Paweł Wimmer - blog towarzyszący kursowi języka HTML w Helionie. Założony 10 czerwca 2006.




darmowe liczniki - od 17.02.2008
Add to Google - zaabonuj RSS

Nowości Helionu


Blog > Komentarze do wpisu
Czyżby pierwsze otrzeźwienie?

Ci czytelnicy, którzy zaglądali do mnie w ostatnim tygodniu, mogli przeczytać pełne pozytywnego nakręcenia wpisy o Ubuntu. Po wieczornej aktualizacji pakietów system rano już nie wstał - ulega zamrożeniu na starcie, informując o braku możliwości zamontowania roota i wyświetlając multum jakichś wysoce tajemnych komunikatów. Nie można wystartować ani trybu graficznego, ani trybu awaryjnego - konieczne jest użycie przycisku na obudowie. Rzuciłem okiem do forów - w Ubuntu Forums (polskich i anglojęzycznych) pojawiły się alarmy o problemach ze startem Ubuntu 9.10, czyli coś jest na rzeczy. Na szczęście Vista stanęła grzecznie na nogi.

Na razie nie wykonuję żadnych gwałtownych ruchów, czekam na rozwinięcie się sytuacji. Do środka instalacji nie mogę zajrzeć, bo z poziomu Visty jest to czarna skrzynka. Oczywiście mogę usunąć całość w Viście (instalowałem przez Wubi) i ponownie zainstalować, aczkolwiek wtedy oczywiście znikną wszystkie poinstalowane aplikacje. Nie prowadziłem tam żadnych poważniejszych prac "produkcyjnych", jedynie testując system, więc nie stracę nagle jakichś ważnych dokumentów.

Jestem stropiony - nie zmieniam opinii, że Ubuntu to przyjemny, przyjazny system, że warto go mieć i znać. Ale jako ciągle jeszcze przedszkolak linuksowy stanąłem nagle przed ścianą - nie jest przyjemne, gdy prawdopodobny błąd w zaktualizowanych pakietach powoduje tego rodzaju sytuację.

wtorek, 10 listopada 2009, prwimmer

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Ubuntu - Linux dla zwykłego użytkownika? z KosciaKowy blog
o pół roku, przy okazji premiery nowych wydań Ubuntu, w blogosferze i mikroblogosferze, na krótką chwilę, tematem numer jeden stają się Ubuntu i systemy linuksowe. Pojawiają się relacje z instalacji najnowszej wersji Ubuntu lub aktualizacji wersji ... »
Wysłany 2009/11/12 18:18:40
Komentarze
2009/11/10 08:13:54
Paweł, uwierz komputerowemu starcowi, tak już będzie. Z linuksem jest trochę tak, jak z obecnym prezydentem - jego urok polega na przyjemności rozwiązywaniu problemów, które sam stwarza. ;)
-
2009/11/10 08:19:14
Ale gdyby to się miało powtarzać, nie będzie możliwe podjęcie żadnych poważniejszych prac, bo trudno będzie ryzykować znikanie dokumentów. Chyba że wszystko będę ładował od razu na wsiakij słuczaj do Dropboksa czy Ubuntu One albo zapisywał na partycjach Windows, a nie w systemie. Ćwiczenie stawiania systemu i aplikacji jest może i kształcące, ale niezbyt często :-)
-
2009/11/10 08:22:57
Użyłeś klucza - "poważniejszych prac". Ponieważ zdarza mi się takie wykonywać, nie używam linuksa do niczego innego niż serwer. W tym jest doskonały (w niekoniecznie tylko Debian).
-
2009/11/10 08:24:11
Użyłeś słowa-klucza "poważniejszych prac". Ponieważ zdarza mi się takie wykonywać, nie używam linuksa do niczego innego niż serwer. W tym jest doskonały (niekoniecznie tylko Debian).
-
2009/11/10 08:28:52
"nie zmieniam opinii, że Ubuntu to przyjemny, przyjazny system, że warto go mieć"

Też tak swego czasu miałem. Przeszło mi. Nie mam już chyba na te linuksowe zabawy czasu ni zdrowia. Jestem wdzięczny Linuksowi za dosyć solidne wykształcenie mnie w temacie filesystemów, demonów i komend konsoli gdy grafika nie wstaje. To daje całkiem niezły background do zrozumienia jak działa komputer, który po prostu działa. Ale już mam dosyć kształcenia, teraz przyszedł etap bezstresowego używania, nawet jeśli kosztuje to kilkaset złotych więcej. Zarabiam, więc nie mam z tym problemów.

