Paweł Wimmer - blog towarzyszący kursowi języka HTML w Helionie. Założony 10 czerwca 2006.




darmowe liczniki - od 17.02.2008
Add to Google - zaabonuj RSS

Nowości Helionu


Blog > Komentarze do wpisu
Bijcież, z oćcowej ręki nie boli!

Coraz głośniej wokół przemożnej roli Google'a w Internecie. Jedni porównują ją już wprost do dominacji Microsoftu z offline'owej ery komputeryzacji, inni wręcz demonstracyjnie ignorują Gmaila i przyległości, nawołując do bojkotu nowego monopolisty.

Nie lekceważę takiego podejścia. Wiedza Google o przeciętnym użytkowniku jest dziś znacznie większa niż wiedza Microsoftu. Potencjalnie - a przecież trudno założyć, że odpowiednie służby nie będą nigdy miały dostępu do tej informacji, skoro nawet szwajcarskie banki niekiedy ulegają sile państwa - można się spodziewać, że każdy może zostać wyłożony jak na talerzu. Co więcej, na talerz mogą sobie bezprawnie nałożyć rozmaite grupy szpiegowskie czy hakerzy, bo nie wierzę w absolutną szczelność zabezpieczeń.

Mam jednak argumenty, które te obawy powinny w zasadniczy sposób osłabić.

Po pierwsze, moją siłą, jako małego żuczka, jednego z miliardów, jest to, że jestem praktycznie niewidoczny. Nikt nie będzie się pochylał nad moją skromną osobą. Na takiej samej zasadzie mogę się w każdej chwili spodziewać upadku meteorytu na moją głowę, ale prawa statystyczne mówią, że choć jest to możliwe, jest zarazem w najwyższym stopniu nieprawdopodobne.

Po drugie, nie szary człowiek jest obiektem zainteresowania tajnych służb, bo brakłoby mocy przerobowych, żeby wyniki tego rodzaju kwerend w praktyce wykorzystać, nawet gdyby ich komputery dały sobie radę z ich przeprowadzeniem.

I po najważniejsze, globalne usługi, póki co, serwowane są przede wszystkim przez kraj będący niezachwianą demokracją, o wysokich standardach etycznych w życiu publicznym. Nikt nie jest wprawdzie odporny na zepsucie, ale demokracja jest homeostatem, dążącym do równowagi, w którym wszelkie dramatyczne odstępstwa są po prostu nierealne. Nie miałbym za grosz zaufania, gdyby usługi taki świadczył Związek Radziecki, zwany dziś dla niepoznaki Rosją, czy - uchowaj Boże - Chiny. Zatem gdyby ktoś koniecznie chciał mnie kopnąć w zadek, wolałbym już, aby robiły to w publicznym interesie instytucje demokratycznego kraju, a nie jakiegoś Mordoru.

Tu dochodzę do tytułu mojego wpisu. Wieki były średnie, stosunki z sąsiadami nawet mniej niż średnie - w czasie obrony Głogowa w 1109 roku jego mieszkańcy wydali swoich synów jako zakładników na poręczenie rozejmu, co skończyło się wiarołomnym przywiązaniem dzieci do machin oblężniczych w oczekiwaniu, że obrońcy nie będą strzelać do atakujących Niemców. Wtedy to, wedle przekazu, syn dowódcy miał zakrzyknąć do wojów na murach: "bijcież, z oćcowej ręki nie boli".

Oczywiście wolę, aby nikt mnie w zadek nie kopał.

A tak swoją drogą, ciekawe, że Unia Europejska nie podejmuje żadnych widocznych starań o zbudowanie systemu równoważnego Google'owi, znajdującego się pod demokratyczną kontrolą wspólnoty europejskiej (jeśli pominąć samą wyszukiwarkę). Wysyłalibyśmy wtedy eu-maile, korzystali z eudocs i podobnych im usług (mam jednakowoż nadzieję, że nie z eugeniki), mając gwarancję, że wszelkie działania tajnych służb byłyby wykonywane w majestacie prawa i tylko w razie absolutnej konieczności. Problem w tym, że pewnie dobrą dekadę zajęłoby dochodzenie do porównywalnego poziomu funkcjonalności. Ale perspektywa byłaby całkiem ciekawa.

