|
Nowości Helionu
|
Blog > Komentarze do wpisu
Muzyczne pożegnania
Trzy dni temu przestał działać muzyczny serwis MixWit, który opisywałem tutaj krótko w lipcu. Zamiast składanki utworów Cohena usłyszałem skądinąd ładną piosenkę We'll meet again, podłożoną chyba we wszystkich składankach przez założycieli portalu. W blogu jest zapowiedź powrotu w 2009 roku z nowymi pomysłami - zobaczymy. Jeszcze jesienią przestał też funkcjonować serwis SongSpots, który pozwalał umieszczać w blogach widżety z muzyką z zasobów serwisu. Tutaj z kolei autorzy powiedzieli wprost, że przyczyną są problemy z licencjami i brak sensownego modelu biznesowego, czyli, krótko mówiąc, sposobów "monetyzacji" serwisu. Niestety, bez zapowiedzi powrotu. No niestety, taki jest los niejednego fajnego przedsięwzięcia w Internecie - najpierw dobry pomysł, potem jakieś inwestycje płynące z funduszy wysokiego ryzyka, dobre recenzje w mediach, popularność, a na końcu rzeczywistość zaczyna skrzeczeć i wszystko się wali. MixWita to mi rzeczywiście bardzo żal, bo miałem tam kilka przyjemnych playlist. wtorek, 30 grudnia 2008, prwimmer
TrackBack
Komentarze
Gość: Łukasz lemur , aavb163.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/30 17:40:51
Tak przy okazji "We'll meet again" - to jeden z tych "numerów", które zapadają w pamięć na całe życie. Taka ciekawostka: pojawia się on na końcu "Dr. Strangelove" śpiewany przez Verę Lynn, a na "The Wall" Pink Floydów utwór "Vera" jest właśnie o Verze Lynn, ma jedną frazę z jej piosenki z tym tekstem ("We'll meet again, some sunny day").
Gość: Wojtek Myszka, xdsl-6695.wroclaw.dialog.net.pl
2008/12/30 18:42:54
Ano właśnie.
Wszystko przemija. Podczas wcześniejszych dyskusji na temat e-booków chciałem zobaczyć jak to jest na świecie. Zajrzałem na strony poważnej (i z tradycjami) księgarni amerykańskiej: Barnes & Noble. Sprzedawali książki elektroniczne. Dziś została tylko strona z informacją, że już nie sprzedają... Pewno mieli kłopoty z dostarczaniem informacji na cudze platformy, a własnej nie byli w stanie wymyślić/wypromować... Z innych dziwnych informacji (i przepraszam, że nie jest to o muzyce) znalazłem na e-bayowych guidach ,,Top 10 Reasons eBook Sellers Fail On Ebay''. Świadczy to o słabości rynku wtórnego i działalności ,,amatorskiej'' w tym zakresie. Ale EbookShare trzyma się dobrze. A muzyka... Hmmmm. Na razie wszelkie sieci P2P mają się nieźle i można tam sobie tanim kosztem skomponować składankę i wgrać w komputer albo innego playera. A wydawało się, że pojawi się jakaś metoda na ,,w miarę legalne'' słuchanie muzyki wedle własnego wyboru w Internecie. Ale okazuje się, że modele biznesowe, który są w stanie wymyślić takie serwisy są wyraźnie niekompatybilne z oczekiwaniami wielkich wydawnictw muzycznych. I wszystko musi przepaść. Podobnie jak i YouTube musi wycofywać materiały, do których pretensję ktoś zgłasza. Google nie może się odgryźć tym, że przestanie indeksować ich strony (albo wprowadzać do wyszukiwarki gadżety typu ,,jak wpiszesz tytuł filmu, podamy ci gdzie i kiedy go obejrzeć''). Nie wiem skąd Twój, Pawle, entuzjazm dla copyright łamane przez drm. Niby rozumiem i sens i potrzebę, ale to wyraźna przeszkoda rozwoju wszystkiego a zwłaszcza Internetu. Tym bardziej, że są techniczne i prawne sposoby, żeby wprowadzić to (ten copyright) w życie. 2008/12/30 21:17:53
halo, a znasz może jakieś inne serwisy podobne? bo ja korzystałem tylko z mixwita i teraz strasznie mi szkoda.
