prościutkiego edytora blogów Post Blog Entry z repozytoriów Ubuntu. czwartek, 05 listopada 2009, prwimmer
TrackBack
Komentarze
2009/11/05 13:33:20
@MareX - doceniam ironię :-)
Ja sam chciałem właśnie zainstalować czytnik ebooków FBReader - autor, zamiast dać debianową paczkę, każe wykonać szereg poleceń w terminalu - a to uzupełnić listę repozytoriów, a to zainstalować klucz PGP, by wreszcie móc, również w terminalu, zainstalować sam czytnik. Poszło ładnie, ale dla osobnika wychowanego na Windows trochę to stresujące...
Gość: nicnieznaczy, n1-lod.lodz.dialog.net.pl
2009/11/05 13:47:45
Za zwis najprawdopodobniej odpowiadają sterowniki grafiki NVIDII, które niekiedy potrafią być niestabilne, jak to własnościowe oprogramowanie ;-)
Może pomóc wyłączenie części bajerów graficznych (System- Preferencje- Wygląd- Efekty wizualne - brak/minimalne Można też zainstalować panel sterujący nvidi, najszybciej wydając w terminalu polecenie; sudo aptitude install nvidia-settings a następnie poeksperymentować z jego ustawieniami. 2009/11/05 14:00:09
co do sposobu instalacji czytnika ebooków - autor oczywiście mógł dać linka do pobrania paczki (czyli prawie tak jak w Windows), ale ten sposób (dodanie repozytorium jest dużo lepszy, gdyż jeśli kiedykolwiek pojawi się nowsza wersja, to zostanie prawie automatycznie zaktualizowana. Z kolei importowanie kluczy gwarantuje (no, prawie, bo ktoś może ukraść jego klucze prywatne), że w systemie będą instalowane/aktualizowane wyłączenie paczki podpisane przez zaufanych deweloperów, czyli sytuacja, w której ktoś włamuje się na serwer ftp i podmienia pakiety na wersję z trojanem jest niemożliwa "by desgin". Oczywiście wszystkie te polecenia można zrobić klikając, pytanie tylko po co, skoro można zrobić copy-paste do terminala w 5 sekund. Aha, jako terminal polecam guake (sudo apt-get install guake), który chowa się w tle i można go przywoływać klawiszem F12
2009/11/05 14:04:06
@Nicnieznaczy - panel Nvidii oczywiście mam zainstalowany. Jest rzeczywiście wygodny.
Dopisanie programu do listy repozytoriów naturalnie doceniam, bo to rozwiązanie najlogiczniejsze, ale ZU się wyłoży na takim sposobie instalacji. Guake wypróbuję - dzięki. Ciągle się uczę i to jeszcze długo potrwa :-) 2009/11/05 14:09:24
@Nicnieznaczy - no, guake robi wrażenie. Tylko skróty trzeba zapamiętać.
2009/11/05 14:39:02
quake to po prostu terminal, prawdziwe wrażenie robi jego starszy brat - yakuake (dla kde, ale da się zainstalować kosztem dorzucenia sporej ilości bibliotek kde) W nim opcja podziału okna na 2 lub 4.
A skrótów nie trzeba zapamiętywać, zawsze można poklikać ;-) 2009/11/05 15:38:18
Nie wiem jak to jest teraz, bo nie mam wiele kontaktu z windows, ale pamiętam, że zawsze gdzieś obok płyt z instalkami miałem własny manual dotyczący kolejności instalacji na przykład, bo jeśli karta graficzna przed muzyczną to ok, jeśli odwrotnie to coś się wywracało i temu podobne. Przy czym komputery zawsze miałem poskładane raczej z droższych firmowych elementów. Nie demonizujmy więc również tej bezproblemowości windows, bo internetowe fora pełne są błagań o pomoc. Pamiętaj, że tamte windziane problemy po prostu rozwiązujesz bo wiesz już jak, doświadczenie zastępuje fora internetowe. Albo inaczej, czy widzisz jakikolwiek problem w instalacji takiego greasemonkey + skryptu znalezionego w necie w Fx? No właśnie, a dla większości użytkowników internetu to problem nie do pokonania.
