Paweł Wimmer - blog towarzyszący kursowi języka HTML w Helionie. Założony 10 czerwca 2006.




darmowe liczniki - od 17.02.2008
Add to Google - zaabonuj RSS

Nowości Helionu


Blog > Komentarze do wpisu
Oszczędności
Nie robiłem nigdy obliczeń, jakie mogą być oszczędności polegające na rezygnacji z płatnego oprogramowania. A to ciekawy temat.

Załóżmy, że mamy średnią, 50-osobową firmę. Trzymając się Windows, musimy wydać - kupując hurtowo - co najmniej po kilkaset złotych na system operacyjny, po tysiąc za pakiet biurowy, a potem koszty tylko rosną, bo masa oprogramowania uważanego powszechnie za bezpłatne, w zastosowaniach komercyjnych kosztuje - czasem niemało. Pamiętam, jak w redakcji Magazynu WWW, w 2001 roku, grzecznie kupiliśmy kilkanaście licencji Irfan View, choć w domu każdy z nas korzystał z niego bezpłatnie. Takich przykładów jest multum. Przypuszczam, że faktyczny koszt oprogramowania w jednej maszynie, niezbędny w codziennej pracy zatrudnionych w firmie osób, musi wynieść 2500-3000 złotych. Oczywiście Windows (lub Macintosh) będą niezbędne tam, gdzie trzeba korzystać z drogiego, komercyjnego oprogramowania, gdzie nie ma po prostu miejsca na kompromisy (grafika, CAD itp.). Jakieś specjalistyczne narzędzie biurowe może być uruchamiane wyłącznie w Windows, zatem i tu zajdzie konieczność wyposażenia w nie pewnej liczby komputerów - nie wiem oczywiście, czy dałoby się je uruchamiać w Wine.

Ciekaw jestem w tym kontekście, na ile sprawne okażą się w warunkach biurowych pakiety w chmurze. Na pewno webowy MS Office nie będzie potrafił tak obsługiwać tabel przestawnych, jak oryginalny Excel, pytanie jednak, ilu osobom to genialne narzędzie analityczne będzie potrzebne.

Z grubsza oceniając, zapewne 80 procent stanowisk dałoby się bez kłopotów zaopatrzyć w Linuksa, oszczędzając jeszcze dodatkowo na kosztach maszyn, bo Linux ma po prostu mniejsze wymagania sprzętowe.

Zaokrąglając, w 50-osobowej firmie można by zapewne dokonać oszczędności rzędu 100-150 tys. złotych, a nad taką sumą pochyli się z pewnością każdy właściciel.

Ciekaw jestem, czy ktoś z czytelników ma bardziej twarde dane niż moje bardzo przybliżone szacunki.
sobota, 07 listopada 2009, prwimmer

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
ols
2009/11/07 23:14:36
Wszystkie te oszczędności - z całą stanowczością nazwę je dziadowskimi - zostaną błyskawicznie zeżarte przez zmniejszenie wydajności pracowników i wzrost kosztów supportu.
Mniejsze wymagania sprzętowe - to prawda, zwłaszcza że wielu urządzeń linuks po prostu nie obsługuje ;-P A mitycznych "tańszych maszyn" zwyczajnie nie ma półkach - nawet najsłabsze sprzedawane teraz urządzenia obsługują współczesne systemy operacyjne.

Twoje wpisy na temat "prostoty" instalacji i konfiguracji najbardziej user friendly dystrybucji linuksa to doskonały dowód na to, że bezpłatne oprogramowanie jest nadal bezużyteczne dla ZU (i co za tym idzie w biznesie też).
Pomijam oczywiście zastosowania serwerowe etc - tam oczywiście LAMP jest niemal niezastąpiony.
-
2009/11/08 00:17:03
Masz rację, to jest oszczędność spora, ale małego i średniego przedsiębiorstwa, gdzie administrator jest dobrym znawcą linuksowych środowisk i ma władzę nad małą grupą.
Darmowe licencje są czasem tylko i wyłącznie dla użytku niekomercyjnego, ale w firmie to już niestety baśń. I tak jak @ols napisał, ta owa oszczędność to jest mit, w krótkiej mierze trzeba zainwestować w przeszkolenia, opłacić support. I gdzie tu oszczędność?
Możliwe, że przyjdzie ona w dłuższym perspektywie czasu, o ile cała infrastruktura sieci jest zaprojektowana tak, że ewentualną awarię da się bardzo łatwo usunąć i podstawić inny gotowy sprzęt.
No i brakuje sporo do całkowitej użyteczności, o której wspomniał wyżej autor, ale już nie newbie user już będzie umiał wykorzystać częściowo potencjał, jaki kryje się w uniksowych os.
-
2009/11/08 00:29:16
Po pierwsze czy jeśli można ograniczyć się do Wolnego Oprogramowania na linuksowym desktopie i lub software w chmurze to czy nie można użyć TYCH SAMYCH programów w winows? Wtedy jedyna oszczędność na starcie to cena licencji windowsa, a ten potrafi być tani wariat.jogger.pl/2009/10/01/ile-kosztuja-windowsy/ Kłopot polega na tym, że jeśli trzeba namawiać "górę" i lub księgowość to oszczędność jest żadna.

Oszczędność jest IMO raczej w tym, że sprzęt się wolniej starzeje (później przestaje wystarczać) no i zwykle system instaluje się raz na komputerze, a często raz na kilka komputerów (raz zainstalowany, działa na n maszynach które są klonami pierwszego rozwiązania).
Czasami też można wyciągnąć ze starego oprogramowania coś czego nie przewidział jego autor (u mnie DOSowy program potrafi drukować raporty do PDFów i plików tekstowych mimo, że jest przekonany, że gada z drukarką igłową).

