|
Nowości Helionu
|
Blog > Komentarze do wpisu
Moje komputerowe 20 lat
Właśnie uświadomiłem sobie, że jakoś tak na początku października 1988 roku po raz pierwszy zasiadłem do komputera - było to na kursie przygotowawczym opłaconym przez Bibliotekę Uniwersytetu Warszawskiego, w której wtedy pracowałem. W kilka miesięcy później miałem swojego peceta (Amstrad 1512 XT), który kosztował 600 dolarów, czyli równowartość, po czarnorynkowym kursie, półtorarocznej pensji. Jeszcze kilka miesięcy później dorobiłem się 20-megabajtowego twardego dysku, który kosztował kolejne 400 dolarów - bez wsparcia rodziny i przyjaciół z Francji byłoby to wszystko niemożliwe. Przez 20 lat szybkość procesorów w przeciętnym komputerze wzrosła kilkaset razy, pojemność typowych dysków jakieś 10-20 tysięcy razy, pamięć operacyjna kilka tysięcy razy. Wtedy trzeba było wydać na peceta kilkanaście średnich pensji, dzisiaj za jedną można kupić dwa komputery o nieporównywalnej z tamtymi mocy. Oto miary postępu. Z należnym szacunkiem odnoszę się oczywiście do tych, którzy startowali jeszcze kilka lat wcześniej, mecząc kolejne Atari, Commodore, Spektrusie i inne takie, o których dzisiaj wspominają z entuzjamem przy piwie. No i jeszcze te transmisje oprogramowania przez radio składające się z kilku minut pisków nagrywanych na taśmę. To były ciekawe czasy, bez dwóch zdań. No ale Internetu nie było - a czy komuś to przeszkadzało? środa, 01 października 2008, prwimmer
TrackBack
Komentarze
2008/10/01 23:33:12
Gratulacje od bardziej doświadczonego użytkownika (ha! miałem Spectruma chyba w 1984, wpisywało się te POKE-i i PEEK-i - teraz każda "komórka" ma więcej pamięci i lepszą grafikę...). Ale lepiej późno niż wcale :-)
2008/10/02 00:06:40
@Michni - tak, niektóre komputery wgrywały programy z taśmy magnetycznej, a przez radio transmitowano jakieś tam drobne programiki; wtedy przez parę minut szły takie śmieszne piski, które ludzie nagrywali przez kabel lub nawet zwykły mikrofon. Fakt, trudno uwierzyć. :-)
Gość: michni, bet235.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/10/02 00:14:38
Wiedziałem, ze zmieniło się wiele, ale aż tyle. Swoja droga ktoś miał niezły pomysł na rozpowszechnianie oprogramowania. A jak było z licencjami?
2008/10/02 00:16:54
Z tego co pamiętam programy jeszcze było słychać na falach Rozgłośni Harcerskiej na początku lat 90. Swoją szosą ciekawe jaka była wtedy "dokładność" tych przekazów, tzn. ile razy transmisje były zakłócone.
Ja pierwszy raz przy komputerze usiadłem chyba w 1987 roku, pod koniec 2 albo na początku 3 klasy SP ;-) to był program do sprawdzenia jak dobrze opanowaliśmy tabliczkę mnożenia i działał chyba na jakimś Elwro 800 albo Juniorze. Na pierwszy komputer musiałem poczekać jeszcze 4 lata, do 91 roku ;-) a na pierwszego PC do 1993 roku :-) 2008/10/02 00:29:37
@prwimmer - nie jestem przekonany, że to MUSIAŁ być freeware ;-) Ustawa o prawach autorskich to chyba dopiero 1994 rok, bo Sejm II kadencji został rozwiązany przez Wałęsę zanim zdążył uchwalić tą ustawę i zrobił to dopiero Sejm III kadencji, a sama ustawa weszła w życie chyba pod koniec 1994 albo na początku 1995 roku.
