|
Nowości Helionu
|
Blog > Komentarze do wpisu
Majbloglogowa inwigilacja
Wszedłem kiedyś na jakąś zagraniczną stronę, na całkiem innej planecie i... zdębiałem. Gdzieś tam w sidebarze zobaczyłem znaną mi z lustra gębę. Jako żywo, z właścicielem serwisu żadnych fotek nie wymieniałem. Po nitce, do kłębka - po spenetrowaniu sprawy stwierdziłem z lekkim zakłopotaniem, że to wynik zapisania się w którymś momencie do sieci MyBlogLog, do której zachęcił mnie niestrudzony ewangelizator tejże, eskey. Nawet specjalnie się tym nie zajmowałem, ot, jeszcze jeden eksperyment z moich nieustających wędrówek ciekawego świata pismaka od komputerów i Internetu. Nie wiem jeszcze dokładnie, na jakiej zasadzie to działa, ale przypomina się owa słynna konferencja prokuratora Engelkinga, który w teatralnej manierze, trochę w stylu Bogusława Wołoszańskiego, opowiadał zgromadzonym dziennikarzom i milionom widzów przed telewizorami, jak to prokurator Kaczmarek o 18:12 minął budkę z hamburgerami na ulicy Marszałkowskiej, co zarejestrowała stacja bazowa x, a o 18:41 podrapał się w nos, co zarejestrowała z kolei kamera na ulicy Emilii Plater. Nie tylko Google śledzi cichcem historię moich poczynań w Internecie, ale i MyBlogLog rejestruje i wyświetla urbi et orbi, gdzie byłem, "debillingując" sieciowe gonitwy. Przyznam, że choć generalnie nie mam paranoicznego stosunku do świata, to jednak nie zawsze mam ochotę widnieć gdzieś w jakimś obrazkowym logu, a trudno mi przewidzieć, kto majbloglogowy widżet u siebie zainstalował. Trochę to momentami peszące - nawet zastanawiam się, czy jednak nie skasować tego konta. Jeszcze poeksperymentuję. wtorek, 04 grudnia 2007, prwimmer
TrackBack
Komentarze
Gość: grizzly3, unas.tarr.org.pl
2007/12/04 13:10:30
Ja patrzę na to inaczej - ikonka niedźwiadka to zawsze dodatkowy link do mojej strony ;)
2007/12/04 13:15:23
MyBlogLog ma faktycznie coś ze szpiega, ale można to kontrolować dość znacznie. Po pierwsze notuje naszą obecność na innych stronach ze skryptem MyBlogLog jedynie gdy jesteśmy zalogowani. Po drugie poprzez klikniecie na czerwony krzyżyk pojawiający się gdy najedziemy na swoją podobiznę w cudzym widżecie możemy zwyczajnie się usunąć.
2007/12/04 13:25:58
Zgoda, ale to kasowanie na danej stronie, a stron z widżetem są tysiące i tysiące.
Tak czy owak, na pewno technika jest równie ciekawa, co kontrowersyjna. Wolni ludzie, wolny wybór. 2007/12/04 14:31:01
W profilu ustawia się co ma być widoczne a co nie, poza tym w ustawieniach konta jest zakładka "Data Collection" można wybrać opcję Opt-Out i się nie kolekcjonować :-)
2007/12/04 14:47:44
Mi jakoś zupełnie nie przeszkadza, że na jakimś blogu pojawi się mój avatar. A gdy się pojawi to nawet dobrze bo to zawsze kolejny darmowy odnośnik do mojej strony.
2007/12/04 14:56:48
Przecież to nie są odnośniki do Waszych stron, tylko do stron Waszych profili na MBL. Różnica mimo wszystko spora...
2007/12/04 15:03:03
Ale stamtąd już niedaleko do stron opisanych w profilach - jak komuś się chce klikać, ma się rozumieć.
2007/12/04 19:55:18
Ależ czy to nie jest istota web2.0 - pokazywanie tego co wcześniej było skrzętnie skrywane, po to aby wynieść z tego pokazywania większe wartości. Widget MBL jest bardzo społecznościotwórczy - wiele osób na bloga może zaglądać, ale nie komentować wpisów. MBL pokazuje ich autorowi bloga, ale i innym czytelnikom - zaglądając na bloga widzimy, że nasi znajomi też tam byli.
Do tego można przyłączyć się do wspólnoty czytelników danego bloga na MBL. Kolejne zastosowanie - awatar z MBL pojawia się koło nicka komentującego. Do niedawna opcja dostępna tylko dla wordpressowych blogów. Teraz również na bloxie: debergerac.blox.pl/2007/11/Awatary-z-MyBlogLogcom-w-komentarzach-na-Bloxie.html Rozumiem, że dla Pana mogą to być argumenty mało przekonujące ale dla młodszych blogerów... ;) pozdrawiam 2007/12/04 21:50:10
Ależ ja doceniam wszelkie społecznościotwórcze (dobre określenie) gadżety, tylko mówię o jednej szczególnej cesze MBL, czyli właśnie tej swoistej inwigilacji. Dla wielu osób zapewne nie jest ona żadnym problemem.
2007/12/05 00:02:17
Co ciekawe - argumenty o inwigilacji pojawiały się na początku rozprzestrzeniania się serwisu w polskiej blogosferze (przełom 2006/2007), więc Pana pierwsze skojarzenie jest jak najbardziej naturalne ;)
Jednak z prawie rocznej praktyki wiem, że z MBL jest dużo więcej pożytku niż potencjalnego zagrożenia. Moim zdaniem na tyle wrosło już w blogosferę, że jest postrzegane jako świetne narzędzie społecznościowo-"marketingowe", doskonale identyfikujące blogerów. Oczywiście nie jest obowiązkowe dla kogoś ceniącego anonimowość. Zawsze też można skorzystać z innej przeglądarki ;) Pozdrawiam, eskey - "niestrudzony ewangelizator MBL", choć nie wiem czy to etykietka czy komplement ;) 2007/12/05 08:56:49
@Sgk - to jest właśnie zaleta serwisów/blogów, które koncentrują się na wybranych technikach i uparcie je penetrują; wtedy wiadomo, że jak potrzeba konkretnej i pogłębionej wiedzy, to się zagląda w takie miejsce.
Można by sporządzić całą listę problemów, którym przydałyby się tematyczne blogi o wysokim stopniu kompetencji. |