Paweł Wimmer - blog towarzyszący kursowi języka HTML w Helionie. Założony 10 czerwca 2006.




darmowe liczniki - od 17.02.2008
Add to Google - zaabonuj RSS

Nowości Helionu


Blog > Komentarze do wpisu
Czy bloger jest gorszy?

Jeszcze raz przywołam tu tekst Piotra Wrzosińskiego Na co nam jeszcze dziennikarze? Autor głosi tezę, że "w naszym medialnym światku (...) szybko i rzetelnie informują nas blogi. Media reagują wolno, plagiatują blogerów i wprowadzają swoich czytelników w błąd.".

To moim zdaniem przerysowanie sytuacji, zbyt daleko idąca konstatacja. Nie ulega jednak wątpliwości, że w dalszym ciągu, co jest główną tezą Wrzosińskiego, "oficjalne" media są traktowane jako miarodajne, zaś blogerzy jako takie brzęczące muchy, które coś tam sobie rzeźbią w tych swoich blogach, ale w sumie nie warto sobie zbytnio zaprzątać nimi głowy.

Sam jestem w dość osobliwym położeniu, bo z jednej strony, przede wszystkim, jestem dziennikarzem tradycyjnych mediów, na dodatek pełniącym funkcję "zasrednacza" w poważnym periodyku komputerowym, z drugiej strony jestem, heart and soul, blogerem, i to sporo piszącym. Może jednak dzięki temu łatwiej mi zestawić te dwa światy.

Media "oficjalne" korzystają ze stempla owej oficjalności. Jak coś zostanie powiedziane w dużym portalu, podobnie jak w znanym dzienniku czy tygodniku, jest od razu traktowane poważnie, jako zdanie redakcji, a nie konkretnej osoby sygnującej jakiś materiał. Gdy wypowie się bloger, mamy odruch brania tego w cudzysłów, bo przecież nikt nie stoi za jego nazwiskiem. To oczywiście nieporozumienie biorące się z nieznajomości redakcyjnych realiów. W dzisiejszych mediach mało gdzie i kiedy jest czas na uzgadnianie oficjalnego stanowiska redakcji, jeśli nie liczyć jakichś szczególnie ważnych kwestii - tekst jest na ogół wart tyle, ile podpisujący go redaktor. Oczywiście - gdybym chciał się powołać na najbliższy mi przykład - tekst redaktora od software'u jest krytycznie czytany przez zasrednacza (czyli mnie), a potem jeszcze podlega dalszej redakcji. Zatem są pewne szczeble kontrolne. Jednak to autor jest autorytetem, a przeważnie jedynym znawcą tematu.

Gdy więc doskrobać się sedna sprawy, wiarygodność tekstu zależy przede wszystkim od samego autora, toczka w toczkę tak samo, jak w przypadku blogera. Naturalnie różnica jest taka, że blogerem może być każdy, nawet 15-latek nonszalancko wygłaszający jakieś obrazoburcze tezy, gdy redaktorami takiego czasopisma komputerowego są przeważnie inżynierowie po politechnikach (z niewielkimi wyjątkami). Gdyby redaktor pisał kompletne bzdury, pożegnałby się z posadą.

Gdy jednak zawęzić badaną przez nas blogosferę do znanych, wyróżniających się blogerów, a jest ich całkiem sporo, w żadnej mierze nie ustępują oni redaktorom, a nierzadko mają znacznie bogatszą specjalistyczną wiedzę. Dla mnie pewne nazwiska w blogosferze są w pełni miarodajne i co najwyżej mogę się nie zgadzać z pewnymi szczegółami, natomiast nie podważam wiarygodności samego bloga.

Największy problem jest z newsmanami (a także nieraz z reporterami telewizyjnymi - przeważnie młodziakami rzuconymi na front), którzy nierzadko ścigają się z czasem - tutaj niejednokrotnie zdarzają się bzdury, a przynajmniej nieścisłości. Dotyczy to przede wszystkim ogólnotematycznych portali, choć i w specjalistycznych witrynach też zdarzają się, hm, słabsze teksty. O ile cytowaną opinię Piotra Wrzosińskiego uważam za przesadną, to jednak trudno mi się nie zgodzić z domyślnym wnioskiem artykułu, że blogerzy zasługują jako źródło informacji na znacznie lepsze traktowanie niż do tej pory.

