|
Nowości Helionu
|
Blog > Komentarze do wpisu
Zarobki blogerów
Marshall Kirkpatrick z ReadWriteWeb podpytał grupę około dwudziestu znanych blogerów i konsultantów o ich zarobki związane z blogową działalnością. Blogerzy "półetatowi" zarabiają średnio ok. 25 USD za wpis, choć zdarzyła się też stawka 80 USD, a nawet 200 za długi tekst. Przy trzech wpisach dziennie daje to 1500 dolarów miesięcznie, czyli na nasze ze 3500 złotych. A napisać trzy sensowne teksty dziennie to naprawdę spory wysiłek. Wprawdzie mnóstwo osób w Polsce byłoby szczęśliwe, zarabiając tyle miesięcznie, ale na tamte warunki to raczej grosze. Nawet u nas przeciętny newsman, dziennikarz-wyrobnik w portalu zarabia więcej, aczkolwiek pewnie siedzi dłużej przy maszynie. Zawodowi blogerzy, którzy nie robią nic innego, lecz spędzają 50-60 godzin tygodniowo przy klawiaturze, zarabiają 4-8 tys. USD miesięcznie, a więc jest to suma, która zadowoliłaby pewnie 98 procent Polaków. Ale to już naprawdę ciężka robota, w której łączy się niezliczone d...godziny, wiedzę i niezłe pióro - za byle pisaninę nikt nie będzie płacić. A taki Walter Mossberg, techniczny "kolumnista" z Wall Street Journal, bierze już podobno milion rocznie. Ciekawe, który dziennikarz techniczny w Polsce, naprawdę pierwszorzędnej marki, dostałby choć 15-20 tys. złotych miesięcznie - pewnie kiedyś dojrzejemy jednak do takich "ekscesów". Na razie dominuje klasa dziennikarzy i blogerów no-name i nie ma (lub prawie nie ma) wybitnych autorytetów, których teksty stawałyby się okazjonalnie przedmiotem prawie ogólnonarodowej dyskusji, choć rzecz jasna od ręki wymieniłbym szereg nazwisk, które liczą się w prasie technicznej i blogach, a które sam cenię i szanuję za wiedzę i pisarski styl. Naturalnie mowa o autorach opłacanych przez kogoś. Inna parafia to ludzie, którzy potrafią zorganizować sobie reklamy na swojej stronie czy w blogu, z perspektywą zarabiania bardzo przyzwoitych pieniędzy. Tutaj kibicuję Grzegorzowi Marczakowi (Antyweb), który jest forpocztą takiej formy zarabiania i który przeciera po prostu szlaki, całkiem nieźle sobie chyba radząc. W tym wypadku nie chodzi nawet o jednostkowy casus, lecz o uczenie rynku, że może się pojawić ktoś z olejem w głowie i ołowiem w siedzeniu, komu warto dać ogłoszenia. To ciągle dla nas terra nova, ale od czegoś trzeba zaczynać. Jest jeszcze parę innych serwisów, które nieźle rokują, a mają ambicję stania się centrum informacyjnym i być może w którymś momencie załapią się do pociągu z reklamami. Swoją drogą, która firma (na przykład renomowana kancelaria adwokacka) da wreszcie sowity sponsoring Piotrowi Waglowskiemu, za jego wybitny i ważny społecznie - nie waham się użyć takiego określenia - serwis Vagla.pl? Są po prostu ludzie, którym warto wymościć drogę i żądać tylko jednego - pisania. ---- I jeszcze na marginesie. Zajrzałem właśnie do Azraela, który w najnowszym wpisie zaanonsował dzisiejszą audycję w TOK FM, gdzie będzie komentować bieżące wydarzenia polityczne. Azrael to spektakularny przykład wybitnego blogera, który wyważonymi i mądrymi komentarzami politycznymi przetarł sobie drogę do mediów, bijąc zresztą na głowę niejednego dziennikarskiego "celebryta" gaworzącego czasem nieznośnie w stacjach telewizyjnych. piątek, 10 października 2008, prwimmer
TrackBack
Komentarze
piotr.mikolajski
2008/10/10 12:08:52
Pawle, a zastanawiałeś się, czy VaGla chciałby tego sponsoringu? :o)
2008/10/10 12:16:56
Nie, ale przyjąłem to jako rzecz prawdopodobną :-)
Z czegoś trzeba żyć, więc Piotr musi zarabiać. A gdyby zarabiał sponsoringiem, miałby więcej czasu na pisanie, do czego właśnie sprowadza się cała koncepcja.
