|
Nowości Helionu
|
Blog > Komentarze do wpisu
O neofityzmie i prozelityzmie
No więc neofitą już jestem. Prozelitą pewnie będę. Apostatą na pewno nie. Zakochałem się w Ubuntu od pierwszego wejrzenia, bawię się nim w netbooku, chcę zwalczyć problemy w desktopie. Zapewne dołączę do grona tych, którzy zachęcają do zainstalowania Linuksa. Z całą pewnością nie zrezygnuję z Windows - będę chciał w niedługim czasie zaktualizować Vistę do Windows 7. Taka właśnie kombinacja wydaje mi się dzisiaj idealna - pomyślelibyście, że Mark Shuttleworth, "ojciec" Ubuntu, bardzo zachwala najnowszą wersję Windows? Z Linuksem stykałem się już wcześniej - w firmowej maszynie miałem najpierw Mandrivę, potem Suse, aczkolwiek korzystałem z nich okazjonalnie, pracując na zasadzie analogii do Windows. Ale bez większego przekonania, bez grzebania w systemie, bez instalowania nowych programów - ot, taka robocza konfiguracja na jakieś tam okazje. Przyglądam się Ubuntu i zachwycam jego zwartością, przejrzystością, logiką i wygodą rozwiązań. Z Centrum oprogramowania Ubuntu pościągałem trochę programów, a dodatkowo jeszcze Operę i Picasę. Wszystko jest jakieś takie przyjazne, szyte na miarę, dobrze zorganizowane, w zupełności wystarczające do normalnej pracy, jaka jest udziałem najzwyklejszej szarej myszki, przeciętnego posiadacza komputera. Oczywiście, jeśli musisz mieć wyspecjalizowane narzędzia do edycji grafiki czy wideo, bez Windows (lub Maca) i Adobe się nie obejdzie, ale przecież dla 90 procent taki GIMP wystarczy z dużą górką - raczej przyda się coś jeszcze mniejszego i łatwiejszego. A przecież coraz częściej sięgamy dziś do aplikacji online, praca w chmurze zdobywa sobie rzesze zwolenników. Przez wiele lat swojego komputerowego żywota goniłem za supernarzędziami, ekscytowały mnie najwymyślniejsze funkcje oprogramowania. Potem, w miarę nabierania doświadczenia, dochodziłem do nieodpartego wniosku, że konieczne jest wybranie złotego środka, czegoś, co zaspokoi potrzeby znacznej większości użytkowników komputerów, oferując narzędzia proste, łatwe i dobrze zorganizowane. Czy namawiam kogoś do odejścia od Windows? Ależ nigdy w życiu! Namawiam raczej do zainstalowania sobie któregoś Linuksa, choćby właśnie przyjaznego Ubuntu. Dwa systemy w komputerze to wygoda i bezpieczeństwo - spadochron na wypadek, gdyby któremuś coś się przydarzyło. To przyjemność ze zdobycia nowej "sprawności harcerskiej". To wreszcie nabranie dystansu, poznanie skali porównawczej, przekonanie się, że dziewięciu na dziesięciu użytkowników mogłoby na dobrą sprawę pracować wyłącznie w Linuksie, bez poczucia utraty palców jednej ręki. Czarna legenda Linuksa ciągnie się za nim od prawie 20 lat, zniechęcając wiele osób bojących się po prostu spróbowania czegoś nowego, zmierzenia się z rzekomo trudnym systemem. Nie jest on trudniejszy od Windows, powiedziałbym raczej, że dzięki świetnej organizacji jest od Windows łatwiejszy. Dlaczego jednak Linux ma Polsce jeden procencik udziału? Zastanawiam się, czy w miarę nabywania doświadczeń nie natknę się na jakieś poważne problemy, które ten mój neoficki obraz w jakimś stopniu nadwerężą. Na pewno jakieś się pojawią (sterowniki! - inna rzecz, że WiFi i Bluetooth wręcz śmigają w netbooku)), ale chcę przede wszystkim przekonać się - metaforycznie rzecz ujmując - czy da się "rzucić palenie". Na ile okres "odwyku" będzie bolesny, jak szybko zdobędzie się sprawność wystarczającą do całkowitego oderwania się od kilku czy kilkunastu lat doświadczeń. Oczywiście będę też intensywnie pracować w Windows 7 :-) niedziela, 01 listopada 2009, prwimmer
