|
Nowości Helionu
|
Blog > Komentarze do wpisu
Britannica wolna dla blogerów
Ciekawą informację podał Michael Arrington w TechCrunchu - alfa i omega dzieł encyklopedycznych, niedościgły wzór rzetelności i szacunku dla wiedzy i rozumu, szacowna Encyclopedia Britannica, jest teraz wolna dla blogerów. Innymi słowy, możesz skopiować informacje z Britanniki i umieścić je w swoim blogu. Arrington cytuje badania Comscore, wedle których na jedną stroną oglądaną w Britannice użytkownicy przeglądają 184 strony w Wikipedii (21 mln w EB i 3,8 mld w Wikipedii miesięcznie). I tu jest chyba Hund begraben. Wykonując należny ukłon wobec tego gestu trudno pozbyć się wrażenia, że redakcja EB dostrzegła, iż nie ma co się kopać z koniem, a należy wykonać ruch, który spopularyzuje Britannikę i przypomni wielu młodszym internautom wychowanym na Wikipedii, że jest takie dzieło - ciągle można przecież kupić 32-tomową, oprawną w skórkę encyklopedię z 65 tysiącami haseł, która na półce wygląda wprost prześlicznie. Sam nigdy jej nie miałem, ale widziałem u znajomego tłumacza - aż "skórka" cierpła z wrażenia - i jeszcze ten nieporównywalny z niczym zapach. Ale jest małe "ale". Otóż jeśli ktoś chce swobodnie czerpać z sieciowej wersji Britanniki (dostępnej w zwykłym trybie za równowartość 70 USD rocznie), musi się zgłosić do programu Britannica Webshare i złożyć tam stosowną aplikację jako "regularnie piszący" autor. Animatorzy programu dokonują ponoć weryfikacji witryny/bloga, po czym udzielają zgody (albo i nie). Szczerze mówiąc, trudno sobie wyobrazić taką pracę weryfikacyjną, bo chętnych może być wielu - ale to już nie moje zmartwienie. Gdy wreszcie doczekamy się zgody, możemy umieszczać hasła z Britanniki za pomocą małego widżetu, który prowadzi do pełnej wersji tego akurat hasła na stronie EB - wygląda atrakcyjnie i na pewno przyciąga uwagę czytelnika. Nietrudno zauważyć, że to typowa "ucieczka do przodu". Wolna wiedza encyklopedyczna, nawet gdy jakością i rzetelnością ustępuje dziełom profesjonalnych zespołów, zawładnęła i Siecią, i umysłami internautów. W sumie oceniam ten pomysł bardzo pozytywnie - sądzę wręcz, że to wzór do naśladowania dla innych "encyklopedystów", bo kierunek rozwoju jest dla wszystkich jasny i oczywisty. Ale koni żal - encyklopedia na półce ma swój niepowtarzalny urok. sobota, 19 kwietnia 2008, prwimmer
TrackBack
Encyklopedia Britannica - bezpłatny dostęp dla publikujących w sieci
z Tomasz Topa
Encyklopedia Britannica stara się podjąć walkę o internautów. Walkę w której do tej pory przegrywała z Wikipedią. W przytaczanym przez Techcrunch raporcie, Wikipedia notuje 184 razy większą liczbę wyświetlonych podstron. Jak Britannica ch... » Wysłany 2008/04/20 02:17:17
Komentarze
one.jack
2008/04/19 16:20:59
Panta rhei... Ale coś z cyklu "dziwne zawijasy" - Encyklopedia Britannica nie jest oczywiście wydawana w W. Brytanii. Prawa do wydawania powstałej w Szkocji encyklopedii zostały na początku XX wieku sprzedane wydawnictwu z Chicago, a w 1996 roku wydawnictwo zostało zakupione przez szwajcarskiego milionera.
Gość: witek, 77-252-80-2.ip.netia.com.pl
2008/04/20 00:34:05
Jak się pisze wolna, to zazwyczaj ma się na myśli coś więcej niż możesz skopiować na określonych warunkach jak autor się zgodzi. Zwłaszcza, że na planetę wikimedia to poleciało...
Gość: Lipszyc, dqq124.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/04/20 01:49:54
Too late, too little. Skomplikowany system, wymagajacy uruchomienia kolejnej administracji po stronie EB, na dodatek odstraszajacy poencjalnych uzytkownikow. Po co masz skladac jakies podanie i czekac na jakas odpowiedz, jesli mozesz skopiowac z wikipedii od razu? Na dodatek nie jestem pewien, jak to sie ma do przepisow o dozwolonym uzytku czy fair use - w koncu cytowanie krotkich fragmentow jest dozwolone i tak, wiec te wygibasy sa uzytkownikom... niepotrzebne.
2008/04/20 09:21:24
@Witek - napisałem "wolna", tłumacząc z TechCruncha "free". To raczej metaforyczne, tytułowe określenie niż ścisła definicja tego, co proponuje EB.
Podobnie jak "Doda się puszcza" w tytule, a w środku "Doda puściła się gałęzi i spadła z drzewa, na które wcześniej weszła". 2008/04/20 09:22:41
@Jarek - maybe, maybe, ale to ruch w dobrą stronę. Wymuszony w jakiejś mierze, ale dobry.
2008/04/20 09:28:05
Dobry przykład metafory:
"Jarosław Lipszyc uwalnia podręczniki" kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53668,3892509.html :-) 2008/04/26 00:42:51
To ze strony Britannici nic innego jak lapanie sie za ostatnia deske ratunku. Tak czy siak zostanie wyparta predzej czy pozniej - za miesiac w Niemczech ma wyjsc papierowa wersja Wikipedii, wiec czasy monopolizmu encyklopedii sie skonczyly...
|