Linuks jest OK. To takie fajowe hobby pozwalające nałykać się sporo wiedzy i fundujące szkolenie z for interenetowych. Jednym to hobby przechodzi, innym nie, jeszcze inni potrzebują komputera do pracy i rozrywki.
-
2009/11/10 08:39:29
Podpisuję się obiema rękami pod tym, co napisał CoSTa.
-
2009/11/10 08:52:13
Być może trzeba mi było, by system nakopał mi do rzyci, abym nie był zbyt radosny :-)
-
2009/11/10 08:57:38
Widzę, że propaganda Ubuntu zadziałała, i Linux co niektórym kojarzy się tylko z tą dystrybucją.
Jestem zdziwiony, że na pokładzie mają już wersję 9. Co do niewstania, ot Linuks, w każdym distro mi się coś takiego w życiu przydarzyło.
Ale ja zamiast polecania Ubuntu, wolę OpenSUSE - może bardziej zasobożerny, ale przyjaźniejszy dla użytkowników przechodzacych z Windows.
-
2009/11/10 09:00:09
Miałem tak, jak CoSTa. Też używałem Windows, potem przesiadłem się na Linuksa, w końcu wylądowałem na Macu. I tu zostanę. Mam najlepsze z obu światów potężny system oparty na Uniksie (więc jeśli potrzebuję zrobić rzeczy poważne, mam odpowiednie narzędzia), a do tego system, który po prostu działa (i to bardziej działa, niż Windows za czasów XP i Visty).
-
2009/11/10 09:02:17
Dawniej (no, raptem w latach 80-tych) ambitniejszy człowiek kupował sobie komputer (tzn. Spectrum, bardziej ambitni Commodore, a superambitni i bogatsi - Amigę). Niektórzy mieli nawet drukarkę, a słyszało sie o twardych dyskach (Winchester). Teraz ambitniejsi uzytkownicy instalują Linuksa (też są gradacje...).
A propos - a gdzie dobre rady dziesiatków zwolenników i znawców Linuksa, jak z powrotem przywrócić system do zycia?
-
Gość: Q_x, host-89-238-10-36.smgr.pl
2009/11/10 09:03:02
Pisałem Ubuntu że psuje zabawki? Więc psuje. Odkąd pamiętam. Są dystrybucje, które tego nie robią.
-
2009/11/10 09:04:18
@one.jack - na razie śledzę fora, ale być może skończy się reinstalacją. Byłoby mi żal, gdybym nie mógł korzystać z Ubuntu, bo bardzo mi się spodobał jako całość.
-
2009/11/10 09:17:04
Zgaduję, że pododawałeś sobie różne eksperymentalne źródła pakietów i poinstalowałeś jak leci aktualizacje.
Zdecydowanie zachęcam do niekorzystania z eksperymentalnych pakietów -- to oszczędza mnóstwo takich historii.
-
2009/11/10 09:24:55
Paweł - przede wszystkim robiąc poważniejsze prace "produkcyjne" nie instalujesz aktualizacji w ciemno. Zwłaszcza w przypadku aktualizacji kernela.
Tu przynajmniej wiesz dokładnie, które pakiety zostaną zaktualizowane, do jakiej wersji i zazwyczaj masz podgląd changeloga i możesz zdecydować, które z aktualizacji chcesz wykonać.
-
2009/11/10 09:25:03
@olgierdr - nie, tylko te, które mi podałeś, czyli sudo apt-get install ubuntu-restricted-extras. Problem leży chyba - pierwszy domysł - w nowym Grubie.
-
2009/11/10 09:27:21
@kosciak - owszem, w ciemno, tak jak znaczna większość użytkowników, którzy zawierzają ludziom siedzącym za aktualizacjami pakietów. Nie mam wiedzy, która pozwoliłaby mi ocenić aktualizację na podstawie listy proponowanych pakietów widocznych w Menedżerze aktualizacji. Chyba prawie nikt nie ma.
-
2009/11/10 09:39:59
Ja mam problem z wersją 9.10 Ubuntu. System jest postawiony na laptopie. Niestety po wybraniu opcji "Zablokuj ekran" nie mogę potem go odblokować. Nie pojawia się bowiem okienko do wpisywania hasła. Pomaga tylko twardy reset.
-
2009/11/10 09:41:23
Do dobrania się do plików mozesz użyć ext2ifs lub ext2fsd. Jeśli ubuntu ustawiło sobie (lub mu pomogłeś w tym) za system plików xfs lub reiserfs to w sieci jest opis, jak się dobrać do swoich plików spod windowsa:
jakilinux.org/aplikacje/konsola/ext3-reiserfs-i-xfs-w-windows-dzieki-colinux/

Pod win7 niestety to rozwiązanie działa mało stabilnie i zdarzają się BSOD. Mam nadzieję, że coLinux się rozwinie na tyle, że przestanie wieszać win7, bo jest to całkiem przyjemne rozwiązanie.
-
2009/11/10 09:52:42
To na pewno problem z GRUBem, wczoraj to przezylem. Kolejna wpadka ubuntu, i coraz mniej zacheca do tego systemu. Wole zdecydowanie slacka, ale tylko ubuntu da sie zainstalowac przez wubi ;/
-
2009/11/10 09:56:53
Problem może być też np. z zapełnioną partycją, ale nie będę zgadywał. Mam podobne zdanie co CoSTa, ale właśnie z tego powodu wolałem Ubuntu niż np. XP. W Ubuntu najważniejsze rzeczy mam pod ręką bez martwienia się i szukania kodeków, programu do nagrywania płyt czy aplikacji do kodowania PHP. Teraz przesiadłem się na jakiś czas na Wondows 7, ale bardziej ze względu na GTA niż inne opcje systemu. ;)
Na drugiej partycji od 3,5 roku. Żona (nie jest informatykiem) też od dłuższego czasu używa Linuksa i jest OK.
-
Gość: ms, fys-nmr161.oulu.fi
2009/11/10 10:00:22
Witam (spod xubuntu)

Smutno slyszec o problemach- ale te podobnie jak z kazdym systemem zdarzyc sie moga. Chcialbym tylko dodac podkreslic jedna fajna ceche "linuksow" gdy awaria sie zdarzy.