2008/10/02 00:48:20
Ha, kto się wtedy przejmował licencjami na oprogramowanie, skoro nawet publiczne radio emitowało płyty w całości, robiąc dogodną przerwę na przełożenie kasety na drugą stronę ;-)
A pierwsze komputerowe doświadczenia miałem z ZX Spectrum kolegi (1986), wcześniej był jeszcze jakiś toporny klon konsoli do gier Atari 2600. PC dopiero ~'92. Zaczynałem jako sześciolatek, więc wychodzi na to, że dłużej posługuję się komputerami niż tabliczką mnożenia... 2008/10/02 00:50:45
Aż się łezka w oku kręci jak się czyta takie wspomnienia, swoją przygodę z PC zacząłem co prawda cztery lata później, ale już wtedy wiedziałem/czułem, że przyszłość to wszelaka komunikacja :) 1995 z kilkoma zaprzyjaźnionymi krótkofalowcami udało nam się uzyskać pierwsze połączenie cyfrowe przez radio (Packet Radio - modulacja AFSK na pasmie 144MHz) z zawrotną prędkością 1200bodów ;) Niedługo później stał pierwszy serwer www który transmitował już pakiety TCP/IP i łączył się z globalna siecia przez BBS w Kaliszu :) Jak dziś pamiętam ten czas oczekiwania na wczytanie pierwszej strony i ta adrenalina czy się uda ufffffff - jest co wspominać. Pod sam koniec zabaw z cyfrowymi transmisjami przez radio kiedy to modemy osiągały zawrotną na ów czasy szybkość 33600 napisałem na pamiątkę mały manual. Zapraszam do systemu Flexnet www.topaudio.website.pl/flexnet.htm
Pozdrawiam PiotrekJ 2008/10/02 01:16:02
Zupełnie przypadkiem, akurat się natknąłem:
www.worldofspectrum.org/zxcertification.html 2008/10/02 01:21:43
@piotrbla - tak wyglądały kiedyś wszystkie strony ;) - trochę wycentrowanego tekstu kilka ruchomych gifów jakiś HR i to wszystko
2008/10/02 01:27:11
one.jack: Niewiarygodnie... Krótsze programy wpisywało się z gazety...
Dobry duet (dyktujący, piszący) potrafił wpisać bzzz (aka tron) w 20 minut, program był w postaci kodu szesnastkowego z loaderem i sprawdzaniem sum kontrolnych, wypas. Inne cuda techniki, to możliwość grania w mini gierkę, w czasie jak wczytywała sie gra właściwa (z taśmy oczywiście). Dumny użytkownik Spectrum od 1984 (ciężko ustalić dokładną datę, ale pierwszy program na pewno w 86) 2008/10/02 01:33:58
PiotrekJ: @piotrbla - tak wyglądały kiedyś wszystkie strony ;) - trochę wycentrowanego tekstu kilka ruchomych gifów jakiś HR i to wszystko
Mi chodziło o zawartość, czyli certyfikat znajomości ZX Spectrum 2008/10/02 05:33:22
Mnie zdumiewa, że tylu młodziaków (30+) ma staż równy czy nawet większy niż ja :-)
Ci ludzie rośli razem z komputerem, a ja wyrastałem jeszcze w dobie kredek, a nie Painta, zaś w wieku 10 lat doświadczałem zgrzebnej cywilizacji na modłę Gomułki. Zasiadając do maszyny jako dojrzały już człowiek o humanistycznym rodowodzie, musiałem zwalczać wiele barier. Całe szczęście, że miałem w sobie mnóstwo entuzjazmu i motywacji.
Gość: Wojtek Myszka, xdsl-6695.wroclaw.dialog.net.pl
2008/10/02 08:00:26
Taa...
Pawle, takie wspominki są bardzo niebezpieczne. Poczułem się ze swoim stażem strasznie stary. Mój ,,rodowód'' zdecydowanie nie jest humanistyczny: kontakt z informatyką miałem od pierwszego roku studiów. Już na pierwszym roku mieliśmy też bardzo pośredni kontakt z komputerem (nasze programy w assemblerze prowadzący zajęcia oddawał do ośrodka obliczeniowego). Natomiast jak dodam do tego wszystkiego moje fascynacje rachunkami, suwakami logarytmicznymi (pod koniec ogólniaka miałem całkiem fajną kolekcję!) i kalkulatorami to mogę sobie zaliczyć dwukrotnie dłuższy staż ,,informatyczny''... Pora umierać :-(
Gość: Azrael, nat-dz2.aster.pl
2008/10/02 09:06:59
Ha, jestem lepszy... !
