Paweł Wimmer - blog towarzyszący kursowi języka HTML w Helionie. Założony 10 czerwca 2006.




darmowe liczniki - od 17.02.2008
Add to Google - zaabonuj RSS

Nowości Helionu


Blog > Komentarze do wpisu
Smutek pingwina w Onecie
Oficjalnym promotorem przeglądarki Flock w Polsce jest dzisiaj portal Onet.pl. O ile użytkownicy Windows nie mają żadnych problemów z pobraniem i zainstalowaniem programu, o tyle posiadacze Linuksa są zdani całkowicie na własne siły. Portal pozwala pobrać plik .tar.bz2 na dysk, ale dalej martw się sam.

Dotarłem do anglojęzycznego opisu procedury instalowania Flocka, która wbrew zawartemu tam zdaniu Installing Flock on Linux is relatively easy nie jest wcale łatwa, a już na pewno nie dla polskiego użytkownika, szczególnie dla osoby mało zaawansowanej. Ową drogę przez mękę możesz zobaczyć na stronie http://www.flock.com/faq/show/30#q_9069 - zamiast pakietów dla paru dystrybucji uruchamiających typowy instalator mamy uciążliwą i niezrozumiałą dla normalnego człowieka procedurę, z użyciem terminala.

Rozumiem, że znakomitą większość klientów Onetu stanowią osoby korzystające z Windows, ale tak wielki portal, podejmując się roli promotora, mógłby moim zdaniem zadbać o wszystkich, nawet jeśli Linux jest marginesem. A jeśli nie ma ochoty przygotowywać gotowych pakietów, to przynajmniej dać łopatologiczny opis po polsku, jak zainstalować program w typowych dystrybucjach.
niedziela, 29 listopada 2009, prwimmer

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
rmk
2009/11/29 04:36:13
Myślę, że to jest problem skali, użytkownicy Linuksa to jakieś 1.5% wszystkich internautów, Flocka używa powiedzmy 1% wszystkich użytkowników, przy założeniu, że mamy w Polsce 15 mln internautów (co przekłada się na jakieś 10 mln komputerów (zgaduję liczby, ale dużo się mylić chyba tu nie mogę)) to użytkownikami Flocka dla Linuksa w Polsce będzie jakieś 2250 osób [czyli jakieś 1500 instalacji].
Mogę więc zrozumieć to, że jakoś zabrakło silnego wsparcia.
-
2009/11/29 05:52:07
Cościk tym razem przesadziłeś. Gdy Firefox zaczął mi mordować pamięć, a usłyszałem o Flocku, ściągnąłem, rozpakowałem (jedyna odmiana to opcje tar-a xjvf a nie xzvf, bo ma zapakowane jako *.bz2), rozpakowałem, przeczytałem README czy coś podobnego i był koniec pracy. Nie jestem specem, od lat nie walczę z konfiguracją drukarki czy kompilowaniem jądra czy pakietów źródłowych, bo nie ma potrzeby. Oczywiście dla Ubuntu chętnie bym widział pakiet deb, ale jak nie ma to nie ma... Jedyny późniejszy kłopot to odkrycie, że flash_player trzeba umieścić w domowym katalogu, w standardowych miejscach go nie znajdował.
-
2009/11/29 05:59:22
Skala problemu nazywa się www.getdeb.net/updates/?page=8 lub deb archive.getdeb.net/ubuntu karmic-getdeb apps (w moim przypadku addrepo deb archive.getdeb.net/ubuntu karmic-getdeb apps albowiem wielce przywiązany jesten do skryptu addrepo).
-
2009/11/29 06:17:49
Myślałem, że coś się zmieniło ale nie, ściągnąłem flock-2.5.5.en-US.linux-i686.tar.bz2 ze strony producenta www.flock.com/download/ dwa razy klikłem przeciągłem i upuściłem, po czem weszedłem i 2x klikłem na 'flock-browser' i ciach, se flocka obejrzałem i tyle tego było, potem skasowałem (nie ściągałem z Onetu bo mój podmieniony plik hosts nie lubi niektórych przekierowań), bo po co mi tyle kopii Flocka, ja tylko półtora terabajta miejsca mam.
-
2009/11/29 09:07:00
Zdanie linuksowego laika (miałem raz zainstalowanego któregoś pingwina na oddzielnej partycji, ale po kilku tygodniach bootoader się zbuntował i wyrzuciłem - z pewnym trudem - linuksa, potem bawiłem się czasem wersjami "płytkowymi", np Knoppixem):
* czytam z ciekawości Twoje zmagania z pingwinem, na razie nie planuję instalacji (bo komputer ma działać a nie czekać na wyszukanie nowych sterowników przez swojego Pana ...chociaż... w grudniu mam urlop...). Czytam też z pewnym rozbawieniem - o ile Twoje artykuły są pisane w zasadzie po polsku, o tyle niektóre komentarze równie dobrze dla przeciętnego użytkownika mogłyby być po szwedzku.
To nie jest krytyka komentujących, tylko potwierdzenie, że normalny użytkownik komputera, chcąc zainstalować i używać Linux (nawet którąś z "przyjaznych" dystrybucji) musi trochę się podszkolić. Nawet, jeżeli chodzi o taką prostą i oczywistą dla linuksiarza rzecz, jak "opcje tar-a xjvf a nie xzvf, bo ma zapakowane jako *.bz2"... Urocze :-)
-
2009/11/29 11:17:05
To problem masy krytycznej, uzytkownikom linuksa ciagle brakuje przebicia, mimo ze jest to bardzo spora grupa (gornicy potrafia wiecej wywrzeszczec ;)
Zmienia sie to jednak na naszych oczach, a przykladem niech bedzie firma, ktora chce wejsc do mojego korpo z komunikatorem firmowym. Spelnia on wszelkie potrzeby, ma kilka ciekawych bajerow, ale klienta na linuksa brak. A u mnie na 800 osob, jakies 100 to uzytkownicy alternatywnych systemow, i tak sie sklada, ze to najwazniejszy dzial. I lipa, pozostaniemy prawdsopodobnie z jabberem (ktory na marginesie z nawiazka sie sprawdza),a firma bedzie musiala przemyslec swoja podejscie do Linuksa i MacOSX
-
2009/11/29 14:46:08
@one.jack