-po reinstalacji swierzego systemu i pozostawieniu swojego katalogu home nie tracimy "grama dokumentu", nie stracimy jednego ustawienia programu (bo te sa w tym katalogu). W optymalnym przypadku- reinstalacja oznacza, ze wita nas znajomy pulpit i to nad czym pracowalismy. Pozostaje doinstalowanie pakietow co jest szybkie i latwe. Ot taka mala, ale czasem wazna sprawa i pociecha jezeli cos nie dziala a nie mamy sil za dlugo szukac rozwiazan. w Windows nie ma tak rozowo (a awarie sa).
------- tyle, ze przy instalacji spod Wubi to chyba juz tak latwo nie jest.

pozdrawia uzytkownik linuksa /nie guru/
marcin
-
Gość: Q_x, host-89-238-10-36.smgr.pl
2009/11/10 10:19:07
Pawle - w życiu napisałem wiele gorzkich słów nt. Ubuntu. Jestem młody (względnie), może mało w życiu widziałem, ale absolutnie żaden mniejszy lub większy kawałek software nie napsuł mi tyle krwi, co Ubuntu (pielęgnowane hobbystycznie!). Z racji tego, że to Wubi, może być Ci trudno naprawić system nawet z poziomu innego systemu linuksowego. Na pewno szybciej, chociaż mniej ambitnie, będzie postawić wszystko od nowa.

Moja propozycja: skoro Linux przypadł Ci do gustu, wygospodaruj 10GB miejsca (u mnie na system i trochę danych wystarcza 8GB, w tj chwili zajmuję 6,3 GB a mam naprawdę masę zainstalowanych narzędzi, głównie graficznych, i kilkaset MB zajęte różnymi projektami), i tam postaw system, jeżeli to ma być koniecznie Ubuntu i koniecznie ma być stabilny, to Hardy Heron - i za pół roku (jeszcze z miesiąc kwarantanny bym dodał) będzie możliwa przesiadka na Lynxa . Czy to będzie jedna partycja, czy kilka (z wydzielonym swapem i /home) - jak wolisz.
Instalacji dual-boot z Vistą jeszcze nie przerabiałem, warto chyba poczytać, zachować ostrożność i dodatkowo sklonować partycje z systemem, danymi i osobno MBR.

Ponownie gorąco polecam Debiana, gałąź testing zawiera nowe i wolne od krytycznych błędów wersje oprogramowania, mniej więcej te, które znajdziesz w regularnych wydaniach Ubuntu, tyle, że od instalacji wiosną nic mi się tu nie rozwaliło (a sporo rzeczy kompiluję sam). OpenSuse i Fedora też będą działały stabilnie (mają inne narzędzia administracyjne, ale działające na podobnych zasadach, w Debianie jest apt-get, i np. możliwość instalacji Synaptica).

Ubuntu to naprawdę poligon dla dzieciaków.
-
2009/11/10 10:31:32
Po pierwsze nadal nie zmieniam zdania, że Linux NIE nadaje się dla tzw. ZU. Nie i już obojętnie co mówią o tym ludzie którzy pół roku temu postawili swoje pierwsze ubuntu. Jednocześnie jest to na tyle łatwe, że IMO powinien zacząć każdy kto chce mówić, że orientuje się w tym co dzieje się w IT. Za kilka lat na prawdę może być tak, że ta wiedza będzie konieczna.
W tej chwili całość jest w stanie w którym bez problemu poradzi sobie ktoś kto chce sobie poradzić i nie boi się poczytać. I tak Ty jeśli tylko będziesz chciał ten problem zwalczysz, nawet metodą prób i błędów, choć faktycznie akurat kłopoty przy starcie i komunikaty gruba/kernela pisane po klingońsku to nie jest coś co ułatwia zorientowanie się o co chodzi.

Po drugie, nie możesz pisać o żadnej utracie danych, bo do tych partycji których faktycznie z pod windows nie widzisz bez problemu możesz się dostać z poziomu liveCD (bootable USB) i wszystko skopiować, to nie utrata danych, a po prostu system nie wstaje bo coś się pozajączkowało po aktualizacji, ale dane gdzie były tam są i są łatwo dostępne.

Kilka razy już powtórzyłem że, na bank wyłożysz system bo każdy tak ma. Choć tym razem pewnie da się go przywrócić bez reinstalacji. Nie mówię, że awaria która się przytrafiła o Twoja wina, choć nie można wykluczyć, że czegoś gdzieś nie doczytałeś, ale równie prawdopodobne jest że bubuntu przy aktualizacji kernela wykasował sam z siebie stare (działające) jajko, zamiast po prostu dodać w grubie drugie i pozwolić wybrać i ewentualnie samemu odinstalować stare, jeśli nowe działa. Nie wiem jak to bubuntu robi więc nie gdybam.
Niemniej masz w domu dwie instalacje, podłóż działające jajko z jednej na drugą i spróbuj odpalić (a być może stare działające jajko nadal jest na miejscu tylko jakiś zakręcony automag wykasował wpis w grub.


