|
Nowości Helionu
|
Blog > Komentarze do wpisu
Gugiel jest wszędzie
Podwoziłem ostatnio znajomego na jakąś znaną mi ze słyszenia, choć niespecjalnie z autopsji ulicę, zatem zapytałem, gdzie to dokładnie jest. Znajomy z uśmieszkiem wyciągnął z teczki wydruk komputerowy z... oczywiście z fragmentem planu Warszawy z Google Maps, z tą charakterystyczną strzałeczką wskazującą dokładnie miejsce. Sam od miesięcy chętnie korzystam z kalendarza Google, gdyż łatwość dostępu do danych z dowolnego miejsca na świecie (no, wystarczy dom i redakcja, czasem jakieś gościnne miejsce) przeważa nad bardziej rozbudowanymi funkcjami Outlooka. Co warte odnotowania, gdy zapisuję sobie termin jakiejś konferencji czy lunchu prasowego, podaje oczywiście dokładny adres (np. Warszawa, Kwiatowa 102), zaś kalendarz automatycznie tworzy stosowne odniesienie do miejsca na mapie (a nawet przypomina e-Gmailem czy SMS-em o terminie). Bardzo to wygodne - tym bardziej, że mogę łączyć swój prywatny kalendarz z kalendarzami publicznymi, a także kalendarzami udostępnianymi wybranym osobom przez moich znajomych, dzięki czemu można łatwo zgrać sprawy prywatne z publicznymi, bo są widoczne w jednym, zintegrowanym widoku. Funkcjonalność tych wszystkich usług systematycznie rośnie, bo w Google'u pracują nad tym tęgie głowy, a wzajemna integracja poszczególnych usług tworzy efekt synergii. Właśnie takie rzeczy przekonują do korzystania z usług online, kosztem tradycyjnego oprogramowania desktopowego - oczywiście, jeszcze długo nie zrezygnuję z używania aplikacji graficznych, programów biurowych czy wideoedytorów zainstalowanych w komputerze, ale od dawna nie reaguję żachnięciem na cudze sugestie, że "w onlajnie" jest już wszystko. I jeszcze świetny żarcik filmowy "Google Maps", robiący ostatnio karierę w Internecie - kto jeszcze nie widział, niech sobie obejrzy:
środa, 30 stycznia 2008, prwimmer
TrackBack
40000km równika i ping na 60ms - świat jest mały
z Wikajusowa jazda
Raz po raz czytam to że dane osobowe są źle zabezpieczone, to że są dobrze, to że ich niebezpieczeństwo jest winą samych użytkowników, to że jeszcze czyjąś... Ale właśnie się przekonałem że zbyt dużo danych w sieci prowadzi do nap ... » Wysłany 2008/02/01 00:50:41
Komentarze
2008/01/30 09:58:35
Wydruki z GoogleMaps to podstawa :) Ostatnio (na okres sylwestrowy) jadąc do Czech podkładałem z kilku ekranów (coby skala była odpowiednia) jedną wielką mapę miejscowości, do której jechałem. W wakacje koleżance tłumaczyliśmy z kolegą jak w Pradze (czeskiej) dotrzeć do jakiegoś lokalu - oczywiście na wydruku z gmaps :)
A kalendarz? Polecam połączenie kalendarza z Outlooka z gCal (tnij.com/gCalOutlook) - wtedy operujesz na jednym kalendarzu, który jest dostępny właściwie wszędzie. Ja tak mam i jestem bardzo zadowolony - ten sam kalendarz w domu, w pracy i wszędzie na świecie. Brakuje mi tylko możliwości synchronizacji z telefonem (akurat www.gcalsync.com/ nie chce działać z moją N6288)
Gość: , boq86.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/01/30 10:20:01
Nie spotkałem jeszcze osoby, która po kilku miesięcznym używaniu aplikacji google nie wpadała w zachwyt. Rzeczywiście ludzie, którzy pracują nad tymi pomysłami mają łeb na karku! Sam jako zwolennik aplikacji desktop zrezygnowałem z wielu na rzecz google. Zrezygnowałem z thunderbirda, którego używałem w czasach kiedy nazywał się kurier poczty, mam w domu legalnego offica a i tak wolę dokumenty pisać w google docs, ponieważ mam je w różnych miejscach pod ręką. Dodatkowo tagowanie to jest rewelacja. Kalendarz synchronizuje sobie z moim PDA. Największą zaleta dla mnie jest to, że mam dostęp do swoich zasobów z różnych miejsc.
2008/01/30 14:48:07
Dodatkowym plusem jest uodpornienie się na utratę danych spowodowaną kradzieżą komputera. Dokumenty i aplikacje są w sieci.
2008/01/30 15:18:27
Ja długo byłem sceptyczny, ale w pewnym momencie nie dało się już nie korzystać z usług Google. A gdy jeszcze wszedłem w usługę Google Apps z moją domeną i jestem w stanie każdemu internaucie zaoferować 6,5 - gigową skrzynkę mailową w mojej domenie, czyli więcej, niż niejeden wielki portal, po chwili osłupienia przestałem mieć opory.
Nawiasem mówiąc konta pocztowe gazeta.pl są w lutym przenoszone do usługi Google Apps - to będzie największy taki transfer jak do tej pory (chyba?) 2008/01/31 11:44:16
Z mapami google'a trzeba uważać, czasem są nieaktualne (chyba, że ostatnio coś się w tej kwestii zmieniło).
A wszystkim miłośnikom Google Docs polecam sprawdzić pakiet Zoho 2008/01/31 14:09:53
W moim blogu w ciągu ostatnich iluś miesięcy 17-krotnie pisałem o Zoho :-)
|
I pomyśleć, że ja przejmowałem się, że po ostatnich zmianach w mapach Googla, miejscowość w której mieszkam - Gorlice dostała jakąś starą i bardzo mało dokładną mapę.
A filmik mimo żartobliwego przekazu, daje do myślenia.