Z drugiej strony przez cały czas zwracasz uwagę, że ten bubuntu to ma być system dla każdego, a moim zdaniem absolutnie nie. Linuks jest w tej chwili bardzo przyjazny dla użytkownika, ale ten użytkownik musi chcieć go zrozumieć i poświęcić kilka godzin na czytanie ze zrozumieniem. Czyli już nie dla hackerów, a dla zaawansowanych użytkowników - np. takich jak Ty. Jestem przekonany, że poradziłbyś sobie z postawieniem dowolnej dystrybucji, ale od ZU jesteś bardzo daleko. No i oczywiście, że czasem się zawiesi. Po pierwsze to wciąż tylko komputer, po drugie używasz dystrybucji wydanej przed chwilą jeśli pojawi się jakiś 9.10.1 pewnie będzie zupełnie inaczej. I po tzrecie choć nie najmniej ważne to Twoja jak rozumiem pierwsza w miarę udana instalacja. Nie ma siły, żebyś w kilka tygodni nie wywróciuł tego systemu na amen - przy czym w tym wypadku na amen oznacza, że sam nie poradzisz sobie raczje z naprawieniem, a nie, że się nie da. To chyba największa różnica ... w linuksie da się zawsze - jak się już umie. No i na koniec, na własnej skórze doświadczyłeś powodu dla którego Ci wszyscy maniacy od linuksa tak w kółko marudzą o otwarte sterowniki do sprzętu i sam sprzęt budowany zgodnie ze specyfikacją. W netbooku masz doczynienia pewnie właśnie z taką konfiguracją i po prostu działa, w desktpie nieszczęsne wifi na usb i efekty są jakie są. Z drugiej strony nie tak dawno kupowałem BT dongla i myszkę BT. Komputer miałem w plecaku zapytałem, czy mogę sprawdzić czy działa. Odpakowali mi oba urządzenia, wetknąłem kluczyk, i pojawiła się ikonka BT. Włączyłem myszkę, podałem przetajny PIN i działa, włącznie z rolką prawo-lewo czego sam się nie spodziewałem (bez dodatkowej konfiguracji). Ja tam nie wiem jak jest w windows, ale oba urządzenia były wyposażone w płyty ze sterownikami, a mina sprzedawcy sugerowała, że poszło mi ciut za łatwo. 2009/11/05 15:57:09
Wydaje mi się Pawle, że trochę idealizujesz Windowsa. Instalacja sprzętu pod nim wcale nie jest taka łatwa, a problemy ze sterownikami również są tam powszechne. Sam nieraz dostawałem blue screena z uwagi na wadliwą wersję sterownika lub konflikt między jednym a drugim. Sama instalacja Windowsa od zera też nie jest dla "green hornów" -- tu zresztą linuksowe LiveCD chyba jest łatwiejsze niż częściowo konsolowa instalacja Microsoftu.
Daleki jestem bycia napastliwym linuksiarzem-pryszczersem, choć przesiadłem się na ten Ubuntu ponad 4 lata temu i nie żałuję. Nie testowałem jeszcze dogłębnie Windows 7, ale moim zdaniem obecne wydania Linuksa są znacznie bliższe idei "Po Prostu Działa", niż Windowsy. Nie widziałem jeszcze żeby Windows po instalacji odpalił się w rozdzielczości natywnej monitora LCD (a nie 800x600), ani żeby działało w nim bez dodatkowych sterowników Wi-Fi. Brak wbudowanej obsługi SATA i WPA2 to chyba już przeszłość, ale trzeba też o tym wspomnieć ;-) Generalnie po instalacji Windowsa zawsze musiałem podejmować szereg ręcznych kroków, by doprowadzić go do stanu "zero" - instalacja sterowników, apdejtów, wreszcie podstawowego oprogramowania. W Linuksie jest po instalacji dużo więcej zrobione za Ciebie, ale nadal narzeka się że trzeba zainstalować jakiś sterownik osobno do pojedynczego urządzenia. W Windowsach masz takich instalacji zwykle przynajmniej kilka.
Gość: Monty, 217.98.20.195
2009/11/05 17:28:59
gshegosh: (...) niż częściowo konsolowa instalacja Microsoftu.
Możesz podać definicję pojęcia "konsolowa"? Albo zapytam prościej: kiedy ostatnio widziałeś instalację Windows 7, dlaczego nigdy i po co wypisujesz niedorzeczności?
Gość: Fan Club PW, abvn181.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/06 02:03:33
I dlatego 0.44% ludzi z PL ma linuxa, na ile Pan wycenia swoja Prace? godzina? Ja oceniam że należy Panu płacic tyle ile fachowcowi od pralki czy lodówki czyli min 50zł/h , teraz 50 razy te 10 czy 20 h które Pan spędził na walczeniu ze systemem i wychodzi iż można by sobie windowsa kupic z automatyczna akutalizacją na 10 lat :)
Chciałbym aby wszedzie byl linuch ale prawda jest inna :) 2009/11/06 09:52:37
Windows kupowany razem z komputerem jest już skonfigurowany pod konkretny sprzęt.
