|
Nowości Helionu
|
Blog > Komentarze do wpisu
Bojkot Lufthansy?
Przez całe popołudnie i wieczór śledziłem uważnie we wszystkich możliwych mediach informacje na temat bulwersującego incydentu z małżeństwem Rokitów. Nie mamy jeszcze pełnego obrazu sytuacji, zatem trudno ostatecznie wyrokować o tych zdarzeniach, jednak sprawa ma znacznie szerszy zasięg niż może się na pierwszy rzut oka wydawać. Latałem wielokrotnie LOT-em i nigdy nie spotkałem się z cieniem agresji ze strony polskich stewardess, uroczych i pełnych życzliwości dziewczyn. Banalny spór o umieszczenie ubrań zostałby natychmiast z uśmiechem wyjaśniony i w minutę byłoby po sprawie. Tutaj spiralę konfliktu nakręciła najwyraźniej agresywna niemiecka stewardessa. Kapitan, zapewne zmylony jej fałszywą informacją, wezwał policję. Prostaccy policaje lotniskowi, zakładając od razu, że rację ma załoga, zachowali się brutalnie i po chamsku. Wprawdzie nie musieli wiedzieć, że mają do czynienia z wybitnym polskim politykiem, dawnym działaczem opozycji, wielokrotnym posłem i kandydatem na premiera, ale przecież gdyby był to najnormalniejszy w życiu, przeciętny pasażer, to też nic nie uzasadniałoby przewrócenia go skutego na podłogę, wleczenia po niej, a potem obraźliwego traktowania na komisariacie. To sytuacja tak horrendalna, że krew się w człowieku burzy. Lufthansa, jeśli fakty mają się tak, jak wynika z wieczornych doniesień polskich mediów, może wybrnąć z sytuacji, wyrzucając stewardessę z roboty, składając oficjalne przeprosiny, wypłacając odszkodowanie za utracone bilety oraz zadośćuczynienie za upokorzenia, jakie spotkały pp. Rokitów. Policajom też bym udzielił nagany i przeniósł w inne miejsce, bo to najwyraźniej chuligani w mundurach - znamienne jest to, że wyższa szarża, która po kilku godzinach pojawiła się na lotnisku, zachowywała się już zupełnie inaczej. Niesympatyczne traktowanie Polaków przez wielu niemieckich urzędników państwowych jest faktem. Sam parokrotnie spotkałem się z co najmniej brakiem życzliwości, by nie użyć mocniejszego określenia. Jesteśmy we wspólnej Europie, granice stoją otworem, każdego z nas może w dowolnej chwili spotkać brutalne traktowanie czy choćby zwykłe widzimisię jakiegoś urzędasa czy pracownika firmy takiej, jak Lufthansa. Myślę, że gdyby w tej sytuacji zastosować bojkot usług tego przewoźnika i mając wybór kupować bilet innej linii lotniczej, pokazałoby to, że nie da się bezkarnie poniewierać człowiekiem tylko z tego powodu, że jakaś stewardessa jest źle wychowana czy coś ją akurat rozwścieczyło. Chamstwu należy dać odpór, a najlepszym sposobem jest uderzenie ich po kieszeni - nawet jeśli jest to sytuacja incydentalna i nietypowa dla Lufthansy. Wychowawczy klaps bardzo by się przydał. Z niepokojem myślę, że LOT mógłby być wykupiony przez niemieckie linie, a nie jest to zupełnie wydumana perspektywa. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. czwartek, 12 lutego 2009, prwimmer
TrackBack
My name is Arschloch, Jan Maria Arschloch
z Rózga Świętego Mikołaja...
Niedoszły premier z Krakowa dał popis buractwa na lotnisku w Monachium. Z miejsca stał się pośmiewiskiem całej Europy, niestety na pośmiewisko wystawiając współrodaków. Tradycyjnie już nie pomaga jego małżonka, dzielnie zwiększając pozi... » Wysłany 2009/02/12 19:27:47
Polnische Wirtschaft, czyli sprawa Rokity
z KoVaL.com.pl wierzę w... :: koval
Sprawa Jana Rokity, która wydarzyła się na lotnisku w Monachium uzmysławia Polakom i mam nadzieje nie tylko prawdziwy obraz narodu Niemieckiego, niemieckiej policji i światopoglądu, który mimo zakończenia II wojny światowej 64 lata tem ... » Wysłany 2009/02/13 15:35:25
Komentarze
2009/02/12 06:08:53
Ja uważam Rokitę za pajaca o nadętym do granic możliwości ego, a nie wybitnego polityka, a jego żona? hmmm cóż jaka jest Pani Rokita każdy widzi. Sądzę, że kapelusznik musiał tam odstawić niezłą szopkę.
2009/02/12 07:38:45
Napisz proszę, że żartujesz. Przecież Rokitowie sami przyznali, że spóźnili się na boarding, awanturowali się o włożenie płaszczów do schowka (pogniotą się!), trzymali kapelusze na nie swoich fotelach, nie zapięli pasów i nie posłuchali zaleceń stewki. JMR był oburzony, że stewka oznajmiła że to ona rządzi na pokładzie (co jest oczywistością, chodzi o bezpieczeństwo pasażerów), na co on się nie mógł zgodzić.
I przez to, że dwójka paxów miała swoją koncepcję tego co w samolocie wolno samolot zaliczył godzinne opóźnienie. Zresztą WO już to szczegółowo opisał: wo.blox.pl/2009/02/Premier-z-Crackowa.html 2009/02/12 08:05:49
1. W samolocie trzeba stosować się do zaleceń stewardessy (bezwzględnie).
2. Jak wynika z relacji świadków to właśnie Pan Rokita miał jakieś "ALE" a to czy stewardessa miała lub nie jakiś humor nie podlega według mnie żadnej ocenie bo ona zgodnie ze swoimi procedurami starała się w miarę szybko przygotować pasażerów (i pokład samolotu) do startu i tak już opóźnionego samolotu. 3. Jeśli stewardessa jednak miała gorszy dzień (każdemu się zdarza) - patrz pkt. 1
Gość: bolesław, 78.8.104.2*
2009/02/12 08:16:06
Nie powinniśmy zapominać, że to pan Rokita rozpoczął od kwestii narodowościowej: "Niemcy mnie biją!". Poza tym każdy kto nie jest przepełniony samouwielbieniem w sytuacji wywołania awantury na pokładzie samolotu, po pojawieniu się policji robiłby wszystko aby ewentualne konsekwencje były jak najmniejsze. Ktoś uświadomił państwu Rokitom, że sondaże mówiące o małym szacunku Polaków do Sejmu są prawdziwe nawet za granicą.
Gość: Galaktyczny Edek, adbm74.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/12 08:25:00
Pawle, a ja właśnie będę latać Lufthansą, bo ten incydent dowodzi, że Niemcy to kraj w którym "Ordnung muss sein". Niech cała polska klasa polityczna i wokółpolityczna wbije sobie do łbów, ze ani prezydent ani nie były poseł nie są na pokładzie samolotu drugim po Bogu, a tylko i wyłącznie kapitan statku (powietrznego). To nie bryczka u pana hrabiego, gdzie woźnica trzaskał batem na życzenie. I całe szczęście, że kapitan kazał im opuścić pokład samolotu, bo tak byc powinno.
Dwa lata temu miałem nieprzyjemność bycia na pokładzie samolotu linii Bruksela -Warszawa na którym rozrabiali jak pijane zające europoseł S.-W. wraz z bratem. Piszę jak "pijane zające", bo było tak dosłownie. Bracia S.-W. bawili się na pokładzie setnie, tylko pasażerowie, którzy za bilety zapłacili wcale niemało bawili się zdecydowanie mniej. Co ciekawe, sterroryzowane stewardessy odmawiały nawet zapalenia światła, aby inni pasażerowie mogli widzieć gdzie zataczający się bracia zaraz padną. I dlatego jak ja będę mieć możliwość wyboru linii lotniczych to ja wybiorę raczej Lufthansę niż LOT. PS Absurdalność zachowań państwa Rokitów można też wywieźć nawet z filozofii kantowskiej - wyobraźmy sobie że reszta pasażerów za ich przykładem zaczęłaby zachowywać się jak oni. Zachęcająca perspektywa? 2009/02/12 08:35:42
Rokita to rozsądny facet imho, ale Nelly robi mu od dwóch lat taki "pijar" że ... właśnie takie są reakcje Polaków na incydent. Ludzie robią już sobie dzwonki do telefonów "artist "Jan Maria Rokita", album "Kiedy bija mnie Niemcy", track "Ratujcie mnie!".
2009/02/12 08:36:03
Rokita to rozsądny facet imho, ale Nelly robi mu od dwóch lat taki "pijar" że ... właśnie takie są reakcje Polaków na incydent. Ludzie robią już sobie dzwonki do telefonów "artist "Jan Maria Rokita", album "Kiedy bija mnie Niemcy", track "Ratujcie mnie!".
Gość: Wojtek Myszka, kufel.immt.pwr.wroc.pl
2009/02/12 08:56:21
Nie chcę twierdzić, że dużo latam (latałem) samolotami. Raczej nie. Ale trochę latałem, a część z tych lotów odbywała się samolotami Lufthansy (zważ, że dla Wrocławia ,,oknem na świat'' jest Monachium).
Po pierwsze, tak w samolocie jak i na różnych pojazdach pływających najwyższą władzą jest kapitan, a później załoga. Nie da się ,,zatrzymać'' statku (samolotu) i coś naprawić czy kogoś wysadzić. Jak się wystartuje trzeba lecieć. Po drugie nikomu nie są potrzebne jakieś dziwne rzeczy latające po samolocie w warunkach nieprzewidzianych. Tak, wiem katastrofy zdarzają się bardzo rzadko, ale może właśnie dlatego? Po trzecie podczas wszystkich swoich przelotów praktycznie nie spotkałem się z sytuacjami konfliktowymi. Zakładam więc, że są one stosunkowo rzadkie. Oczywiście alkohole podaje się, ale to w celach znieczulających. Po czwarte gdybym się spóźnił na boarding (niezależnie czy z własnej winy czy nie) raczej bym przepraszał i raczej pokornie poddał się załodze: opóźnienia startów i lądowań nie są niczym przyjemnym i dezorganizują funkcjonowanie więcej niż jednej taksówki. 2009/02/12 08:59:28
Zgadzam się z przedmówcami.
Dodam od siebie, że w nocy Luffwafe zdecydowała o bezterminowym zakazie wstępu na teren własności Luffhansy (samoloty, budynki etc.) dla państwa Rokitów. Raczej pochopnie takich decyzji się nie podejmuje, a przy okazji radziłbym w końcu p. Nelly zacząć naukę polskiego, bo się słuchać tego nie da. Lepiej już po polsku mówi były ambasador Izraela w Polsce. 2009/02/12 09:00:23
Nie wiem, skąd macie tyle dodatkowych wiadomości - ja ich wczoraj nie czytałem.
Nawet jeśli Rokita 1)2)3)..., to nic nie uzasadnia brutalności i pogardy, z jaką ich potraktowano. Ja przecież o tym pisałem.
Gość: Marek, chello083144126147.chello.pl
2009/02/12 09:04:27
Może bojkot p. Rokity za robienie nam "obciachu" ? Bo gdyby w całej sytuacji podmienić nazwisko Rokita na jakieś obcojęzyczne a linie Lufthansa na LOT, to uznalibyśmy zarówno stewardesę jak i kapitana za profesjonalistów, a niedoszłych pasażerów za niebezpiecznych pieniaczy.
Po drugie jak słyszę, że ktoś płaci za economy a próbuje rozkładać rzeczy w klasie business to już wiadomo, że "spryt made in Poland" - zapłacić za mniej, a wykorzystać frajerów, którzy dopłacili by mieć więcej. No a potem "Niemcy biją" :)) Co do traktowania Polaków w Niemczech to zapraszam na pogranicze od polskiej strony - od zawsze niemieccy kierowcy mają u nas pod górkę z naszą policją i są głównymi bohaterami kontroli drogowych z byle powodu, więc może zacznijmy od siebie, żeby z czystym sumieniem rozliczać innych.
Gość: Marek, chello083144126147.chello.pl
2009/02/12 09:09:14
"Brutalności i pogardy" ??? P. Rokita zwyczajnie odmówił zastosowania się do zaleceń stewardessy, a ta zastosowała (racjonalne) domniemanie, że jeśli przed startem ma z pasażerem kłopoty to trudno spodziewać się czegoś lepszego na trasie i poprosiła go o opuszczenie pokładu - nie wyglądało to zapewne dobrze, skoro NIKT z pasażerów nie bierze p.Rokity w obronę.
A sama stewaredessa zaczęła od prośby o zabranie rzeczy na swoje miejsca - czy to tak wiele czy już sama prośba rani prawdziwego Polaka, a wypowiedziana na pokładzie Lufthansy oznacza od razu "pogardę" ? 2009/02/12 09:12:09
to nic nie uzasadnia brutalności i pogardy, z jaką ich potraktowano
To jest relacja tylko jednej strony (tej "pokrzywdzonej") a przecież wiadomo, że każdy kijek ma dwa końce ;) A tak poważniej to myślę, że teraz powinna wypowiedzieć się stewardessa, kapitan samolotu i niemieccy policjanci i dopiero po tym można by było wnioskować czy faktycznie zaistniała brutalność i pogarda i czy była tylko jednostronna. 2009/02/12 09:13:51
Ja tylko chciałem ułożyć płaszcz żony w odpowiednim miejscu. Tymczasem stewardessa oświadczyła, że to ona tu decyduje. Nie zgodziłem się z nią i wezwano policję opisywał były poseł.