I tak, coś w tym jest, że linuks pozwala czasami zajmować się komputerem dla samego zajmowania się komputerem. Ale jednocześnie wcale nie musi tak być. Właśnie skończyłem wielką aktualizację jednego starego laptopa. Poprzednio aktualizowany jakieś półtora roku temu. Pomielił, pomielił, nie patrzyłem co robi, nie za bardzo wiem co mógł robić. Wykonałem bezmyślnie wszystko co kazał zrobić po aktualizacji i działa. Powstaje pytanie czym różni się w takim razie to co robię u siebie od tego co robi ZU? No bo ja mam ciśnienie, żeby to po prostu działało więc korzystam tylko z oficjalnego repozytorium, instaluję tylko pakiety oznaczone jako stabilne oraz czasem, w pełni świadomie pakiety z testing, ale tylko jeśli nie mają zbyt wielu zależności z niestabilnego repo oraz żadna z tych niestabilnych zależności, nie jest ważna dla działania całego kompa (jakieś glibc, czy inne gtk+ na ten przykład). Dlaczego tak? Bo mam wtedy wszystko czego potrzebuję, a jednocześnie to ktoś inny (zarządzając repo) zajmuje się tym, żeby mi wszystko działało. A że w tej chwili mam gnome-2.26 a nie 2.28, to dla mnie żadna różnica.
Z drugiej strony warto zwrócić uwagę, że jak już się coś poważnie wyłoży to praktycznie _zawsze_ daje się naprawić i to bez na prawdę magicznej wiedzy co samo w sobie jest fajne, nie jest?
-
2009/11/10 10:32:01
Paweł, odebrałeś właśnie ważną lekcję. Nie upgrejdować żadnego distro do nowej wersji bez sprawdzenia, czy nie powoduje to problemów. Było dosyć głośno o tym, że 9.10 jest mało stabilne i ja nie ryzykuję :) Siedzę sobie wygodnie na poprzednim.

I jeszcze jedno ważne pytanie: czy dla Linuksa masz osobną partycję systemową i osobną /home? Jeśli tak to spokojnie może reinstalować i zachowasz wszystkie ustawienia aplikacji, to jest dopiero piękne :-)
-
2009/11/10 10:39:56
Pawel ja na co dzien korzystam z Ubuntu. Jestem zadowolony, bo nie mialem takich problemow jak ty. Moze to kwestia jadra? Ostatnio pojawilo sie jakies nowe, probowales uruchamiac ze starszym?
Sledze rozwoj Ubuntu od wersji x.04 i jestem pod ciaglym wrazeniem kolejych systemow i latwosci z jaka sie je obsluguje. A jeszcze anegdota z dnia wczorajszego. Zona opowiedziala mize zdziwieniem, ze zawiesil sie jej XP, w odpowiedzi uslyszala ode mnie zeby moze uruchomic Ubuntu i zgodnie stwierdzilismy ze to powinno rozwiazac sprawe:)
-
Gość: Lech, 195.149.64.17*
2009/11/10 10:51:40
Święte słowa, CoSTa! Potrzeba trochę czasu, a nasz Gospodarz do tego dojdzie :-) Może wówczas napisze jakieś... hmm... inne artykuły ;-) Albo kolejną książkę! :-)
-
2009/11/10 11:11:32
Panie Pawle proszę się nie poddawać :) Pracuję, podkreślam, pracuję na Ubuntu od 2 lat, aktualizuję od wersji 7.04 bez większych problemów. Jedyne czego brakuje mi w Ubuntu to obsługa niektórych urządzeń dlatego w VirtualBoxie "siedzi sobie" Vista na wypadek wystąpienia takich sytuacji.
-
2009/11/10 12:17:45
Do dobrania się do linuksa najlepiej po prostu użyć linuksa live.
Na czuja odradzałbym bawienie się w jakieś "windowsowe instalatory", nie miałbym zaufania. Live CD, GParted, robimy miejsce i normalna instalacja, zawsze mi działało. Nawet jak *buntu nie umiał obsłużyć mojej starej TNT2, to działała jako karta "generic", czy jakoś tam.

Przy uaktualnianiu Windowsa ludzie też mieli nieraz pady systemu. Dlatego np. przed instalacją SP3 odczekałem pół roku, żeby nie robić za betatestera (a i tak po fakcie okazało się, że SP3 żre się z ruterami D-linka i miesiąc szukałem rozwiązania). Każda aktualizacja to mała rosyjska ruletka, niestety. ;)
-
Gość: , 194.199.224.16*
2009/11/10 13:00:34
Dziwne, dziwne, sam jestem poczatkujacym uzytkownikiem ( od 6-sciu miesiecy ) i wszystko jest w porzadku. Jedynie instalacje aplikacjj metoda przez konsole moga sprawiac kilka problemow lecz to wszystko. Moze to Twoja maszyna ledwo zipie, dla mnie Ubuntu jest na topie.
-
2009/11/10 13:05:44
No, piekło odmarzło i Paweł wycofuje się (na jakiś czas?) z pozytywnego pisania o Ubuntu. Ludzkość odetchnęła z ulgą. Wszyscy próbowali, mieli kłopoty i (słusznie) zrezygnowali.