TrackBack
Komentarze
Gość: phelcq, 213.134.177.15*
2009/11/01 19:23:28
Przesiadłem się na Ubuntu jakieś pół roku temu i muszę powiedzieć, że nie wyobrażam sobie powrotu do Windows na dłużej niż muszę np. w pracy czy gdy brak sterowników do skanera. Bardzo jestem ciekaw Twoich wrażeń. Ja właśnie zrobiłem "apgrejd" do 9.10 i cieszę się z efektów, bo na moim "netbuku" wszystko działa właściwie bez dużego grzebania w ustawieniach. Dużo wygody, która jest właściwie od razu po instalacji, a w Windowsie wymaga doinstalowywania oprogramowania (szukanego po sieci często dość długo). Ciekaw też jestem jak spisywać się będzie Win7, ale u siebie go raczej nie zainstaluję. Powodzenia i przyjemności!
2009/11/01 19:27:05
OS juz od jakiegos czasu sa latwe i przyjazne. W wiekszosci to hamulec w userach i przywiazanie do windy. Jesli ktos nie gra i tj. wspomniales, nie wymaga specjalizowanych aplikacji, ktore czesto istnieja w wersji windows only, to czemu nie polecac linuxa (znajac mnie, wiesz ze mam glownie na mysli ubuntu). Jesli ktos smiga w internecie, bawi sie online, uzywa komunikatirow itd. to moze z powodzeniem oszczedzic niezly grosz tj. licencja windows, licencja antywirusa, czasami i zakup firewalla dla ostrozniejszych i tym, ktorym wbudowany w windows nie wystarczy. Na dzien dobry jest to kilkaset zlotych oszczednosci. Kiedys jeszcze byly problemy ze sterowniksmi. Obecnie linuxy sa pod tym wzgledem praktycznie bezobslugowe :)
Gość: sdsi, chello089074235107.chello.pl
2009/11/01 19:35:18
a ile przyjemnosci sprawiaja ministrybucje - np. Damm Small Linux czy tez Puppy. Albo xPud :)
Gość: Kriss, 90-156-92-198.magma-net.pl
2009/11/01 19:54:42
Ja już kilka razy podchodziłem do linuxa. Mandriva, Ubuntu, Kubuntu. Mogę się pochwalić, że każdego udało mi się popsuć :) Ostatnie moje wrażenia, to problemy z wi-fi (nie udało mi się nic z tym zrobić) System jak system zły nie jest. Jeśli miał bym tylko bazować na internecie i poczcie + multimedia zdałby pewnie egzamin, jednak to trochę za mało. Kiedyś byłem dużym zwolennikiem pakietu OpenOffice ale w końcu się poddałem. Po kilku formułach (calc) okazało się, że zapisuje je trochę inaczej niż M$ office i musiałem wszystko robić od nowa. Choć pewnie gdyby nie Windows 7 (jeszcze nie testowałem) skusił bym się na ponowny test ubuntu.
Gość: push, ip-55-2.apus-net.pl
2009/11/01 20:26:42
Ja juz etap linuksa mam za soba. Przez jakis rok czasu obywalem sie calkowice bez windowsa, testujac rozne dystybucje i powiem tak: Ulga jaka poczulem siadajac znowu przed windowsem (obecnie 7) jest niesamowita. Calkowita inna jakosc. Zero problemow, wszystko dziala z palca i a nie po 2h googlowania i to nie zawsze...
Z niecierpliwoscia jednak czekam na Chrome Os-a, bo wierze ze z zapleczem od Google, linuks z Mountain View sporo zamiesza, widac to juz teraz na androidzie. pozdrawiam 2009/11/01 20:34:17
Da się "rzucić" Windowsa, sprawdziłem doświadczalnie. :)
Oczywiście nie w każdym przypadku, ale początki są zwykle najtrudniejsze. 2009/11/01 20:51:35
No, no... Pawle, brak mi słów. Autentycznie.
