|
Nowości Helionu
|
Blog > Komentarze do wpisu
Pochwała Googlegroups
W drugiej połowie lat 90. publiczne dyskusje odbywały się głównie w usenetowych grupach dyskusyjnych, jeśli nie liczyć stawianych przez geeków grup czy list mailowych opartych na jakichś skomplikowanych skryptach. Blogów nie było, Usenet był w zasadzie jedynym miejscem dla przeciętnego zjadacza komputerów, a jak ktoś wpadł na pomysł, by uruchomić jakąś grupę dyskusyjną, to robiło się pospolite ruszenie mające składać pokorną aplikację u providera grup dyskusyjnych - zwykle kończyło się na zamiarach. Od długiego już czasu prawie nie zaglądam do Usenetu - tego klasycznego, obsługiwanego przez wyspecjalizowane czytniki, jak choćby Outlook Express. Za to chętnie sięgam do grup obsługiwanych przez Google'a. Właśnie Googlegroups są idealnym narzędziem, aby bez pytania się kogokolwiek, bez antyszambrowania u możnych, postawić sobie grupę - to znacznie wygodniejsze narzędzie niż popularne skądinąd, ale dość prymitywne technicznie grupy Yahoo. Można zrobić grupę publiczną lub prywatną, korzystać z niej bezpośrednio na stronie albo wyłącznie za pośrednictwem poczty. Grupę obsługuje standardowy adres nazwa_grupy@googlegroups.com, można sobie zażyczyć przyjeżdzania każdej wiadomości z osobna albo jednej paczki z pełnym ładunkiem lub streszczeniami pod koniec dnia. Można zaprosić lub wręcz bezpośrednio dołączyć dowolne osoby, ustawić rozmaite parametry dotyczące bezpieczeństwa i poufności, dzięki czemu w kilka minut możemy mieć prywatne forum dyskusyjne. Może trochę za mało jest miejsca, bo Google daje w tej chwili tylko 100 mega (w porównaniu z 6,5-gigowym Gmailem to żałośnie mało - jak gdyby Google zapomniał o tej usłudze), a gdy chcemy posłać tam jakieś pliki, to robi się przyciasno. Biorę udział, mniej czy bardziej intensywnie, w kilku takich grupach - albo cudzych, albo założonych przeze mnie. Są rozkosznie proste i bajecznie przyjemne w obsłudze, zwłaszcza że niektóre odbieram wyłącznie przez klienta poczty. Googlegroups dają każdemu internetowemu szaraczkowi poczucie władzy nad jakimś tam kawałeczkiem Internetu, bez oglądania się na innych. Pewnie tak samo czują się ci, co sobie założyli prywatne GoogleApps i teraz rządzą i dzielą. A jak ktoś jest jeszcze przywiązany do grup usenetowych, to oczywiście ma też dostęp do nich przez interfejs Googlegroups. Akurat w lutowym numerze w.Net podali prosto napisaną instrukcję zakładania i obsługi grupy - warto się zapoznać, bo to po prostu sprawność cywilizacyjna, lepsza niż za harcerskich czasów alfabet Morse'a (kiedyś sam nieźle machałem tymi chorągiewkami, obawiając się najazdu rewanżystowskich hord Adenauera). sobota, 05 kwietnia 2008, prwimmer
TrackBack
Komentarze
2008/04/05 18:16:42
Nie dane mi było skosztować Usenetu, zwłaszcza że ilekroć się na niego natykam, to przeważnie w momentach "historycznych" (vide przedostatni akapit mojego niedawnego wpisu blog.lukem.net/2008/03/06/gdzie-jestes-snailmailu/). Pomimo że istnieje do dzisiaj, to mam wrażenie że to pewnie już nie to samo co np. na początku lat 90...
PS. Tak zupełnie na marginesie, jak już sobie rozmawiamy o sieciowym stażu - pierwsze moje próby blogowania datowane są na rok 2001, są na to dowody na weblog.lukem.net. :) 2008/04/05 19:02:41
@lukemica - no, to ja lepszy, grudzień 2003 w Bloggerze, zaraz po wykupieniu go przez Google'a. Ale to były tylko próby, na poważnie bloguję od czerwca 2006.
2008/04/05 19:42:25
No ale te Google Groups to tak naprawdę nie jest oryginalny pomysł. Właściwie to namiastka tego, co od lat funkcjonowało na Yahoo Groups. Natomiast skutecznie "połknęli" Usenet, bo dla nowego użytkownika Usenet wydaje się być częścią Google Groups.
Swoją drogą, kiedyś używałem intensywnie Yahoo Groups, prowadziłem sam dwie grupy, a dziś... Hm. Nie pamiętam, kiedy ostatnio logowałem się w serwisie. 2008/04/05 22:57:38
@mmaly - Google po mistrzowsku tworzy funkcjonalność i ergonomię aplikacji.
Jestem pełen podziwu, nawet jak czasem na coś narzekam. Nie znam może wiele takich systemów, ale najwyżej właśnie cenię GG. 2008/04/06 10:47:24
Minus jest taki, ze troche holoty weszlo do Usenetu przez to. Oczywiscie, to wciaz ciekawe zrodlo informacji i miejsce konstruktywnych dialogw, ale wyraznie odchodzi do lamusa...
Natomiast trzyma sie IRC - jak byl, tak jest. Nienaruszony, niezlomny, z ogromnymi mozliwosciami. Nie wyglada, by jakas firma mogla w IRCu pomaczac palce (chyba, ze wpadna na robienie chatow przy uzyciu serwerow IRCa...). Wedlug mnie to jest ostatnia nisza tych bardziej technicznych uzytkownikow netu. Co wiecej, potrafili stworzyc Linknet by sie jeszcze lepiej odciac od dzieci neostrady :)
Gość: Kamil, brasil.hstl5.put.poznan.pl
2008/04/06 11:23:26
A ja się tak zapytam prywatnie, czy też tak macie z Google Groups i Gmailem.
Jak wysyłam wiadomość na GG z konta GMail (konkretnie Google Apps) to ona nie wraca do nadawcy, w sytuacji gdy wyślę z innego serwera wiadomość wraca. Pozdrawiam 2008/04/06 11:30:29
@Kamil - tak samo, a przyczyna jest zapewne taka, że wiadomość wysłana z Gmaila i tak pozostaje w Gmailu w folderze Wszystkie. Czyli byłoby to zbędne powielanie informacji. Tak to interpretuję.
W jednej z moich grup mam zarejestrowane cztery konta pocztowe i na trzy nie-gmailowe dostaję, po bożemu, wszystkie przesyłki - na jedno każda wiadomość, na drugie paczka ze streszczeniami, na trzecie paczka z pełną treścią. |
a że wpisów na tym blogu sporo i ciekawe są więc i wracam dość regularnie