Nie idź w ślady Wojtka Orlińskiego który od lat śmieje się z greptowania aptów :-)

Być może rzeczywiście Zwykli Użytkownicy Windowsta nie tworzą sobie własnego żąrgonu -- strasznie dawno w żadnej takiej flame war nie uczestniczyłem...

W sumie łatwiej napisać jakie opcje powinien mieć tar niż wytłumaczyć (i zapamiętać) w której pozycji menu programu jest wielozakłądkowieć w którym trzeba odptaszkować cośtam i i kliknąć w coś jeszcze innego, żebu uzyskać potrzebny efekt.

Wytłumaczenie pewnych rzeczy zwykłym klikaczom Windows (w jakiej kartotece uruchamia się kliknięty plik wykonywalny? I jak tę kartotekę znaleźć) jest trudne. Nawet pod koniec kursu programowania...
-
Gość: z, 77.255.22.3*
2009/11/29 15:34:03
Problem jest takiej natury, że ZU bardzo łatwo się zniechęci.

Załóżmy, że jest przychylny Linuskowi, bo słyszał że np. nie ma na niego wirusów.
Załóżmy też, że jako-tako zna się na 'komputerze', w sensie, że jest sobie w stanie znaleźć odpowiedź na większość pytań dot. Windows na polskich forach (swoją drogą zawsze mnie frapował język jakim jest pisany oficjalny support MS... Laik nie doczyta do końca najprostszej porady...)
Trochę czyta też po angielsku, ale jako że nie ufa swojej wiedzy w tym zakresie - szuka informacji po polsku.

i tak:

trafia na niezrozumiałe komendy, które oczywiście zastąpią mu x-kliknięć
trafia na nieprzychylnośćna forach, spławiających go do anglojęzycznych for
pobiera podobno stabilną aktualizację systemu, która wcale stabilna nie jest - np. system może nie wstać. Co z tego, że jest to znacznie bezpieczniejsze niż w Windows i w większosci przypadków żaden plik nie zostanie utracony. Mądre porady na forach radzą - trzeba było czytać opinie o danej aktualizacji i najwyżej nie pobierać... ZU, który lata korzystał z Windows iaktualizacji automatycznych raczej tego nie zaakcpetuje. Z mojej długiej kariery związanej z różnyni Windowsami RAZ mi się zdarzyło że aktualziacja coś pokaszaniła (choć na forach L można spotkać różne 'historyje'), internet przestał działać bo aktualizacja pogryzła się z alternatywnym firewallem.

Możnaby ciągnąć dalej, clue problemu to to, że sporadycznie ZU będzie trafiał na coś, co jest dla niego niezrozumiałe. Jedynie od jego dobrej woli i czasu zależy czy będzie mu się chciało szukać odpowiedzi. Oba towary są deficytowe.