IMO tak, firma z linuksowymi desktopami jest tańsza i to się na pewno opłaca (zakładając, że jest w firmie ktoś kto potrafi sobei z tym poradzić, bez bieganai po forach internetowych, ale to dotyczy w takim samym stopniu komputerów z windowsami), ale porównywanie kosztów uruchomienia/zakupu prowadzi do zwykle fałszywych wyników.
-
2009/11/08 00:53:17
@ols
te problemy z instalacją wynikały głównie z niekompatybilności sprzętu, sam instalowałem ostatnio współczesne Ubuntu na paru laptopach i stacjonarkach i nie było problemu - od razu działało usypianie do RAM, wireless, itp. Jest tu widoczny bardzo duży postęp - jeszcze kilka lat temu poprawne usypianie do RAM było nie lada wyczynem.
W środowisku korporacyjnym mamy do czynienia z co najwyżej kilkoma modelami sprzętu, dla każdego możemy przygotować obraz filesystemu poprawnej instalki, i instalacja będzie trwała 5 minut - czas skopiowania ok. 5-10GB danych na dysk, po czym system mamy gotowy do pracy, bez pytań o klucze i licencje. Bierzemy wersję LTS, mamy spokój na lata, dla wersji nie LTS co jakiś czas upgrade - i tu znowu pozytywne zdziwienie - to naprawdę działa - czyli upgrade dystrybucji do nowej wersji to apt-get dist-upgrade, 20 minut na szybkim łączu, kilka godzin na wolniejszym, restart i mamy nową wersję. Przy braku łącza/wolnym łączu płytka do napędu i 30 minut ca.
Szybsze niż instalacja service-packa dla Windows, o samym upgrade nie będę mówił, bo ten temat praktycznie nie istnieje w środowisku Windows.

@autor
nie wspomniałeś innych istotnych oszczędnościach - kosztach oprogramowania antywirusowego, które w dalszym ciągu jest całkowicie zbędne w Linuksie, mimo powtarzanych od 10 lat zapewnień producentów, że teraz to już na pewno potrzebne. Złośliwie można powiedzieć, że mają racje, linuxowy antywirus ma rację bytu - do skanowania poczty i ew. serwera plików.

A teraz doświadczenia z firmy - całkiem sporej - ponad 1000 stanowisk komputerowych . Od kilku lat aplikacje migrują na środowisko Web - lub, jak się nie da inaczej (MS Office, CAD, specjalistyczne) do Citrixa. Tym samym maleją potrzeby jeśli chodzi o stacje klienckie - w zasadzie wystarczy przeglądarka, klient Citrix oraz obsługa drukarki, skanera sieciowego, sporadycznie skanera ręcznego (do przyśpieszenia wprowadzania nagłówków dokumentów,adresów, itp. do systemu Elektronicznego Obiegu Dokumentów). Odsetek komputerów, na których muszą być instalowane jakieś aplikacje lokalnie maleje. Komputery mają OEM Windows XP lub Vistę, . Co będzie w przyszłości - nie wiadomo, ale już widać, że możliwość masowej migracji do linuksowego "cienkiego klienta" istnieje dla sporej części stanowisk, i to bez specjalnego wysiłku dla ZU
-
rmk
2009/11/08 00:57:20
@bobiko - jeśli w firmie pracować będzie dobry administrator znający Linuksa to te oszczędzone 100-150 tysięcy złotych zeżre jego roczna pensja, OK może dwuletnia jak się nie będzie zbytnio cenił.
Do teraz pamiętam z mojej pierwszej pracy te jęki handlowców gdy dostawali StarOffice'a albo OpenOffice'a zamiast MS Office'a. Woleli często starszą wersję MS Office'a niż nowego StarOffice'a [to były lata 2003-2004]. W technicznym też nie było zachwytów nad produktami Open Source ;-)
Linux za to świetnie się sprawdzał w roli serwera plików, serwera aplikacji i bramki internetowej.
Problemy z Linuksem będą też w dziale księgowości, bo często jest tam oprogramowanie pisane na zamówienie, tudzież przez małe firemki, i nie uświadczy się wersji dla Linuksa. W magazynie to samo.
Osoba zajmująca się ZUSem też raczej pozostanie przy Windows z racji Płatnika.