środa, 09 kwietnia 2008, prwimmer

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/04/09 23:15:11
jak to nie podejmuje działań? oczywiście, że podejmuje, tylko efekty marne.

proszę bardzo:

www.techcrunch.com/2007/07/20/eu-google-competitor-gets-165million-cash-injection/
-
2008/04/09 23:21:30
No tak, o wyszukiwarce właśnie wspomniałem. Ale innych usług brak, albo ja nic nie wiem.
-
Gość: herya, nat-tor3.aster.pl
2008/04/09 23:34:50
"Po drugie, nie szary człowiek jest obiektem zainteresowania tajnych służb, bo brakłoby mocy przerobowych."

Hmmm. Niech sie znajdzie terrorysta o podobnym nazwisku, to sie zainteresuja oj zainteresuja. Ciekawe, ile skrzynek trzepie sie rutynowo codziennie do dna tak na wszelki wypadek.
-
2008/04/10 07:11:38
"przez kraj będący niezachwianą demokracją, o wysokich standardach etycznych w życiu publicznym."
Dobre!
A swoją drogą to coś się boję, że Google ma dużo lepsze informacje w "teczkach osobowych" o użytkownikach niż nie jeden wywiad, czy inne służby i dużo większą skuteczność w ich zbieraniu


-
2008/04/10 07:35:24
Pozwolę sobie zauważyć, że to właśnie kraj o takich wysokich standardach wymyślił rozwiązania typu Echelon i Carnivore. Poza tym efekt "małego żuczka" może być kłopotliwy - wpis typu np. "Spotkanie z Hassanem" w kalendarzu Google'a, po przesianiu przez odpowiednie filtry służb sami-wiecie-jakich może się wydać bardzo podejrzany. Przeczytamy w prasie "Znany dziennikarz Paweł W. został przesłuchany w sprawie (...). Sprawdzana jest jego korespondencja m. in. z osobami o pseudonimach reuptake i one.jack". Pani Gilowska też się tłumaczyła, że jest tylko gadatliwa.
Chyba popadam w paranoję - włączam Tor-a...
-
2008/04/10 07:48:29
No właśnie, Echelon i Carnivore są przykładami działań instytucji działających w demokratycznym kraju, których celem nie jest gnębienie społeczeństwa, lecz walka z zagrożeniami. Gdyby coś takiego zrobiły Rosja (demokratura) czy Chiny (dyktatura), po prostu bym się bał. Ojcowie-założyciele nie muszą przewracać się w grobach.
-
2008/04/10 08:17:50
Pawle, rozumiem że jesteś optymistą, ale jest granica między optymizmem i naiwnością. Ojcowie-założyciele od dawna obracają się w grobach i niewiele brakuje, żeby ktoś podłączył ich do jakiejś turbiny w celu generowania darmowej energii. Zaś tłumaczenie, że to tylko walka z zagrożeniami, to i w czasach Sojuza się pojawiało.
-
2008/04/10 08:24:03
Piotrze, jeśli chcesz przez to powiedzieć, że państwo ma być pozbawione możliwości zwalczania na przykład terroryzmu za pomocą prawnie dozwolonej inwigilacji, to ja się nie zgadzam. Jestem bardzo przywiązany do wolności obywatelskich, ale również jest granica między wolnością a bezradnością.
Cała sztuka to dobranie rozsądnych proporcji wolności i skuteczności oraz demokratyczna kontrola takich poczynań.
-
2008/04/10 09:13:00
Gratuluję optymizmu (w sprawie Google i USA).
1. Dlaczego Unia Europejska miałaby budować swoje Google? Czy rząd USA zbudował swoje? Nie. To jest prywatny biznes. No chyba, że Google zostało jednak zbudowane na polecenie służb USA, co nie byłoby wcale takim złym pomysłem.
2. To, że jesteś w tej chwili jesteś szarym żuczkiem nie znaczy, że za chwilę nie zostaniesz wydobyty z wygodnego cienia. Nie chodzi o stałe monitorowanie, ale możliwość błyskawicznego zgromadzenia Twojego dossier.
3. Google jest spółką giełdową. Jakie masz gwarancje, że nie wykupią jej miliarderzy z krajów arabskich, z Chin lub Rosji?
-
2008/04/10 09:33:02
A mnie się wydaje, że ten optymizm wynika troszkę z niedowierzania ;-) Oczywiście, że Google nie będą zwierały sił w celu inwigilacji poszczególnych osób -- chyba że taka osoba z jakichkolwiek przyczyn znajdzie się na ich celowniku -- ale już na zasadzie "selekcji po zainteresowaniach" -- to kto wie?