Przyro mi to pisać bo konkurencja jest zdrowa, ale ze sprawwdzonych przezemnie dystrybucji ŻADNA jak na razie nie jest w stanie zastąpić Windowsa ZU - nie mówię tutaj o cross platformowych programach, ale o zwyczajnym usability. Ktoś wychowany na Windows zwyczajnie się przestraszy terminala...
-
Gość: mariusz, 92.251.255.1*
2009/11/29 15:58:12
Widzę, że kolega ffamousffatman mnie ubiegł.
Wejdź na stronę www.getdeb.net i dodaj ich repo do systemu (można to najprościej zrobić uruchamiając paczkę DEB - archive.getdeb.net/install_deb/getdeb-repository_0.1-1~getdeb1_all.deb ). Od tej pory możesz bez problemu instalować dostępne w Getdeb oprogramowanie za pomocą synaptica lub klikając w przycisk "install" na stronce. Oczywiście Flock też tam jest.
-
2009/11/29 16:49:38
@Mariusz - ja sobie od biedy dam radę z terminalem, ale ZU już nie.
Dzięki za adres.
-
Gość: clothez, 77-254-61-16.adsl.inetia.pl
2009/11/29 16:58:50
.deb way:

sudo echo "archive.getdeb.net/ubuntu karmic-getdeb apps" >> /etc/apt/sources.list; sudo aptitude update; sudo aptitude install flock

Tzw. oneliner ;D

Pozdrawiam ;D
-
2009/11/29 18:36:56
@one.jack: "bo komputer ma działać a nie czekać na wyszukanie nowych sterowników przez swojego Pana" A co to są sterowniki? Czy mają one coś wspólnego z tymi płytkami, które wyrzucam do kosza po zakupie sprzętu w supermarche? No i w linuksie sterowniki instalują się same a szukać trza ich pod Windą. Fani twierdzą, że TRZEBA BYŁO POD XP a pod Vistą i 7 to nieprawda. Przeczą temu moje ostatnie doświadczenia z niech-je-piekło-pochłonie-Acerami (nieprawdą jest, że sam prosiłem się o kłopoty, w sieci było, że tem model pójdzie pod 7 a zdechł, serwisant mówił, że nie pójdzie ale kto by słuchał serwisanta, serwisanci różne rzeczy mówi@ np, że Huawei potrzebuje dociągnąć specjalnych płatnych sterów z sieci). ... Wróćmy do naszych baranów...Przyszedł majster z płytką instalacyjną Visty i naprawił. "Naprawił". To nie była ta płytka (to była płytka oryginalna BOX MS a nie OEM Acera), nie było na niej sterów do wewnętrznego modemu Acera. Pani (nie do mnie mówił) se ściągnie (MODEMU!!!). Problem se sterami do linuksa jest tam gdzie ich nie ma.
Tar/untar to program rozpakowujący a "xjvf a nie xzvf" to parametry, Przy rozpakowywaniu programów trzeba je umieścić z odpowiednimi prawami w odpowiednim miejscu aby uniknąć sytuacji z Win kiedy klikamy na kodek i jesteśmy zombie. Normalnie jednak używamy domyślnej nakładki na wiele programów pakujących/rozpakowujących, której użycie sproadza się do 2kliku jak pod Win.
"bo ma zapakowane jako *.bz2"... Urocze :-)" Ja wiem, że Win ma zapisane ukrywanie rozszerzeń plików ale przez to *.exe, *.bak, *.msi, *.ace, *.zip, *.7z, *.mpc, *.nrg, *.ccd etc. nie przestały istnieć, co udowadniają programy odkrywające zakryte rozszerzenia. Jak nazywa się plik instalatora MSOffice?

