Paweł Wimmer - blog towarzyszący kursowi języka HTML w Helionie. Założony 10 czerwca 2006.






darmowe liczniki - od 17.02.2008
Add to Google - zaabonuj RSS

Nowości Helionu

Blog > Komentarze do wpisu
Mandriva - pierwsze starcie
Rozczarowujące kłopoty ze stabilnością Ubuntu (a także z driverami Nvidii) skłoniły mnie jednak do porzucenia tego systemu w desktopie, aczkolwiek siedzi sobie na razie spokojnie w netbooku. Bardzo żałuję, bo Ubuntu ma kilka przyjemnych cech, jak zwarty system zarządzania pakietami, komfortowe Centrum oprogramowania Ubuntu, system archiwizacji i synchronizacji plików Ubuntu One. A także, jako opcja, cenny dla nowicjuszy mechanizm instalowania z poziomu Windows, czyli Wubi - geekowie pokpiwają sobie z niego, a dla greenhorna to wprost bezcenne, o czym zresztą za chwilę.  Nie wrzucam więc Ubuntu do kosza, odkładam na lepsze czasy.

Zainteresowałem się za to nowiutką, wydaną dopiero co dystrybucją Mandriva 2010 (wersja One). Pobrałem obraz ISO, wypaliłem płytkę LiveCD, uruchomiłem na próbę. Zero problemów - wszystko działa od ręki, połączenie internetowe skonfigurowałem błyskawicznie. No to cóż, trzeba wypróbować, ale tym razem już po bożemu, porządna instalacja na osobnej partycji. Przeczyściłem nieco dyski, przepartycjonowałem (świetny EASEUS Partition Master Home Edition), rezerwując 40 GB dla Mandrivy, po czym z biciem serca przystąpiłem do instalowania. Robi się to z poziomu LiveCD.

No i tu pochwała dla Wubi, który zdejmuje z użytkownika problem partycjonowania. Otóż z pełnym przekonaniem stwierdzam, że instalacja Linuksa w normalnym trybie jest NIE DO PRZEJŚCIA dla zwykłego użytkownika. Musi mieć albo asystę doświadczonego użytkownika Linuksa, albo łopatologiczny opis z obrazkami. Bez tego się pogubi ze szczętem. Skoncentrowałem całą swoją uwagę i staranność, aby przede wszystkim nie zrobić sobie krzywdy. Po pierwszej próbie, gdyż już wszystko było gotowe, a bootloader utworzony i zapisany, po restarcie zobaczyłem wszystko po staremu, czyli zero Linuksa na starcie. No to jeszcze raz - formatowanie partycji, ponowna instalacja, ale tym razem zapisanie bootloadera w innym miejscu. Ponowny start - zero Linuksa, po staremu Vista i XP. No cóż, za łatwo chciałem - start systemu za pierwszym razem? No way! Nie widać Gruba i już,

Jak trwoga, to do Google'a. Znalazłem program o nazwie EasyBCD, firmy NeoSmart Technologies. Jest to narzędzie do reedycji bootloadera w Vindows Vista  Dodałem tam trzecią pozycję, czyli Linux na wybranej z listy partycji (program nadaje mu nazwę NeoSmart Linux). Po restarcie wybieram więc Linuksa, uruchamiając Grub. Wyskakuje jakiś problem, ale po kliknięciu any key przechodzę jednak do Gruba i odpalam Linuksa. Tu już poważnie - hasło dla roota, konto dla użytkownika (w instalowanym wcześniej Ubuntu nie było tego etapu, a adminowe sudo załatwiało problem uprawnień). Po zalogowaniu trzeba było jeszcze utworzyć bezprzewodowe łącze internetowe (musiałem przejść na konto admina, aby zobaczyć partycje Windows, gdzie leżał sterownik). No i wreszcie po tych wszystkich zabiegach wszystko działa. Mandriva w wersji Gnome wygląda bardzo przyjemnie, Compizowe efekty robią wrażenie, choć może tego rodzaju bajery nie są akurat wysoko w mojej hierarchii wymagań. Ciekawe jednak, że podpikselowe wygładzanie czcionek trzeba dopiero włączyć w preferencjach Wyglądu, gdyż nie jest domyślne.