Do kompa usiadłem w grudniu 1986 roku, a była to Lidia 2 firmy Computer Studio Kajkowscy... zacząłem od formatowania dyskietek. A w 10 dni póżniej firma wysłała mnie na szkolenie... nie, nie ja się szkoliłem, lecz ja prowadziłem szkolenie z obsługi komputera i DOS-a... Piękne czasy... :) 2008/10/02 09:14:45
@Wojtek - ja miałem na przełomie lat 80. i 90. informatykę na uczelni - Cobol i wielkie maszyny, bez żadnego kontaktu ze sprzętem. Po zaliczeniu odetchnąłem radośnie, że już żaden cholerny komputer nie wlezie mi w paradę, bo nienawidziłem tych "bzdur". No i po paru latach ... :-)
2008/10/02 09:26:28
Ja zaczynałem w 89 w wieku 8 lat, z atarii. Co ciekawe równolegle chodziłem (lub nie), na zajecia z programowania na Spektrum, chyba tez w Basicu juz nie pamietam dokladnie, ale pamietam, ze trochę rozumiałem. Więc takie 10 letnie dzieci mozna by tez zaczac uczyc informatyki.
Gość: x-man66, c178-167.icpnet.pl
2008/10/02 09:36:09
Do dziś pamiętam jak brałem udział w przepisywaniu instrukcji do ZX Spectrum. Poświęciłem z kolegami całą sobotę i niedzielę, bo w poniedziałek trzeba było zwrócić książeczkę wykładowcy, który łaskawie nam ją użyczył na weekend. A była to najbardziej pożądana instrukcja na uczelni :)
2008/10/02 11:43:21
Ja zaczynałem w '91 mając 11 lat od gumiaka. Potem '94 atari 65XE, w '95 286 bez dysku ;P a potem już z górki. Było przepisywanie programów, było transmitowanie ich przez telefon (!!).
Internet... eh. Jak tylko się sensownie pojawił w Polsze, to było dla mnie jak objawienie. Bezproblemowy dostęp do informacji. Natychmiastowa komunikacja przy prawie zerowych kosztach (a międzymiastówki swego czasu kosztowały...). Teraz - komórka czasem służy do dzwonienia - jest to głównie terminal do sieci - google, jabber, poczta, ssh - na normalnej 12klawiszowej klawiaturce ;P Pawle, dzięki między innymi Tobie moja pasja przekształciła się w zawód, który pozwala mi się utrzymać i rozwijać dalej ;P
Gość: brum, hpa2.internetdsl.tpnet.pl
2008/10/02 12:09:09
Oooo.... wspominamy stare dobre czasy :) To lubię! Niby mam 33 lata...