No cóż, sam "bohater" zajścia przyznał, że personel słusznie zrobił. 2009/02/12 09:15:38
@prwimmer: Wybacz, ale nie mogę potraktować poważnie Twojego wpisu. Żartujesz? Prawda?
Facet, który chodził po korytarzach sejmowych w kapeluszu, wydaje mi się co najmniej oryginalny. Mówiąc oględnie. Bo mówiąc wprost, powiedziałbym, że niewychowany. Piszesz: "Tutaj spiralę konfliktu nakręciła najwyraźniej agresywna niemiecka stewardessa." Zupełnie jakbyś przy tym był... Piszesz: "Wprawdzie nie musieli wiedzieć, że mają do czynienia z wybitnym polskim politykiem, dawnym działaczem opozycji, wielokrotnym posłem i kandydatem na premiera" Najwyraźniej trudno to dostrzec obserwując zachowanie Pana Rokity. Tak, jak w polityce nie potrafił z nikim ułożyć sobie dobrych stosunków, tak i na pokładzie samolotu doprowadził załogę do ostateczności. Zauważ, że pilot będzie musiał się tłumaczyć ze swojego postępowania, więc z pewnością podejmował działania z dużą rozwagą i powściągliwością. Wracając do wprowadzonego przez Ciebie żartobliwego tonu - ta akcja niemieckich linii lotniczych, wymierzona w żywotny interes Naszej Ojczyzny i Pana Rokity musi spotkać się z naszym odporem. Ne latajmy Lufthansą, a jeśli już musimy, to nie zapinajmy pasów i rozrzucajmy brudne skarpetki po cały pokładzie samolotu! 2009/02/12 09:24:30
Testeq, chyba żartujesz, prawda? :-)
Zauważyłem kilka rzeczy: 1. większość komentujących ma informacje znacznie lepsze ode mnie, jakby tam byli 2. z części komentarzy przebija niechęć do Rokitów rzutująca na ocenę sytuacji 3. zdecydowana większość komentujących nie zwróciła uwagi na istotę tego, co napisałem. Nie jestem wielbicielem JMR (choć szanuję go jako polityka i cenię jako analityka), jego małżonka bywa i zabawna, i irytująca, ale to nijak się ma do całej sytuacji. Po co mieszać osobiste niechęci do oceny zdarzenia.
Gość: BS, 86-44-12-201-dynamic.b-ras1.blp.dublin.eircom.net
2009/02/12 09:26:15
Pawle, ty aby na pewno czesto latasz samolotem?
Przeciez zachowanie Rokitów, nawet w wersji którą oni sami opowiadają, kwalifikowało ich do wyrzucenia z samolotu. Poszukaj w necie nagrania z tego samolotu i relacji innych pasazerow. 2009/02/12 09:27:03
Gość: Marek, chello083144126147.chello.pl
2009/02/12 09:31:17
Co ma do tego sam p. Rokita i jego osobowość ?? Wystarczy wyłącznie relacja bohatera + nagranie z samolotu, nikt nie dopisuje tu innych rzeczy, a jeśli tak to w którym miejscu ?
Gość: Creet, 74.63.75.13*
2009/02/12 09:32:01
Moja dziewczyna lata dość często krajowym Lotem Rzeszów-Warszawa-Rzeszów. Dość często na pokładzie widać posłów udających się do pracy w Warszawie (loty mają za darmo). Otóż nie ma bardziej chamskich osób na pokładzie - oni mają tak wysokie mniemanie o sobie, przyjmują bardzo często pozycję roszczeniową i są po prostu wulgarni.
Przykład: Poseł nomen omen Szlachta zażądał ostatnio (w okresie świątecznym) od obsługi samolotu, by ta zamieniła mu miejsce w samolocie z jego sąsiadami, bo "jest to niedopuszczalne by ktoś taki jak on, nie miał przed sobą miejsca na nogi". Gdy stewardessa mu odmówiła, zwyzywał ją od nierobów, którzy żyją z przewożenia jemu podobnych - następnie oświadczył że ta kobieta już tutaj nie pracuje:) Nie wiem jak z Rokitą było naprawdę, wiem że wybrańcy ludu potrafią wymagać od innych więcej, z racji... no właśnie czego? 2009/02/12 09:37:06
Wczoraj wieczorem (nie pamiętam o której godzinie) słuchałem w TVN24 dwóch wypowiedzi świadków tych scen. Oboje byli cudzoziemcami i oboje opowiadali o wrzeszczącym człowieku. Jeden z nich nawet powiedział, że mocno się wystraszył jak jakiś facet stanął i zaczął krzyczeć.
Nie. Nie byłem na pokładzie tego samolotu. Nie. Nie mam żadnych uprzedzeń do Pana Rokity i do jego Szanownej Małżonki. Chciałbym tylko zauważyć, że nikt nie wstawił się za nimi a myślę, że zawsze znajdzie się ktoś kto będzie potrafił rozważnie ocenić sytuację. Myślę również, że wystarczyła odrobina chęci ze strony Pana Jana żeby do tego wszystkiego nie doszło.
Gość: Marcin, aaqc123.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/12 09:37:06
Pawle, proszę Cię, trzymaj się tematyki komputerowej, o której pisanie bardzo ładnie i ciekawe Ci wychodzi. Niestety, gdy zaczynasz do swoich wpisów mieszać politykę i kwestie narodowościowe, to wychodzi i śmiesznie i strasznie.
Rokita wybitnym politykiem? Toż to co najwyżej jeden z największych skoczków w historii polskiej polityki. Przesłuchaj sobie na TVN24, jak się darł rozpaczliwie, żeby inny polscy pasażerowie "ratowali go" jak już był wyprowadzany przez policję. Kompromitacja na całej linii. A co do Lufthansy - latałem wielokrotnie, czasami po kilka razy w miesiącu i nie miałem nigdy wrażenia, że obsługa podchodzi do mnie w mniej przyjemny sposób, bo jestem Polakiem. Zawsze był pełen profesjonalizm. 2009/02/12 09:37:17
@Creet - smaczna historyjka, ale czy wnosi coś do oceny zdarzenia z Rokitami?
@Marek - to chyba jednak czytaliśmy różne informacje, bo z relacji bohatera i nagrania wynika coś innego. 2009/02/12 09:41:52
Marcin, daruj, ale ja naprawdę mam prawo do napisania czasem czegoś poza tematami komputerowymi :-)
Poza wszystkim, cóż ma do rzeczy "darcie się Rokity" czy jego "skakanie po partiach". Potraktowano ich paskudnie, nawet jeśli przyczynili się do nakręcenia tej spirali. Twierdzę jedno - można to było załatwić w krótkich abcugach, gdyby była odrobina życzliwości. A już wleczenia po podłodze i "arschlochów" zupełnie nie akceptuję. 2009/02/12 09:44:33
Nie jestem wielbicielem JMR (choć szanuję go jako polityka i cenię jako analityka)
Za co!? Jak to powiedział Shrek "A masz jakieś wsparcie" jego małżonka bywa i zabawna, i irytująca Jest opłacaną z naszych podatków idiotką. Jeśli jako sposób na zaistnienie wybrała bycie Jolą Rutowicz PiSu, to należy jej występy oceniać po tym czy śmiesznie wali tyłkiem w lód. Ja z utęsknieniem czekam, aż Kurski pokaże niemieckiej policji swoją kawaleryjską jazdę. P.S. Niektórzy twierdzą, że na pokładach są kamery. Może ktoś to potwierdzić?
Gość: Marek, chello083144126147.chello.pl
2009/02/12 09:45:48
@prwimmer - oo, a w którym momencie coś się rozjeżdża ? bo z opowiadania p.Rokity wyłania się obraz sytuacji, w której stewardessa PROSI go o przełożenie rzeczy, na co On się nie zgadza. W nagraniu słychać natomiast krzyki wyłącznie jednej strony - a trzeba pamiętać, że nie wszyscy znają naszych polityków, więc spróbujmy sobie wyobrazić sytuację, że siedzimy obok i słychać to, co każdy sam może posłuchać - dziękowałbym przez cały lot obsłudze, że ich nie ma bo zwyczajnie bym się przestraszył.
2009/02/12 09:50:20
A ja, choc rzadko zgadzam się z prwimmerem, tym razem przyznam mu rację.
www.dziennik.pl/wydarzenia/article317298/Niemcy_wywlekli_Rokite_z_samolotu.html Świadkowie zdarzenia mówią o agresywnym zachowaniu niemieckiej stewardessy. To prawda, że na pokładzie statku powietrznego kapitan jest "pierwszym po Bogu". Ale to daje im prawa do obcesowego traktowania pasażerów. Komentującym proponuję przeczytać powyższy tekst z Dziennika. Sytuacja jawi się jako znacznie mniej jednoznaczna, niż to wynikało z wczorajszych, sensacyjnych doniesień mediów. 2009/02/12 09:54:26
@Marek - JMR ma niewątpliwie bardzo rozwinięte poczucie godności własnej, ale jego "niezgoda" z czegoś wynikała; wcześniej stewardessa zachowywała się jak udzielna władczyni, a nie osoba, która ma pomóc pasażerowi - to przecież istota sprawy, to przyczyna, dla której drobny spór przerodził się w ostry konflikt.
Nagranie nie obejmuje najważniejszych fragmentów zdarzenia, jakież więc wnioski można z niego wyciągnąć? Tylko tyle, że niektórych bawi teatralność krzyków Rokity. A czy gdyby kogoś z Was wleczono w kajdankach po podłodze samolotu, też byście nie krzyczeli? 2009/02/12 09:54:42
@ One Jack
Nie wiem, czy to rozsądny facet. Jeśli spojrzy się na jego działania polityczne, to nie dość, że były idiotyczne ("Inicjatywa 3/4" czy "Nicea albo śmierć", żeby na tych skończyć), to praktycznie ciągle kończyły się niepowodzeniem. @Paweł Pisałem to już u Wojtka Orlińskiego -- mam wrażenie, że Rokicie odbił vipizm i on święcie wierzy, że wszędzie może to, co w Polsce. Nie dociera do niego, że z perspektywy świata jest takim samym nikim, jak kilka miliardów innych osób. Pyskówki z personelem pokładowym nie są dobrze widziane w żadnej linii i zawsze kończą się źle dla pyskującego. Naruszenie nietykalności osobistej stewardessy (taki JMR ma zarzut) to nie tylko chamstwo, ale skazanie się na wylot z samolotu w trybie natychmiastowym. Mam nadzieję, że niemiecki prokurator nie odpuści i JMR zostanie skazany przez sąd, oby surowo. Ponoć już dostał się na listę osób, które nie mogą latać liniami rejsowymi w UE, a dostać się tam można tylko wtedy, jeśli się zasłuży. Rokita w Polsce oczywiście zostanie bohaterem tzw. prawicy, ale na pewne rzeczy nic się nie poradzi. Wczoraj już pojawiły się pierwsze pienia kolegów po piórze z Dziennika, m.in. M. Karnowskiego. Pewnie hagiografia nie powisi długo, podobnie jak nie powisiała pochwała dnia pracy Kaczyńskiego Jarosława.
Gość: Normalny, http-v.fe.bosch.de
2009/02/12 10:05:39
Przelatalem już wiele, wiele godzin samolotami róznych przewoźników i nie przypominam sobie, żeby ktoś rozkladał swoje rzeczy, ubrania ot tak na siedzeniach. Sam nigdy bym na taki pomysł nie wpadł. To kwestia porządku i wspólnego bezpieczeństwa i ogromna większośc pasażerów to rozumie. Jeśli Rokitowie uważali, że są czymś lepszym i im sie należy - to słusznie Niemcy ich wyprostowali. Zawsze miałem Jana za lekkiego oszołoma i pseudointelektualistę a po ostatnich ekscesach nie zatrudniłbym go nawet jako windziarza..
Gość: Marek, chello083144126147.chello.pl
2009/02/12 10:06:20
@prwimmer - "wcześniej stewardessa zachowywała się jak udzielna władczyni" ? Przełożyła płaszcze, które leżały na siedzeniu obok - a każda stewardessa ma obowiązek zadbać, by NIC nie leżało luzem na siedzeniach, co jest chyba racjonalne - w czasie startu nic nie może latać po samolocie. Zareagowała co najmniej poprawnie, jeśli prośba nie poskutkowała - zamiast kłócić się z pasażerem, sama przełożyła. Naturalnie można ocenić, że położyła "krzywo", ale czy przypadkiem poseł nie miał szansy wcześniej by to zrobić ? No i clou programu - akcja policji wynikła z popchnięcia stewardessy, o czym p. Rokita milczy, ani tego nie potwierdza, ani nie dementuje, przy czym strona niemiecka przedstawia to jako główny powód reakcji. Ryzykowaliby kłamstwo przy tylu świadkach ??