Oczywiście problemów przed każdym użytkownikiem linuksa sporo. Prowadząc zajęcia z Administrowania systemem Unix w każdym kolejnym roku coś, co fajnie do tej pory działało (jako przykład), przestaje działać. Ubuntu ze swoim sześciomiesięcznym cyklem wydań ma sporo na sumieniu: nie zawsze, nie wszystko się im udaje. Natomiast, żeby poczuć prawdziwą siłę uniksa trzeba jeszcze polubić konsolę, pipe, jakiś prymitywny język programowania (typu awk), zarządzanie wersjami... A kłopoty? Głównie ze współpracą ze światem Windows i jedynie słusznymi narzędziami. Sprzęt (czyli sterowniki) też potrafią dać w kość. Podsumowując --- wydaje mi się, że ciągle (przez swoje niedostatki) linuks pozwala ,,zachować formę'' (to znaczy goniąc za rozwiązaniami nierozwiązywalnych problemów ciągle się uczyć). Płacąc za systemy komercyjne też rozwijamy kompetencje, ale cudze :-)
Gość: karzeł reakcji, 82.139.13.15*
2009/11/01 21:33:18
Po upgrejdzie z 9.04 do 9.10 posypał się dźwięk. Widocznie została stara konfiguracja. Musiałem poczytać co tam na forum napisali i dopiero na drugi dzień udało mi się odpalić dźwięki idące przez pulseaudio (brrr :/).
Gość: Wiktor, aasu54.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/02 00:11:17
Podobno Wubi nie zadziała pod Windows7?
Prawda li to? Kto wie? 2009/11/02 00:12:48
No i niestety, próba zainstalowania Ubuntu na desktopie po bożemu, z płyty, zakończyła się niepowodzeniem. Na wszelki wypadek wypróbowałem działanie Ubuntu na zasadzie LiveCD, i wyskoczył mi ten cholerny out of range. Nawet nie próbowałem już instalować. Chyba nie ma szans na pokonanie tej konfiguracji sprzętowej.
2009/11/02 00:13:51
Witam wszystkich,
@Wojtek "Płacąc za systemy komercyjne też rozwijamy kompetencje, ale cudze" Zgoda. Sprawa jest jednak taka, ze nie wszyscy maja ochote rozwijac swoje kompenencje akurat w zakresie instalacji i konfiguracji oprogramowania, sterownikow etc. Wedlug mnie, na niekorzysc Linuxa dziala takze to, ze Windows jest mimo wszystko dobrym systemem. Mam u siebie XP od 2005 roku i ... brak problemow. Jestem calkowicie zadowolony. Nie bardzo wiec widze jakikolwiek powod do "kombinowania" z czyms innym. Pozostaje kwestia kosztow, ale w moim odczuciu cena Windowsa nie jest jakas tam straszna. Zwlaszcza jezeli kupuje sie go w wersji OEM np. z komputerem. Wracajac jednak do Ubuntu. Tak sie sklada, ze pad mi niedawno komputer i musialem dostac sie do niego w sposob inny niz standardowy :) Probowalem sobie z plytki Live CD Mandriva, wszystko ladnie sie odpalilo tyle tylko, ze system nie widzial mi partycji Windowca (a akurat chcialem sobie dane skopiowac). Sprobowalem wiec Ubuntu i .... wszystko dziala bez najmniejszego problemu. Przyznam, ze mnie to nawet nieco zaskoczylo. Gdzies tam w tyle glowy pojawila sie i u mnie idea instalacji Ubuntu na jednym z komputerow :) Po prostu ciekawi mnie co "to" moze po pelnej instalacji nd komputerze. Tak wiec po dlugiej przerwie (ostatni raz mialem do czynienia z linuxem ok. 2002 roku i sobie odpuscilem) pierwsze odczucia mam bardzo pozytywne. Pozdrawiam Marcin 2009/11/02 11:23:05
Obserwowałem twoje zmagania z oporną materią linuksową aby spojrzeć na materię nie z perspektywy wyznawcy a profesjonalisty i otwartego na nowości sceptyka. Takie stanowisko wydaje mi się bardziej wartościowe do oceny postępów altrernatywnych systemów. Widzę jednak, że linuksy zarażają. Tym niemniej nadal zamierzam czytać i obserwować albowiem wydaje mi się, że linuksy, ze szczególnym uwzględnieniem Ubuntu, przez ostatnie 2 i pół roku okrótnie przyspieszyły w przyjazności. Osobiście, jeżeli mi nie wzrosną oczekiwania ponad moje oczekiwania, wiele się spodziewam po "10.10.01" (poprawionym wydaniu pierwszego wydania po najbliższym wydaniu stabilnym).