Jeżeli chcemy zainstalować na nim windows od nowa to pojawią się problemy dla przeciętnego użytkownika nie do przejścia. (np. dźwięk realtek na XP sp2). Mam oryginalną płytę XP, płytę ze sterownikami od producenta i nic. Też trzeba spędzić godzinę w googlu, zanim stwierdzisz, że trzeba ściągnąć obsługę magistrali audio od MS, a potem kilka kolejnych godzin, zanim dojdziesz metodą prób i błędów, że trzeba zezwolić systemowi przy instalacji sterowników na poszukanie zaktualizaowanych sterowników w necie. W takim wypadku instalacja windowsa przestaje być tak bezproblemowym zadaniem, jak sugerują to marketingowcy MS. Kolejnym problemem jest to, że kiedy kupujesz w sklepie komputer z zainstalowanym linuxem, to okazuje się, że system jest, ale bez środowiska graficznego. Czyli jest to tylko listek figowy, Gdyby coś podobnego producent zrobił z windowsem, nikt by takiego komputera nie kupił. Producent "instaluje" linuxa tylko jako alibi, że nie zachęca do piratowania. Gdyby można było kupić gotowy komputer z w pełni działającym linuxem (również z obsługą przysłowiowej kamerki i wifi). Na pewno udział linuxa wzrósłby co najmniej dwukrotnie. 2009/11/06 10:05:40
@zmyslowasowa - ja zwykle posługiwałem się łatanymi desktopami, a systemy instalowałem od nowa. Miałem bardzo mało problemów, a jak się zmieniał jakiś komponent, to wystarczyło wsadzić płytkę z instalką, a i zgoła bez tego też często chwytało. Jak widać, doświadczenia są różne.
2009/11/06 13:01:38
@Fan Club PW:
Raz na zawsze skończmy uwagi typu: "Na ile wyceniasz swoją pracę Pawle Wimmerze, ja zarabiam (tyle a tyle) i nie stać mnie na "darmowego" Linuksa?" Dlaczego wmawiacie ludziom dookoła, że Win jest po kosztach systemu bez wdrażań, szkoleń i przestojów? Dlaczego, jeżeliś już taki specjalista od kosztów komparatywnych, jednako wyceniasz pracę mistrza od pralek lub webmasterki, któremu się płaci, od ucznia, który płaci za kurs? I ile kosztuje twoje oczekiwanie na ekipę od piątkowego popołudnia do poniedziałku rano już raz opłacone? @zmyslowasowa: Nie wiem czy by wzrosły, bo Dell sprzedaje. Można nawet porównać te same modele pod Win OEM i Ubu OEM. @prwimmer: W tym wist, że płytka nie zawsze jest a jak jest, microsoftowa, przyniesiona przez serwisanta z supermarketu (minęły dwa lata i jeden dzień), to sterownik wewnętrznego modemu jest do ściągnięcia z sieci (Vista, Acer).
Gość: Art, acms162.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/07 10:38:20
@ffamousffatman
Raz na zawsze skończmy uwagi typu ... Może by tak mniej nerwowo, autorytarnie i totalitarystycznie? Toć zwolennikom (po)wolnego oprogramowania to chyba nie przystoi? A odwracając pytanie: dlaczego wmawiacie ludziom dookoła, że Linux nic nie kosztuje? 2009/11/10 08:02:03
Zasłyszane:
"jak Mac OS/X nie daje się zainstalowac nigdzie poza macem, to jest to warte +$5.000. A jak Linux ma problem z jakąś egzotyczną sieciówką , to jest to jego dyskwalifikująca wada".
Gość: Fan Club PW, abvh139.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/10 16:19:40
Zasłyszane:
"jak Mac OS/X nie daje się zainstalowac nigdzie poza macem, to jest to warte +$5.000. A jak Linux ma problem z jakąś egzotyczną sieciówką , to jest to jego dyskwalifikująca wada". Tak bo Apple mówi iż OsX chodzi tylko na Mac'ach i taka jest licencja a Ubuntowcy gadają iż pojdzie na kazdym sprzęcie-czujesz róznice? I mniej nerwów:))) |
Instalując Linux Mint 6 (oparty na Ubuntu) miałem potężne problemy ze zmuszeniem karty WiFi (Atheros) do współpracy. Społeczność spisała się na medal i w szóstym podejściu rozwiązałem problem.
Automatyczny update do wersji 7 zakończył się tym samym, co dla części użytkowników Ubuntu 9.04 przejście na 9.10 - koniecznością instalacji od nowa.
Jednak jestem bogatszy o nowe doświadczenie - tym razem system rozpoznał i zainstalował bezprzewodówkę samodzielnie.
Niecierpliwie oczekuję więc wersji 8.