2009/02/12 10:13:26
@Marek - nie tyle popchnięcia, co odsunięcia ręką, to jednak coś innego. Zresztą zobaczymy.
Poza wszystkim, chamstwo lotniskowych policjantów wydaje się dość oczywiste - chyba nie okaże się, że to JMR wyzywał ich od Arschlochów. 2009/02/12 10:22:36
Paweł,
Odsunięcie ręką to naruszenie nietykalności osobistej. Różnie traktowane w różnych krajach, przy czym na tzw. Zachodzie jednak znacznie bardziej rygorystycznie, niż w Polsce. To raz. Dwa -- stewardessa była osobą pełniącą swoje obowiązki zawodowe i z prawnego punktu widzenia JMR utrudniał jej ich wykonywanie. W normalnym kraju można wezwać policję / służby porządkowe, aby pomogły nam w wykonywaniu naszych obowiązków przez usunięcie przeszkody. Trzy - tzw. "chamstwo lotniskowych policjantów" wcale nie jest oczywiste. Owszem, patrząc z polskiego punktu widzenia, gdzie byle poseł jest praktycznie półbogiem i należy mu się uwielbienie, to tak, policjanci byli chamscy. Jednak z normalnego punktu widzenia policjanci zostali wezwani na pokład, bo jeden z pasażerów się awanturował. Kapitan statku powietrznego zadecydował o jego usunięciu z pokładu (ma do tego prawo) i policjanci poprosili Rokitę o opuszczenie samolotu. Ten nie chciał współpracować (czytaj: wyjść po dobroci), więc pozostało im jedynie zastosowanie siły. W relację Rokitów nie wierzę. Nie dlatego, że ich nie lubię, jest po prostu niewiarygodna i nie trzyma się kupy. Zdecydowanie bardziej wierzę szwajcarskiemu pasażerowi oraz personelowi Lufthansy. Ich stwierdzenia są zdecydowanie bardziej zgodne z zasadami panującymi na pokładach samolotów. PS. Właśnie w TVN 24 rozmawiają ze stewardessą LOT-u, u nas są takie same zasady. Zaś płaszcz trzymany na fotelu czy na kolanach w razie zagrożenia będzie utrudniał ewakuację. Dziewczyna powiedziała wprost, że ona rozumie przywiązanie do rzeczy osobistych, ale płaszcz nie może zagrażać życiu kilkudziesięciu innych pasażerów. Z tego właśnie powodu przy ewakuacji awaryjnej przez "rynny" nie można zabierać bagażu podręcznego.
Gość: Marek, chello083144126147.chello.pl
2009/02/12 10:27:06
@prwimmer - ano zobaczymy, jakoś nie wyobrażam sobie p. Rokity, który delikatnie odsuwa rękę stewardessy, ale może mam słabą wyobraźnię :) Chodzi mi przede wszystkim o to, że konflikt nakręcił sam p. Rokita przez swoje decyzje o położeniu ubrań na wolnym siedzeniu (co za pomysł na pokładzie samolotu ?? w życiu tego jeszcze nie widziałem) i odmowie przełożenia, co zapoczątkowało całą sytuację, następnie nie zapiął pasów. Nie wiem jak wyglądało "odsunięcie", ale kogo bym nie podstawił za p. Rokitę to każdy ruch poza jakimś delikatnym przesunięciem uznałbym za potencjalne zagrożenie i życzyłbym sobie, aby takiego pasażera wysadzić.
"Arschloch" to zdaje się po prostu "dupek" - może nic przesadnie miłego, ale chyba żadna obraza majestatu i nic związanego z narodowością ? 2009/02/12 10:27:47
@prwimmer: "Zauważyłem kilka rzeczy:
1. większość komentujących ma informacje znacznie lepsze ode mnie, jakby tam byli" Mamy relacje z pierwszej ręki - Jana Rokity, jego małżonki, szwajcarskiego pasażera, wreszcie rzeczniczki lokalnej policji. To z nich pochodzą wszystkie przytoczone powyżej szczegóły dotyczące zajścia, wszystkie były wczoraj do upadłego transmitowane w tvn24. A w Twoim wpisie można znaleźć takie weasel words jak: - "trudno ostatecznie wyrokować [...] jednak sprawa ma znacznie szerszy zasięg" - "najwyraźniej agresywna" - "zapewne zmylony" - "to najwyraźniej chuligani w mundurach" - "niesympatyczne traktowanie Polaków przez wielu niemieckich urzędników państwowych jest faktem". Oraz takie nacechowane słowa jak "prostaccy policaje", "chuligani", "źle wychowana stewardessa". itp. To nie jest uczciwy sposób postawienia problemu. Nie mówiąc już o tym, że na pokładzie samolotu pasażer ma obowiązek się podporządkować poleceniom obsługi. Nie ma tam miejsca na dyskusję. Nawet jeśli jest się "wybitnym polskim politykiem, dawnym działaczem opozycji, wielokrotnym posłem i kandydatem na premiera". A jeśli Rokitom nie odpowiadał sposób, w jaki stewka ich potraktowała wystarczyło zgłosić reklamację po wylądowaniu, nie narażając współpasażerów na spóźnienie.
Gość: Marek, chello083144126147.chello.pl
2009/02/12 10:34:35
Drobny przytyk do oczekiwań w economy class - jeśli chce się rozłożyć podręczny bagaż + płaszcze (tak, aby się nie pogniotły) + kapelusze (w ten sam sposób) to wypadałoby zainwestować w klasę wyżej, a nie rozkładać się na siedzeniach, bo wygląda to co najmniej śmiesznie.
Gość: Marek, chello083144126147.chello.pl
2009/02/12 10:39:55
Tak na marginesie - może lepiej więcej pisać o polityce ? Liczba komentarzy mówi sama za siebie ;))
Gość: JanWoreczko, 67.159.5.9*
2009/02/12 10:45:03
Bojkot Lufthansy, to bojkot Satr Alians, czyli również LOTu :-)
Czy ten wpis jest o polityce bo biją polityka, czy jest o polityce, bo biją Polaka ? Zastanawia mnie dlaczego nie bili żony i pozostałych pasażerów z Polski. 2009/02/12 10:47:42
A ja powiem krotko: w najmniejszym stopniu nie wierze w wersje Rokitow. Zreszta polscy wspolpasazerowie raczej przyznaja, ze to on sprowokowal cala ta awanture. A polscy politycy, ktorzy z nim mieli "przyjemnosc" podrozowac zgodnie mowia, ze Rokita zawsze na lotnisku robil klopoty np. nie chcac przechodzic przez bramki do wykrywania metalu... No i w koncu sie doigral.
Mysle, ze bardziej uzasadniony bylby bojkot Rokity, a nie Lufthansy... ;)
Gość: Galaktyczny Edek, adbm74.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/12 10:48:16
Mnie zainteresował inny aspekt całej sprawy: czy w przypadku Kowalskich czy Nowaków konsulowie generalni też pojawiają się na komisariatach w środku nocy? Jeśli tak, to przyznam, że jestem zadowolony z takich zmian w resorcie min. Radosława Sikorskiego i tej niezwykłej troski o swoich obywateli. Tak być powinno w każdym kraju, a Norwegowie, Szwedzi czy Szwajcarzy mają nam (to znaczy obywatelom) czego pozazdrościć. Przyznam, że pytanie nie jest bezzasadne o tyle, że sam znam przypadki którym polska służba dyplomatyczna z uporem godnym lepszej sprawy odmawiała pomocy, jednak lojalnie napiszę że było to w czasach "przedsikorskich"*.
* chodzi o odmowę pomocy dla misji archeologicznej UAM w Meksyku, w czasie gdy ambasadorem była tam ulubienica "Twojego Stylu", która często chwaliła się na łamach jak lubi nurkować w okolicach Cancun czy surfować w okolicach Półwyspu Kalifornijskiego 2009/02/12 10:54:29
Napisałeś Panie Pawle tak jednoznaczny komentarz, że zastanawiałem się czy aby nie siedziałeś kilka foteli za Jejmość Państwem Rokitami. Mnie tam nie było więc nie wiem co się tam naprawdę działo. Z relacji, z wielu różnych od siebie źródeł, wyłania się jednak obraz taki, że przypuszczam, że gdybym tam był - to biłbym brawa niemieckiej Policji.
2009/02/12 10:57:12
ps. A swoją drogą, skoro już wchodzimy w blog-tematykę "wsadzania kija w polityczne mrowisko" to może warto tu opisać procedurę odzyskiwania zapomnianego hasła do konta na tymże serwisie, która to delikatnie mówiąc jest tak głupio pomyślana, że nawet projektant Płatnika bardziej by tego nie spieprzył...
2009/02/12 11:00:44
Doraźnie podsumowując sprawę - nie będziemy pewni, póki nie ujrzymy wszystkich faktów, co zresztą dla ostrożności podkreśliłem. Nie zmienia to mojej krytycznej oceny zachowania stewardessy i policji.
Gość: Marek, chello083144126147.chello.pl
2009/02/12 11:08:12
@prwimmer - "... co zresztą dla ostrożności podkreśliłem", a po kropce, że ocena zachowania JEDNEJ strony jest krytyczna. To czekamy na wszystkie fakty, czy już nie ma po co bo ocena i tak jest krytyczna ? :))
Zdaje się, że stąd taka aktywność komentarzy - Twój komentarz jest wybitnie jednostronny i sprzyja tylko p. Rokicie, a obrywa się pozostałym, wszelkie argumenty przeciw pomija bądź lekceważy, za to wszystkie działania Niemców są a priori chamskie i przesadzone.
Gość: Marek, chello083144126147.chello.pl
2009/02/12 11:20:24
@prwimmer - skoro "nie ujrzeliśmy wszystkich faktów" a ocena już jest, to chyba jednak a priori ? :)
Ale racja, że warto poczekać na kolejne doniesienia (o ile będą), bo kolejne szczegóły mogą rozjaśnić sprawę. 2009/02/12 11:32:08
Marku, ocena nie całości, lecz pewnych znanych okoliczności.
Komentatorzy zwracają głównie uwagę na formalne aspekty sprawy, ja natomiast na brak chęci porozumienia obu stron i narastającą agresję. Ja jestem człowiekiem uznającym zasadę "Ordnung muss sein", lubię uporządkowane i dobrze zorganizowane życie, ale cenię też te jego niewymierne strony, od wzajemnej życzliwości i tolerancji poczynając. 2009/02/12 11:34:01
A ja wielokrotnie latalem i LOTem i Lufthansa. Obsluga w Lufthansie byla znacznie milsza niz polska obsluga. Samoloty czystsze i nowoczesniejsze. Nie wyobrazam sobie takiego konfliktu o jakim pisza media wywolanego przez stewadese.
2009/02/12 11:37:27
Oj, oj, Pawle. Nie spodziewałem się, że takie zajmiesz stanowisko w tej sprawie. Podobnie jak Piotrek Mikołajski, nie wierzę w relacje Rokitów. Obydwoje kojarzą mi się z oszołomstwem i wichrzycielami porządku, a dodatkowo JMR z bajkopisarstwem. Ponadto nie od dziś wiadomo, jakim człowiekiem był Rokita, kiedy jeszcze był posłem. Sądzisz, że się coś zmienił? Ja wątpie.