poniedziałek, 16 czerwca 2008, prwimmer

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/06/16 07:19:13
"Zasrednacz" - prawie nie skojarzyłem, co to znaczy. Na początku myślałem, że to od jakiegoś czasownika oznaczającego "zapełnianie czasopisma treścią o marnej jakości". Dopiero potem dotarło do mnie, że to skrót.
-
2008/06/16 09:04:53
Newsy na portalach piszą chyba ludzie trochę "z łapanki" - przytaczałem ostatnio przykład Onetu, gdzie w wiadomości o ponownym odkryciu piramidy sprzed 4000 lat - byk jak byk:"piramida należy prawdopodobnie do faraona Menkauhora, który rządził Egiptem przez 80 lat ponad 4 tys. lat temu". 80 lat? Matuzalem z Egiptu? Faraonowie mieli dobrą opiekę, ale bez przesady... W orginale było 8 lat of course.
Ponieważ blogi piszą na ogół ludzie zainteresowani danym tematem, ich informacje są dość wiarygodne - fajnie byłoby zrobić coś na kształt witryny Onetu, ale z najważniejszymi wiadomościami z polskich blogów. Plus zasrednacz lub... inteligentny filtr wiadomości.
P.S. "zasrednacz" to rosyjski skrótowiec - tak jak "gensek" (generalnyj sekretar). Bez aluzji :-)
-
2008/06/16 09:16:47
Gdybym był bogaty, jabi dubi dubi... założyłbym kooperacyjny portal popularno-naukowy, zapłacił co miesiąc uczciwe pieniądze dziesięciu dobrym dziennikarzom naukowym i polecił pisać teksty. Byłoby to coś w stylu Archeowieści, które namiętnie czytam i uważam za modelowy przykład bloga popularno-naukowego.
Ciekawe, czy jakiś bogaty biznesmen nie chciałby sobie ufundować pomnika i wyłożyć 50 tys. miesięcznie na taki serwis. Pewnie wielu na to stać. A to lepsze od marmuru.
-
2008/06/16 10:25:19
Tylko skąd wziąć dziewięciu dobrych dziennikarzy?
-
2008/06/16 10:27:36
Testeq, myślisz, że jest tylko jeden? :-)
-
2008/06/16 11:30:32
Pierwszym członkiem zespołu - bez żadnych wątpliwości - powienien zostać obecny "Zasrednacz" jako twórca i entuzjasta projektu oraz dobry dziennikarz. Tak więc potrzeba jeszcze dziewięciu.
-
2008/06/16 11:43:11
"Zasrednacz" nie jest dziennikarzem naukowym, więc mógłby w takim projekcie tylko sprzątać, a co najwyżej poganiać innych :-)
-
2008/06/16 11:47:37
Czyli - dziesięciu w polu, a jedenasty na bramce, żeby po nich sprzątać. :-)
-
2008/06/16 12:07:31
W Polsce nadal internetu nie traktuje się poważnie. Nie tylko w oczach (na szczęście) byłego już premiera internet to jedynie "nastolatki, youtube, porno i popijanie piwa przed ekranem". Od czasu do czasu, zdarza mi się usłyszeć, że internet nie jest właściwym miejscem do tego czy owego. Dopóki to się nie zmieni blogerzy będą traktowani tak a nie inaczej
-
2008/06/16 13:25:21
Z tego co mi wiadomo, to dziennikarz będący pracownikiem jakiejś tradycyjnej redakcji, posiadający oficjalną legitymację prasową może wystąpić o pewne materiały które w świetle prawa muszą mu zostać dostarczone (o ile nie są tajne etc). Nie wiem, czy w przypadku blogerów jakaś instytucja czy firma byłaby tak chętna. Macie jakieś doświadczenia? Moim zdaniem tu jeszcze prasa ma przewagę.
-
2008/06/16 14:52:34
Sądzę, że bloger musiałby dostać legitymację od jakiejś instytucji, jako osoba wykonująca działania dziennikarza.
-
2008/06/16 18:46:49
"oficjalna legitymacja prasowa" - brzmi dumnie. ALE! Wydawana jest przez redakcję (niech mnie ktoś poprawi jakby co, na razie tyle wyczytałem po szybkim googlaniu). Krótko mówiąc ogłaszasz się redaktorem naczelnym i wydajesz sobie samemu legitymację. Ot, cała filozofia.