Przejście na Linuksa było by w pewien sposób prostsze w korporacji, bo ludzie dostaliby po prostu nowe loady z Linuksem i mogliby sobie protestować ;-)
-
2009/11/08 01:03:07
Oczywiście nie kruszę kopii o liczby, ale sądzę, że spora część maszyn w firmie może spokojnie pracować w Linuksie - o ile oczywiście nie wymaga to zatrudniania dodatkowych ludzi do supoortu. Szkolenia kosztują nie tylko w Linuksie, ale i w Windows. Nauczenie się obsługi podstawowych aplikacji wymaga tyle samo wysiłku. Oczywiście argument, że można korzystać z OpenOffice w Windows jest zasadny.
-
2009/11/08 01:16:38
@rmk pensja administratora nic nie zeżre, bo jeśli mamy do czynienia z miejscem gdzie jest kilkaset stanowisk to obojętnie czy jest tam linux, windows czy macos to on tam pracuje i swoją pensję bierze.
-
rmk
2009/11/08 01:29:26
@wariat - z tym, że Windowsa w wielu firmach się nie konfiguruje, po prostu jest pan informatyk, który jak coś komuś nie działa to to naprawia - zwykle przez restart. Serwer plików jeśli jest to stoi na jakimś starym Linuksie, którego ktoś kiedyś zainstalował i wszystko działa.
W przypadku naprawiania i konfigurowania Linuksa trzeba już kogoś więcej niż pana informatyka po Akademii Humanistyczno-Ekonomiczno-Informatycznej czy innej podobnej.
Pan informatyk jak dostanie miesięcznie 2.5k brutto to będzie szczęśliwy, a na dobrego linuksowego admina [dobrego, nie jakiegoś fanatyka jednej dystrybucji, a kogoś kto po prostu wie co gdzie jest i jak to skonfigurować] trzeba wydać więcej, z 2 razy więcej, a jeśli to ma być jeszcze ktoś kto będzie potrafił pilnować całej takiej sieci to z 3 razy więcej.
-
2009/11/08 01:41:23
NIe mam praktyki, ale nie wierzę, żeby w firmie gdzi ejest ponad 100 stanowisk administartor zajmował się resetowaniem zawieszonych komputerów i robił to za pół darmo.
W firmie pana zdzisia który się nie zna oczywiście o żadnej wielkiej migracji mowy być nie może, ale jeśli jest sobie te kilkadziesiąt/set stanowisk i one działają przez 99,9% czasu to administrator musi być IMO pełnosprytny bez względu na OS. Przecież wiadomo, że komputery są złośliwe i wykładają się w najprzedziwniejszy sposób w najgorszym z możliwych momencie. I tak działo się, jeszcze zanim Pan Linus wpadł na swój dziwny pomysł.
-
Gość: sada, 79.97.240.18*
2009/11/08 02:35:37
asd
-
Gość: januszek, dynamic-87-105-160-75.ssp.dialog.net.pl
2009/11/08 06:44:47
"Załóżmy, że mamy średnią, 50-osobową firmę"...

IMHO to trochę za bardzo idealizowane teoretyzowanie, które mija się z rzeczywistością bo chodzi o firmę 50-osobowa czy 50-stanowiskową? Czy tak czy tak to przy takiej ilości osób struktura teleinformatyczna powinna być oparta o domenę firmową, centralny serwer i centralne zarządzanie użytkownikami, które oparte o oprogramowanie OS wcale w koszcie realizacji nie będzie tańsze niż użycie gotowych produktów MS.

Ważne jest także to czym się taka firma ma zajmować. Bezpiecznie będzie przyjąć założenie, że pracownicy używają komputerów do pracy opartej o zintegrowaną bazę danych, w której przechowuje się i analizuje powiązane ze sobą dane kontrahentów, pracowników, towarów, usług oraz ogólnie: płacowo-finansowo-księgowe. Przy tej wielkości firmy o jakiej mowa zwykle korzysta się z gotowych produktów a nie z własnego oprogramowania przygotowanego przez korporacyjny dział IT ;) Mam na myśli, że wybór takiego systemowego oprogramowania do zarządzania firmą determinuje platformę (i tu duże wskazanie na rozwiązania MS). Tu warto dodać, że koszt miesięczny asysty technicznej do takiego zintegrowanego systemu będzie zwykle większy niż ujęte w miesięczne wydatki związane z zakupem sprzętu i systemu operacyjnego Owszem, w teorii możemy zaoszczędzić na pakiecie biurowym ale szybko okaże się, że Open Office nie wspiera pracy grupowej, arkusz Calc jest na tym etapie na, którym Excel był w 2000 roku i generowane przez zintegrowany system tabele przestawne nie będą przez Calca odczytywane a do tego wszystkiego OO nie potrafi się samo-aktualizować co albo doprowadzi do tego, że na komputerach będą różne jego wersje albo dodatkowo trzeba będzie ponieść koszty dedykowanego do bieżących aktualizacji pracownika (czyli circa about 60 tys rocznie za wyjątkowo taniego informatyka).

Skoro już jesteśmy przy kosztach związanych z pracą informatyków. Mając w firmie rozwiązania MS zatrudniamy do ich obsługi praktycznie każdego kto ma o nich pojęcie (i nawet podstawowy certyfikat MS) i taki ktoś po bardzo krótkim wdrożeniu się w pracę będzie mógł pełnić swoje obowiązki bez większych problemów. Jeśli jednak właściciele firmy zdecydują się na rozwiązania OS to szybko okaże się, że całościowo zna je tylko ten Mastah, który je wdrożył. Jeśli odejdzie z pracy to praktycznie trzeba będzie zaczynać od nowa bo następnemu zatrudnionemu przez firmę Mastahowi szybciej będzie wdrożyć coś od nowa niż domyśleć się co nawywijał ten przed nim ;)


ps. No i żaden "Mastah" nie będzie pracował za 60 tys rocznie ;P
-
Gość: Q_x, host-89-238-10-36.smgr.pl
2009/11/08 07:43:38
Zakładając, że chodzi o typowe stanowisko biurowe, z mojego punktu rzecz wygląda tak:
Rozwiązanie komercyjne:
Nowy laptop z windą - 3k zł
Office 1k zł
Obsługa wstępna i szkolenie pracownika (8h - instalacja programów, konfiguracja, założenie kont, konfiguracja programu pocztowego i pokazanie jak logować się w konkretne miejsca)
Nowi pracownicy mogą równie dobrze nie mieć kontaktu z Vistą czy Win7, więc na początku będą mocno zagubieni.

