Paweł Wimmer - blog towarzyszący kursowi języka HTML w Helionie. Założony 10 czerwca 2006.






darmowe liczniki - od 17.02.2008
Add to Google - zaabonuj RSS

Nowości Helionu

Blog > Komentarze do wpisu
Znowu chwalę blogi

Niedawno chwaliłem, więc nie będę powtarzał tez, ale tym razem chcę zwrócić uwagę na pewien rzadko poruszany, może nawet nieco niedoceniany aspekt blogów. Otóż - co wcale nie jest zresztą sensacyjnym odkryciem - wpis w blogu jest całością składającą się z autorskiego tekstu i komentarzy pod nim. Moje blogowe doświadczenie mówi, że sporą część użytecznej wiedzy czy choćby doznań natury estetycznej (a choćby celny żart czy zabawna złośliwość) czerpię z komentarzy do wpisów.

Pojedynczy wpis to dziś dziełko społecznościowe - czasem autor tylko włoży kij do mrowiska, a sypią się zaraz ciekawe opinie czy wręcz płynie dodatkowa wiedza z głów czytelników. Sukces blogu to nie tyle kręcący się w oszalałym tempie licznik, te tysiące odnotowanych wizyt, co raczej wzbudzenie u czytelnika chęci odłożenia myszki i złapania za klawiaturę, podzielenia się swoimi uwagami. W niektórych blogach wpisy pojawiają się raz czy dwa razy w tygodniu, czasem nawet rzadziej, ale pod nimi ciągnie się jak rzeka lista komentarzy - głupszych czy mądrzejszych, krótszych czy dłuższych, ciekawych czy nudnych - ale zawsze się trafią, już choćby prawem wielkich liczb, jakieś diamenciki. Rekordy biją tu blogi Polityki - pod wpisami Daniela Passenta czy Janiny Paradowskiej są wręcz Amazonki komentarzy, bo to ogromnie popularni i wpływowi autorzy. Każdy bloger dorabia się z czasem większego czy mniejszego grona regularnych czytelników - do jednych przychodzą, bo lubią ("lubię filmy, które znam" - to oczywiście z Rejsu), do innych, bo wywołują emocje i chęć polemizowania, czasem nawet pokłócenia się. Niezależnie od motywacji, komentarze to ciekawe i wartościowe źródło wiedzy, które bardzo cenię - to także miejsce, które prowadzi nagle do odkrycia cudzych blogów; niejedna pozycja w moim blogrollu znalazła się w nim dzięki komentarzom z podpiętymi adresami - mam zwyczaj penetrowania, co się dzieje pod linkiem przy jakimś ciekawym komentarzu.

Wspominałem ostatnio, że jedną z moich ulubionych i często odwiedzanych wyszukiwarek jest google'owy Blog Search, gdyż to najgorętsze źródło wiedzy i opinii - polecam ją po raz kolejny, bo w blogosferze znajdziemy najprawdziwszą wiedzę, nie ubraną w PiaRowe fatałaszki. Trzeba ją tylko umieć krytycznie przyswajać, podobnie zresztą, jak hasła z Wikipedii.

sobota, 29 listopada 2008, prwimmer

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do notki:
O blogach raz jeszcze z Japonia - wspaniale normalna
Niektorzy moi znajomi twierdza, ze nie czytuja blogow, bo zagladanie w zycie jakims nieznajomym ludziom ich nie interesuje. Do nie dawna bylam sklonna zgodzic sie z taka opinia, bo slowo quot blog quot kojarzylo mi sie glownie z czyms takim: ... »
Wysłany 2008/12/02 07:53:19
Komentarze
2008/11/29 11:45:11
Tych zacnych blogerów jak i Ciebie czytuję od dawna.

Sam prowadzę swojego małego szmatławca, na którym wypisuję różne głupoty ;)
-
2008/11/29 11:53:12
@John Cooper - ja mam to szczęście, że w ocenach politycznych mój ojciec i ja mamy takie same poglądy; czasem nawet muszę powstrzymywać go, by nie złapał za jaką kosę, nie postawił na sztorc i nie poszedł marszowym krokiem na Duży Pałac :-)

-
Gość: homo_googleticus, 89.108.251.1*
2008/11/29 13:00:39
No comment!
`(|:-DDD
-
Gość: Wojtek Myszka, dwspit.pl
2008/11/29 13:10:48
Ja, natomiast, zazwyczaj nie czytam komentarzy. Traktuję ja podobnie jak wszystkie inne audycje ,,z udziałem słuchaczy'': jako zło konieczne.

