|
Nowości Helionu
|
Blog > Komentarze do wpisu
Bronię trochę Blackbirda
Dość krytycznie są pierwsze komentarze (TechNOblog, vBeta) dotyczące przeglądarki Blackbird - z definicji przystosowanej dla czarnoskórych internautów. Normalnemu człowiekowi, który rasizm, antysemityzm i tego typu izmy traktuje z należnym obrzydzeniem, wydać się może ona absurdem. Problem jednak w tym, jak interpretujemy tego rodzaju pomysł. Dla miłośników "czarnej kultury", czyli w pierwszym rzędzie "czarnej muzyki" może to być swoisty portal prowadzący do internetowych zasobów związanych z tą kulturą. Ja sam, jako zainteresowany kulturą żydowską (uwielbiam zwłaszcza inteligentny szmonces czy muzykę klezmerską), chętnie skorzystałbym z dobrze przygotowanego zestawu zakładek, choć naturalnie ich znalezienie i własnoręczne przygotowanie byłoby tylko kwestią włożonego w to czasu. Tutaj akurat obracamy się w kręgu dość delikatnych kwestii natury kulturowej i łatwo o wywołanie urazów - być może łatwiej by było ich uniknąć, tworząc jedynie wymienialne nakładki na przeglądarkę; w końcu nikt by się nie obraził na "japońską przeglądarkę" z interfejsem z japońskimi motywami zdobniczymi, albo na arabską, więc niby dlaczego miałaby razić przeglądarka "czarna" czy "żydowska". O właśnie, samo określenie "żydowska przeglądarka" brzmi cokolwiek ryzykownie, bo w takim się obracamy kodzie kulturowym, z takimi osobliwymi konotacjami, czego przykładem jest choćby publiczność wiadomego radyja, która każdego dziennikarza z mikrofonem czy kamerą wita swojskim "ty Żydzie". Nawiasem mówiąc, gdy pracowałem w latach 80. w Polskim Związku Esperantystów, dostaliśmy kiedyś list od zatroskanego anonima, w którym stało mniej więcej tak: "Musicie się zajmować tym żydowskim językiem? W końcu tyle jest pięknych języków na świecie". Zatkało nas dokumentnie. Swoją drogą, jeśli ktoś jest gotów na taki eksperyment informatyczny, to chyba tylko Amerykanie - ostatnie wybory dowiodły, że w tym kraju wszystko jest możliwe. A jeśli ktoś ma wątpliwości, niech poświęci trochę czasu na obejrzenie tego klipu - współczesnego I had a dream. ---- Późniejszy dopisek: pojawiły się też obszerne uwagi Piotra Mikołajskiego. wtorek, 09 grudnia 2008, prwimmer
TrackBack
Komentarze
Gość: homo_googleticus, 89.108.208.7*
2008/12/09 16:22:48
A propos esperanto: anonim miał na myśli zapewne Eliezera Lewi Samenhofa.
Gość: rafalt, fhl10.internetdsl.tpnet.pl
2008/12/09 17:59:42
Język stworzony przez żyda jest językiem żydowskim. Nie rozumiem oburzenia...
2008/12/09 18:19:13
A kod Morse'a jest językiem amerykańskim?
Język stworzony przez Żyda (Żyd to narodowość, żyd - to wyznawca religii) jest językiem stworzonym przez Żyda, a nie żydowskim. Nie ma też języka żydowskiego - jest jidisz, jest hebrajski.
Gość: rafalt, fhl10.internetdsl.tpnet.pl
2008/12/09 18:32:40
Mój post miał charakter "lekkozaczepny". Ot, odpowiedź na Pana oburzenia, że ktoś nazywa Zamenhofa jego prawdziwym nazwiskiem. I ten Stalin z Hitlerem... Każdy kto nie przepada za żydami jest dla Pana na tej samej półce, co wyżej wymienieni zbrodniarze?