Teraz trzeba się zmierzyć z aplikacjami - brakuje mi takiego Centrum oprogramowania, jak w Ubuntu, choć wiem, że galeria oprogramowania dla Mandrivy (inny niż w Ubuntu i debianoidach system pakowania software'u) liczy ponad 20 tys. aplikacji. Trzeba będzie teraz poszperać. Chrome'a nie ma - Google oferuje na razie tylko wersję debianową. Opera jest, ale nie dało się jej zainstalować z braku jakiegoś pakietu. Ale muszę powiedzieć, że Firefox śmiga w Mandrivie pięknie - dla człowieka, który od lat używa Firefoksa w Windows, to spore zaskoczenie.

Nie ma tego złego, co by jakoś tam na dobre nie wyszło - próby z Ubuntu dały mi jakieś doświadczenie, kolejne - z Madrivą - przyda się tym bardziej. Wiedzy nigdy dosyć.

http://public.blu.livefilestore.com/y1pHc38aaFkgPjtfNHhvhGmcUQYEbYdE-xBEpYseCQ9QxN_GKz-IbJ9o9qaS7BAuWjce8slRbrIMoov021ael81pg/mandriva.png

środa, 11 listopada 2009, prwimmer

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do notki:
Komentarze
2009/11/11 12:37:08
Na ile rund jest zakontraktowana TA walka? Z Ubuntu zakończyła się chyba przed czasem przez RSC, prawda? ;) U boksera najważniejsze jest serce do walki, TY je masz. Trzymam kciuki :).
-
2009/11/11 12:52:38
Dzięki za dobre słowo :-)
-
2009/11/11 13:11:22
ha.. partycjonowanie zawsze mnie w linuksach o dreszcze przyprawialo - nawet do tej pory korzystajac z wubi boje sie czy czasem cos nie trzepnie i system zamiast operowac na pliku obrazie dysku, zabierze sie za caly dysk.

zgadzam sie, ze dla przydalby sie instruktaz z obrazkami; gdy zaczynalem zabawe z linuksami a dokladnie caldera open linux ze specjalnego wydania pcworld komputer to bardzo pomocny byl przewodnik w papierowym dodatku (niestety w wielu miejscach byly bledy). bez niego bym utknal.

-
Gość: karzeł reakcji, 82.139.13.15*
2009/11/11 13:31:13
Z tym partycjonowaniem, to przesada. Chyba nie powiecie, że w czasach Win3.1/95/98/XP nie trzeba było dzielić dysku na partycje (w trybie tekstowym) przed instalacją.
-
2009/11/11 13:40:44
No przestańcie... przecież, żeby postawić windows XP (innych nie znam - ale to w końcu nadal najpopularniejszy OS na świecie right) trzeba po drodze pozakładać partycje i ludzie to robią. Na dodatek w trakcie spokojnie czekają tydzień na założenie filesystemu i też nie marudzą.
Ok być może nie chcąc popsuć sobie windows drży się o miejsce gdzie można zapisać MBR aby nadal działało, ale samo założenie partycji? Swoją drogą ten ostatni problem na desktopie najprzyjemneij jest rozwiązać wkąłdając jakiś drugi (choćby stary) dysk, zainstalować na nim tylko lin a wybór systemu pozostawić boot menu biosu wybierając dysk z którego ma się jarnąć. Tą metodą nie ma szans, żeby zabawy z lin zepsuły system "produkcyjny".

No i raz jeszcze, nawet jeśli instalacja jest nie do przejścia dla ZU to nic nie szkodzi - mówiłem już, że linux się dla ZU nie nadaje? :D
A ten Wubi to ZUO i nie dam sobie nic powiedzieć, że nie! :D

Co do sterowników nvidii w bubuntu coś jest nie tak. Wierzyć mi się nie chce, żeby nie dało się postawić systemu z oficjalnego nośnika na karcie nvidii, nawet gdyby Xy miały wystartować ze sterowników nv (Wolnych). Chciałbym się dowiedzieć o co chodzi i gdzie jest ukryty checkbox który problem rozwiązuje, no ale się pewnie nie dowiem.