Czasami żal mi tych wszystkich flame-warów z grupy cośtam.cośtam.advocacy (gdzie czasami się [s]potykaliśmy :-) ale sam po sobie wiem, że czasami docinałem dla samego docinania.

Brakuje mi (bo brakuje mi czasu) udziału w merytorycznych dyskusjach. Te rzadko pojawiają się w blogach ,,politycznych'' (przykładem Salon24) gdzie i tak nie mam ochoty zabierać głosu. A na inne czasu mi brakuje.

Twojego bloga, Pawle, traktuję trochę inaczej, gdyż dobrze mi się czyta o nowinkach ze świata, zwłaszcza, że ze światem Windows pożegnałem się już na dobrze.

Natomiast głos zabieram wstydząc się bardzo, że marnuję cudzy czas. A mój prywatny notatniczek (z podobnych powodów jak wymienione) świeci pustkami...

Bardzo wiele technologii obiecywało ludziom różne rzeczy, które na ogół się nie spełniały. Internet też ma tu trochę ,,za uszami''. Natomiast udało mu się zrealizować obietnicę dającą każdemu szansę na publiczne zaistnienie. Żadna inna technologia ,,masmediowa'' tego nie zrealizowała...

Blogi, dziennikarstwo obywatelskie, ruch wolnego oprogramowania --- są to ciągle najlepsze strony internetu,
-
2008/11/29 13:55:13
@prwimmer
Te komentarze... Ciekawa sprawa.
Często rozszerzają naszą wiedzę (komentarz w stylu: Tak, to fajne, ale czy znasz serwis (...)? Tam to dopiero...).
Czasem człowiek pisze - zero komentarzy. A czytają. Hm... albo tak wyczerpująco piszę, że nie ma co dodawać, albo takie nudy, że nikomu się nie chce klawisza nacisnąć. Jeżeli są komentarze, wiadomo przynajmniej o co chodzi.
Czasem - widzę to często na Poradniku internauty - chmara komentarzy, z tym, że od piątego wpisu - na tematy poboczne czy zupełnie niezwiązane. Też fajnie - czytelnicy wygadani i chce im się. Cenna rzecz.
I czasem aż żal, że te kompletne ustrojstwa (tekst autora + komentarze) po kilku dniach nikną. Nie przepadają - w internecie nic nie ginie - ale są już "stare". A tu taki błyskotliwy wpis był np. 3 miesiące temu... Z niektórych blogów warto by było mieć wybór - taki "The best of..."
-
2008/11/29 14:15:41
@one.jack - nie giną, nie, u mnie 40-50% wejść pochodzi z Google'a. To samo zjawisko jest w portalu IDG i pewnie i w innych serwisach. Tym samym Gugiel staje głównym referrerem.
-
Gość: Wojtek Myszka, dwspit.pl
2008/11/29 14:17:43
@one.jack
Kiedyś w usenecie było coś takiego ,,the best of...''. Nazywało się to FAQ. I osobiście uważałem to za absolutną śmietankę.