A kod Morse'a jest językiem amerykańskim? A kod jest językiem? Żyd to narodowość, żyd - to wyznawca religii Doskonale o tym wiem. Nie ma też języka żydowskiego - jest jidisz, jest hebrajski. Niesamowite - czego to tu można się dowiedzieć! Ale mnie Pan oświecił! Przecież wszystkie osoby spoza Pana kręgów światopoglądowych to skończeni idioci... Cóż za pycha... Gdzie ja napisałem, że istnieje 'oficjalnie' język żydowski? Co nie zmienia faktu, że przywołane przez Pana języki są językami żydowskimi. Pozdrawiam. 2008/12/09 18:34:36
Nareszcie dowiedziałem się jakim językiem mówią w Ameryce! Dziękuję ci internecie!
Tylko jak oni to piszą? 2008/12/09 18:40:27
Czyli że Zamenhof jest nazwiskiem rdzennie polskim, w przeciwieństwie od Samenhofa...
"Język stworzony przez żyda jest językiem żydowskim. Nie rozumiem oburzenia..." Ja też nie. Musztarda stworzona przez Sarepa jest musztardą sarepską, gofr upeczony przez Belga jest gofrem belgijskim, a śledzie po kaszubsku wychodzą wyłącznie spod ręki Kaszuba z krwi i kości... 2008/12/09 19:04:04
@Rafalt - pomieszanie z poplątaniem.
Nie wyrażałem oburzenia z powodu nazywania Zamenhofa Samenhofem. Gdzie to niby jest? Na marginesie, to przytaczanie "prawdziwych nazwisk" zawsze mi śmierdzi, bo ma w Polsce złą tradycję. Nie porównywałem antysemitów z Hitlerem i Stalinem. Gdzie to niby napisałem? Jeśli się odróżnia żyda od Żyda, to używa się poprawnej formy - czy będziemy pisać, że silnik Diesla wynalazł chrześcijanin, czy też może jednak, że Niemiec? No, chyba że chodzi o celowo obraźliwe użycie małej litery - wtedy rozumiem, ale to świadczy źle o komentującym. Kod nie jest językiem? A to ciekawa teza. Nie wiem, czy Pan wie, że nie ma języka żydowskiego - komentarz jednak na to wskazywał.
Gość: tropik, 91.202.172.7*
2008/12/09 21:46:50
zastanawiam sie nad tym, w jaki sposob ten film trwa ponad 28 minut i pochodzi z youtube'a? nie ma juz ograniczenie dlugosci filmu do 10minut?
2008/12/09 22:04:11
@Tropik - na pewno są jakieś wyjątki; o ile wiem, YT przyjmuje też godzinne materiały, choć nie znam zasad.
Gość: Galaktyczny Edek, adcv30.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/10 00:12:57
Zaraz, zaraz, a czy przeglądarka dla białych użytkowników Internetu byłaby równie OK?
Jeśli ktoś uważa, że tak - to w porządku, może być i dla czarnych. Przyznam, że z mojego pobytu w Stanach wyniosłem co do spraw rasowo-etnicznych sporo rezerwy. Condi Rice wykładała przez pewien okres czasu na Notre Dame (Indiana) gdzie spędziłem rok. Tak potrafiła spacyfikować konkurentów do stanowisk naukowych tym, że jest kobietą i czarną, że nawet kilka lat po tym jak opuściła owe szacowne mury to nikt z wyjątkiem trzech osób nie chciał nawet o tym rozmawiać. Nawet po kilku kielichach - takie to było traumatyczne doświadczenie. Jej sztandarowym zagraniem naukowym było publiczne zadawanie BIAŁYM (Notre Dame to uniwersytet katolicki i irlandzki, choć oba określenia w dużym cudzysłowiu) oponentom pytań typu: "Czy uważa pan, że biali są bardziej predestynowani do pływania na dystansach olimpijskich od czarnych i dlaczego?" co wypisz-wymaluj przypominało pytanie jakie w latach pięćdziesiątych zadawano kandydatom na lekarzy w naszych szerokościach geograficznych: "Czy pan jako lekarz udzieliłby pomocy wrogowi klasowemu?". W każdym razie odpowiadając pani Rice "tak" wychodziło się na rasistę, "nie" na cymbała. Uchylić się nie można było, bo zebrania były publiczne, a w przypadku starań o tenurę nawet protokołowane. I bądź tu mądry.... PS Co ciekawe, stwierdzenie że czarni są lepsi w sprincie od białych rasizmem już chyba nie jest - to afirmacja. Sofiści byliby wniebowzięci. 2008/12/10 00:41:08
@Edek - odpowiedź jest prosta: ja dostrzegam konotacje kulturowe, a nie rasowe. Tu chodzi o czarnego bluesa, chasydzką muzykę, japońskie haiku i wszystkie tego rodzaju wyznaczniki kulturowe. Kojarzenie tego ze sprawami rasowymi, choć pozornie oczywiste dla wielu komentatorów, jest błędem. Właśnie o to mi chodziło w tekście.