A co do firefoxa ... nie jest przypadkiem tak, że na lin masz Fx z pustym profilem i bez dodatków, a na win wręcz na przeciwko?
-
2009/11/11 13:42:12
Hm, ja zawsze używałem po prostu GParted podczas instalacji i nie było problemów (ale pod *buntu). Co więcej, to chyba powinien być rekomendowany sposób. Jak sobie przygotowałem partycje przed odpaleniem live CD, to mi się instalacja nie udawała, dopiero jak to samo powtórzyłem podczas instalacji. Może tu jest pies pogrzebany?
-
2009/11/11 13:46:01
@wariat:
1. Nawet Fifrefox odpalony z nowego profilu ładuje się 2-3 razy dłużej w win niż w Linuksie.
2. NIE DAŁO się zainstalować Ubuntu z pudełka, musiałem osobno instalować sterowniki NVidii w trybie tekstowym.
No i teraz trzymajcie się: po restarcie Mandriva poinformowała, że jest błąd w systemie plików i się zawiesza. Żaden tryb startu nie pomaga. Pomoże chyba tylko sformatowanie partycji i postawienie systemu na nowo. Fajne, prawda? :-)
-
Gość: karzeł reakcji, 82.139.13.15*
2009/11/11 14:10:58
A jakiż to komunikat ? Tak bardziej szczegółowo.
-
Gość: Kriss, 90-156-92-198.magma-net.pl
2009/11/11 14:11:59
To właśnie w świecie linuxa zawsze mi się podobało. Specjaliści twierdzą, że system jest mega stabilny i odporny, ale jak przychodzi co od czego zwykły użytkownik rozwala go w 2 dni :) Sam tam mam średnio co rok, dwa lata instaluję aby sprawdzić czy faktycznie dana dystrybucja nadaje się dla zwykłego usera. Zazwyczaj psuję coś bez instalowania dodatkowych pakietów i nie grzebię głęboko w systemie :)
-
2009/11/11 14:13:20
Co do 2 ja Ci generalnie wierzę, że się nie dało, ale wierzyć mi się nie chce, że mogli to tak spierdzielić.

