Paweł Wimmer - blog towarzyszący kursowi języka HTML w Helionie. Założony 10 czerwca 2006.



darmowe liczniki - od 17.02.2008

Nowości Helionu


Blog > Komentarze do wpisu
Windows Live Movie Maker - nie całkiem to, co myślisz

W kolekcji Windows Live Essentials jest program Windows Live Movie Maker. W przeciwieństwie do pozostałych aplikacji, które stanowią istotne rozszerzenia w stosunku do poprzednich wersji (o ile takie były), Windows Live Movie Maker jest w zasadzie inną aplikacją. Starsza wersja, znana nam z Windows XP, a potem z Windows Vista, jest klasycznym wideoedytorem, z widokami ścieżki filmowej i pojedynczych slajdów, w którym mamy całkiem spore możliwości edytowania. Obecna wersja jest w gruncie rzeczy prostym narzędziem do składania filmu z klipów i fotografii, z kilkoma efektami specjalnymi, możliwością dodania dźwięku, przycięcia klipu.

To spory krok w tył w stosunku do poprzedniej wersji, jakby Microsoft uznał, że nawet elementarny wideoedytor to zbyt trudny program - w zasadzie jedyną godną uwagi funkcją jest narzędzie do bezpośredniego publikowania w Microsoft SoapBox i YouTube. Komuś, kto uzyskał biegłość w posługiwaniu się starszą wersją, czy - tym bardziej - zna programy Corela, Uleada czy Pinnacle'a, o Premiere już nie wspominając, trudno polecać WMM z serii Live, prosty, wręcz prymitywny, który po prostu powinien się inaczej nazywać, by nie mylić użytkowników. Na całe szczęście instalacja jest "bezkarna", gdyż nie narusza tradycyjnej wersji WMM w systemie.

Windows Live Windows Movie Maker

I jeszcze, dla przykładu, nagrany przez kamerę filmową (poza WLMM) komentarz, wysłany do SoapBox.

<br/><a href="http://video.msn.com/video.aspx?vid=5e8ce958-b3ed-43ee-b82f-97bb22fc7c56" target="_new" title="Windows Live Movie Maker">Video: Windows Live Movie Maker</a>

środa, 17 grudnia 2008, prwimmer

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Galaktyczny Edek, adbj58.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/17 09:41:03
Rzeczywiście krok w tył , w dodatku nie mogłem tego doświadczyć osobiście (nie wiem czy mam żałować...) bo microsoftowy downloader krzyczy mi o krytycznym błędzie.
A Google zrobiło ze swoją Picasą z kolei mały kroczek w przód: googlephotos.blogspot.com/2008/12/picasa-31-name-tags-localized-in-38.html
-
2008/12/17 09:49:14
A tak, bardzo miły dodatek. Spodobało mi się już w wersji anglojęzycznej.
Paka szto, Google jest z przodu, ale pilnie obserwuję WLive.