Ale chodzi mi o takie na których można wziąć muzę z jakiegoś serwera a nie uploadować swoje... Dzięki
Gość: Galaktyczny Edek, addh125.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/31 10:36:09
Wojtku, ja bym jeszcze dodał jedną rzecz - mianowicie w epoce Netu, który z założenia jest globalny i demokratyczny, sprawa praw i ograniczeń jest po prostu tak przystająca jak pięść do nosa (w pewnym sensie jest podobnie z telewizją/radiem satelitarnym - o czym dowiedziałem się przypadkiem. Otóż ogladając satelitarnie telewizję hiszpańską w Polsce bez pozwolenia nadawcy łamię prawo, nawet jeśli to kanał free-to-air). To powoduje pady najfajniejszych nawet inicjatyw. Kiedyś miałem okazję brać udział w dyskusji na kanwie ograniczeń dostępu przez Pandorę (audio) i Hulu (audio) oraz BBC (jedno i drugie). Otóz Amerykanie uważają, że dostęp powinien być ograniczony terytorialnie (tak jak strefy DVD/BR) - stąd jeśli Amerykanin mieszka w Polsce to nici z Pandory (za to nielegalny imigrant z Czadu mieszkający w Stanach - proszę bardzo, problemu nie ma...). Z kolei Brytyjczycy chcą wprowadzić rodzaj "paszportu" i tak obywatel brytyjski mieszkający w Polsce, Argentynie czy Egipcie miałby dostęp do materiałów BBC. Liczy się obywatelstwo. Tu wątpliwości budzi - jak to zrobić w sensie społecznym (dowód tożsamości w UK jest postrzegany jak wymysł okupacyjny) oraz zapewnić jednocześnie anonimowość (aby nikt nie kontrolował "kto i co").
A pewnie wszystkich pogodzą Szwedzi z The Pirate Bay... Powiem tak - jak robotnik produkuje kwadratowe koła samochodowe to nie mam do niego pretensji. Mam za to do tego kretyna, który tak ustalił normy, że produkuje kwadratowe, a nie okrągłe. 2008/12/31 11:01:14
@Wojtek - może nie tyle entuzjazm, to zrozumienie konieczności zabezpieczania, jeśli chcemy mieć podaż, i to dobrej jakości. Ale to musi być porządna technicznie platforma, szanująca też interesy nabywcy (vide: historia opisana przez Monikę M.), a ceny powinny być niskie.
A propos B&N - o ile pamiętam, mieli ebooki dla Adobe Readera i Microsoft Readera. Nie rozumiem, dlaczego MS zrezygnował z promowania swojej platformy - ostatnia wersja MSR ma chyba już dwa-trzy lata i nie zanosi się na jej dalszy rozwój.
Gość: Wojtek Myszka, xdsl-6695.wroclaw.dialog.net.pl
2008/12/31 13:37:15
No to ja dodam jeszcze (za IDG), że Cztery największe wytwórnie muzyczne vs. YouTube? zamierzają stworzyć własny serwis udostępniania treści multimedialnych...
I cały czas się zastanawiam jak to jest z PT Autorami: ile oni z tego mają? Czy nie jest to tak jak z tym co opisał VaGla: że Autorem sobie można być, ale żeby dostać jakieś pieniądze od zbiorowych zarządców (poborców) to już zupełnie inna sprawa... Tak więc Prawo jest jedno, ale są wielcy i są maluczcy. Każdy pomysł dotyczący DRMów i ograniczania praw do korzystania z treści ,,wyprodukowanych przez ...'' czy ,,wyprodukowanych gdzieś (BBC)'' można uzasadnić. Ale czy zaproponowane rozwiązania pozwalają korzystać z dzisiejszych osiągnięć technologicznych? I czy czynią życie prostszym? |