Rezultat: dział pracowników biurowych zamiast pracować popija kawkę, pyka w gierki i zwiedza YT

Rozwiązania otwartoźródłowe
Poleasingowy laptop z górnej półki - 1k - 1,5k zł
Obsługa wstępna i szkolenie pracownika (ponieważ system i oprogramowanie instaluje się wielokrotnie szybciej, a do konfiguracji wszystkigo wystarczy przegrać zawartość /home i kilka plików z /etc - razem ze szkoleniem będzi również 8h!)

Rezultat: dział pracowników biurowych zamiast pracować popija kawkę, dla jaj woła serwisantów i zwiedza YT.

Poważnie jest jakaś znacząca różnica?

BTW: w firmie, dla której pracuję cały dział IT pracuje na Ubuntu. Mieli wybór i tak wybrali. Więc nie tylko się opłaca, jest szybciej, łatwiej i przyjemniej, ale jeszcze czasami ludzie (fakt, że nie ZU) tego czegoś chcą używać z własnej woli.
-
Gość: Q_x, host-89-238-10-36.smgr.pl
2009/11/08 08:04:08
Januszku, gadasz dużo, ale o systemach linuksowych to Ty chyba nie masz pojęcia.
Dlaczego gotowy produkt bazodanowy miałby nie współpracować z systemami linuksowymi?
Dlaczego msiałby być gotowy - w większj firmie, z którą współpracuję (ok. 150 stanowisk, do tego szeroki outourcing) sprawdzał się dobrze od lat doskonalony firmowy system - i robi wszystko - od zgrubnych wycen dla klientów po złożone raporty finansowe.
Od kiedy Open Office się w linuksowych systemach nie aktualizuje? Przy naprawdę niewielkim wysiłku można nawet założyć własne repozytorium wyłącznie z przetestowanym softem i wszystkie stanowiska będą zupełnie zunifikowane pod względem wersji oprogramowania.
Praca grupowa - może to wygodne, ale to sposób wyłącznie na grupowe lenistwo. Daj mi przykład działania, dam Ci przykład zbliżonej wydajnością relizacji bez "pracy grupowej".
Co do kwestii certyfikatów i "Mastahów" - ponownie - są też linuksowe certyfikaty. Jeżeli jest kilku informatyków, to zwykle działa jakiś system choćby umownej kontroli jakości pracy - i gościa, który nie pisze dokumentacji jak należy, tylko prowizorycznie i byle jak łata wszystko, po prostu wywala się na zbity pysk.
"generowane przez zintegrowany system tabele przestawne nie będą przez Calca odczytywane" - to chyba problem niskiej elastyczności pt. "nie można nic zrobić, bo to tak działa i już" związany nieodłącznie z własnościowym oprogramowaniem, co?
Nie wiem gdzie, ani z kim pracowałeś, ale musiało być tam naprawdę dziadowsko.
-
2009/11/08 08:28:34
Poważnym przeciwwskazaniem dla biura na Linuksie byłaby konieczność korzystania przez wiele osób z tabel przestawnych. Excel jest tutaj absolutnie poza wszelką konkurencją (Calc zdecydowanie tu odstaje), Pytanie jednak, ile osób tak naprawdę z nich korzysta. Moim zdaniem wyłącznie kręgi menedżerskie, bo do tego to narzędzie służy. Excel jest dla mnie najlepszym produktem informatycznym, jaki się pojawił w ostatnich 20 latach, ale to wszystko, co potrafi, jest potrzebne niewielkiej grupie osób - reszta potrzebuje tabelek i paru funkcji.

Przy okazji - u mnie coraz więcej działa, łącznie z kamerą internetową. Macam powoli software, niektóre programy są naprawdę świetne, a większość jest wystarczająco dobra, aby nie potrzebować drogiego, komercyjnego software'u. Środowisko robi mi się naprawdę komfortowe.

Oczywiście, w żadnej mierze nie chcę rezygnować z Windows, szalenie jestem ciekaw W7, będę siedział okrakiem na obu systemach. Chcę tylko mocno podkreślić, że Linux (tutaj: Ubuntu) jest GOOD ENOUGH, aby stawiać na nim typowy komputer. To pojęcie good enough jest dość często stosowane przy ocenianiu software'u - przykładowo, Dokumenty Google są właśnie wystarczająco dobre, aby 80 procent użytkowników korzystało z nich na stałe, bo nie mają po prostu większych potrzeb. Zapewne good enough będzie też webowy MS Office. Nie wspominając już oczywiście o OpenOffice.