2009/02/12 11:51:27
@prwimmer: O wiele sensowniejszy od tych pytan Semki jest komentarz Orlinskiego:
wo.blox.pl/2009/02/Premier-z-Crackowa.html Poza tym, tlumaczenie Nelly Rokity swiadczy jedynie, ze jest ona idiotka. Albo ze pierszy raz leciala samolotem, w co jakos nie chce mi sie wierzyc... Bo naprawde trzeba byc idiota aby nie wiedziec, ze w trakcie startu i ladaowania nic nie moze lezec na wolnym siedzeniu. Nawet kapelusz. Zas te krzyki Rokity "Polacy broncie mnie, Niemcy mnie bija" pozostawiam bez komenarza. Bo sa naprawde zenujace. 2009/02/12 11:55:45
@Polecam parę sensownych pytań:
Czy kapitan .... ... nie mógł zamknąć sporu, polecając stewardessie, by na zasadzie wyjątku wzięła płaszcze i kapelusze i powiesiła je w bezpiecznym miejscu? Robimy "wyjątek" dla "premiera z Krakowa" czy może reszta pasażerów klasy ekono też może zawracać d... pilotowi o takie wyjątki? Ja tam wolę, żeby pilot wykorzystał swoje umijętności by dowieść mnie cało i na czas. Za dużo mu płacą, żeby robił za szatniarza "jaśnie państwa". P.S. A darmowego drineczka (wyjątkowo oczywiście) dla klasy ekono pilot też mógłby zaordynować :-)
Gość: Marek, chello083144126147.chello.pl
2009/02/12 12:03:34
@prwimmer - sensownych ? Odważne stwierdzenie, ale po kolei:
1/ Czy stewardessa Lufthansy nie mogła zacisnąć zębów i zanieść płaszcze Rokitów do szafki tuż przy wejściu do samolotu? Zdaje się, że stewardessa zacisnęła zęby i zamiast się szarpać położyła sama płaszcze do szafki - ale okazuje się, że to mało i miała powiesić w szafce na wieszaku ??? Nie proszę, ale błagam o nazwę linii, w której w klasie ekonomicznej mogę położyć płaszcz na siedzeniu obok a stewardessa zamiast mnie dręczyć prośbami zawiesi tenże płaszcz w szafce na wieszaku. 2/ Czy jej zadaniem jest rozkręcanie awantur czy znalezienie jakiegoś rozwiązania, nawet gdy pasażerowie wydają się jej kapryśni? Teoretycznie bezstronne pytanie, a już ocena - "wydają się jej" kapryśni " :)) No po prostu jakaś dziwna ta stewardessa, pewnie w ogóle jej się coś wydawało, to, że sama schowała odzież do schowka w odpowiedzi na brak reakcji pasażera to jest "brak rozwiązania" ? No i moje ulubione: 3/ Czy kapitan nie mógł zamknąć sporu, polecając stewardessie, by na zasadzie wyjątku wzięła płaszcze i kapelusze i powiesiła je w bezpiecznym miejscu? Bezczelny kapitan !! :)))) Ponownie błagam o nazwę linii, w której kapitanowie tak reagują - zapewniam, że z żadnej innej nie skorzystam :) No i tak na serio - dlaczego p. Rokita zasługuje na wyjątkowe traktowanie ? Bo tylko on jeden nie chce gnieść ubrań ? Co jeśli kapitan by tak zrobił i inni pasażerowie (rozdrażnieni oczekiwaniem) zechcieli by również skorzystać z szafki (pamiętamy oczywiście, że samolot był tuż przed odlotem) ? Czy przypadkiem nie ocenilibyśmy wówczas kapitana jako skrajnego idiotę, który mógł przewidzieć taki rozwój sytuacji ? 4/Czy policja zbadała na miejscu, jaka jest waga sprawy? ??? Miała w oczekującym samolocie przeprowadzać dochodzenie ?? Nie chciałbym się powtarzać z błaganiami, ale jeśli gdziekolwiek tak jest ... :) Dalsze "pytania" w podobnym stylu - wróciły oczywiście szykany w postaci "nagorszych słów", ale niech każdy sam oceni, czy "dupek" do nich się zalicza. 2009/02/12 12:10:27
@prwimmer: Jeszcze ad "sensowne" pytanie numer 4: Policja na pokladzie samolotu nie ma prawa niczego badac. Policja na pokladzie samolotu nie negocjuje. Policja na pokladzie samolotu po prostu wykonuje polecenie kapitana.
Rokita sie osmieszyl, a teraz probuje zrobic z tego miedzynarodowa afere. Czym osmiesza sie jeszcze bardziej... 2009/02/12 12:21:08
2009/02/12 12:24:58
bardzo ciekawe pytania, oto odpowiedzi:
"Czy stewardessa Lufthansy nie mogła zacisnąć zębów i zanieść płaszcze Rokitów do szafki tuż przy wejściu do samolotu?" - takie traktowanie przysługuje pasażerom klasy biznes. żeby pasażer economy mógł powiesić płaszcz musi o to poprosić "Czy jej zadaniem jest rozkręcanie awantur czy znalezienie jakiegoś rozwiązania, nawet gdy pasażerowie wydają się jej kapryśni?" - stewardessy są specjalnie szkolone do radzenia sobie w takich sytuacjach i doświadczają ich regularnie. Nie jest możliwe, żeby akurat w przypadku pp. Rokitów zdecydowała się wyjątkowo "rozkręcić awanturę". "Czy kapitan postarał się załagodzić kontrowersję ? etc." - kapitan nie jest instancją odwoławczą, szefem pokładu jest stewardessa "Czy był sens wzywać policję? Czy policja zbadała na miejscu, jaka jest waga sprawy? " - tu już widzę poprzedni zwirekiwigura wyjaśnił ;) "Czy podjęła się wyjaśnienia, czy Rokita jest tylko pasażerem domagającym się uważnego traktowania czy też quasiterrorystą? Czy bez takiego rozeznania - powinna przetrzymywać godzinami Rokitę w kajdankach?" - zakładam, że tak się traktuje wszystkich, którzy na pokładzie samolotu zachowują się nieprzepisowo. i bardzo słusznie, tu chodzi o bezpieczeństwo wszystkich pasażerów. "Czy ktoś poinformował go, jaki jest jego status? Czy ktoś wyjaśnił mu, jakie są zasady pobierania kaucji? Jaki jest taryfikator takich kaucji? Czy na wielkim międzynarodowym porcie lotniczym policjanci znają angielski?" - z relacji pp. Rokitów wynika, że Jan nie potrafił porozumieć się ani po niemiecku ani po angielsku. Trudno winić policję za jego braki w edukacji. "Czy mają prawo wyzywać aresztowanego najgorszymi słowami? Czy nie doszło do jakiejś demonstracji niechęci wobec Rokity jako obcokrajowca?" - Ciekawe, nie zna niemieckiego oprócz wulgaryzmów. Zagadkowa sprawa. "Na jakiej wreszcie zasadzie Lutfhansa wpisuje kogoś na czarne listy?" - Bardzo prostej - wywołałeś idące w tysiące euro straty opóźniając start (samolot stracił slot, obsługa musiała dłużej pracować, współpasażerowie stracili mnóstwo czasu, być może samolot wypadł z rotacji i musiał być podmieniony przez inną maszynę) - nie masz wjazdu na pokład.
Gość: br, 83.141.77.9*
2009/02/12 12:37:30
@PW "Marcin, daruj, ale ja naprawdę mam prawo do napisania czasem czegoś poza tematami komputerowymi :-) "
A ja tez nie lubie, jak wychodzisz poza ta tematyke, bo zdarza Ci sie wtedy produkowac wpisy takie jak powyzszy. Moje glowne zarzuty 1) Wpisy bardzo jednostronne, albo hurrapotymistyczne, albo histeryczno pietnujace 2) Jednostronne podejscie do tematu, zadnego wyjscia poza wlasny punkt widzenia, brak proby polemiki z innymi pogladami (chocby nawet nastanowionej na udowodnienie wlasnej racji) Jedno z drugim powoduje wrazenie czytania jakiegos faktu albo dziennika (imo narodowosciowa odmiana faktu, podobbna jakos artykulow), a nie wpisu dziennikarza z wieloletnim stazem.
Gość: Marek, chello083144126147.chello.pl
2009/02/12 12:41:17
@prwimmer - "komentarz w Onecie"
"Niemcy mają poczucie wyższości" - zachowanie p. Rokity w ogóle nie świadczy o tym, aby on miał jakiekolwiek poczucie wyższości :)) Komentarz w Rzeczpospolitej w tym samym tonie - należy się "specjalne traktowanie" :) A dalej narzekania na niemiecki porządek i różne skandale - że jakieś ponuraki są bo potrafią się nadąsać, że ktoś się spóźnia (skandal !), że ktoś się interesuje korzystaniem w pracy z służbowego sprzętu w celach prywatnych (nie do pojęcia !) albo skorzystaniem z okazji i przenocowaniem żony w hotelu, wynajętym przez firmę (żenada). W żadnym z tych przypadków autorowi nic się nie stało i nie był szykanowany, ale wcale_nie_wywyższający_się_Polak oczekuje czegoś więcej - oni nawet nie powinni okazywać, że im to nie pasuje :)) No mówię Wam - podli i mający się za nie wiadomo kogo są ci Niemcy ... :))) 2009/02/12 12:46:15
@br - taka natura bloga, że pisze się od serca.
A co do faktów, zobaczymy, jak będzie ich więcej. Nawiasem mówiąc, też nie uchwyciłeś sensu mojego wpisu, który był jednak dość jasno wyłożony. Cyryl jak Cyryl, ale te Metody. 2009/02/12 12:47:36
@Marek - ja odebrałem ten tekst w Onecie nieco inaczej, bo dla mnie to ciekawa próba podsumowania różnic kulturowych.
2009/02/12 12:56:36
@prwimmer: Komentarz 'elvgreena' na Onecie jest chyba trochę więcej jak trochę przesadzony. Znam trochę Polaków pracujących w Niemczech. Nikt się nie skarży, nikt nie narzeka, chwalą swoich pracodawców. Żyją i nie zaciskają przy tym zębów z jakichś przykrości spotykających ich ze strony Niemców albo zaciskają je 'normalnie'. Tak jakby żyli w Polsce. Bo wszędzie są ludzie, którzy zazdroszczą, są zawistni, mają parcie na władzę itd. itp.
Moi znajomi z racji tego, że są fachowcami wyższej klasy mogliby pracować praktycznie w dowolnym kraju na świecie. To jednak w ogóle nie przychodzi im do głowy. Ciekawe tylko dlaczego jeśli jest tam tak źle jak wynika z opisu tego komentarza? A propos ciekawe co by 'elvgreen' powiedział na luz panujący w polskich placówkach zdrowia czego ostatnio często doświadczam. Luz graniczący z totalnym olewactwem. Dlatego proszę Pawle nie linkuj takich opowieści bo to nie jest obraz społeczeństwa zza naszej zachodniej granicy. Mało tego. Takie 'przygody' mogą spotkać kogoś praktycznie w każdym polskim przedsiębiorstwie, firmie czy korporacji. Ja również staram się nie kosić trawy w niedzielę bo wiem jak ważny jest dla mnie odpoczynek i chwila ciszy po całotygodniowych zmaganiach z życiem w naszym kochanym kraju. Wybacz że odnoszę się do Onetowego wpisu tutaj ale... musiałem :) 2009/02/12 13:04:15
@Bebek - czyżbym miał stosować cenzurę? :-)
Im więcej opinii, tym lepiej. W końcu ja też nie zamykam u siebie komentarzy, tylko zapraszam do polemizowania - tutaj, jak widać, zdecydowana większość osób nie zgodziła się z moim punktem widzenia i podała swoje argumenty, co dla mnie jest po prostu poszerzeniem pola widzenia. 2009/02/12 13:12:50
Niezależnie od tego, że stewardessa zachowała się prawidłowo, czy rozkręciła awanturę, Rokita wykazał się ewidentną głupotą awanturując się z przybyłą policją, czepiając fotela i wrzeszcząc. W takiej sytuacji nic dziwnego, że go skuli i potraktowali szorstko. Niezależnie, co działo się wczesniej, od tego momentu cała wina za rozkręcanie spirali awantury leży po jego stronie.
Pawle, mem jedną uwagę, wytykasz innym nieadekwatne argumenty ("fajna historyjka, ale co z niej wynika..."), a sam stosujesz podobne: biografia i zaprzeszłe zasługi pana Rokity nie mają nic do sprawy, czy w tym sporze ma rację, czy jej nie ma. Założenie, że ma rację, bo się zasłużył w walce z komuną jest tak samo zasadne jako to, że nie ma racji, bo jest politykiem. 2009/02/12 13:21:19
@Bebek - czyżbym miał stosować cenzurę? :-)
Nie. Tu nie chodzi o cenzurę. Po prostu w notce z Onetu brakuje zdrowego obiektywizmu. Ja wiem - każdy jest inny, każdy odczuwa pewne sprawy inaczej ale chyba nie każdy ma prawo do oceny całego społeczeństwa na podstawie swoich mniejszych lub większych doświadczeń bo powstały obrazek może być delikatnie skrzywiony tym bardziej, że Pan 'elvgreen' wcale nie musiał być dobrym pracownikiem, pojętnym pracownikiem, sumiennym pracownikiem, fajnym polskim kumplem, dobrym polskim sąsiadem itd. :) 2009/02/12 13:22:56
Pawle,
Być może TVN 24 będzie jeszcze powtarzał rozmowę ze stewardessą oraz z pilotem Boeinga 737 (trwa w tej chwili), koniecznie obejrzyj. Zobaczysz, że wszystkie wspomniane wydarzenia są w pełni zgodne z zasadami panującymi na pokładzie samolotu. Co więcej, pilot sam potwierdza słuszność zachowania zarówno stewardessy, jak i kapitana samolotu. Zasady są proste -- poinformowanie pasażera, udzielenie mu ostatecznego ostrzeżenia, zgłoszenie problemu do kapitana, wylot z samolotu. Na ogół trwa to krócej, więc skoro ponoć awantura trwała godzinę, to znaczy że jednak dawano Rokicie sporo czasu na zastosowanie się do poleceń stewardessy. 2009/02/12 13:45:18
Przepraszam że tak jeden pod drugim, ale rozmowa ze stewardessą jest już online, są tam również cytowane wypowiedzi pilota:
www.tvn24.pl/0,1585964,0,1,poklad-samolotu-to-nie-boisko,wiadomosc.html Przykro mi, ale Rokitów nie da się w żaden sposób usprawiedliwić, chyba że zacznie się przeinaczać rzeczywistość czy najzwyczajniej rżnąć głupa. Tak jak Michał Karnowski czy Piotr Semka. 2009/02/12 14:42:34
@prwimmer: Widzę, że jednak nie żartowałeś. Szkoda. :-( Ale trudno, każdemu może się zdarzyć...