2008/12/10 01:04:31
Po pierwsze również uwielbiam muzykę klezmerską! Głównie CKB i Klezzmates.
Po drugie, całą dyskusję dotyczącą tego tematu traktuję z przymrużeniem oka. Ludzie, którzy są przewrażliwieni na temat różnic rasowych i kulturowych, będą zarzucać przeglądarce jej dostosowanie - w tym wypadku do kultury osób afroamerykańskiego pochodzenia. Dla mnie jest to nic innego jak produkt dla konkretnej niszy, mamy Mobilking którego niektóre reklamy uważam za szowinistyczne. Ale nikt o to batalii nie robi, po co robić więc batalię o przeglądarkę. Jeśli osoba biała zechce z niej skorzystać, to ok. Jeśli czarna używa opery, także nie mam nic przeciwko. A cała kłótnia, czy określenie czarna przeglądarka, czy Żydowska... jeśli ktoś celowo akcentuje narodowość czy rasę, może być to akt złej woli, ale nie łapmy się zbytnio za język. 2008/12/10 02:24:09
Puściłem długi komentarz u siebie (trackback może dotrze), tutaj przypomnę tylko wszystkim oburzonym, że od mniej więcej dekady istnieje kilka dość popularnych serwisów społecznościowych dla amerykańskich Czarnych, Azjatów i Latynosów. Czyli zainteresowani są i to liczeni w miliony.
Z przeglądarkami dla grup niszowych też już się spotkaliśmy -- Flock wypuścił edycję dla kobiet zainteresowanych modą i okolicami oraz ciut wcześniej przeglądarkę dla ekologów. Jeśli w jakiejkolwiek branży tego typu produkty mają się pojawiać, to tylko w naszej. I naprawdę nie widzę problemu w tym, że osoba zainteresowana informacjami o swojej społeczności dostanie sprofilowaną przeglądarkę. Ba, wcale bym się nie zdziwił, gdyby za jakiś czas powstała przeglądarka np. dla mieszkańców Nowego Jorku, Mexico City czy Tokio. Jeśli tylko badania pokażą, że to ma sens i można na tym zrobić pieniądze, to ktoś to zrobi. I bardzo dobrze, bo Sieć żyje z różnorodności...
Gość: Galaktyczny Edek, adcv30.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/10 09:17:29
@Mimic, "Dla mnie jest to nic innego jak produkt dla konkretnej niszy, mamy Mobilking którego niektóre reklamy uważam za szowinistyczne. Ale nikt o to batalii nie robi, po co robić więc batalię o przeglądarkę" - zapewniam, że batalię jak najbardziej robiono tyle że nie wyszła jak by tego sobie autorzy (a własciwie autorki) życzyli/ły (podobnie do protestów w sprawie Radia 94 z plakatem "z gałkami na piersiach"- wtedy OŚKA zwróciła się do KRRiT o odebranie koncesji nadawczej). Zresztą chyba na tym zasadzał się zamysł marketingowy Mobilkinga. Na temat tego konceptu per se mam zresztą osobne zdanie.