A mandarynka popsuła się dość szybko ... dawałem tej instalacji 10-14 dni. Ale może masz coś z hardzielem? AFAIK nowa zuza powinna się pojawić w każdej chwili (już jest może nawet) więc jak już będziesz miał dość mandarynki ;-) W następnym kroku (jak już okaże się, że zzuę też popsułeś :D) chyba trzeba będzie podesłać link do Gentoo handbook PL. Tam przynajmniej jest jak lubisz, każdy krok instalacji opisany milionem literek. Co, jak i dlaczego tak a nie siak. :D
-
2009/11/11 14:25:14
Ależ macie dziwne problemy z tymi Linuksami... Może już zbyt długo ich używam, ale nie pamiętam kiedy ostatnio miałem jakieś problemy i to na dowolnej dystrybucji (od Ubuntu i Fedory aż po Archa i Debiana). Dawno już zauważyłem, że dystrybucje różnią się między sobą dużo mniej niż to się powszechnie przyjmuje...
-
Gość: sdsi, chello089074235107.chello.pl
2009/11/11 14:36:53
Pawel - mysle, ze masz jakis problem z dyskiem.
-
2009/11/11 15:19:32
No i jestem ponownie w Mandrivie. Sformatowalem partycję z kontrolą błędów, postawiłem na nowo. Zobaczymy, na jak długo.
Ten EasyBCD jest sprytny - bootloader tworzony podczas instalacji systemu trzeba zapisać na partycji linuksowej, a w EasyBCD dopisuje się pozycję (NeoSmart Linux), której wybranie przekierowuje do nowego bootloadera - wybrałem sobie graficzny Grub.
-
Gość: januszek, 78.8.142.11*
2009/11/11 15:24:11
Pawle, imo to nie ma sensu. Idź na całość, skasuj partycje Windowsowe i do wszystkiego używaj Linuxa. Potem napisz nam jak było ;)
-
Gość: karzeł reakcji, 82.139.13.15*
2009/11/11 15:25:27
Jaki filesystem ? Ext3 ? Czy ReiserFS ?
-
2009/11/11 16:03:14
@januszek - w Linuksie nie ma Excela i Camtasii, niestety.
@karzeł reakcji - wybrałem grzecznie, Linux native, co dało ext2.
-
2009/11/11 17:43:42
Mandriva kaput? openSUSE zaprasza, no chyba że nie lubisz niemców.
-
2009/11/11 21:46:01
Mnie również Pawle zastanawia ilość Twoich problemów z instalacją linuxów. Jestem w nich "świeżakiem", który głównie używa okienkowych wynalazków. Kilkakrotnie obok podstawowej Windy instalowałem w celach edukacyjnych Ubuntu, Mandrivę, a obecnie jadę na Miętusku (Linux Mint), którego bazą jest również Ubuntu. Laptop wyposażony jest w kartę NVidii i NIGDY nie miałem problemu z jej automatyczną instalacją.
Mandriva zraziła mnie brakiem polskiego interfejsu. Nie mam problemów z angielskim, jednak pewniej się czuję, gdy nowy dla mnie system gada po mojemu.
Niestety ze względu na zerowe zaawansowanie techniczne nie pomogę w rozwiązaniu Twoich problemów.
Życzę sukcesów :-)
-
2009/11/11 21:57:23
@MareX - nietypowe problemy to karta graficzna w Ubuntu i awaria systemu plików w Mandrivie. Ogólniejszy, bo trafił wiele osób, to ten GRUB w Ubuntu. Reszta w normie. Teraz Mandriva stoi i nie bryka - póki co.
Oczywiście Mandriva jest po polsku.
-
Gość: ag, dynamic-78-8-65-57.ssp.dialog.net.pl
2009/11/12 02:19:45
Ja akurat Wubi uważam za najbezpieczniejszy (dla Windows) sposób na instalację Linuksa (to tak apropo tego co pisał kaworu_nagisa). Szkoda, że inne dystrybucje uchodzące za user friendly, nie oferują podobnego narzędzia. Instalacja openSUSE 11.1 zrobiła mi sieczkę na dysku i nie obeszło się bez formatowania całego dysku (a nie instalowałem tego systemu pierwszy raz - byłem użytkownikiem Kameleona od wersji 10.3; w między czasie, dla "sportu", przewinąłem się też przez większość popularnych distr). Po tym incydencie postawiłem Ubuntu via Wubi i tak siedziałem aż do wersji 9.10, która...

Która mnie totalnie zawiodła i zastanawiam się nad powrotem do openSUSE (na dniach premiera 11.2). Najpierw NetworkManager nie potrafił skonfigurować połączenia DSL (z czym wersja 9.04 nie sprawiała problemów), konfiguracja poprzez pppoecof również za długo nie podziałała. Jednak najgorsze jest to, że padł system plików. Robię sobie przerwę od Ubuntu tak, jak kiedyś zrobiłem ją od oS.

Jeszcze nie wiem czy będzie to openSUSE 11.2 (z sentymentem podchodzę do tej dystrybucji :p) czy może poświęcę niedzielę na postawienie Archa... W każdym bądź razie zrobię to w sposób, o którym wspomniał w komentarzach wariat - odepnę jeden z dysków, Linuksa postawię na drugim, a do jego bootowania będę używał menu szybkiego bootowania z BIOSu.
-
Gość: murwazy, chello084010244144.chello.pl
2009/11/12 10:11:35
haha, czytam Pana wpisy o linuksie i widze siebie - maksymalnie pozytywne podejscie na starcie i wracanie na ziemie po krotkim czasie. mniej wiecej co roku daje szanse kolejnym wersjom linuksa (gdzies od 98-99 roku) i zawsze wracam do windowsa. linuks ma jeszcze maaase drogi przed soba, w tej chwili nie moze byc traktowany jako zamiennik windowsa dla ZU.

