|
Nowości Helionu
|
Blog > Komentarze do wpisu
Twhirl - kolejny sukces AIR
AIR wiódł dotąd spokojne życie jako całkiem przyjemne w użyciu, choć nie tak znowu przełomowe środowisko uruchomieniowe, aż nagle ogromną popularność przyniosły mu programy klienckie do Twittera. Można tu znaleźć ze cztery dobre klienty, w tym świetny Tweetdeck. Jednym z najnowszych nabytków jest Twhirl, który dowodzi po raz kolejny, że programy kompilowane długo jeszcze - a może i zawsze - będą miały przewagę nad aplikacjami webowymi, choć te ostatnie też potrafią zaskakiwać swoją wszechstronnością. Twhirl na razie nie do końca nadaje się dla polskiego użytkownika. Największym problemem jest to, że nie da się w nim (sprawdzałem jedynie w Windows Vista) wpisywać liter ą, ć, ź. Zastępczo można stosować konwencję Shift+tylda, litera, ale nie jest to komfortowe rozwiązanie. Problem zapewne za jakiś czas zostanie rozwiązany, ale na razie jest, jak jest. A jest to całkiem porządny klient. Można w nim podłączyć konta w Twitterze i FriendFeed. Domyślnie oglądamy strumień łączący nie tylko "regularne" wypowiedzi, ale i wiadomości prywatne, jak też wzmianki z naszą nazwą pochodzące od osób spoza kręgu znajomych - odmienne kolory tła pozwalają łatwo rozróżniać rozmaite kategorie wypowiedzi. Oczywiście można oglądać wszystkie strumienie osobno, jest wyszukiwarka osób, wyszukiwarka treści, filtr, podręczny skracacz linków, połączenie ze składnicą obrazków TwitPic. Po przesunięciu kursora nad awatar innej osoby mamy dostęp do odpowiedzi, prywatnej wiadomości i retweetu. Są też liczne opcje konfiguracyjne. To efektywny, zaawansowany technicznie program, który siedzi sobie z boku ekranu lub w zasobniku systemowym, ale "odzywa się" małym okienkiem i sygnałem dźwiękowym, gdy przychodzi jakaś wiadomość. Gdyby nie problemy z pliterkami, byłby wprost idealny - miejmy nadzieję, że nie będziemy czekać długo na poprawki.
sobota, 25 lipca 2009, prwimmer
TrackBack
|