A swoją drogą nigdy bym nie podejrzewał, że tak dystyngowana para lata klasą ekonomiczną! I że do tego dopuściła Lufthansa! 2009/02/12 14:49:39
Przed chwilą Jarosław Kaczyński: "Polskie władze muszą zainterweniować"
Wreszcie przydadzą się do czegoś te nasze F-16. Żaden samolot Lufthansy nie wleci już na terytorium Polski. W razie czego nasi lotnicy odstrzelą im, co trzeba - z procy, bo wicie, rozumicie są cięcia budżetowe. :-) 2009/02/12 14:52:24
Pawle: z wielkim żalem muszę się zgodzić z Twoimi oponentami. W USA gdybyś nie posłuchał bezwzględnie poleceń policji - choćby najgłupszych - możesz zostać bezkarnie zastrzelony na miejscu; i tak ma być. W samolocie - zwłaszcza po 11 września - jeśli stewardessa każe ci patrzeć w prawo, a nie w lewo - masz wykonać i nie rezonować, inaczej wylecisz z samolotu w kajdankach; i tak też ma być. To nie knajpa, w której kelner ma obowiązek być Twoim podnóżkiem, ani sklep osiedlowy, w którym sprzedawca ma prawo mówić tylko "tak jest", "dziękuję" i "przepraszam szanownego pana". Rokita - poza wszystkim - jest VIP-em tylko w swoim mniemaniu, dla Niemców ma prawo być zwykłym łachem. Inna sprawa, że jak się komuś Deutsche ordnugng nie podoba - nie ma obowiązku latać Lufthansą. Mnie się podoba i będę. Nie ma we mnie cienia tzw. lojalności plemiennej.
2009/02/12 14:57:02
Ależ Bogdanie, ja nie zaprzeczam, że kapitan jest w samolocie pierwszym po Bogu - ja tylko pytam, że należało kulturalnie wyglądającego człowieka wlec skutego po podłodze i wyzywać od dupków. Powątpiewam też w życzliwość i kompatybilność JW Stewardessy.
2009/02/12 15:42:53
ja tylko pytam, że należało kulturalnie wyglądającego człowieka wlec skutego po podłodze
Pierwsze primo: współpasażerowie mówią o wyprowadzeniu, policja mówi o wyprowadzeniu, o wleczeniu mówi wyłącznie Rokita. Nie świadek, tylko jedna ze stron. W przypadku 2:1 wierzę świadkom i policji. Drugie primo: zaproponuj procedurę usunięcia gościa, który nie słucha poleceń personelu pokładowego i nie chce dobrowolnie opuścić pokładu samolotu. Na całym świecie stosuje się w takich wypadkach środki przymusu bezpośredniego, dozwolone prawem lokalnym. Jeśli uważasz, że nie należy ich stosować, to napisz proszę, co w takiej sytuacji ma zrobić policjant. Dla ułatwienia dodam, że negocjacje nie są skuteczne, bo pasażer nie chce sam z własnej woli opuścić samolotu. i wyzywać od dupków To jedynie relacja Rokity -- oskarżonego o stworzenie zagrożenia. Biorąc pod uwagę średnią wiarygodność jego zeznań, niespójną z pokrywającymi się informacjami strony niemieckiej i pasażerów, nie traktowałbym tego poważnie. Powątpiewam też w życzliwość i kompatybilność JW Stewardessy. A na jakiej podstawie? Wyznań Rokity, który jest oskarżony o naruszenie nietykalności stewardessy? Świadkowie twierdzą, że to Rokita się wydzierał, w tej sytuacji ja się dziwię, że kobiecie chciało się z nim dyskutować. Naprawdę, godzina opóźnienia świadczy wyłącznie o tym, że usiłowano się z Rokitą dogadać i go uspokoić, ale nie wychodziło. I jak już Bogdan napisał -- ten facet ma zafajdany obowiązek stosować się do poleceń personelu i na tym polega kompatybilność. 2009/02/12 18:21:54
Może nie tak skrajnie i dramatycznie jak pisze P.Wimmer, ale również sądzę, że konsumenci winni w takich sytuacjach mieć wątpliwości. To nie może być tak, że obsługa, policja czy ochrona zawsze mają rację. Bo bezpieczeństwo, terroryzm itd.
Paweł ma rację, że zachowanie służb było nieadekwatne do rozmiarów wykroczeń jakich dopuścili się Rokitowie, którzy byli trzeźwi i nie są żadnymi chuliganami czy terrorystami. Sam mam pozytywne doświadczenia z urzędnikami niemieckimi, ale byłem niejednokrotnie świadkiem, że traktowali źle Polaków. Właśnie nieadekwatnie do wymiaru przewinienia. I to Bawarczycy jak w tym przypadku. Policja i obsługa są szkoleni w kierunku by takie sprawy załatwić grzecznie i pokojowo, a nie wywoływać skandale. Być może Pani Rokita jest pyskata, a Jan Maria dziwak, ale nie są oni jakimiś dresami, bandziorami czy terrorystami, których należy skuć i wywlec nocą z samolotu. Paweł uważaj na tego Olsa, co reklamował WO na Twoim blogu, co oczywiście jest bardzo niekulturalne. Ale wiesz, im wolno. I przytakuj Olsowi, bo jak za bardzo podskoczysz, to Cię skuje i skasuje Ci blog, dla bezpieczeństwa innych. Mi tak skasował, zero maila, zero ostrzeżenia i zero uzasadnienia. Miał taki kaprys. Jeśli będziemy dopuszczać do takiego stanu rzeczy, jeśli będziemy bezwzględnie akceptować decyzje urzędów i służb, tak jak robią to Niemcy, możemy któregoś dnia obudzić się w państwie policyjnym. Skrajny, trochę zadziorny, ale i niepokorny i bezkompromisowy tekst. Niemainstreamowy. I dobrze. Blogopisacz ma być Easy Riderem. 2009/02/12 20:27:41
Bardzo mnie zdziwił Twój dzisiejszy wpis. Z doniesień prasowych, które ja widziałem, wynika zupełnie co innego: Państwo Rokita ponoszą całkowitą winę za incydent, stewardessa i policja spisali się wzorowo, reszta pasażerów była zadowolona ze sprawnej akcji i usunięcia agresywnych pasażerów.
Ale widocznie oglądaliśmy / czytaliśmy inne media. 2009/02/12 20:34:41
2009/02/12 20:54:29
@Proces7 - e nie, Ols nie jest wcale taki agresywny, powiedziałbym nawet, ze w ogóle :-)
2009/02/12 20:57:19
@mmaly - opierałem się na wczorajszych doniesieniach, co lojalnie zaznaczyłem. Niektóre dzisiejsze stawiają sprawę inaczej, ale z czasem się okaże.
2009/02/12 21:04:20
W Polsacie mówili, że to wina Stewardessy. Mówił świadek, jakiś gość z Comarchu i Palikot też wziął w obronę Rokitów. To się nazywa pluralizm medialny.
Powiem Ci szczerze, P.Wimmer, że ja się boję na Bloksie wstawić jakiś kontrowersyjny tekst. I piszę to całkiem poważnie. Nawet żartując uważam. Jeśli kasacja mojego bloga - bez ostrzeżenia, bo przecież mogłem usunąć tekst czy plik łamiący regulamin - nie była objawem agresji i niechęci do mnie, to była objawem głupoty. Stąd przyjmijmy wersję, że ciut agresywny jednak był. Gdyby mnie upomniał, a ja odmówiłbym, wtedy w porządku, ale on skasował i nawet nie wyjaśnił dlaczego. 2009/02/12 21:47:40
@pwimmer
"Z niepokojem myślę, że LOT mógłby być wykupiony przez niemieckie linie, a nie jest to zupełnie wydumana perspektywa. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie." Jest raczej oczywiste, że do tego dojdzie, bo Lufthansa już jest strategicznym partnerem Lotu. Lot w tej chwili pełni podrzędną rolę w sojuszu Star Alliance, którym włada Lufthansa. Większość rejsów Lot na zasadzie code sharing ma zresztą już teraz numerek Lufthansy, w zamian za to na rejsach do Polski jest odwrotnie. Tak samo jest z tym rejsem, którym nie poleciał Rokita - LH 3336 to jednocześnie LO 5384. Gdy kupujesz bilet LOT, nie wiesz tak od razu, czy będziesz leciał samolotem z załogą polską czy niemiecką. Dużo latam Lufthansą, bo często jest tak, że np. Lot mnie feeduje na jakiegoś lufthansowego huba, skąd dalej lecę do Stanów. Właśnie przez Monachium na przykład. Nigdy personel pokładowy nie był wobec mnie nieuprzejmy, ale też ja nigdy się nie stawiam - jak mi mówią, że mam schować kurtkę do schowka nad głową do chowam do schowka nad głową i nie zamierzam robić z tego powodu scen. Rokita po prostu jak typowy buc z polskiej polityki uważał, że jest poza prawem i należy mu się lepsze traktowanie niż innym pasażerom - po cóż innego są fotele w klasie biznes, jeśli nie na płaszcze Państwa Politykowstwa? 2009/02/12 23:54:55
@wo - ja mam odruch bronienia człowieka stającego nagle wobec biurokratycznej, bezdusznej machiny. Tutaj nastąpiła kumulacja niesprzyjających okoliczności (w jakimś komentarzu widziałem określenie "trafiła kosa na kamień") i nastąpiła eksplozja. JMR, jaki jest, każdy koń widzi, ale nie pozbawia go to prawa do godności, a ta doznała niewątpliwego uszczerbku.
Swoją drogą, czemu na linii Monachium-Kraków nie ma stewardessy mówiącej po polsku? 2009/02/13 00:11:40
@prwimmer
"ja mam odruch bronienia człowieka stającego nagle wobec biurokratycznej, bezdusznej machiny. " Ja mam odruch bronienia pasażerów, którzy mają opóźniony odlot, bo jakiś kretyn biega po pokładzie i odmawia zapięcia pasów. "JMR, jaki jest, każdy koń widzi, ale nie pozbawia go to prawa do godności, a ta doznała niewątpliwego uszczerbku. " Sam się jej na własne życzenie pozbawił. Człowiek, który odmawia wyjścia z samolotu i odstawia cyrk pod tytułem "wczepiam się w oparcie i wrzeszczę RATUJCIE MNIEEE BIJĄ MNIE NIEEEEMCYYY" robi z siebie publicznie błazna. Na co on liczył, że będzie silniejszy od policjantów? Jeśli nie reagujesz na wezwanie "proszę zająć miejsce i zapiąć pasy", a potem nie reagujesz na wezwanie policjanta "proszę wyjść z nami", no to cię wyciągną siłą. Na tym polega ich zawód. Taki pomysł, że policjant nigdy wobec nikogo nie może użyć przemocy, bo to narusza godność, wydaje mi się absurdalny. Zaraz się dowiem, że policjant nie ma prawa zatrzymać samochodu, który jedzie bez świateł. Bo to narusza godność kierowcy. "Swoją drogą, czemu na linii Monachium-Kraków nie ma stewardessy mówiącej po polsku?" Bo oczywiście stewardessy LOT na linii Warszawa - Helsinki płynnie mówią po fińsku. Człowieku, opanuj się. Naprawdę uważasz, że na każdym samolocie LOT latającym do każdego obcego miasta personel mówi w języku docelowego portu lotniczego? Jesteś chyba za mądry, żeby tak uważać - to skąd to pytanie? Podwójne standardy? LOT-owi na połączeniu do Kopenhagi wolno nie mówić po duńsku, Lufthansie na połączeniu do Krakowa nie wolno nie mówić po polsku?
Gość: Yossarian, azm154.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/13 01:08:37
Panie Pawle - powiem krótko: pasażerowie samolotu klaskali kiedy wyprowadzano tzw. "premiera z Krakowa". A JMR to najgorszy rodzaj kanalii - przez takich lumpów człowiek wstydzi się za granicą wyciągać paszport, bo zaraz jest kojarzony z osobnikiem, któremu żal jednego euro/dolara na szalet publiczny i woli odlać się w bramie (albo zostawić po sobie inną, bardziej trwałą i obrzydliwą pamiątkę).
Gość: taki_sobie_nick, chello083144096236.chello.pl
2009/02/13 02:26:11
Nie wiem jak to było z panem Rokitą.. i mój komentarz nie dotyczy tej kwestii.
Zaznaczam to na początku, żeby ew. czytelicy nie odnieśli błędnego wrażenia. Czytam komentarze i coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że Lem miał rację stwierdzając "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów.". Jedynie proces7 wykazał rozsądek. Kropla w morzu.. widać wieloletnie pranie mózgu działa: bebek: "1. W samolocie trzeba stosować się do zaleceń stewardessy (bezwzględnie)." bogmis "W USA gdybyś nie posłuchał bezwzględnie poleceń policji - choćby najgłupszych - możesz zostać bezkarnie zastrzelony na miejscu; i tak ma być." .. oraz wielu stwierdzających coś o pilocie/kapitanie "pierwszym po Bogu". Cóż.. jak bebek będzie leciał samolotem, a stewardessa rozkaże "rozbierz się do naga, stań na głowie i włóż sobie kciuk do d..", to bebek potulnie wykona. Przecież do zaleceń stewardessy należy się stosować.. bezwzględnie! Bogmis jest lepszy. Pragnie być zastrzelonym jeśli nie wykona rozkazu. Nic tylko życzyć spotkania policjanta, który wyda polecenie "skacz do tego pustego basenu na główkę".. a bogmis posłusznie wykona. W szpitalu, ze złamanym kręgosłupem dalej będzie uważał.. "Dobrze, że wykonałem polecenie, bo inaczej zostałbym zastrzelony na miejscu. I tak ma być!"? Nikt nie jest nieomylny. Dlatego nigdy, przenigdy, w żadnej sytuacji, poleceń żadnego człowienia nie powinno się i nie można wykonywać bezwzględnie! Nie powinien tego robić nawet żołnierz na polu bitwy dostajacy rozkaz od generała. W przeciwnym wypadku będziemy mieli do czynienia ze społeczeństwem baranów, które nie potrafią samodzielnie, krytycznie myśleć, tylko dają sobie wmówić wszystko i wykonają każdy rozkaz. Zwłaszcza, jeśli w uzasadnieniu usłyszą imię największego współczesnego bóstwa.. "to dla Bezpieczeństwa". Dawniej ludzie mordowali innych "w imię Króla/Cesarza/Cezara/Cara/..", później "w imię Boga" (konkwista), jeszcze później "dla Führera", a teraz "dla bezpieczeństwa" (Irak niby-posiadający broń masowego rażenia).