Tak się zastanawiam co mam powiedzieć, gdyż od prawie 20 lat moim podstawowym (służbowym) desktopem jest Unix (a ostatnio Linux). Ostatnio (jakieś 3+ lata) przestałem zupełnie korzystać na komputerze osobistym (laptopie) z Windowsa.

Linuksa instalowałem na nowo kupionym laptopie z Windows metodą zaproponowaną przez Ubuntu: spytał mnie ile miejsca chcę przeznaczyć na linuksa, a następnie sam skrócił windowsową partycję i się zainstalował. Po awarii dysku nie czułem już potrzeby powrotu do Windows, choć ciągle gdzieś jeszcze mam obraz na płycie ratunkowej).

Na służbowym serwerze zainstalowałem wersję późne beta Koali i w ciemno instaluję wszystkie poprawki. Jakoś działa.

Nie potrafię Pawłowi pomóc, bo nie napisał dokłądnie co się stało (nie mam pretensji jeżeli nawet nie wie), a odtworzenie jego sytuacji w lokalnych warunkach jest przecie niemożliwe.

Nie zamierzam też opowiadać anegdot na temat Windowsów (które się zawirusowały, nie wstały po zamknięciu, czy wysypały się zupełnie po minimalnej zmianie sprzętowej) ani tych co osobiście przeżyłem ani tych zasłyszanych. Ogromnie często od znajdujących się w moim otoczeniu młodych miłośników tego systemu słyszę często, że po prostu system przeinstalowali bo cośtam. I nie naśmiewam się z tego...

Na całe szczęście nikt nie mówi, że jest obowiązek korzystania z linuksa. Stwierdzenia odwrotne (od "do oglądania tej strony najlepsza jest przeglądarka internetowa IE 4+" dokładnie tak wersja cztery lub lepsza, aż po konieczność czytania/dostarczania prostych informacji tekstowych w plikach DOC, czy wykonywania różnych czynności oprogramowaniem specyficznym dla Windosw) są na porządku dziennym. I trzeba życ... :-)
-
2009/11/10 13:18:11
matipl pisze "Jestem zdziwiony, że na pokładzie mają już wersję 9."

Zaiste, zadziwiający to fakt, że wersja Ubuntu z października 2009 roku ma numer 9.10! :-)
-
2009/11/10 14:08:28
Do "zajrzenia do środka" Ubuntu z poziomu Windows może służyć "driver" do obsługi systemu plików ext2 i ext3 www.fs-driver.org/
Bardzo przyjemne narzędzie dla tych co to kilka systemów na raz używają :)
A co do jeszcze innego "dobrania" się do "zawieszonego" Linuksa - kiedyś już, już miałem resetować przyciskiem bo nawet na a-c-d nie reagował gdy postanowiłem podłączyć się doń przez ssh. I o dziwo dało się. Zabiłem jakiś proces i już normalnie wróciłem do pracy na "odmarzniętym" desktopie.
Ubuntu ma z kolei jeszcze przecież w Grubie opcję wyboru między kernelem typowym i takim w "recovery mode". To też nie pomaga?
-
Gość: Q_x, host-89-238-10-36.smgr.pl
2009/11/10 14:34:05
Ale Paweł ma Wubi, nie normalną instalację. Plik zamiast partycji.
-
Gość: dormitor, 157.25.157.16*
2009/11/10 14:49:02
Wejście w tryb ,,recovery'' nie pomoże skoro nie udało się odnaleźć głównego systemu plików (root filesystem). Prawdopodobnie w aktualizajcach ostatnio zainstalowanych znalzła się nowa wersja jądra. Skrypty instalacyjne zepsuły plik konfiguracyjny gruba (/boot/grub/menu.lst) albo plik konfiguracyjny z mapowaniem systemów plików (/etc/fstab) się ,,zdeaktualizował'' (co tu kryć prawie magicznie).

Jeśli jest tak jak napisałem to:
1. Odpal system z Live CD
2. Odpal terminal
3. Sprawdź mapowanie dysków na Live CD:

ls -l /dev/disk/by-uuid

Zakładam, że masz tylko jedną ,,partycję'', na której zainstalowałeś Linuksa, wtedy wyjście komendy będzie wyglądać przykładowo tak:

lrwxrwxrwx 1 root root 10 Aug 20 08:36 f6987c8a-a9fe-4d97-b738-a7bf6c8aed89 - ../../hda1

Z tego wyciągniemy UUID czyli identyfikator systemu plików - to ten łańcuch znaków pomiędzy godziną a strzałką ;)
4. Podłącz system plików zepsutego Ubuntu do drzewa aktualnie działąjącego systemu:

mount /dev/[nazwa_dysku] /mnt

5. Sprawdzasz czy UUID w fstab i menu.lst się zgadza

cat /boot/grub/menu.lst
cat /etc/fstab

Jeśli się zgadza wszędzie to wypisałem się na marne. Jeśli gdzieś wystąpią rozbieżności należy zmienić pliki tak aby dobre UUID zawierały.