Tu nie chodzi zatem o stawianie sprawy na ostrzu noża, lecz o wyważenie proporcji. Żadna firma nie może całkowicie zrezygnować z Windows (lub Macintosha, jak np. wydawnictwa), ale większość firm i instytucji (ze szkolnymi i akademickimi włącznie) może znaczną część infrastruktury oprzeć na Linuksie. Dziwi mnie, że gdy trzeba oszczędzać grosz publiczny, państwowe instytucje lekką ręką wydają ciężkie miliony na komercyjny software, bo komuś jest tak wygodnie, bo ktoś niedouczony uległ presji sprzedawców,albo dlatego, że jest opór pracowników.
-
2009/11/08 08:37:02
I jeszcze jedno - jeśli już nawet w pracowniach informatycznych szkół i uczelni instaluje się koniecznie system Windows (tańszy niż zwykły, bo na licencjach Edu), to obowiązkowo powinny być też na każdym komputerze instalacje Linuksa. Nie rozumiem, jak można nauczać informatyki, nie pokazując choćby na zajęciach fakultatywnych alternatywnych możliwości. Potem własnie jest tak, że każdy pracownik woła o Windows i MS Office, bo niczego innego nie potrafi.
-
2009/11/08 08:52:08
Jesli kupowane hurtowo, to Windows i Office sa tansze - to po pierwsze.
Po drugie, poprosze o odpowiednik tanszy na Linuksa niz zestaw Exchange plus MS Outlook z jego wszystkimi dobrodziejstwami.
Po trzecie, dopoki Calc z OO będzie się wywalał na teście "sprawdź jak szybko zrobisz wyszukaj.pionowo na paru tysiącach rekordów" to można sobie opowieści o wspaniałym OO włożyć między bajki.
Po czwarte "Poważnym przeciwwskazaniem dla biura na Linuksie byłaby konieczność korzystania przez wiele osób z tabel przestawnych. Excel jest tutaj absolutnie poza wszelką konkurencją (Calc zdecydowanie tu odstaje), Pytanie jednak, ile osób tak naprawdę z nich korzysta. Moim zdaniem wyłącznie kręgi menedżerskie, bo do tego to narzędzie służy." Bardzo, ale to bardzo się w tym punkcie mylisz - kadrom menadżerskim dajesz skończony raport, bo z reguł znają słabiej Excela niż szeregowi pracownicy a nie tabele przestawne (bo coś jeszcze poprzestawiają wysyłając do swoich szefów) :)
Nie wiem z czego wynika pokutujący mit, że paniom w księgowości (lub z innych działów) wystarczy parę tabelek i funkcja suma. U mnie widać to chyba tylko na recepcji.

-
2009/11/08 09:13:23
@pwrzes - choćby novellowski GroupWise.
-
ols
2009/11/08 09:58:33
Jeśli GroupWise dla Linuksa jest równie nieprzyjemny w obsłudze i zabugowany jak wersja windowsowa (np. od lat uparcie ustawia ISO-8859-9 w automatycznych odpowiedziach) to ja jednak postoję.
-
Gość: Geroi, 85.210.91.11*
2009/11/08 10:18:40
pracuje w UK i moja firma wlasnie rozwaza zmiane Exchange'a na Scalixa ... no bo tanszy ;)
-
2009/11/08 10:49:56
Warto zwrócić uwagę, na postęp jaki zrobiło oprogramowanie Microsoftu. W roku 2003 byłem pewny, że Linux przegoni Windowsa. W 2005 roku Open Office 2 był lepszym produktem, niż MS Office 2003. Oczywiście z wyjątkiem Excela który od daty swych narodzin jest poza konkurencją. W 2005 roku Microsoft czuł oddech konkurencji na swoich plecach i został mocno zdopingowany

W 2007 pojawiła się Vista i nowy MS Office. Co by o nich nie mówić, są to dwa bardzo odważne i nowatorskie produkty. Unowocześniono wygląd i na szczęście zrezygnowaną z indyjskich grafików. Linux i OpenOffice zaczął wyglądać jak brzydkie kaczątko które chce się "spalić ze wstydu". Ach, wtedy też do gry powróciło Apple. Rozmyślając o komputerach w firmie, trzeba planować długoterminowo, 5-10 lat. Jak będzie wyglądał Linux w 2020 roku, co będzie z Microsoftem?

I jeszcze jedno. Pensje pracowników rosną szybciej niż cena komputerów i oprogramowania Microsoftu. Z biegiem lat, koszty oprogramowania (MS + Office) stają się coraz mniejszym kosztem podczas zatrudniania pracownika.
-
2009/11/08 11:01:56
Pracowałem w Avon Garwolin, na dużej hali. Stało tam kilkanaście komputerów z Win2000 + Office2000. Do czego służyły ? IExplorer - przeglądanie WWW, Outlook do firmowej poczty, Word do pisania idiotycznych ogłoszeń, Excel - do przeglądania raportów o wydajności itp. Nic poza tym. Bez problemu można by je zastąpić darmowym softem. Założe się że w każdej firmie znajdzie się ze 30% sprzętu na którym można by oszczędzić.
-
2009/11/08 11:06:25
Oszczędności nie są aż tak wielkie, jak mogłoby się wydawać. Oczywiście wszystko zależy od specyfiki firmy czy instytucji (w moim przypadku urząd) oraz konkretnych potrzeb. Myśmy zaoszczędzili tyle, ile się dało, bez narażania się na niepotrzebne koszty dodatkowe.

W większości wypadków pewnie najłatwiej zrezygnować z MS Office na rzecz OpenOffice, co zrobiliśmy i u nas podczas niedawnych zakupów nowego sprzętu. Oczywiście ma to sens, gdy Word używany jest wyłącznie do pisania pisemek lub raportów, a Excel do podliczania paru kolumn. Gdy ktoś wykorzystuje 80-90% możliwości tych programów, to pewnie OpenOffice nie będzie dla niego żadną oszczędnością. Dla nas była to realna oszczędność w chwili zakupu komputera.

Świadomie zakupiliśmy Windows XP, bo ten system znają praktycznie wszyscy i nie trzeba organizować szkoleń. Działają na nim też wszystkie programy, których używamy. W przypadku pięciu komputerów oszczędności wynieść mogłyby około 2000 złotych. Za tę kwotę pewnie ktoś mógłby sprzęt skonfigurować i zrobić jedno przeszkolenie dla użytkowników. Potem... no właśnie, trzeba byłoby sobie radzić samemu.
Oczywiście mamy w urzędzie informatyków, ale ich głównym zadaniem nie jest szkolenie użytkowników. Czyli albo trzeba byłoby dołożyć im obowiązków (razem z gratyfikacją), albo przyjąć kolejnego pracownika. Oba rozwiazania są droższe, niż zakup systemu Windows.