Co do porównań windowsów z linuksami... W Ubuntu, co ma działać (w 9.10 nawet działaZ Win 7 nie mam doświadczeń, tzn mam jedno czyli zablokowanie instalacją Win7 wieży Acera, który to dwuletni Acer wg. ogólnodostępnych danych pod 7 chodzić miał. A Vista... cóż... Ste-row-ni-ki! Nie dają już płytek OEM do kompa Acera a płyta Microsoftowa okazała się nie mieć sterownika do wewnętrznego modemu kompa. Może chcąc porównywać Win z Ubu należy wziąć 2 te same Delle, jeden z Win OEM, drugi z Ubu OEM, i porównywać. 2009/11/02 17:45:53
@Paweł (ubuntu na desktopie) jak już masz LiveCD -- użyj Microsoftowej maszyny wirtualnej i zobacz czy z tego coś będzie...
@plitfyg (o kompetencjach) Masz rację. Walka ze sterownikami jest zajęciem nużącym. Podobnie jak pisanie sterowników bez dostępu do specyfikacji sprzętu :-) Mógłbym napisać podobnie: od wielu lat używam linuksa (na różnym sprzęcie) i nie mam kłopotów. Wszystko działa. Gdybym musiał korzystać z fotoszopa (Worda, czy jakiejkolwiek innej aplikacji dostępnej tylko w Windows) używałbym Windows. Ja mam do zrobienia zadania (napisać artykuł, zrobić prezentację do wystąpienia, czy prościutką stronę WWW,...) i wszystko to robię za pomocą narzędzi linuksowych. Ciągle rozwalam nos gdy trzeba coś przekonwertować do tak zwanych standardów de-facto, ale pocieszam się, że i Microsoft ma z tym problemy (jak pisał Paweł sprawozdając na temat Worda Live, że najpierw został zaimplementowany docx). 2009/11/02 18:30:06
@Wojtek - w maszynie wirtualnej próbowałem kiedyś bodaj wersję 6 czy 7 Ubuntu i chodziło pięknie.
2009/11/03 10:35:58
"Put the fun back into computing. Use Linux" :)
Czasem coś się spsuje - to można grzebać i naprawić. Czasem szukamy jakiegoś rozwiązania googlając - i się znajdzie. I działa. Czasem jakimś dirty hackiem uczynimy coś nowego. To jest fajne w Linuksie. Oczywiście - jeżeli ktoś tylko chce "żeby działało" - to oczywiście też może. Jakaś stabilna dystrybucja, aktualizować tylko poprawki bezpieczeństwa - czemu nie? Ale taki ktoś jak ja, który lubi sobie po prostu "pogrzebać w komputerze" dla samej radości grzebania ma w różnorakich dystrybucjach Linuksa multum zabawy. Skoro mój sąsiad co sobota siedzi w garażu i upaćkany smarami ciągle coś majstruje przy samochodzie - to ja mogę sobie gmerać w kompie. Przynajmniej siedzę w cieple :) 2009/11/03 10:46:31
@brum - to tak, jak kiedyś z grzebaniem w WordPerfekcie - opanowywanie najwymyślniejszych narzędzi sprawiało radość :-)
|