(Opcjonalnie) 6. sudo [jakis_edytor] /sciezka/do/zesputego/pliku i podmiana identyfikatorów

Opcjonalnie możesz zmienić parametry Gruba (programu rozruchowego) i tam ręcznie zastąpić UUID nazwą urządzenia:
1. Gdy pokaże się menu startowe podświetlasz nazwę jądra, które ma się załadować
2. Wciskasz klawisz e
3. Przechodzisz do (prawdopodobnie najdłuższej) linii z mapowaniem jądra i FS (zaczyna się od ,,kernel'').
4. Wciskasz ponownie e
5. Zamieniasz root=UUID=bla-bla-bla na root=/dev/hda1 (czy jaka tam partycja ma być).
6. Naduszasz Enter żeby zatwierdzić zmiany.
7. Naduszasz b żeby odpalić system.

Jeśli to zadziała, to w uruchomionym systemie należy przeprowadzić procedurę poprawiania pliku menu.lst i ew. fstab.

Oby pomogło.
-
Gość: wariat, adnk47.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/10 15:33:26
Ale Paweł ma Wubi, nie normalną instalację. Plik zamiast partycji.

O.o. No to ja wycofuję część mojego gdybania, z takimi wynalazkami się na żywo nie spotkałem, gdybym spotkał starałbym się ominąć nie zbliżając się na odległość mniejszą niż trzonek wideł ;-)
Nadal pewnie da się ten plik zamontować (zaraz po zamntowaniu partycji windzianej) i żadne pliki nie zginą ale ... tu kategorycznie proponuję reinstalację, już normalnie :D

-
2009/11/10 20:33:57
Zabawny komentarz otrzymany od znajomego z Microsoftu: Unix to system userfriendly, tylko uważnie dobiera sobie przyjaciół. :-)
-
Gość: wariat, adcd252.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/10 21:25:40
www.heise-online.pl/open/news/item/Naprawiono-luke-w-obsludze-hasel-programu-GRUB-855464.html
Podoba mi się tu "dystrybucja eksperymentalna" w odniesieniu do bubuntu ;-)
-
Gość: kudziaw, tor-exit.aof.su
2009/11/10 21:41:03
Znam osobę, która korzysta z sytemu windows od ponad pięciu lat, a nadal ma problemy z pojęciem, takich rzeczy jak plik, katalog, drzewiasta struktura katalogów. Za każdym razem siada przed komputerem ze strachem w oczach i myślą aby nic dziś nie zepsuć. Oczywiście jest to niemożliwe. Zniknięcie ikonki z pulpitu z ulubionym programem blokuje całkowice jej dalsze poczynania.
Doprawdy to dziwna sprawa, mając zainstalowane aktualne wubi, ty dodajesz do aktualizacji testowe repozytoria (przypuszczenia).
Nie mając totalnie pojęcia czym jest grub, kernel, initrd, itp. sam uruchomiłeś tą tykającą bombę.