Co do budowania takiego systemu przez UE -- nie, dziękuję. Raz, że koszty, dwa, że wolę jeśli ma to w łapie prywatna firma niż kolejny eukomisarz ludowy, który jutro powie, że z danych tam zgromadzonych będzie można korzystać np. w zw. z kontrolą migracji ludności, wsiadania do samolotu itd.
-
Gość: realista, lnx1.uci.uni.torun.pl
2008/04/10 09:54:12
@PW: "znajdującego się pod demokratyczną kontrolą wspólnoty europejskiej"

Buhahahaahahahahahahahahaha

Dawno się tak nie uśmiałem!

"happy marriage", "military intelligence" i "democratic EU control" ;P
-
2008/04/10 11:38:04
Testeq, trzecim pytaniem odpowiedziałeś na pierwsze :-)
-
2008/04/10 11:38:42
@Realista - a coś bardziej konkretnie?
-
2008/04/10 11:40:12
@Olgierd, to może być firma komercyjna, ale z zabezpieczonym pakietem akcji.
-
Gość: epablito, n2.idg.com.pl
2008/04/10 11:46:34
imho jest lepszy sposób na kontrolowanie Google. To zwyczajna, codzienna kontrola świadomych tego co robią użytkowników. Nie musi ich być wielu, i tak próby nieodpowiedniego wykorzystania przez Google gromadzonych (zakładamy, że gromadzi) poufnych danych skończą się zwyczajnym bojkotem usług wielkiego G. A tego G nie chce.

Taka wewnętrzna, kapitalistyczna kontrola klientów. Przykłady już są: Google oberwało m.in. za StreetView, jak się okazało, że podglądają ludzi (świadomie lub nie), oberwało za cenzurowanie wyszukiwania w Chinach. Takie sprawy naprawdę wypływają na wierzch.

Byłbym jak najdalej od tworzenia rozwiązań wspieranych państwowo (czy EUniowo) - te będą działać niezależnie od bojkotu, zasilane podatkami. Bojkotowane rozwiązania komercyjne padną lub ucierpią, Google musi żyć w zgodzie z klientami. Można obawiać się dominacji G w sensie mocy obliczeniowej - pewnie mało kto może dzisiaj podskoczyć ich megaserwerowniom. Jeśli informacja ma być ropą naftową XXI wieku, to takie supercentra danych będą złożami tej ropy. I tutaj byłbym jednak spokojny - o ile monopol do pewnego momentu rośnie w siłę, to potem szybko upada, bo pojawiają się absurdalnie dobre alternatywy (vide historia Microsoftu)
-
2008/04/10 13:11:10
prwimmer: "Testeq, trzecim pytaniem odpowiedziałeś na pierwsze"

Rozumiem, że w swoim samochodzie posługujesz się nawigacją satelitarną Galileo? W ten sposób chcę powiedzieć, że prace unijnych komisji będą długie i owocne (wszak w strukturach biurokratycznych nie wynik się liczy, ale włożony wysiłek i liczba zmarszczek na czole), a wymiana informacji będzie następowała w środowisku Google.
-
2008/04/10 13:31:40
Najważniejsze to nie popadać w paranoje. To, że Google ma dostęp do bardzo wielu danych (maile, dokumenty, kalendarze, notatki, rozmowy przez komunikator) nie oznacza, że musi robić z nich pożytek.