Gość: taki_sobie_nick, chello083144096236.chello.pl
2009/02/13 02:34:38
Jeszcze dodam..
Ludzie się dziwią, że tylu niemców (i nie tylko) w czasie II Wojny Światowej potulnie wykonywało, nawet najbardziej absurdalne, niemoralne, okrutne rozkazy. Krótki motyw na zastanowienie, zwłaszcza dla bogmisa: Jeśli policjant wyda polecenie "zabij tego człowieka.. bo jest niebezpieczny" to też wykonasz? Nie? A jak wytłumaczy, że w przeciwnym razie zostaniesz "bezkarnie zastrzelony na miejscu", to nadal będziesz uważał "i tak ma być"? Nie? Gdzie jest granica? "Bezwzględnie wykonać" nie pozostawia miejsca na "granicę". A przecież ona jednak istnieje. Może zatem granica jest znacznie bliżej niż się wydaje i już teraz w wielu sytuacjach wielu ludzi ją przekracza w imię "bezpieczeństwa"? Radzę to przemyśleć, bo pewnego dnia można się obudzić z ręką w nocniku, stwierdzając, że całą wolność sprzedało się za złudzenie bezpieczeństwa. Albo przed kolejnym Trybunałem w Norymberdze, tłumacząc się "ja tylko wykonywałem rozkazy". They who can give up essential liberty to obtain a little temporary safety, deserve neither liberty nor safety. -- Benjamin Franklin 2009/02/13 06:49:36
@taki_sobie....
To, że paru komentatorów ma problem ze słowem bezwzględnie, to nie powód, żeby zaraz wyskakiwać z prawem Godwina i dramatyzować jak JMR w samalocie. Wiadomo jaki jest zakres władzy stewardesy czy pilota, wiadomo też co wolno policji. A kżdy kto uważnie oglądał filmy z Hollywood, wie że wątpliwośći co do zakresu władzy rostrzyga nie przez pokładowy performance, tylko skargę do przełożonych, wydziału wewnętrznego, organów nadzoru itd. 2009/02/13 07:07:38
Nie będzie niemiecka stewardesa na spółkę z niemieckim policjantem i wiatrem wiejącym z zachodu zrywała Polakom kapeluszy z głów!
Nie będą nam rozpłaszczać naszych płaszczy! A polska policja niech nie waży się zatrzymywać nas, gdy przekraczamy ograniczenie prędkości - to godzi w naszą godność! Wszak sami wiemy najlepiej, z jaką szybkością powinniśmy jechać, żeby zdążyć! 2009/02/13 08:29:31
@taki_sobie_nick: Widzisz... są takie miejsca i pewne sytuacje w których człowiek powinien być posłuszny komuś kto wykonuje swój zawód, jest szkolony do pracy w przeróżnych sytuacjach i wie trochę więcej (w przykładzie stewki) o pozostawionych luzem płaszczykach i kapelusikach na pokładzie samolotu podczas startu albo nie daj Bozia awaryjnego lądowania.
Twój przykład rozumienia wydawanych 'rozkazów' i bezwzględnego ich wykonywania jest śmieszny i jednocześnie potwierdzający przytoczoną przez ciebie tezę Lema bo jeśli przykładowo stewardessa rozkaże zapiąć pasy to popukasz się w czółko i z uśmiechem będziesz dopijał drinka? Nie chcę nawet myśleć co by było gdybyś dostał 'rozkaz' udania się w odpowiednim kierunku w celu szybkiego opuszczenia samolotu wypuszczonym rękawem. Olał byś to polecenie i próbowałbyś wybijać szybkę żeby wyskoczyć oknem (albo dalej dopijał drinka)? ;) Odpowiedz mi jeszcze na pytanie co byś zrobił gdyby do twojego domu zapukał strażak z rozkazem o natychmiastowym opuszczeniu budynku. Wróciłbyś na kanapę żeby dalej spokojnie oglądać TV?
Gość: Marek, chello083144126147.chello.pl
2009/02/13 08:43:22
zachęcam do lektury wydarzenia w drugą stronę - tym razem oczywista pomyłka, więc chyba będziemy pełni zrozumienia, jeśli Niemcy zawyją z oburzenia a niemieccy politycy będą się przekrzykiwać w żądaniach przeprosin i wyjaśnień ?
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,6267645,Pomylkowa_akcja_antyterrorystow.html 2009/02/13 09:28:09
Nie wiem dlaczego macie przed oczami Hollywood, bo tu ktoś wspomniał. Naoglądacie się amerykańskich filmów, wyczytacie w sieci o czającym się w każdym samolocie terroryście, gracie w idiotyczne gry, a potem macie jakieś chore wizje. Zwykła, acz sympatyczna papuga potrajkotała i dziwak w kapeluszu trochę był niegrzeczny. Ani nie byli pijani, ani nie byli uzbrojeni, a Rokita nie jest zawodowym zabijaką czy gangsterem. On nie chciał uprowadzić samolotu, zgwałcić stewardessy, chodziło o głupi kapelusz i drobną pyskówkę.
Jestem przerażony, gdy widzę tu czambuły potencjalnych, dobrze naoliwionych faszystów. Pomyślcie trochę, a nie roztaczajcie wizji katastrofy lotniczej, przed którą ocaliła ludzkość bawarska policja. To był płaszcz położony na fotelu, a nie bomba, nie karabin maszynowy wycelowany w pilota. Kompletna utrata proporcji. A gdyby tak Wasze matki zostały skute i wywleczone z samolotów? Bo nie zrozumiały co do nich obsługa mówi, bo były zdenerwowane i leciały pierwszy raz? Tylko nie mówcie, że nie macie matki, bo w każdej chwili możecie ją mieć.
Gość: Galaktyczny Edek, adby126.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/13 10:46:13
Ja natomiast z utęsknieniem czekam na zapowiadany przez państwa Rokitów proces. Nic tak nie boli jak walnięcie po kieszeni, aczkolwiek sama zapowiedź przypomina mi millerowskie karpie cieszące się z nadchodzącej Wigilli. Mam znajomego który z powodów podobnych do zatrzymania ww. samolotu zatrzymał na około godziny pociąg Amtraka, na dość podrzędnej dziś linii South Bend (Indiana) - Nowy Jork. Kosztowało go to ponad 17 tysięcy dolarów, a i tak miał szczęście że firma łaskawie nie zażądała niczego ponad zwrot poniesionych strat (przesunięcia linii powiązanych, koszty nadgodzin spowodowanych opóźnieniem, etc., no i koszt prawników). Z tego powodu cieszę się że wreszcie Jan Maria i Nelly wymiernie przekonają się ile kosztował ich wybryk.
Skądinąd ze smutkiem zauważam, że ze strony polskiej klasy politycznej już żadne socjopatyczne, ani po prostu głupie zachowania mnie chyba nie zdziwią. Parę z ostatnich tygodni, tak z pamięci: - ww. awanturowanie się - żądania lądowania samolotu w strefie wojennej skierowane w kierunku długoletniego pilota przez człowieka dla którego obsługa samochodu jest zbyt skomplikowana (L. Kaczyński) - likwidowanie części składu placówki dyplomatycznej w kraju w którym jest porwany nasz obywatel (R. Sikorski; notabene do odstrzału idzie także placówka w Mongolii - kolosalna głupota!) - chlapanie dziobem, że Polska nie pertraktuje z terrorystami po ultimatum tychże terrorystów (Tusk) - obaj (Sikorski i Tusk) także nie wracają z Monachium do W-wy jak juz wiadomo o śmierci obywatela (proszę porównać to zachowanie z zachowaniem odpowiednich rządów po porwaniu Włochów i Koreańczyków), ale rozumiem że dla Sikorskiego ew. wybór na szefa NATO jest istotniejszy od jakiegoś tam obywatela, który i tak już nie żyje - uchylanie się od spłaty długów (Czuma; od siebie jeszcze dodam - wydaje mi się że także kandydowanie do Sejmu wbrew ordynacji wyborczej) - jazda za konwojem więziennym (Kurski) - dwukrotne przekraczanie szybkości w terenie zabudowanym (Komorowski) - jazda meleksami po pijaku (Karski et consortes) - przylewanie żonie (Drzewiecki) - o przynoszeniu świńskiego ryja do studia TV, przebieraniu się za kobietę i takie tam nawet nie ma co wspominać, bo to dla niektórych wręcz sztampowe zachowanie (Palikot) W każdym razie mam znajomego który jest administratorem sieci uczelnianej i który mawia "Jestem adminem więc nic co zboczone nie jest mi obce". Niestety nieco zmieniając to jego powiedzonko można smiało napisać "Dla polskiego polityka pogwałcenie jakiejkolwiek zasady współżycia społecznego nie jest straszne".
Gość: Frasier, 87-205-60-117.adsl.inetia.pl
2009/02/13 12:07:31
Panie Pawle, zakoczył mnie Pana komentarz. Naprawdę nie zauważa Pan, że Rokita zachował się jak buc i bronił płaszcza jak niepodległosci? Zresztą najbardziej żałosne są jego histeryczne krzyki - Niemcy mnie biją... Aż się człowiek zaczyna zastanawiać, czy aby z Panem Trojga Imon (Władysław, jak mniemam) jest wszytsko ok. Odzwyczaił się od trkatowanai jak szeregowy obywatel, który na pokładzie samolotu musi oddać cześc wolnosci osobistej i bezwględnie podporządkować się poleceniom załogi. Przecież stewardessanie wiedzaiałą, że klasą ekonomiczną leci premier-wannabe, oraz Pani Poseł na Sejm RP ;-). Widziała jakąś dziwną, rozhisteryzowaną parę, zachowującą się irracjonlanie, ŻĄDAJĄCYCH (a nie proszących...) benefitów z klasy biznes... Jeżeli załoga samolotu zauważy kogoś, kto może się podczas lotu zachować irracjonalnie ,stwarzając zagrozenie - mogą go wyprosić. Zresztą zażądał tego kapitan, a on w samolocie jest drugi po Bogu...
Pan JMR zapewne przywykł do 'błogosławionego' LOTu, gdzie np. po trasach krajowych latają sobie wstawieni oh-ach-kim-to-ja-nie-jestem Panowie posłowie i nikt się im nie stawia... Każdy człowiek ma prawo do własnego zdania, ale przyznam - zawiódł mnie PAn, zypełnie inaczej Pana postrzegałem. 2009/02/13 13:46:12
@Frasier
1. Jak się zachowywał Rokita, to osobny problem. Ja pisałem o tym, jak się zachowali stewardessa i policja. 2. Każdy człowiek ma prawo do własnego zdania, ale przyznam - zawiódł mnie PAn, zupełnie inaczej Pana postrzegałem. Czy to nie nadmierne uogólnienie? :-) 2009/02/13 14:33:46
@prwimmer
"Ja pisałem o tym, jak się zachowali stewardessa i policja. " Jeszcze raz. Obowiązkiem zawodowym stewardessy jest dopilnowanie, żeby bagaż podręczny, w tym wszystkie płaszcze i kapelusze, wylądował w schowkach lub pod nogami. Bez tego samolot nie może wystartować. Następnie: obowiązkiem zawodowym stewardessy jest dopilnowanie, żeby przed startem wszyscy zapięli pasy i nie biegali po pokładzie. Obowiązkiem nie jest natomiast sprawdzanie, czy jakiś awanturujący się dupek nie jest przypadkiem ważnym politykiem w Polsce. Obowiązkiem kapitana jest upewnienie się, czy na pokładzie nie ma pasażerów ignorujących polecenia personalu pokładowego w sprawie bezpieczeństwa - i wezwanie policji do usunięcia takowych z pokładu. Obowiązkiem policji jest ich usunięcie - najpierw grzecznie, a jak koleś się stawia, to siłą. I tyle. Masz żal do tych ludzi o to, że kierują się komfortem i bezpieczeństwem pozostałych pasażerów. Ja sobie na przykład nie życzę latać w towarzystwie jakiegoś takiego awanturnika, który ma własne pomysły na procedury bezpieczeństwa. I chcę, żeby go wywalono. Jak się nie da inaczej, to siłą.