Gość: BS, 83.141.77.9*
2008/10/10 12:51:15
Patrzac na bloga Vagli z perspektywy wpisow o sponsoringu roznych podmiotow przez rozne inne podmioty postawilbym raczej teze, ze jakikolwiek sponsoring bylby dla niego niewygodny..
2008/10/10 12:58:58
To istotny argument, bez dwóch zdań.
Ale sponsoring sam w sobie nie jest czymś złym - gdyby sprowadził się do wymiany logo sponsora za subwencję, bez dalszych zobowiązań, to nie byłoby to naganne. 2008/10/10 13:22:44
Pewnie, że nie. Ale od razu znalazłyby się tabuny szyderców podważających jego słowa. "bo dał się przekupić"...
2008/10/10 13:41:23
Myślę, że Piotrek doskonale żyje bez sponsoringu i na brak różnych zleceń nie narzeka. I oby tak dalej :o)
Gość: ziuzia, chello089078050153.chello.pl
2008/10/11 17:20:35
Jan Dzban vel @linka na mydziecisieci.blog.pl jest takim topowym polskim autorytetm!
2008/10/12 12:11:43
Zaczynajac od konca - Vagla to serwis a nie blog, co widac chociazby po jego stronie glownej. To co on robi to mozna raczej uznac za wzorcowy przyklad dziennikarstwa obywatelskiego. Procz Antyweb.pl mozna dac jeszcze kilka innyc przykladow polskich blogow, na ktorych jest reklama lub sponsoring: blog.mediafun.pl, techkultura.com, webstop.pl, webfan.pl czy blog Dominika Kaznowskiego z Agory - kaznowski.blox.pl. Fakt faktem jeszcze nie ma az tak wielkich kokosow z tego, ale ogolnie sposob, ze tak to okresle, utrzymywania bloga, zostal dobrze przyjety przez innych polskich bloggerow. Zreszta ten rok byl przelomowy dla polskiej blogosfery wlasnie pod katem zauwazenia tej sfery przez reklamodawcow. Zreszta miernikiem rozwoju tego segmentu bedzie to, jak bedzie sie rozwijala siec blogvertising.pl ktorej glownym celem bedzie sprzedaz reklamy wlasnie na blogach. Choc znajac sytuacje rynku reklamowego, ze domy mediowe coraz wieksza czesc swojego niewykorzystanego budzetu oddaja klientowi, to moim zdaniem perspektywa wyglada niezwykle interesujaco. Oczywiscie znajda sie gagadki, ktorzy powiedzial, iz jest to forma sprzedawania sie przez blogera.
Gość: glenior, bemowo.spray.net.pl
2008/10/12 15:43:18
mysle, ze wart sponsoringu jest takze ciekawy blog farmaceuta24.pl, ktory rowniez spelnia wazna role spolecna i to bez jakichkolwiek oplat
2008/10/12 16:23:05
Skoro zostałem wywołany do tablicy, do się dopisze:
po pierwsze kwestia zarobków została opisana tutaj: www.technorati.com/blogging/state-of-the-blogosphere/blogging-for-profit/ 28 proc. blogerów na świecie ma na blogu co najmniej 3 różne formy reklamy. Po drugie, co często pomijane, reklama na blogu (raczej display, czy sponsoring) stymuluje do pisania. Nie można wziąć od firmy pieniędzy i wrzucać jeden wpis tygodniowo. Dla mnie osobiście to zobowiązanie wobec reklamodawców - nie wyrażone notką "dziękczynną" ale właśnie trzymaniem "poziomu" bloga. Co do "kokosów" na blogu, to: a. trzeba od czego zacząć b. pytanie czym dla kogo jest kokos (2-3K miesięcznie z bloga pozwala już o nim myśleć jako o istotnych wpływach). 2008/10/12 23:16:34
@domino00: sorry, ale te badanie to taki pic na wodę, że się płakać chce. w żadne dane z niego bym nie wierzył
2008/10/13 09:26:10
czyli wierzysz w to, że 9% blogerów płaci autorom prowadzących dla nich bloga? albo, że najpopularniejszą metodą ściągania ruchu jest dodanie się to technorati?
jestem pewien, że prowadzone przy udziale bloksa badanie blogosfery było lepiej przeprowadzone - Technorati zebrało tylko trochę ponad 1000 odpowiedzi na ankietę rozesłaną do losowo wybranych zarejestrowanych w Technorati dorosłych blogerów. |