W komentarzach do moich wpisów odezwało się kilka osób sugerujących pełne przejście urzędów na Linuksa. Pomysł nienajgorszy, ale tylko wtedy, gdy w skali kraju wybrana zostanie jedna wspólna dystrybucja, do której tworzone będzie oprogramowanie. Umożliwienie wyboru dystrybucji Linuksa oznaczać może paradoksalnie większy koszt, niż pozostawienie faktycznego "standardu" Windows. Wszystko z powodu niepełnej kompatybilności dystrybucji.
-
Gość: januszek, dynamic-87-105-160-75.ssp.dialog.net.pl
2009/11/08 11:29:51
@Q_x
150 stanowisk to nie jest firma 50 osob... Rozwazamy male firmy. Pokaz mi program dostepny na platforme OS ktory bedzie odpowiednikiem systemów Comarchu, Wapro, Subiekt etc. oraz a) może być realnie wdrożony w malej firmie, b) będzie aktualizowany kilka razy w roku tak aby wszystkie nowelizacje przepisów były wprowadzane na bieżąco, c) jest tani bo de facto po za podstawowymi analizami całą resztę eksportuje się do arkusza kalkulacyjnego i tam wykonuje resztę operacji, d) współpracuje z płatnikiem oraz systemami bankowości elektronicznej, e) w Polsce zajmuje się jego wdrożeniem więcej niż 100 osób. etc ;)

Po drugie pisałem o braku samo-aktualizacji Open Office na Windows a nie że "Open Office się w linuksowych systemach nie aktualizuje?...

@prwimmer
Nie zgadzam się, ze tabele przestawne to "wyłącznie kręgi menedżerskie". Taka tabela wygenerowana przez system do obsługi firmy, może być bardzo przydatna dla magazyniera, dla osoby zamawiającej towar, dla marketingowca etc. Praktycznie każdy kto potrzebuje dostaje ją *gotową* po przyciśnięciu w systemie guzika "exportuj do arkusza" i wykorzystuje tylko to co potrzebuje. Podobnie są generowane do MS Worda np wydruki typu: "zaświadczenie o zatrudnieniu", "umowa o pracę" etc. Klik, druk i jest ;)
-
2009/11/08 13:25:30
Pawle, oszczędności!? Jakie oszczędności?!

Już w tej dyskusji przeczytałeś, że mogą to być wyłącznie dziadowskie oszczędności... Podtekst (bardzo często, żeby nie powiedzieć najczęściej) jest taki: być może coś oszczędzimy, ale będzie to okupione koniecznością uczenia się różnych nowych rzeczy.

Na biednych jak mysz kościelna uczelniach zawsze znajdą się pieniądze na zakup Windowsa, i Ofisa. A (zawodowe przecie) certyfikaty MS, Cisco, Novella traktuje się jako magnes przyciągający studenta wobec braku jakichkolwiek innych kompetencji wśród kadry tychże.

Piszesz, że obok Windowsa w laboratoriach studenckich powinien być i Linux, a ja pytam po co Windows? Czy wyższa uczelnia akademicka powinna uczyć swoich studentów czegokolwiek czego mogą nauczyć się sami?

Czytam tu, że to fantastyczny wynalazek, że można z "automatu" wygenerować za pomocą jednego zaświadczenia dokument typu umowa o pracę (w formacie Worda) i użyć oprogramowania za ca 1000 zł do wydrukowania tej głupotki. Istotnie, oprogramowanie MS jest niezastąpione. (Jeżeli dodać do tego, że przygotowanie takiej aplikacji wymagało do niedawna zakupienia od MS specyfikacji formatu doc, a dziś wymaga poznania obszernej specyfikacji docx co nie kosztuje oczywiście ani grosza i nie wymaga posiadania kompetencji :-)

To wszystko zwłaszcza nie polega na tym czy darmowe oprogramowanie potrafi zrealizować funkcje komercyjnego. Polega na tym, że trzeba będzie czegoś się nauczyć. I ciągle mam u siebie ten problem (z kolegami, nauczycielami akademickimi): nie chcą (zupełnie jak ich studenci) niczego się nauczyć. A jak im mówię, że sami powinni się od czasu do czasu pouczyć, żeby efektywnie wymagać od studentów nauki, to patrzą na mnie jak na idiotę...

Ładnych prę lat temu spieraliśmy się na temat standardów "de facto", dziś zaczyna się robić za późno...
-
2009/11/08 13:32:01
Chciałem napisać, że się mylisz Pawle, ale za chwilę do głowy przyszła mi pewna myśl. Otóż moja teściowa (kobieta po 18 :)) zaczęła niedawno aktywnie korzystać z komputera (nasza-klasa.pl, gmail.com, chaty i kurnik.pl) a najciekawsze jest to, że na jej komputerze zainstalowaliśmy Ubuntu, które doskonale w takich sytuacjach się sprawdza. Myślę zatem, że w biurze gdzie dodatkowo używa się jeszcze jedynie OOo takie rozwiązanie jest jak najbardziej OK. Po prostu jeśli nie ma się praw administratora to ciężko coś popsuć.