Usenet właściwie umarł a z nim FAQi. Trudno. Natomiast jedno ciągle się sprawdza: nie jest ważne gdzie, nie jest ważne co pisze. Ważne jest KTO. I prawdę mówiąc niejednokrotnie czytałem treści zupełnie mnie nie interesujące. Ale warto było ze względu na uczestników dyskusji...
-
2008/11/29 14:40:28
A ja pamiętam Narzędzia sieciowe, autorstwa Wojciecha Myszki, a także WWWfaq, Ziemka Borowskiego.
-
2008/11/29 18:18:12
Nie wiem o co chodzi z blogserczem,ale wyłapuje mi samą szmirę,albo blogi które znam od dawna. Zgadzam się,że blog to nie ilość osłon, ale jakość dyskusji pod wpisem.
-
2008/11/29 18:34:54
Lavinka, przestaw jeszcze na sortowanie według czasu.
-
2008/11/29 18:54:06
Takiego entuzjazmu na temat polskiej blogosfery jeszcze nie posiadam. Znam kilka rewelacyjnych blogów, ale wiele z nich pozostawia dużo do życzenia. Moim zdaniem nasza blogosfera musi jeszcze dojrzeć, jej czytelnicy również(tak samo było z wikipedią). Kiedy masowy czytelnik zacznie doceniać wiedzę z blogów, te staną się bardziej profesjonalne - w odpowiedzi na potrzeby rynku. Nie jest źle, ale może być dużo lepiej.
-
2008/11/30 10:01:30
Nie rozumiem Mimic , dlaczego nie traktować blogi takimi jakie one są. Nie wszystko musi się poddawać profesjonalizacji, czy raczej w tym wypadku nazwałabym komercjalizacji. Lepszy dla mnie jest artykuł w blogu niż autorski artykuł w prasie lub w serwisie informacyjnym. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że jak mamy do czynienia z jakimkolwiek kolegium redakcyjnym lub redaktorem naczelnym to artykuł jest pisany pod kolegium (redaktora) zarówno w formie jak i treści. (bo może się załapie na lepszą kolumną, albo redaktor naczelny da podwyżkę). Poza tym zdaje się, że blog to także dla kompletnych amatorów i nie odbierajcie im prawa do prowadzenia blogów i na dodatek nie namawiajcie do profesjonalizacji, bo stracą cenną (przynajmniej dla mnie) autentyczność. W końcu każdy język, nawet ten nieporadny, da się odczytać i przetłumaczyć na bardziej fachowy, jak ktoś się już przy tym będzie upierał. Zawsze boję się, tego, jak ma być lepiej, w przypadku blogów, może być zamiast lepiej, po prostu nudniej.
-
Gość: Galaktyczny Edek, adcp61.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/01 09:26:41
A ja przyznam, że na gruncie polskim (i nie tylko polskim, ale na gruncie polskim szczególnie) lubię blogi, lubię fora i lubię wszelkie mniej formalne sposoby wypowiedzi (mimo ich częstej przaśności). Nie będę się powtarzać (z poprzedniego wpisu o blogach) ani powtarzać wypowiedzi Marcina Jagodzińskiego (zawartej tu: netto.blox.pl/2008/11/dlaczego-nie-lubie-portali.html - mam identyczne zdanie) czemu nie lubię portali "kalkogazetowych" ale napiszę, że często dyskusja pod wpisem w blogu staje się zaczynem czegoś nawet bardziej interesującego niż sam wpis. Kwestia jest taka, czy bloger potrafi się do tego dostosować. Jeśli tak to świetnie, jeśli nie to przeradza się to w "pisany monolog", w którym wpisy odbiorców są często niepotrzebne. I przyznam , że wolę - na przykład - czerpać wiedzę na temat Ameryki Łacińskiej z bloga Tierra Latina, niż z artykułów gazetowych. Na blogu zawszę mogę poprosić o dopowiedzenie niejasnych kwestii, poza tym często przerasta on o dwie klasy (na przykładzie rzeczonej TL) motorycznością to co piszą GW i Dziennik razem wzięte. Żałuję tylko, że nie ma blogów na tematyki mnie interesujące (co prawda w polskich przekaziorach też się o tym raczej nie pisze). Dla przykładu nigdzie w polskich blogach nie mogłem przeczytać, że niedawna sytuacja Tusk nie daje Kaczyńskiemu samolocika jest wypisz-wymaluj kalką zachowania Juszczenki wobec Tymoszenko ("gazowa Julka" poleciała do Moskwy awionetką, bo prezydent Ukrainy bez wyjaśnień wsiadł w samolot rządowo-prezydencki i poleciał w siną dal, a właściwie właśnie do tej Moskwy). Co prawda w środkach masowego przekazu też ni huhu więc mecz środki masowego przekazu - blogi w tym przypadku 0:0 (a może obustronny walkower? Choć chciałbym ujrzeć jakąś grę na boisku..) Po prostu blogów poruszających sprawy ukraińskie w tym wymiarze zwyczajnie nie ma, a szkoda.