Zacząłem jakoś tak w połowie lat 80 na ZX-81. 1 kilo RAM :D Ale miałem "MemoryPak" i ekstra całe 16 kb... Potem Atari. To na Atari miałem parę programów z radia nagranych :) Biegalem do "duzego pokoju" bo tam stalo radio marki Zodiak z lepsza antena i na nim sygnal byl mniej zaszumiony. No i nagrywalo sie ten sofcik. W sumie to prawie jak WIFI :) Sygnal z "eteru". Licencje jakieś to pewnie miało ale NIKOGO to wtedy nie obchodziło. W sumie chyba nikt nawet nie myślal ze to moze kosztowac. Komputer kosztowal niemale pieniadze, kasety na ktore sie nagrywalo tez. A samo nagranie? Niematerialne przeciez toto :) Stad "Studia komputerowe", gieldy (w moim miescie nie bylo, ale czasem w Gdansku wizytowalismy rodzine i w klubie studenckim Zak w weekendy przekraczalem bramy raju) i kserówki katalogów - co by tu sobie na weekend nagrać? :D Toto funkcjonowało jeszcze w latach 90 kiedy już awansowałem do Amigi... W wakacje po pierwszej klasie liceum rodzice zafundowali mi Amige po czym wyjechali na urlop. Dwa tygodnie z nowym kompem, w wakacje, "bez starych w chacie". Chyba nie musze pisac co sie dzialo. Dwaj kumple prawie u mnie zamieszkali :) Orgia gier. Battle Squadron na duzym telewizorze (duzy telewizor to bylo wtedy 21 cali, 25 ktore sie czasem trafialo to byl ogromny telewizor) we dwoch - zaden tam nextgen nie podskoczy :) Amigę sprzedałem przed maturą w 94 żeby mieć motywację do nauki. Cywilizacja na 4 dyskietkach skutecznie bowiem tej motywacji pozbawiała :) W tymze 94 weszla w zycie pamietna ustawa. W "studio komputerowym" ktore bylo wtedy zrodelkiem gier zawisla kartka ze z dniem... zaprzestaje dzialalnosci ale zanim dzien nadejdzie to pracuje w kazdy dzien tygodnia przez caly dzien :) A po maturze (z wyroznieniem, a co!) heja do sklepu. Pierwszy pecet! 486SX 25 Mhz! I twardziel, 260 Mega chyba. I cale 4 Mb RAM. Po "bańce" (milion, po denominacji 100 zł) za megabajt. I kolorowy monitor Hyundai. Ech... :) No, i znowu sie rozpisalem wspominkowo. Jak ja teraz tak medze to co bede robil jak dozyje 80??? I co do tej pory sie zmieni? Skoro teraz w komorce mam 2giga pamieci na malutkiej karcie a ekranik ma rozdzielczosc o jakiej moglem tylko marzyc? Na moich oczach zmienil sie system polityczny i ekonomiczny w kraju. I jednoczesnie wielki przelom technologiczny. Ciekawe czasy, nie ma co... 2008/10/02 12:21:09
@ Michni
Gdybyś jeszcze nie wierzył, to możesz sobie poczytać o tym: atarionline.pl/v01/index.phtml?subaction=showfull&id=1221656690&archive=&start_from=&ucat=1&ct=nowinki Oczywiście leciały i programy licencyjne, nikt się tym nie przejmował. Poza tym tekst i stronę polecam jako dowód, że o Atari (i innych) rozmawia się nie tylko w czasie wspominek przy kawie, ale nadal się pisze gry na to. I to coraz lepsze! :) 2008/10/02 12:21:18
Koledzy, z tych wspominek to pewnie dałoby się napisać jakiś ciekawy artykuł - trochę fotek ludzi i sprzętu, jeszcze gdzieś dopytać i mamy całą story. Przekrój od 30- do 50+ :-)
Gość: Rutterkin, djg94.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/10/02 17:52:42
Pawle, jestem za - podejmiesz się czegoś takiego tutaj albo w PCWK? :) Też jestem "komputerowym oldbojem", chowanym na ośmiobitowych Atari, C64 i Schneiderze 464, który przeszedł całą drogę - przez Atari ST, Amigę, PC386, 486DX, Pentium II, Durona do obecnego Athlona :) W razie czego służę wspominkami, jak wcześniej wpisani rówieśnicy :)
Gość: mynthon, surowieckiego.met.pl
2008/10/02 19:52:43
"...przez radio transmitowano jakieś tam drobne programiki; wtedy przez parę minut szły takie śmieszne piski, które ludzie nagrywali przez kabel lub nawet zwykły mikrofon. Fakt, trudno uwierzyć."
- e tam, dzisiaj przez radio jest internet i też się transmituje programy. Może nie potrzeba głośnika i mikrofonu ale historia zatoczyła koło :) 2008/10/02 22:20:10
Przez dziesięć lat działałem na scenie ośmiobitowego Atari, w razie potrzeby też służę wiedzą i wspominkami. :
|
mógłbyś coś więcej o tym napisać? Brzmi niewiarygodnie.