pozdrawiam:)
-
Gość: lucas, static222.debica229.tnp.pl
2009/11/12 10:17:18
Polecam tą demonstrację www.dobreprogramy.pl/Linux-Instalacja-systemu,Demonstracja,11279.html Ładnie przedstawione partycjonowanie na przykładzie ubuntu i gparted, ale nada się również nawet dla innych dystrybucji. Sam korzystałem przy instalacji PCLinuxOS
-
2009/11/12 10:32:13
@Lucas - dzięki za link, ciekawy.
-
2009/11/12 12:48:22
Nie jestem przekonany czy ten wynalazek jest dużo bezpieczniejszy. Ok nie trzeba zmniejszyć partycji z windowsem i założyć nowej. Ale nadal trzeba nadpisać MBR. Poza tym jak rozumie trzeba używać niestabilnego grub2 co potrafi się skończyć jak się skończyło ;-) Poza tym wtedy partycja linuska jest zapisana na partycji NTFS jako plik tak? Czyli coś grzebie po windzianej partycji pod nieobecność windowsa. Plik mały nie jest i biedna winda ma przy okazji co robić, żeby nie dopuścić do zbytniej fragmentacji partycji (AFAIK w NTFS to nadal dość poważny problem).

BTW a jak tam "problem" z keypadem pod mandarynką? Przeszło samo czy nadal bangla inaczej niż wszędzie, ja właśnie sprawdziłem na kolejnym dekstopie i tu też jest tak jak powinno (pamięta stan numlocka, a jeśli ten jest wyłączony to na keypadzie mam kursory, PgUp/PgDn/etc.)
-
Gość: ag, dynamic-78-8-165-14.ssp.dialog.net.pl
2009/11/12 16:36:17
wariat, Wubi nie modyfikuje MBR. Swego czasu instalowałem openSUSE w ten sposób, że instalowałem bootloader (grub) na partycji linuksowej i dodawałem wpis do boot.ini (Windows XP) wskazujący na plik *.bin (robiony przy pomocy WinHex), który zawierał zapisany "boot sector" partycji linuksowej. Przy uruchamianiu systemu bootloader Windows dawał do wyboru XP i Linuksa. Po wyborze drugiej opcji NTLoader odpalał grub zapisany na partycji linuksowej, a ten dalej bootował Linuksa. Na podobnej zasadzie działa Wubi.

Pogooglaj za "ntloader boot linux".

"Poza tym wtedy partycja linuska jest zapisana na partycji NTFS jako plik tak? Czyli coś grzebie po windzianej partycji pod nieobecność windowsa. Plik mały nie jest i biedna winda ma przy okazji co robić, żeby nie dopuścić do zbytniej fragmentacji partycji (AFAIK w NTFS to nadal dość poważny problem)."

Plik do którego instaluje się Ubuntu jest stałej wielkości (wybranej podczas instalacji) i z punktu widzenia Windows nic się z nim nie dzieje. Na pewno nie ma to wpływu na fragmentację.
-
2009/11/12 21:56:07
Pawle widzę że sporo testujesz, jeśli masz peceta lub laptopa z minimum 1,5 GB RAMu to polecam wypróbować taką aplikację co się zwie VirtualBox www.virtualbox.org/wiki/Downloads Będziesz mógł po testować różne dystrybucje nie instalując ich na swoim komputerze. VB to aplikacja która pozwala tworzyć w uproszczeniu "wirtualne komputery". Bardzo prosta, i intuicyjna :)
-
2009/11/12 22:00:12
@szymczak.piotr - traf chciał, że dzisiaj ją zainstalowałem. Próba uruchomienia W7 nie powiodła się, ale jeszcze popróbuję. Kto wie, czy maszyny wirtualne to właśnie nie rozwiązanie dla software'u wyłącznie windzianego.
-
2009/11/13 10:42:27
@Paweł U mnie działa :) VirtualBox czy również darmowy Vmware player to fajne narzędzia. Nie wiem czemu u Ciebie nie zadziałało z W7, u mnie na Asusie z 2GB RAMu z Vistą i na tym zainstalowany VB a w nim W7, może dałeś za mało/dużo pamięci dla systemu gościa. Rozwiązania wirtualizacji działają tez na Ubuntu :)
-
2009/11/13 12:44:35
@szymczak.piotr - dałem domyślne wartości dla W7 i XP, ale wywalało za każdym razem błąd. Nie mam pojęcia, na czym się zasadza.