Ale jeśli chodzi o mniejsze wymagania sprzętowe to tutaj się nie zgodzę, aczkolwiek ubuntu rzeczywiście na niektórych komputerach działa szybciej (głównie za sprawą wydajniejszego systemu plików).
-
Gość: Q_x, host-89-238-10-36.smgr.pl
2009/11/08 17:00:00
Januszku - przedmówcy to już pisali, ale nie zawsze i nie każdy musi korzystać z zamkniętych systemów. Niektórzy - jak użytkownicy domowi, outsourcerzy, nieszczęśni pracownicy biurowi czy webdesignerzy, nauczyciele, w większości urzędnicy, consultingowcy i wielu wielu jeszcze - poradzą sobie spokojnie z linuksowymi systemami.
Jeżeli magazynujesz, obracasz jakimś towarem, prowadzisz supermarket, potrzebujesz specjalistycznego oprogramowania i sprzętu innego, niż laptop czy PC (w rodzaju kasy fiskalnej) - OK. Zastanowiłbym się, czy może Subiekt będzie współpracował z kasami fiskalnymi pod VMWare/QEmu/DOSboxem.
Są otwarte, gotowe do wzięcia systemy EPR. Znów robisz pod górkę - popularne, z odpowiednią liczbą wdrożeniowców - może jeszcze w niebieskim pudełku? Ma działać to będzie działać. Zawsze możesz zapłacić supportowi - tak jak w przypadku systemów komercyjnych.
Z Płatnikiem sytuacja nie jest trudna, po wyroku z 2007 roku po prostu nie ma komu napisać oprogramowania, ale sam Płatnik chodzi pod Wine.
Jeżeli używasz tabel przestawnych - fajnie, ale naprawdę większość rzeczy - od wypisania umowy do wygenerowania kodów kreskowych - da się bez bólu załatwić w oparciu o rozwiązania otwarte.

Przebija z tego co piszesz w ogóle jakiś wariacki model biznesu - wszystko ma być gotowe od razu, z automatu, najlepiej bezmyślnie. Robisz z ludzi szare narzędzia do wciskania guzika.
-
Gość: , dynamic-78-8-149-91.ssp.dialog.net.pl
2009/11/08 18:48:15
@Q_x
Zatrudniasz pracowników? ;) Oni oczekują, że narzędzia którymi wykonują swoją pracę będą właśnie takie, gotowe do pracy, proste i niezawodne, działające "z automatu". I tak jak Oni chcą ;P Zamiast więc skupiać się i marnować energię na pozorne oszczędności płynące z wyłaniania na zakupie rozwiązań IT każdy rozsądnie myślący menager woli poświęcić czas i energię temu co danej firmie pieniądze przynosi ;) Urzędnicy? Hehe, w Sanepidzie nadal przez kalkę (wiesz co to jest ;P) protokoły długopisem się wypisuje (z innymi urzędami kontaktu nie mam więc nie do końca wiem jak tam jest). Szkoły? Uczą już w nich obsługi wyszukiwarki i opowiadają o praktycznych zagrożeniach wynikających z podawania swoich danych w serwisach społecznościowych czy też nadal jest to jakaś pseudo-informatyczna abstrakcja sprowadzająca się do próby uczenia programowania i/lub administracji systemów?
Po za tym nie będę się znowu sprzeczał - od lat czekam aż Linux trafi na desktopy pod strzechy ;)

ps: "Z Płatnikiem sytuacja nie jest trudna, po wyroku z 2007 roku po prostu nie ma komu napisać oprogramowania, ale sam Płatnik chodzi pod Wine".

Nie ma komu napisać oprogramowania ;) IMO to idealnie podsumowuje ten temat ;) Wąż zjadł własny ogon ;P
-
rmk
2009/11/08 21:26:00
Linux w biurze miałby na pewno jedną zaletę, niemożliwość instalowania na nim tego co popadnie ;-) ale to też bywa wada.

Szczyt zainteresowania Linuksem dla biurek przypadał wg. mnie na lata 2002-2004, coś się działo w interesie, np. to wtedy Borland wprowadził Kyliksa, który miał w ich zamyśle pomóc w łatwym portowaniu aplikacji z Windows do Linuksa, ale jak się później okazało nic z tego nie wynikło. Wtedy małe firmy wolały spędzić czas na przenoszeniu swoich aplikacji DOSowych, które świetnie działały w Windows 9x do czegoś co będzie działało w Windows XP [i niby Kylix dawał tą szansę, bo wg. teorii można było mieć wspólny kod dla aplikacji dla Windowsa i Linuksa, ale z tego co pamiętam więcej w tym było teorii niż praktyki].
Jeszcze też w tym 2002 roku Windows XP nie miał najlepszej opinii wśród użytkowników, i przez to Linux postrzegany był jako coś lepszego, był w pełni 32 bitowy, a popularny jeszcze wtedy Windows 9x tylko 16 bitowy. Pamiętam, że jeszcze w 2003 roku zdarzyło się mojej ówczesnej firmie dostarczać do klienta komputer z Windows 98.
Ale Linux zamiast wejść szturmem na biurka, zaczął się jeszcze bardziej mnożyć. Wtedy najmodniejszą dystrybucją było Gentoo, mocno stał Mandrake i Red Hat [choć już wtedy raczej Fedora]. Pamiętam do dziś jak walczyliśmy z jedną z maszyn, która była na Linuksie i pozwolenie jej by w czasie startu wlazła w tryb graficzny oznaczało, że padnie bo odtwarzała sobie wtedy swój odpowiednik Windowsowego "tada!" i padała przy tym ;-)
A przyznam, że sam wtedy byłem gorącym orędownikiem przenoszenia kogo by się dało w biurze na Linuksa....... ale nie dało się nikogo ;-)

Kolejną szansą dla Linuksa były netbooki, ale szybko okazało się, że ludzie i tak instalowali na nich XP bo się przyzwyczaili.