Chyba zapomniałem wysłać?
-
2009/11/29 20:24:38
@all
Czytam wszystko dokładnie i utwierdzam się w przekonaniu, że Windows XP to wspaniały system. Zainstalowałem - działa - MS co miesiąc coś mi podrzuca, co dyskretnie przypomina o sobie przy wyłączaniu komputera. Działa, mimo że od czasu do czasu coś doinstaluję i buszuję po różnych dziwnych serwisach. Kupiłem żonie drukarkę i podłączyłem do msi Winda, oczekując, że będzie żądała sterowników i marudziła, bo msi nie ma stacji CD - nic z tych rzeczy, poradził sobie, drukuje... Wygląda na to, że MS z Gatesem na czele poradził sobie z tymi problemami jakieś 10 lat temu, za ogromne pieniądze i ogromnym nakładem pracy; słynny "plug'n'play" był przecież nazywany "plug and pray" i ostro wykpiwany. Ale to było dawno, być może Linux też taki będzie.
Planuję zainstalować coś pingwiniego, ale zaczynam mieć wątpliwości; po co psuć coś, co działa? Poczekam jeszcze kilka tygodni, zobaczę, czy Paweł przeżyje (ale to twardy facet, lubiący ekstremalne wyzwania; rzucał palenie, teraz instaluje linuksy...Strach pomyśleć, co zrobi dalej...). Poza tym mam mniejsze szanse, bo Paweł to wielbiciel różnych dziwnych języków, o których ja nie mam pojęcia, a to, co napisał @clothez, na pewno nie było po polsku.
@wojtek myszka
Ten artykuł Orlińskiego - całkiem fajny :-)
@ffamous...
Dzięki za próby wyjaśnienia "co autor chciał powiedzieć".
-
Gość: Marian, abcf59.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/30 00:25:16
@one.jack widzisz, po prostu w wielu przypadkach o wiele szybciej jest zrobić coś przez konsolę.

andsol-br zamiast używać konsoli i tar xzvf mógł kliknąć prawym przyciskiem myszki na plik i wybrać "rozpakuj".

clothez zamiast pisać tak jak napisał, mógł napisać: otwieramy Graficzny Instalator Oprogramowania, kilkamy Ustawienia- Repozytoria, dodajemy nowe repozytorium o adresie "archive.getdeb.net/ubuntu karmic-getdeb apps". Teraz odświeżamy listę programów, wyszukujemy przeglądarkę Flock i klikamy aby zainstalować. Gotowe, można korzystać z Flocka.

Jego sposób sporo szybszy i krótszy nieprawdaż?

-
2009/11/30 16:20:49
@Marian: mógł kliknąć prawym przyciskiem myszki na plik i wybrać "rozpakuj". Nie mogłem. Gdy się na linuksa wpisywałem (Linux Counter #52620) musiałem złożyć przysięgę, że nie będę używał myszki.

A poważniej: chyba Ci chodzi o to, że uruchomiłbym jakiś program (nautilus albo cuś) i klikałbym na ikonkę. Po co? Większość rzeczy potrafię robić bez myszki i oglądam katalog domowy w zasadzie wywołaniem "ls -tr" (po prawdzie jest na to skrót), który mi pokazuje na koniuszku spisu co ostatnio tam doszło.

Nawiasem, mogę odmówić trzy zdrowaśki za to, że wszedłem do baru gdzie miała zacząć się dyskusja która drużyna jest lepszejsza. Ja nie śpiewam hymnów o linuksie, ja go używam. (Mam też coś gdzie jest XP, bo linux ciągle nie umie OCR czy szybkiego skanowania. I bywają formularze, które nieuchronnie muszę wypełnić na Windowsach). Bardzo możliwe, że w innym systemem lepiej bym sobie radził, ale musiałbym go się nauczyć, więc zostaję przy tym, co jest dla mnie proste i łatwe. Pozdrawiam vim-em i xfig-iem , skoro mam jeszcze szansę zabrzmieć tajemniczo.
-
Gość: Marian, abdg11.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/12/01 00:53:28
@andsol-br, ja to rozumiem. Całą wypowiedź kierowałem do one.jack'a. Chodzi mi o to, że często ludzie widząc takie komentarze myślą sobie, że linux to tylko konsola i dziwne polecenia, a to przecież nie prawda. Większość rzeczy można sobie normalnie wyklikać myszką jak ktoś lubi.

Nie będę też ściemniał, że pod linuksem wszystko można sobie wyklikać, bo tak nie jest. Ale to jak dużo, lub czy kiedykolwiek ktoś będzie musiał użyć terminala zależy w dużej mierze od użytkownika, do czego będzie chciał wykorzystać system, od dystrybucji i sprzętu.
-
2009/12/01 01:09:07
@andsol-be, @Marian - ja uparcie testuję "przeżywalność w Linuksie" i stwierdzam z satysfakcją, że wyklikać da się na tyle dużo, że ZU przeżyje. O ile oczywiście coś mu nie padnie. Ale oczywiście zdaję sobie sprawę, ze przynajmniej podstawowa obsługa terminala jest wysoce pożądaną sprawnością harcerską.