piotr.mikolajski - "od mniej więcej dekady istnieje kilka dość popularnych serwisów społecznościowych dla amerykańskich Czarnych, Azjatów i Latynosów". Owszem, ale jest chyba różnica między serwisem a wersją przeglądarki. Serwisy mogą nawet czasem dryfować z jednego kierunku do drugiego - przykładem Orkut, w którym obecnie chyba z 80% treści jest brazylijsko-indyjska, mimo że zamysłem było znacznie większe "rozproszenie" (i tak też na początku było). Ponadto zwróć uwagę, że mamy tutaj dosyć przejrzyste nawiązanie do kryteriów rasowych (sama nazwa to chyba sugeruje). I brutalnie acz obrazowo przyznam, że powiedzmy niespecjalnie (już? jeszcze?) szokują mnie serwisy neonazistowskie (uważam je za kuriozalne i groteskowe, choć oczywiście i przerażające). Zaszokowałby mnie za to "neonazistowski Firefox". Byłbym po prostu porażony. Ty nie? Uważam, że "przeglądarka dla Czarnych" jest pomysłem co najmniej dziwnym. Internet sam z siebie jest medium demokratycznym (bardziej się chyba nie da..), w którym nikt niczego nie limituje ze względu na kolor skóry, wyznanie, etc.. "Blackbird" przypomina mi nieco dyskusję na temat statusu ebonicsa jako oddzielnego języka. Cały koncept został wtedy potraktowany w formie karykatury naukowej. Cała podbudowa tego typu produktów w kategoriach kulturowych w podtekście dziwnie przypomina mi artykuł Agnieszki Kołakowskiej (tak, córki profesora Kołakowskiego!) "Brygady politycznej poprawności', opublikowanego kiedyś w "Rzepie". 2008/12/10 14:30:41
@ Galaktyczny Edek:
Nie, nie ma specjalnej różnicy między serwisem randkowym sprofilowanym pod Czarnych, a przeglądarką sprofilowaną pod Czarnych. Ba, powiedziałbym raczej, że to sukces mniejszościowych / etnicznych serwisów internetowych doprowadził do powstania takiej przeglądarki. Orkut "zdryfował' wyłącznie dlatego, że nie przyjął się w USA i Europie. Co zresztą nie dziwi, bo zapisywanie się do niego było ograniczone, a ludzie nie lubią próżni. W każdym razie gdyby był siecią otwartą tak, jak szereg innych, nie byłby najprawdopodobniej w tej chwili "brazylijsko-indyjski", ale "biały". Nawiązanie do kryteriów rasowych? Nie demonizowałbym tego, wszak od 9 lat istnieje BlackPlanet.com i nikt nie robił z tego dramatu. Zresztą wrzuć parę zapytań do wyszukiwarki: BlackBeautyDates.com, BlackScene.com, BlackPeopleMeet.com etc. Neonazistowski Firefox? Zaszokowałby mnie, gdyby został wypuszczony przez Mozillę lub np. ekipę Flocka. Wcale bym się jednak nie zdziwił, gdyby wśród neonazistów był ktoś na tyle obeznany z tematem, by stworzyć odpowiednią nakładkę na przeglądarkę. O czym się pewnie i tak nie dowiemy, bo to środowisko hermetyczne. A wracając do głównego tematu: w żadnym innym medium nie jesteś w stanie tak bardzo wyselekcjonować grupy odbiorców i dotrzeć do niej z odpowiednio sprofilowanym produktem. To m.in. zasługa demokratyzacji medium i nie ma to niczego wspólnego z limitowaniem etc. -- wszak nikt Czarnym nie zabrania korzystania z dotychczasowych przeglądarek, nikt Białym nie zabroni zainstalowania Blackbirda. Skoro ktoś zainwestował pieniądze w stworzenie tej przeglądarki, to nie zrobił tego na złość komukolwiek. Nie kierował się też (anty)poprawnością polityczną. Po prostu z wyliczeń mu wyszło, że to się zwróci. Z osądami zaczekałbym na efekty... |