Linux ma świetny potencjał, tylko że później coś nie wychodzi. Tak samo byłoby pewnie z firmą, bo nagle by się okazało, że trzeba np. na szybko zmontować filmik, a akurat soft "gadający" z kamerą do tego jest tylko na Windows, a nie ma czasu by ktoś znalazł i nauczył się wersji dla Linuksa [bo Windowsową zna z domu].
-
Gość: dsadsa, adfq83.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/08 22:07:29
Większość tu pieprzących na niekorzyść linuxa jest powiązana biznesowo z MS albo z komercyjnym software a autor tego bloga próbuje zrujnować ich produkty z których żyją - i więcej nic nie dodam.
-
2009/11/08 23:22:52
@dsadsa - gratuluję niezachwianej pewności poglądów, jak również przenikliwości w ocenianiu motywów stojących za wypowiedziami wszystkich dyskutantów. Rzeczywiście, proszę już nic więcej nie dodawać.
-
Gość: mynth, skex.swiatksiazki.pl
2009/11/09 13:47:21
-
2009/11/09 14:04:03
@mynth - horrendalna ta mycha, pogubiłbym się do szczętu :-)
-
Gość: falcon, 77.255.69.24*
2009/11/09 22:48:45
To nie problem oprogramowania lecz ludzi. I nie ma tu znaczenia Win czy Linux. O ile wstydem jest przyznanie się, że nie potrafi się czytać, to już podstawowej obsługi komputera i standardowego oprogramowania - nie. Ja się na tym nie znam... ty to zrób bo jesteś informatykiem... Sorry ale masz napisać tylko pismo, nic więcej. Trochę wysiłku, świat nie stoi w miejscu. A narzędzia w swoich rozwiązaniach " wizualnych" są zbliżone - są paski narzędzi, są opisy itd. Niestety większość użytkowników (przynajmniej ja mam z takimi do czynienia) uważa jako powód do dumy że nie zna programu, narzędzia etc i... nie widzi powodu żeby go poznać i czegoś nowego się nauczyć. Tak jakby sukcesem życiowym było zdanie matury i w związku z tym do końca życia nie można ba nie wolno już niczego czytać czy też czegoś nowego się próbować nauczyć.
-
2009/11/10 21:31:15
@Wojtek - tylko nie bierzesz pod uwagę jednego - przepisania wielu tysięcy linii kodu, który stoi za niby tymi prostymi tabeleczkami i kolumnami. A gdy słyszę o wyższości OS i OO nad Windowsem i MS Office to podaję taki przykład:

Jest sobie Thomson Reuters i Bloomberg - dlaczego ich aplikacje nie są napisane pod Linuksa, przecież tam są tylko wykresiki, tabeleczki i komunikacja sieciowa. Dlaczego dodatkowe narzędzia analityczne są tworzone tylko dla MS Offica - w OO i OS powinno być to tańsze.

BTW, Monachium to ile jeszcze lat i ile razy przekroczy budżet przy przechodzeniu na Linuksa?
-
Gość: kicaj, host-89-230-17-31.miedzyrzecz.mm.pl
2009/11/11 00:57:00
Wiekszosc komentarzy dotyczy systemu oraz programow biurowych, uwazam ze to jest akurat pryszcz w firmach typowo branzowych.
Wezmy znany mi przyklad - CAD (biuro projektowe): bez Windowsa sie nie obejdzie (nie wiem czy jakikolwiek program lub cos a'la program typu CAD powstal na inne systemy). Programy typowe CAD mozna zamienic duzo tanszymi odpowiednikami, albo nawet te same firmy wypuszczaja swoje "lzejsze" wersje - tutaj AutoCAD LT. Jest kilkakrotnie tanszy od sztandarowego produktu AutoCAD, jezeli zas biuro zajmuje sie juz projektowaniem specjalistycznym to programy kraza w cenach ~30tys/licencja i nie ma tutaj zadnych odpowiednikow, ewentualnie konkurencyjne w podobnych cenach. Chcialem wspomnie takze ze w takich biurach OpenOffice wystarczy w zupelnosci, proste dokumenty, Calc to sumowania danych, wsparcie PDF i nic wiecej.
Wspominam o tym ze temat poruszony jest o oszczednosciach, jednak w w/w przykladzie nie widze miejsca na oszczednosci... Niestety i nie ma z tego wyjscia.
-
2009/11/12 21:44:12
Z oszczędnościami zawsze jest problem, bo łatwo wpaść w spiralę pozornych oszczędności :) Co do wyboru oprogramowania, przy zakładaniu małej firmy można się zastanowić nad wyborem Ubuntu lub innych Linuksów, przy rozbudowanej firmie 100 stanowisk z komputerami wymaga to ostrożności w podejmowaniu decyzji. No ale to nic odkrywczego co napisałem :)
-
2009/11/16 12:33:59
omg, linuksiarze tego nie musza wiedziec, oni i tak maja klapki na oczach i beda pierdolic farmazony. W Twojej symulacji przesadziles z kosztami i to bardzo. Przy calej tej kalkulacji brales pod uwage licencje typu BOX/OEM. Dla 50 stanowiskowej firmy nikt tego nie zakupi, to absurd. Od tego sa MAPSy, MOLPy itp. Proponuje sprawdzic.
Koszt oprogramownaia natywirusowego? buaahahahahaha, dobry administrator sieci wie jakie uprawnienia maja miec userzy, zeby antywirusy nie byly potrzebne. Prawdopodobnie kazdy z tych argumentow da sie obalic, ale nie chce mi sie nawet czytac dalej komci.
-
2009/11/16 20:27:50
@oleg - nie lekceważ cudzych opinii.