Ja się zapytam a to po wydaniu nowego ubuntu, po 10 dniach była już aktualizacja kernela w repozytorium STABLE?
-
2009/11/10 23:02:24
@kudziaw - nie instaluję nic z eksperymentalnych repozytoriów, wszystko z oficjalnych. Mając za sobą półtora tygodnia pracy w Ubuntu nie robię żadnych eksperymentów, ściągam jedynie oficjalne aktualizacje. Owszem, do listy repozytoriów dodały się automatycznie adresy takich programów jak Opera czy Sigil, ale przecież ograniczają się one do własnych paczek, a nie jakichś podejrzanych plików.
-
2009/11/11 00:10:39
Stan aktualny:
Piszę z Ubuntu.
Po usunięciu całej instalacji chciałem postawić system już po bożemu, ale okazało się, że instalator, z braku driverów Nvidii, nie wyświetla się. Wróciłem więc do instalatora Wubi. I po kolei, jak poprzednio - instalowanie ściągniętych driverów Nvidii, potem instalowanie ndiswrappera i sterownika Netgear, pobieranie polskiej wersji językowej systemu, wreszcie pobranie całej masy aktualizacji z serwera.
Wubi okazało się jedyną opcją, bo bez tego nie byłbym w stanie ręcznie zainstalować systemu. Półtoratygodniowe niemowlę linuksowe nie ma tu wiele do gadania.
Jeśli system mi się jeszcze raz wykopyrtnie, zrezygnuję ostatecznie z Ubuntu i zapewne spróbuję przerzucić się na jakąś "poważniejszą" dystrybucję, może Mandriva 2010 KDE, która mi się spodobała na LiveCD, a może od razu Debian.
Jak widzieliście, starałem się traktować wszystko z humorem i dystansem do samego siebie, ubierając się w strój najprzeciętniejszego użytkownika, który zwabiony przez pozytywne recenzje i sympatyczną aurę wokół Ubuntu chce sobie postawić i nauczyć się Linuksa. Ubuntu zyskało od razu moją sympatię, aczkolwiek trudno mi było przewidzieć, że mogę się nadziać na takie rujnujące problemy, jak choćby ten felerny Grub.
Na razie jestem na świeżo po instalacji, zobaczymy, co będzie w następnych dniach. Sam zyskałem jakieś doświadczenie, a myślę też, że i parę innych osób czegoś się nauczyło - to ci, co czytają, choć niekoniecznie biorą udział w dyskusjach. Nawet negatywne doświadczenie jest pouczające - moje zamierzone "teatrum" na pewno niejednemu się przyda.
No i dziękuję wszystkim za pomoc, która w paru przypadkach była wprost nieoceniona, bo naprowadziła mnie na właściwe rozwiązanie. :-)
-
2009/11/11 01:44:50
Mandriva 2010 LiveCD
Uruchomiłem właśnie system z LiveCD - sterowniki graficzne chwyciły od razu, nawet uruchomiłem połączenie internetowe. Zero problemów na starcie. System w wersji Gnome wygląda pięknie.
No, muszę powiedzieć, że jest to zachęcające :-)
-
Gość: adam, 89.167.13.15*
2009/11/11 10:06:12
-
2009/11/11 11:58:12
Pawle co do instalowania aplikacji po reinstalce wcale nie musi być to takie trudne, ani czasochłonne. Narzędzia w Ubuntu umożliwiają eksport zainstalowanego softu do pliku, potem mając "goły" system możesz wskazać ten plik i wszystkie pakiety w nim zawarte zostaną zapisane.
Unikniesz przypominania sobie co ja tam jeszcze miałem zainstalowane. Ja na kilku maszynach, gdzie nie wykonuję jakiś gwałtownych ruchów cieszę się Ubuntu od ładnych paru lat, bez reinstalacji, na innych przy których trochę "czarowałem" bywało różnie :)
-
2009/11/11 12:10:00
@szymczak.piotr - a widzisz, nie wiedziałem o tym. Przyda się w netbooku, thx.
W desktopie robię tym razem próby z Mandrivą 2010.
-
Gość: Pseudonym, 77-254-32-109.adsl.inetia.pl
2009/11/11 17:22:53
To, że to była instalacja z Wubi wszystko wyjaśnia - jeśli są pewne problemy z normalnymi instalacjami, to tym bardziej z instalacjami przez Wubi.

Sam używam Linuksa jedynie do poważnych rzeczy, na Windowsie (którego mam na innej maszynie) jedynie gram. Właśnie na Windowsie nie ryzykowałbym wykonywania żadnych prac, gdyż jak coś padnie w Linuksie, to zawsze mogę (przykładowo przez LiveCD) system postawić ponownie na nogi. W Windzie mogę jedynie skopiować dane gdzieś indziej i przeinstalować system (nie zawsze, ale najczęściej tak jest). Oprócz dist-upgrade (który z definicji może odinstalować pewne oprogramowanie) nie miałem żadnych problemów z tym systemem (nie licząc problemów powstałych z mojej winy).

Mac mnie natychmiastowo zraził tym, że niby jest na Unixie, ale jesteś jeszcze bardziej ograniczony niż w Windowsie (w szczególności w sprawie dostępnego softu). Tak, polecę Mac'a zwykłemu użytkownikowi, ale dla wielu to będzie za mało.

Kiedy przeinstalowywałem Ubuntu? Na obecnej maszynie (ok. roku od kupienia) nigdy. Jedynie z najnowszym dist-upgrade'em były problemy, ale to nie było nic, co nie można było naprawić przez menedżer pakietów (sesja graficzna bez problemu działała, tylko po samym upgrade odinstalowało gdm, więc trzeba było się zalogować przez terminal tekstowy i 'startx').

Tak, do używania Linuksa potrzebna jest wiedza i chęć nauki. Już dawno przeszło mi nawracanie na niego, teraz cieszę się, że dysponuję wiedzą, która nie jest tak często spotykana i wcale mi nie zależy na wygryzieniu M$ z rynku (chociaż mogliby zacząć wreszcie robić więcej gier natywnie na Linuksa...).