Gość: taki_sobie_nick, chello083144096236.chello.pl
2009/02/13 19:29:21
@rpyzel
W sprawie prawa Godwina: Nikt, nikogo nie porównuje do nazistów. Nawet nie ma nic wspomnianego o naziźmie, ani nic w kontekście nazizmu. Użycie dwóch sformuowań z IIWŚ w kontekście zupełnie innym niż nazizm trudno uznać za porównywanie kogoś/czegoś do nazizmu. W sprawie słowa "bezwzględnie": Problem nie jest ze słowem. Oni naprawdę tak myślą! Właśnie trafiłem na kolejny przypadek: Incydent samolotowy Rokity - Bogdan Miś
Gość: taki_sobie_nick, chello083144096236.chello.pl
2009/02/13 19:34:01
@ bebek
"Widzisz... są takie miejsca i pewne sytuacje w których człowiek powinien być posłuszny komuś kto wykonuje swój zawód, jest szkolony do pracy w przeróżnych sytuacjach [..]" Gdy stewardessa zacznie wgniatać do schowka twój nowo kupiony kapelusz, iPoda, czy coś innego (tak naprawdę niszcząc twoją własność), twierdząc "to dla bezpieczństwa", to też będziesz siedział potulnie i nie zwrócisz jej uwagi? Przecież "są takie miejsca i pewne sytuacje w których człowiek powinien być posłuszny komuś kto wykonuje swój zawód". (mała uwaga: nie mówię, że tak było w przypadku pp. Rokitów, ta sprawa mnie nie interesuje) Widzisz.. nie ma takich miejsc i sytuacji, w których człowiek powinien być bezwzględnie posłuszny komuś kto wykonuje swój zawód. Zawsze najpierw trzeba pomyśleć, później ew. zrobić. Stewardessa też człowiek i również niekiedy się myli, ma zły humor, etc. Jeśli ocenię, że jej rozkaz mieści się w granicach jej kompetencji (czyli zapewne 99,9% nakazów), to go wykonam, ale jeśli (cytując bogmisa) "stewardessa każe ci patrzeć w prawo, a nie w lewo", to uznam nakaz za absudalny i nie wykonam (zażądam uzasadnienia). "Twój przykład rozumienia wydawanych 'rozkazów' i bezwzględnego ich wykonywania jest śmieszny" Dokładnie. Jest śmieszny i absurdalny. Ze śmiesznych i absurdalnych idei (bezwzględnego wykonywania nawet najgłubszych rozkazów).. wychodzą śmieszne przykłady. "jeśli przykładowo stewardessa rozkaże zapiąć pasy to popukasz się w czółko [..]" To, że Ty jesteś zwolennikiem skrajnej idei (bezwzględnie wykonywać rozkazy), to nie oznacza, że ja jestem zwolennikiem równie skrajnej idei (bezwzględnie nie wykonywać rozkazów). Nic takiego nie napisałem, ani nie sugerowałem. Nie stosuj fałszywej dychotomii. Świat nie jest czarno-biały. Jestem zwolennikiem tego pośrodku (wykonuj, ale przemyśl.. niekiedy po przemyśleniu nie wykonuj, jeśli uznasz za absurdalne i szkodliwe). "Odpowiedz mi jeszcze na pytanie co byś zrobił gdyby do twojego domu zapukał strażak z rozkazem o natychmiastowym opuszczeniu budynku." Popatrzyłbym czy nie widać dymu, wozów strażackich, innych ewakuowanych ludzi, ogólnego zgiełku na zewnątrz (zajęło by mi to 0,5s). Jeśli dokładnie nic (poza samym panem "strażakiem") nie wskazywało by na odbywającą się ewakuację czy istnienie jakiegokolwiek (nawet najmniejszego) zagrożenia - to żądałbym od niego wyjaśnień ("Co się dzieje? Dlaczego mam wyjść?"). Nie chciał by udzielić? To zatrzasnął bym mu drzwi przed nosem i zadzwonił do najbliższej remizy, żeby potwierdzić czy taka akcja jest u mnie przeprowadzana. Albo od razu na policję. Podejrzenie było by proste: oszust podszywa się pod strażaka i chce mnie okraść. Nie pierwszy i nie ostatni raz, w którym "niby-strażak" (często niby-policjant, itp.) to złodziej. Ty byś wyszedł bez zastanowienia? Tak przynajmniej sugerujesz. W takiej sytuacji po 2 minutach może zaczęło by docierać, że nic się nie dzieje. W tym czasie pan "strażak" uciekł by przez okno z częścią twojego majątku. Polecam książkę "wywieranie wpływu na ludzi" (Robert Cialdini). Bardzo dobrze opisany m.in. mechanizm wykorzystywania "autorytetu" (np. strażaka) w celu osiągania swoich (często niecnych) celów. Nie trzeba strażaka, żeby ludzie zachowywali się debilnie. Niedawno w którejś telewizji zrobili "dziennikarską prowokację". Wydrukowali sobie niby-legitymacje CBA, pokazywali ją ludziom i żądali różnych rzeczy ("przestaw pan samochód", "proszę mnie wpóścić do domu, chcę zadać parę pytań", etc.). Ludzie posłusznie wykonywali. Zapewne zgodnie z Twoją wizją "są takie miejsca i pewne sytuacje w których człowiek powinien być posłuszny komuś kto wykonuje swój zawód". Wszelkiej maści oszuści (również ci "duzi" - politycy) bezwzględnie wykorzystują to podejście. 2009/02/13 19:53:38
@taki_sobie_nick: Dzięki za wyjaśnienie. Już teraz wiem, że to nie był personel pokładowy Lufthansy i niemiecka policja, tylko przebierańcy. Stawiam, że to wysłannicy Putina chcieli zdruzgotać kapeluszem i płaszczem Rokity dobrosąsiedzkie stosunki polsko-niemieckie. Czekamy zatem na rosyjską deklarację wsparcia rządu polskiego w tym dramatycznym sporze. :-) Toż to kolejne Monachium! Co na to Anglia i Francja!
2009/02/13 22:04:30
@easymruk
Na "T" to tramwaj staje. Po co ktoś tak szanowany i kulturalny ma odpowiadać na pyskówki trolla i ultra - korwinisty? W.orłowski banuje za takie durne komenty, jakie tu sam wpisuje. I grzeczniej do Pana Wimmera, zrozumiano!? Spadaj do tego TWA Orłowskiego, trollo-faszystów. 2009/02/13 22:35:39
@Easymruk - WO, zwraca on uwagę na formalne aspekty sprawy (zgadzam się oczywiście z nimi), natomiast ja mówiłem o czymś nieco innym. Ktoś słusznie zauważył w tej "ogólnonarodowej" dyskusji, że gdyby nie zabrakło odrobiny dobrej woli z obu stron, sprawa potoczyłaby się inaczej.
@First_konsternacja - dzięki za wsparcie, aczkolwiek nie mam aż tak negatywnej opinii o Orlińskim, którego uważam za znakomitego dziennikarza. Czy jest kryptokomunistą, trudno mi orzec, ale "prowokatorem" pierwszej wody na pewno :-)
Gość: , p57993bcb.dip.t-dialin.net
2009/02/13 22:59:21
Witam,
opowiem w wam co spotkało mnie i moją żonę w samolocie KLM. Żona, podobnie jak Pan Jan, ubzdurała sobie położyć kurtkę na kolanach. Taką małą, jesienną kurteczkę, prawie była niewidoczna. Przyplątał się steward i z czarującym uśmiechem poprosił o umieszczenie garderoby w schowku. Oczywiście prosba została zignorowana. Wracając z obchodu steward zauważył że kurtka leży dalej na kolanach i bez cienia uśmiechu ZAŻĄDAŁ wykonania poprzedniej prośby. Żona była jednak od Pana Jana mądrzejsza i szybko kurtkę umieściła w schowku. Wg. niektórych wypowiedzi powyżej mogłaby na tego Holendra (szkoda że nie był to Niemiec) rzucić się z pazurami i próbować wydrapać mu oczy. Różnica miedzy zachowaniem mojej żony, a zachowaniem Pana Jana jest taka, że żona WIEDZIAŁA że postępuje niewłaściwie, ale myślała że jakoś to przejdzie. Jak stwierdziła że nie ma żartów błyskawicznie zastosowała się do zaleceń personelu. Pan Jan natomiast jest do dziś przekonany że miał rację i padł ofiarą uprzedzeń narodowościowych. Swoją drogą, dlaczego taki elegant i esteta lata klasą economy? Pozdrawiam 2009/02/13 23:40:36
@Gość - p. Jan jest człowiekiem, łagodnie mówiąc, oszczędnym, stąd pewnie economy. Państwo Rokitowie mają miesięczne dochody na poziomie kilkudziesięciu tysięcy, więc raczej nie powinno im sprawić problemu kupienie klasy business, ale cóż, kwestia podejścia.
2009/02/14 07:10:15
@{b]prwimmer: Teraz piszesz: "gdyby nie zabrakło odrobiny dobrej woli z obu stron, sprawa potoczyłaby się inaczej."
Jednak wpis jest zatytułowany "Bojkot Lufthansy?" i skupia się na punktowaniu złej woli strony niemieckiej. Moim zdaniem obowiązek wykazywania dobrej woli miał Jan Rokita, szczególnie, że "będąc człowiekiem oszczędnym" usiłował - za przeproszeniem - "na krzywy ryj" skorzystać ze świadczeń, za które nie zapłacił (klasa biznes dla płaszcza). 2009/02/14 09:06:51
Oj, nie, Testeq, to nie było wcale centusiowe "wyłudzanie" nienależnych świadczeń, lecz raczej swoboda zachowania typowa dla inteligenta dobrej proweniencji, która zetknęła się z milimetrową linijką stewardessy i jej nieżyczliwym podejściem do problemu.
Powtarzam, splot nieszczęśliwych okoliczności, który doprowadził do wybuchu. 2009/02/14 09:31:58
@anonimowy gość
"Wracając z obchodu steward zauważył że kurtka leży dalej na kolanach i bez cienia uśmiechu ZAŻĄDAŁ wykonania poprzedniej prośby. " Bo uśmiech jest tylko za pierwszym razem. Gdy nie zapniesz pasów, też najpierw z uśmiechem ci przypomną, że już włączono sygnalizację. Za drugim razem to już będzie bez uśmiechu i stanowczo. @prwimmer "raczej swoboda zachowania typowa dla inteligenta dobrej proweniencji," Bieganie po pokładzie po zapaleniu sygnalizacji "zapiąć pasy" to swoboda zachowania, która inteligentowi dobrej proweniencji nie przystoi. Rozkładanie płaszczy na fotelach klasy biznes to swoboda zachowania, która inteligentowi dobrej proweniencji nie przystoi. Stawianie oporu policji to swoboda zachowania, która inteligentowi dobrej proweniencji nie przystoi. 2009/02/14 10:42:50
@prwimmer
"Wojtku, przecież nie o tym mówiłem - łapiesz mnie za słowa" Wydaje mi się, że czegoś tu fundamentalnie nie rozumiesz i usiłuję Ci zwrócić uwagę na źródło Twojego błędu. Napisałeś: " to nie było wcale centusiowe "wyłudzanie" nienależnych świadczeń, lecz raczej swoboda zachowania typowa dla inteligenta dobrej proweniencji, która zetknęła się z milimetrową linijką stewardessy i jej nieżyczliwym podejściem do problemu. " Otóż szarogęsienie się w biznesie, gdy się leci ekonomiczną, to nie jest "swoboda zachowania typowa dla inteligenta dobrej proweniencji". Ja nawet nie wiem, który konkretnie z wybryków Rokity uważasz za przejaw "swobody zachowania typowa dla inteligenta dobrej proweniencji". Wczepienie się w oparcie fotela i wrzask "ratujcie mnie, Niemcy mnie biją?" Bo dla mnie od początku, od tego pierwszego wybryku, który sam w sobie jeszcze nie musiałby spowodować usunięcia z pokładu - czyli pomysłu "potraktujmy wolne fotele w klasie biznes jako miejsce składowania płaszczy pasażerów z klasy ekonomicznej" - Rokita zachowywał się raczej ze swobodą godną buraka, który pierwszy raz leci samolotem. Niech będzie, że źle zrozumiałem Twoją intencję, ale w takim razie błagam - skonkretyzuj swoją wypowiedź. Co konkretnie w zachowaniu Jana Marii Rokity uważasz za "swobodę zachowania typową dla inteligenta dobrej proweniencji"? I mam nadzieję, że swój bojkot Lufthansy zamierzasz traktować serio, bo ja dużo latam liniami ze Star Alliance i chciałbym możliwie jak najrzadziej stykać się z ludźmi takiej proweniencji. Czasem, na przykład gdy mam samolot jakoś skandalicznie wcześnie rano, chcę sobie dogodzić i apgrejduję się do biznesu na własny koszt. Nie chciałbym wtedy, żeby wolne siedzenie obok mnie było składowiskiem płaszczy swobodnych inteligentów z ekonomicznej. 2009/02/14 11:18:43
No właśnie, ta swoboda to położenie płaszcza na siedzeniu czy powieszenie go w szafce w klasie biznes. Nie sądzę, aby oni nawet zdawali sobie sprawę, że robią coś niewłaściwego. Nie traktuj wszystkiego jako wybryku - to była typowa sytuacji rozbieżności obyczajowych czy kulturowych, być może użycia w danym miejscu niewłaściwego kodu. Rokitowie zachowywali się swobodnie, jak w foyer teatru. Podejrzewam, że gdyby stewardessa była mniej napastliwa, nie strzelała tymi płaszczami, nie gniotła ich, nie okazywała swojej władzy, dogadaliby się spokojnie, skoro Nelly nie zapomniała jeszcze niemieckiego. Przy zdecydowanym poczuciu godności własnej JMR spowodowało to awanturę, a potem potoczyło się to lawinowo.
