|
Nowości Helionu
|
Blog > Komentarze do wpisu
Windows Live wycofuje Wydarzenia
Mój bratanek, który jest adminem w pewnej międzynarodowej firmie komputerowej, zaskoczył mnie parę lat temu absolutną wiarą w skuteczność zdalnej pracy przez konsolę na aplikacjach położonych gdzieś na odległych serwerach. Jako wychowywany od końca lat 80. przez programy desktopowe nie bardzo wierzyłem w komfort takiej pracy, aż nie zacząłem intensywnie wykorzystywać webowych usług Google. Okazało się, że nie boli, że jest to wygodne, skuteczne i niezawodne. Dzisiaj nie wyobrażam sobie już pracy bez chmury, licząc się oczywiście z tym, że raz na kilka tygodni coś na moment padnie, że Wielki Brat być może zagląda mi przez ramię do poczty (na szczęście ten Brat należy do kategorii good guys, a nie bad guys, i jest po właściwej stronie Mocy). Chmura to jeden z najlepszych wynalazków ostatnich lat, choć zdaję sobie sprawę, że są okoliczności, w których taki model przetwarzania danych może być dla kogoś nie do zaakceptowania właśnie ze względu na szczególne wymagania co do bezpieczeństwa. Wielką zaletą pracy na aplikacjach sieciowych jest to, że zawsze mamy do dyspozycji aktualne wersje oprogramowania i nie ma konieczności ciągłego update'owania, bo wykonują to za mnie administratorzy usługodawcy. Usługi Google i Windows Live stały się już tak trwałym elementem mojego codziennego życia komputerowego, że konieczność cofnięcia się do starego modelu uważałbym za katastrofę. Teraz najbardziej oczekuję wprowadzenia webowego MS Office - głównie przez ciekawość, ale też i z przyczyn praktycznych. I tu właśnie pojawiają się tytułowe Wydarzenia. Osoby korzystające z Windows Live zauważyły zapewne już wiele tygodni temu, że nie ma już możliwości wprowadzania nowych wydarzeń do modułu Windows Live o tej właśnie nazwie. Sam sporządziłem wcześniej garść wydarzeń (bardziej testując system niż z rzeczywistej potrzeby), dziwiąc się zresztą, że narzędzie to w ogóle jest wyodrębnione. Gdy wszedłem ostatnio do tego modułu, okazało się, że nie ma już możliwości wprowadzania nowych wydarzeń. Microsoft likwiduje tę część usługi, ale oczywiście wcale nie pozbawia użytkowników tego cennego narzędzia, tylko integruje je z kalendarzem, w którym będą one funkcjonować obok zadań do wykonania, choć w nieco uszczuplonej funkcjonalnie postaci. To oczywiście logiczny krok, bo kalendarz jest naturalnym miejscem dla takich zapisów i zupełnie nie ma sensu prowadzić oddzielnych strumieni danych. Microsoft przeznaczył kilka miesięcy na operację przenoszenia danych i zabezpieczania plików, zatem jeśli ktoś regularnie korzystał z Wydarzeń, nie powinno mu to sprawić żadnego kłopotu, bo wystarczy na to jeden dzień czy nawet wieczór. Kalendarz Windows można zresztą zintegrować z Kalendarzem Google, aczkolwiek tylko w trybie read-only, bez możliwości zwrotnego modyfikowania zapisów w GCal.
Operacja przeprowadzana na tak wielką skalę - przecież z Windows Live korzystając miliony osób, przede wszystkich tych, które weszły kiedyś do systemu pocztowego Hotmail - na pewno nie jest zadaniem łatwym. Teoretycznie sprowadza się to "zamknięcia kurka", o ile tylko budowa całego systemu ma charakter ściśle modułowy i nie pociąga za sobą konieczności przepisywania wielu fragmentów kodu w systemie. Niezadowoleni na pewno się znajdą, pewnie niektórzy zostaną nawet zaskoczeni (choć ogłoszenie wisi już od szeregu tygodni), ale krok ten wpłynie moim zdaniem na poprawienie przejrzystości systemu, w którego logice sam się czasem gubiłem, choć trochę doświadczenia już mam. Swoją drogą ciekaw jestem, czy Google zdecyduje się kiedyś na ujednolicenie interfejsu swoich usług, które choć coraz bardziej są ze sobą zintegrowane, ciągle są oddzielnymi usługami. W Windows Live mamy wspólną przestrzeń i tylko przechodzi się do innego modułu. To bardziej kwestia ergonomii niż rzeczywistej funkcjonalności, aczkolwiek trzeba przyznać, że usługi Google powoli zmierzają w kierunku tej wspólnej przestrzeni. Inna rzecz, że jest ich tak wiele, że trudno by było je zgrabnie pomieścić, chyba żeby użytkownik sam decydował, jakie moduły chce na co dzień widzieć. I to jest 2500. wpis w blogu Poradnik internauty, primo voto Poradnik webmastera. sobota, 21 listopada 2009, prwimmer
TrackBack
Komentarze
kogis
2009/11/21 09:18:12
Naprawdę już 2500 wpisów?! Gratuluję i życzę przynajmniej tyle samo kolejnych:-)
2009/11/21 09:22:09
Wychodzą średnio dwa dziennie. Sam się dziwię, że tyle wytrzymałem :-)
2009/11/21 09:26:52
I trzymasz poziom:-) Poradnik to absolutny top blogów w Polsce bez względu na jakiekolwiek kategorie. Jeszcze raz gratki, i dzięki za te wszystkie wpisy.
Gość: mapp, ackw160.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/21 10:09:47
Serdecznie gratuluję. I potwierdzam słowa przedmówców - jestem stałym czytelnikiem i ten blog jest dla mnie ważnym źródłem wartościowej wiedzy. Dziękuję.
2009/11/21 10:11:02
@mapp - dzięki, mam nadzieję, że nie wymięknę szybko, choć nigdy nie można się zarzekać.
2009/11/21 10:11:54
Akurat przekroczyłem 7500 subskrybentów blogu w Google Readerze, czyli średnio jeden wpis generuje 3 nowych subskrybentów :-)
Gość: sdsi, chello089074235107.chello.pl
2009/11/21 10:38:24
Pawel - gratulacje i wytrwalosci zycze :)
2009/11/22 08:49:56
Serdeczne gratulacje! Oby tak dalej bo jest to blog, dzięki któremu wiele się nauczyłam. :)
2009/11/22 16:12:35
Rzeczywiście, godne podziwu... Wystarczy wyobrazić sobie wydanie książkowe 2.5 tysiąca wpisów. PW - Dzieła zebrane... No, oczywiście tylko mówię o blogu, który czytam codziennie.
2009/11/22 17:00:55
@one.jack - chyba nikt by nie wytrzymał, a książka z kilkoma megabajtami tekstów i obrazkami musiałaby mieć chyba półtora tysiąca stron :-)
|