Dlaczego Ubuntu? Hobbistycznie (oraz w perspektywie przyszłej pracy jako sysadmin) zajmuję się PLD, ale Ubuntu nie wymaga praktycznie pielęgnacji, po prostu działa.
-
2009/11/11 17:40:31
@matipl: Ubuntu numeruje wersje wg daty wydania, np. 09.10 = wydano w październiku 2009.
-
2009/11/12 23:13:26
@Pseudonym - większość moich problemów wynikała z pechowej konfiguracji sprzętowej, aczkolwiek jako linuksowy świeżak miałem prawo zrobić także "błąd ludzki". Ubuntu działa u mnie w netbooku, pewnie jak dorobię się nowego komputera, to i w desktopie zagości. Jest po prostu bardzo przyjemny.
-
2009/11/13 10:05:27
Nie sposób się nie zgodzić, że 9.10 jest dość niestabilne. Idą w piękność, ale nie w jakość -- wersja 9.04 może była pozbawiona części fajerwerków, ale działała jednak lepiej.
-
2009/11/13 21:54:41
Właśnie piszę z 9.04 i w menedżerze aktualizacji od paru dni kusi 9.10. Tak obserwuję i normalnie boję się nacisnąć "aktualizuj". Chyba zostanę przy 9.04. Ubuntu już mi raz życie uratowało. Ale jako główny system do pracy mi nie odpowiada. Mam dualboota z XP. W Ubuntu sporo rzeczy nie działa. Np. skaner od Canona. Mendy nie robią sterowników pod linuxa. Ostatnio mendy z ATI już nie wspierają mojej karty graficznej, a X-y ubuntu poszły za daleko do przodu i starych sterów od ATI nie da się używać. Ciężko to było naprawić. Teraz jestem właściwie zmuszony do pracy pod Ubuntu, bo Windows w obecnych warunkach (external hdd) w ogóle się nie uruchamia. Ech, systemy! Jak nie działa XP, to sięgam po Ubuntu. Jak nie działa Ubuntu, to po XP. Wszystko zapisywane na współdzielonej partycji FAT32, he, he. No i backup, backup, backup.
-
2009/11/18 18:06:09
W zasadzie korzystam z Linuksa od ładnych paru lat - 5 lat temu przesiadłem się na dobre na Debiana, ponad dwa lata temu zmieniłem go na Ubuntu. Od tego czasu nie przeinstalowywałem systemu - jedynie instalowałem aktualizacje pakietów i upgrade'y do nowych wersji.

Mam również kartę nVidia, choć raczej z tych starszych (maszyna ma już z pięć lat). Owszem, sterowniki nVidii są własnościowe, ale działa ona jakoś również z podstawowymi sterownikami (z którymi uruchamia się instalator czy LiveCD). Na dobrą sprawę potrzebowałem ich dopiero do odpalenia Compiza czy Emeralda (efekty przezroczystych okien, zachowujących się jak galaretka przy przeciaganiu - czyli coś jak Aqua czy inne Aero). I włączenie sprowadzało się do wyrażenia zgody na instalację sterowników własnościowych.

Nie korzystam z repozytoriów pakietów niestabilnych, eksperymentalnych czy w ogóle "cudzych" - jeśli już, to czasami (choć rzadko) kompiluję jakiś pakiet ze źródeł ściaganych z SVN. Nie mam zwyczaju elsperymentować z programami czy dodatkami - mam swoje ulubione narzędzia i się ich trzymam.

I nie mam żadnych problemów z systemem. Pewne funkcje po prostu wyłaczyłem (jak tracker, tj. indeksowanie w tle wszystkich plików - nie jest mi do niczego potrzebne, zwykle wiem gdzie co mam), a inne dostroiłem do własnych upodobań (sprawdzanie dysków - raz na kwartał, zamiast co parę dni; od czego w końcu są backupy?; zresztą nawet po kwartale wychodzi 0,6% non-contiguous...)

Po tym przydługim wstępie właściwy komentarz. ;-)

Otóż nie ma obowiązku korzystania z Ubuntu czy Linuksa w ogóle. Jeśli się, Pawle, lepiej czujesz w Windows, to przesiadka nie ma sensu. Jeśli nie wiesz, gdzie się czujesz lepiej, to mimo wszystko lepiej eksperymentować ze stawianiem systemu na wydzielonej partycji, niż z Wubi - bo to trochę tak, jakbyś chciał w Linuksie testować Windows, instalując emulator w rodzaju Wine (tak, wiem, że to nie to samo; raczej chodzi mi o obrazową metaforę faktu, że system przy ograniczonym dostępie do dysku nie może działać w pełni stabilnie i wiarygodnie).

Zgadzam sie również z przedmówcami zwracającymi uwagę na lekką niestabilność nowych wersji w pierwszych tygodniach po wypuszczeniu (choć i to jest względne; zwykle przesiadam się na nowsze Ubuntu w grudniu/czerwcu, czyli miesiąc-dwa miesiace po wypuszczeniu, ale tym razem zrobiłem to w kilka dni po i nie miałem dotąd żadnych problemów).

Dlatego do takich testów polecałbym 9.04 (jako wersję już w pełni stabilną, ale nadal jeszcze wspieraną przez jakiś czas) instalowane na oddzielnej partycji czy nawet oddzielnym dysku (dyski są tanie przecież, co to jest sto kilkadziesiat złotych za kilkaset gigabajtów - a na dysku tej wielkości można sobie całe zoo Linuksów postawić :-) ) na biurkowej maszynie - laptopy są jednak gorzej wspierane (też ze względu na własnościowe sterowniki).
-
2009/11/18 20:43:35
@godric - ostatecznie wylądowałem w Mandrivie, a idąc za radą bardziej doświadczonych osób bardzo ostrożnie traktuję repozytoria i unikam eksperymentów, bo w razie kłopotów mogę sobie nie poradzić. Linuksa zainstalowałem dla zdobycia wiedzy i doświadczenia - dobrze jest mieć koło ratunkowe. Oczywiście, Windows jest podstawowym systemem, ale Linux spodobał mi się na tyle, że zamierzam w nim pozostać na dłużej.
-
2009/11/19 00:40:50
Niestety, przy półrocznym cyklu wydawniczym Ubuntu to nie ma prawa działać bezbłędnie. Przy tak dużej presji by zdążyć na czas na pewno pojawią się drobne (czasem i poważne) błędy.