2009/02/14 11:22:35
Aby było jasne - w sprawach FORMALNYCH Rokitowie nie mieli racji. Zwróciłem uwagę jedynie na to, że sprawę załatwiono paskudnie. Głupio i niepotrzebnie.
2009/02/14 11:30:57
@prwimmer
"No właśnie, ta swoboda to położenie płaszcza na siedzeniu czy powieszenie go w szafce w klasie biznes. Nie sądzę, aby oni nawet zdawali sobie sprawę, że robią coś niewłaściwego. " Otóż na mojego czuja inteligent, który "nie zdaje sobie sprawy" z tego, że fotele w klasie biznes nie są składowiskiem płaszczy dla pasażerów z ekonomicznej, to inteligent fatalnej proweniencji. Ja bym powiedział, że to wręcz elementarz. " Rokitowie zachowywali się swobodnie, jak w foyer teatru" Teatr to dobry przykład. Szatnia w większośći teatrów jest obowiązkowa, nie możesz tak po prostu wpindolić się na widownię w płaszczu i wieszać go na wolnym siedzeniu. Co więcej, w teatrach bardzo często masz tak, że miejsca podzielone są na kilka kategorii cenowych - i nie możesz tak po prostu kupić sobie najtańszej wejściówki i wparadować do najdroższej loży, "bo były wolne miejsca". W teatrze też obowiązuje podobna zasada - personel ma prawo nie wpuścić widza lub widza wyprowadzić z widowni, kierując się regułami wprawdzie jakoś tam zdefiniowanymi, ale jednak uznaniowymi. I też może wezwać policję. Chama, który w teatrze zachowywałby się tak jak Jan Maria Rokita - wparowałby spóźniony, w płaszczu i kapeluszu, kłócąc się z obsługą, zajmując nie te miejsca, które sobie kupił, czepiając się oparcia gdy go będą wyrzucać siłą, drąc się "ratuuujcie mnieee obsługa mnie biiiijeee" - określiłbym na różne sposoby, ale nigdy w życiu nie nazwałbym go "inteligentem dobrej proweniencji". No chyba, że to byłby element performensu a cały spektakl byłby klowniadą Jana Peszka parodiującego typowe zachowania polskich lumpenpolityków. 2009/02/14 11:43:46
@WO - uparcie eksplorujesz jeden aspekt sprawy, tłukąc ze znanych sobie powodów Rokitów, a równie uparcie pomijasz to, co było sensem mojego wpisu. Pewnie się nie porozumiemy, bo mówimy o rożnych sprawach.
Na marginesie, odniosłem wrażenie, że mnóstwo osób ma satysfakcję z tego, co się stało. Że nielubiany i cokolwiek zarozumiały Rokita został upokorzony. Można i tak - wolny kraj, wolni ludzie. 2009/02/14 11:56:38
@prwimmer
"uparcie eksplorujesz jeden aspekt sprawy, tłukąc ze znanych sobie powodów Rokitów, a równie uparcie pomijasz to, co było sensem mojego wpisu" Może nadal źle rozumiem sens Twojego wpisu, ale bazując na Twoim własnym wyjaśnieniu odbieram go tak, że uważasz "położenie płaszcza na siedzeniu w klasie biznes" (gdy się leci ekonomiczną) i jednoczesne "nie zdawanie sobie sprawy z tego, że w tym jest coś niewłaściwego", za "swobodę właściwą inteligentowi dobrej proweniencji". Czy nadal źle rozumiem sens Twojego wpisu? W poprzednim zdaniu jest więcej kopypasty z Twojej eksplikacji niż mojej treści, ja tylko zmieniłem gramatyczne końcówki. Mówimy więc o dokładnie tych samych sprawach - tyle, że ja wymagam od "inteligenta dobrej proweniencji", żeby "zdawał sobie sprawę z tego, że robi coś niewłaściwego" rozkładając swoje płaszcze na fotelu w biznesie (gdy leci ekonomiczną). A do szafki biznesowej Rokita biegał już _po_ wyraźnym poleceniu, że ma zapiąć pasy; dodatkowo więc wymagam od "inteligenta dobrej proweniencji", żeby takie polecenia respektował. Albo więc dramatycznie różnimy się w wymaganiach stawianych "inteligentom dobrej proweniencji", albo to Ty jednak nie chcesz dostrzegać tu kluczowych aspektów tej sprawy (na przykład tego, że po poleceniu zapięcia pasów po prostu jest już za późno na bieganie do szafki w biznesie). Rokitę usunięto z pokładu przecież nie za bieganie z płaszczami tylko za bieganie PO POLECENIU ZAPIĘCIA PASÓW. Na tej zasadzie można powiedzieć, że z samolotu można być wyrzuconym za dyskutowanie o esejach Marii Janion. Jeśli w celu tej dyskuji biegniesz do swojego dyskutanta po sygnale zapięcia pasów owszem, mogą cię wywalić i ja temu będę bić brawo. 2009/02/14 12:20:13
@prwimmer
"Zwróciłem uwagę jedynie na to, że sprawę załatwiono paskudnie. Głupio i niepotrzebnie." Jak sobie wyobrażasz rozwiązanie niepaskudne? "Dajmy mu dla świętego spokoju się szarogęsić"? Ja bym właśnie takie rozwiązanie uznał za paskudne z dwóch powodów. Po pierwsze, odrzucam takie podejście, że w klasie ekonomicznej są równi i równiejsi. Ważny polityk ze znajomościami i reszta hołoty, która po prostu kupiła bilet. Nawet GDYDY stewardessa wiedziała, że Jan Maria Rokita w Polsce jest politykiem, to NIE POWINNA go z tego powodu traktować lepiej od innych pasażerów i tolerować jego odmowę zapięcia pasów. Po drugie, chcę lecieć samolotem, na którym obowiązują standardowe procedury bezpieczeństwa. Bagaż w schowkach, pasażerowie zapięci, bez dyskusji. W podróży lotniczej bywa różnie, może się nawet zdarzyć turbulencja bez ostrzeżenia (a turbulencja z ostrzeżeniem, że kapitan z głosników mówi: proszę wracać na miejsca i zapiąć pasy, za pięć minut walniemy w turbulencję, to w ogóle rutyna). Nie chcę w takiej sytuacji być na przykład uderzonym czyimś bagażem, który sobie pofrunął przez kabinę, bo pasażerowi udało się przekonać stewardessę, że ma lepszy pomysł od standardowego schowka. Personel pokładowy ma tych procedur sporo - na przykład zasada jest taka, że pasażer siedzący przy wyjściu awaryjnym musi być fizycznie sprawny (żeby wywalić siłą drzwi) i musi być kontaktowy, tzn. władać jakimś językiem, którym włada personel pokładowy. I już mi się zdarzały takie sytuacje, że jakieś zdezorientowane małżeństwo starszych Chińczyków musiało się de facto przymusowo ze mną zamienić na miejsca, bo personel uznał, że w awaryjnej sytuacji się z Chińczykami by nie dogadał, a w dodatku starszy pan nie poradzi sobie z tą wajchą. I też gdyby oni szli w zaparte i się trzymali oparcia, to by ich z pokładu wyprowadziła policja. I TAK POWINNO BYĆ W KAŻDYM SAMOLOCIE. 2009/02/14 14:24:46
@wo
Co więcej, w teatrach bardzo często masz tak, że miejsca podzielone są na kilka kategorii cenowych - i nie możesz tak po prostu kupić sobie najtańszej wejściówki i wparadować do najdroższej loży, "bo były wolne miejsca". Otóż, może Cię to zdziwi, ale przesiadanie się do lepszego sektoru jeśli są wolne miejsca, to norma w większości filharmonii i oper. W teatrach to nie wiem - dawno nie spotkałem takiego w którym byłyby strefy cenowe. 2009/02/14 14:37:49
Na marginesie, odniosłem wrażenie, że mnóstwo osób ma satysfakcję z tego, co się stało. Że nielubiany i cokolwiek zarozumiały Rokita został upokorzony.
Nielubiany przez tych, którzy mają kompleksy. Zasługi Marii Rokity dla Polski i fakt, że jest politykiem dużego formatu są faktem. I normalny człowiek to uzna, nie będzie go wyzywał. Bo sprawa incydentu w Monachium to odrębna rzecz. A kundelki, które nie dorastają mu do pięt, będą ujadać. Niech ujadają, skoro mają pretekst. 2009/02/14 14:47:00
Zdublowałem ten "fakt". Ale to z pewnością temat dla pewnego pisma o tej nazwie.
2009/02/14 14:52:25
@m3
"Otóż, może Cię to zdziwi, ale przesiadanie się do lepszego sektoru jeśli są wolne miejsca, to norma w większości filharmonii i oper. W teatrach to nie wiem - dawno nie spotkałem takiego w którym byłyby strefy cenowe." Tu mnie masz - jak mam zapłacić za bilet do teatru gdzie będą coś śpiewać, to raczej będzie to "Bal wampirów" niż "Zachlastana fifulka".
Gość: Galaktyczny Edek, dfd169.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/14 15:04:08
Dla mnie dobre podsumowanie znalazło się w radiowej Trójce: www.polskieradio.pl/_files/20080906115409/2009021411214944.mp3 (od 18 minuty, plik 14 megabajtowy).
Odnoszę wrażenie, że JMR był zdziwiony że stewardesa nie padła z pokorą przed nim na kolana. Tak samo zdziwiłby się prezes Ochódzki, że w klubie "Tęcza" nie biją mu pokłonów...
Gość: Jasiu, ip-88-220-116-51.unregistered.net.exatel.pl
2009/02/15 22:08:52
Skąd Ty się chłopie urwałeś? Nie było Cię tam a z roboty zwalniasz i nagany rozdzielasz! PiSem mi jedzie na kilometr...
Gość: slawek, 113-tor-3.acn.waw.pl
2009/02/16 10:23:22
O ile wiem to nie pierwszy taki wystepek Rokity w samolocie (moj przyjaciel pracuje w naszych liniach i ostatnio mi o tym mowil). Tylko, ze w LOCIE kazdy dyrektor czy inny szef bedzie mu sie klanial w pas i zadna osoba z zalogi nie ma odwagi wdawac sie z nim w polemike na temat przepisow. W koncu sa rowni i rowniejsi, a z pracy latwo wyleciec. Dla mnie ten czlowiek to totalny brak klasy i zapatrzony w siebie bufon, co wielokrotnie udowadnial w TV. Kapelusz nie zrobi z Rokity Gentelmana. pozdrawiam, Slawek
2009/02/25 18:49:23
Gdyby nie odważny współpasażer, który nagrał "gościnne występy" JMR na pokładzie samolotu, wszyscy bronilibyśmy Rokitów, jak niepodległości. I zrobilibyśmy błąd.
Rokita ośmieszył nie tylko siebie, ale pośrednio także nas wszystkich. I bardzo dobrze, że tak się ta przygoda skończyła i mam nadzieję, że Rokitowie nie zrobią jeszcze większego obciachu w czasie ewentualnego procesu.
Gość: cucumber, chello089076190058.chello.pl
2009/03/21 14:21:47
Panie Pawle
Minał już grubo ponad miesiąc od wydarzeń, które skłoniły Pana do wpisu. Pan Jaś Marysia zarządał od Lufthansy 300 tysięcy euro za swoje bucowskie zachowanie. Wyszły też na jaw inne fakty związane z incydentem. Między innymi takie, że ów burok w śmiesznym kapelutku grający wielkiego inteligenta nie zna podstawowych zwrotów w języku angielskim. Więcej można przeczytać tutaj: wiadomosci.onet.pl/1548502,2677,1,kioskart.html No cóż - chyba pora odszczekać tą zajadłą obronę marnego chama-polityka, którą Pan zaprezentował? Może też nauczy to Pana, że nie warto warto bronić polityków... 2009/09/21 14:05:07
Rokita trochę przesadził z tą awanturą
|
Rokita NIE chcial zapiac pasow i wdal sie w dyskusje.Zamiast schowac do luku ubranie,rozlozyl je na fotelu obok.Zamiast zastosowac sie do polecenia stewardessy,odepchnal ja (tak !!!!!!!!!!!) ,a gdy wezwano zaloge,wcisnal sie pomiedzy fotele i oswiadczyl,ze nie wyjdzie.
Wezwanej policji urzadzil awanture.
Policja i zaloga zachowaly sie zgodnie z przepisami,standartowo.Na pokladzie rzadzi kapitan i do jego polecen trzeba sie stosowac bezwzglednie
Rokita jest znany z bezczelnosci i nieobliczalnosci,dlatego wlasnie odsunieto go od polityki ,a o jego zonie szkoda nawet pisac.
LOT jest bankrutem rozpaczliwie szukajacym pieniedzy,z dlugiem ponad 500 mln,a Lufthansa to potega.
Zacznij myslec,zanim znowu cos napiszesz.