Owszem, nawet jeżeli wyszłoby na jaw, że G "od tak" udostępnia wszystkie dane podmiotom, które o to proszą to nawet protesty, akcje, krucjaty antygoogle'owe nie zmienią nic.

Moim zdaniem nie ma co popadać w obłęd i w sposób ostrożny korzystać z dobrodziejstw, jakie oferuje Google.
-
2008/04/10 13:45:16
Przyszło nie rysuje się świetlano. W lutym napisałem taki tekścik:

"Obudził się. Na umieszczonym naprzeciwko łóżka ekranie, jarzyło się logo Google. Kiedyś (tak twierdził kudłaty) firma informatyczna. Teraz sztuczna inteligencja, oplatająca trzecią planetę od słońca."

cd: fraglesi.wordpress.com/2008/02/26/pragnienie-smierci/
-
2008/04/10 14:04:07
Witam!

pozwoliłem sobie na komentarz do tego wpisu, konkretnie do postulatu zbudowania własnej europrzeglądarki przez UE:

mkozinski.blox.pl/2008/04/Mentalnosc-prawdziwego-Europejczyka-w-jednym.html

Pozdrawiam,
MK
-
Gość: , auy122.internetdsl.tpnet.pl
2008/04/10 16:43:10
@Pawel (Gość): "To, że Google ma dostęp do bardzo wielu danych [...] nie oznacza, że musi robić z nich pożytek."

Tu nie chodzi o to nawet czy teraz tak robi czy nie, ale że za pomocą kilku kliknięć jest w stanie takie informacje zebrać i przekazać
-
Gość: Sly, 193.239.126.10*
2008/04/11 20:04:48
@epablito: Chyba zbyt wcześnie pogrzebałeś Microsoft. TO ciągle topowa firma w skali świata. Trochę ostatnio przebierają nóżkami (Yahoo) ale mówiąc kolokwialnie dostają sraczki na takim poziomie, o jakim większość tylko marzy.
-
2008/04/13 07:05:30
Hmm ciekawa idea, eumaile i eudocs ;) Nawet bym moze korzystal - taki lokalno-globalny patriotyzm ;)
Nie ma sie co jednak oszukiwac - Google sie by bardzo ciezko gonilo... Chociaz niektorzy (zoho) sobie jakos radza ;)
-
2008/04/13 09:49:26
@Chris - moim zdaniem Zoho jest zdecydowanie z przodu funkcjonalnie, ale mają kilka razy mniej użytkowników niż GDocs.
-
Gość: Budyń, bcz86.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/04/20 00:31:10
Ta "niezachwiana demokracja" i "wysokie standardy" to wykorzystywanie prywatnych firm (w tym wojskowych) do realizacji państwowych interesów oraz wykorzystywanie - niezgodne ze wszelkimi możliwymi przepisami - wspomnianej już infrastruktury państwowej szpiegowskiej do nieuczciwego wspierania własnych prywatnych przedsiębiorstw - co wielokrotnie udowodniono. Szczególnie po 9/11 NSA i kilka innych agencji bez żadnych konsekwencji łamało podstawowe zapisy konstytucji. Prywatne stowarzyszenia (RIAA) ścigają losowo wybrane osoby. "Land of the free" ?

Ponadto samo Google już sprzedało swoją zasadę 'don't be evil' współpracując z Chinami. Z innych faktów - UE i Francja oficjalnie wspierają projekt alternatywnej dla Google'a wyszukiwarki.

Przyznam, zę poziom tego wpisu bardzo mnie zaskoczył. Negatywnie.
-
2008/04/20 22:22:55
Budyń, po prostu masz na mnie uczulenie i zawsze dopatrujesz się negatywów. Gdybym napisał "świeci Słońce", zacząłbyś udowadniać, że właśnie jest środek nocy.