Paweł Wimmer - blog towarzyszący kursowi języka HTML w Helionie. Założony 10 czerwca 2006.



darmowe liczniki - od 17.02.2008

Nowości Helionu


Blog > Komentarze do wpisu
Dlaczego nie używam Twittera

Twitter i twitteroidy (bardzo mi się podoba greckiego pochodzenia sufiks -oid oznaczający podobieństwo - przykładem z polskiego języka jest antropoid, czyli rzecz albo istota człekopodobna) wdarły się szturmem do Internetu, a wokół nich powstał wręcz cały przemysł aplikacji wspomagających ich działanie.

Jakoś mnie ta "łebdwazerowa" forma komunikowania się z innymi nie uwiodła (sorry, Marcin). Dostrzegam tu pokrewieństwo z zupełnie mi obcą mentalnie kulturą SMS-ową, której kompletnie nie rozumiem (pewnie jestem już wapniakiem). Owszem, SMS-y czasem się przydają, ale nie wysyłam ich częściej jak raz na miesiąc, dostaję może ze trzy albo cztery, nie licząc potwierdzeń z banku - reklamy telewizyjne chwalą się coraz niższymi cenami SMS-ów w abonamentach lojalnościowych, a uczniowie i studenci potrafią ich wysyłać nawet kilkanaście dziennie.

Twitter (jako pojęcie generyczne) to sposób upubliczniania gorączki myśli, która w zasadzie poza świadectwem, że autor jeszcze żyje, rzadko wnosi coś sensownego i pożytecznego. Bo co komu z tego, jak napiszę w sidebarze bloga, że "boli mnie noga" albo "lecę do kina". Te sto czy dwieście dopuszczalnych w takiej formie znaków to tyle, co nic. Bardzo Lubię Informować Przyjaciół, ale z sensem.

Nie żebym miał kłopoty ze zwięzłym formułowaniem myśli. Kilkanaście lat pisania newsów komputerowych (napisałem ich z pięć tysięcy) nauczyło mnie upakowywania informacji w naprawdę niewielkich objętościach, ale nigdy kosztem poprawnej składni, nigdy w formie równoważników zdań. Klasyczne wprowadzenie, rozwinięcie i zakończenie, nawet w kilkusetznakowych newsach, jest wykonalne. Twitterowy "równoważnik myśli" jest za to irytujący. Trzeba mieć talent literacki, by w tak maleńkiej formule napisać coś naprawdę ciekawego czy intrygującego, jeśli nie ma to być zwykły banał, szum w Sieci.

Ale pewnie inni mają całkiem odmienne zdanie. Może wiadomość "lecę do kina na Eastwooda, bo podobno to rewelacyjny film" jednak komuś się przyda. Mnie na razie nie bardzo, bo chciałbym wiedzieć, dlaczego.

piątek, 09 listopada 2007, prwimmer

Polecane wpisy

  • Nie żyje Jurgi

    Artur Jurgawka, znany w Sieci jako Jurgi, nie żyje. Informację tę podał portal terazTurek.pl . Żył zaledwie 35 lat. Zacytuję wiadomość: Artur Jurgawka, a

  • 20 lat Supermemo

    Minęło właśnie 20-lecie firmy, o której myślę wyjątkowo ciepło - 5 lipca 1991 roku powstała firma Supermemo, która wyznaczyła standardy w dziedzinie nauki za po

  • Opowiemy im, jak żyli...

    W jednej z końcowych scen " Ostatniego samuraja " kapitan Nathan Algren przynosi cesarzowi Japonii miecz zmarłego księcia Katsumoto - cesarz prosi kapitana, aby

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Nie rozumiem Twittera ani Blipa z acogitosis
To miał być komentarz u Pawła, ale w końcu się rozpisałem to publikuję to jako własny wpis. Ostatnio założyłem z ciekawości konto na Blipie, ale nadal nie rozumiem idei tego wszystkiego. Kiedyś chciałem napisać sobie prosty programik d... »
Wysłany 2007/11/09 15:26:20
Komentarze
Gość: Kuba Dirska, 217.153.184.*
2007/11/09 15:23:12
Przyznam szczerze, że mimo prób i kilku zaproszeń od znajomych nie mogę się przekonać ani do twittera ani rodzimego odpowiednika blipa.
Podobnie jak u Ciebie Pawle tak krótkie formy raczej mnie irytują niż przekazują jakąkolwiek treść.
Sądzę jednak, że dla wielu osób jest to taka namiastka pisania, bez pisania. Cokolwiek to znaczy :)
-
Gość: Szy., *.gprs.plus.pl
2007/11/09 15:24:29
Hehe, Paweł, ja też tych co to ich to kompletnie nie łapie.

Taki właśnie typowy chyba kompletny przerost w20wej formy nad sieciową treścią...? Zarejestrowałem się na blipie i sobie pomyślałem - po co mi to? Co ja mam tam pisać? :] I po co?

... zamiast blipować, wolę artykuł więcej na papierze przeczytać, na to mi czasu brakuje najbardziej. A już i tak tylko tygodniki kupuję... :]

Zdrowie.
-
Gość: sztywny, *.gadu-gadu.pl
2007/11/09 15:38:52
Akurat treść tego wpisu spokojnie dałoby się przekazać w formie statusu, nawet nie 160 znakowego: "Nie kumam Blipa/Twittera". Czy to jest ciekawe? Intrygujące?
-
2007/11/09 16:09:23
@Sztywny - no, oczekiwałbym jednak odesłania do wpisu w blogu, gdzie myśl zostałaby rozwinięta :-)
-
2007/11/09 16:11:55
@Kuba - czy Twoje nazwisko jest przypadkiem niderlandzkiego pochodzenia?
Bo domyślam się, że to nie polska końcówka -ska, jak w Kowalska :-)
-
Gość: , *.acn.waw.pl
2007/11/09 18:30:16
"Bo co komu z tego, jak napiszę w sidebarze bloga, że "boli mnie noga" albo "lecę do kina"."

1. twoim znajomym, którzy chcieliby pograć z tobą w piłkę

2. twoim znajomym, którzy nie mogą się do ciebie dodzwonić.
-
reuptake
2007/11/09 18:34:07
to byłem ja :) twórca tego bałaganu.

tak czy owak, blip nie jest dla każdego, "sorry" jest zupełnie niepotrzebne. każdy dobiera sobie takie formy ekspresji i utrzymywania kontaktów interpersonalnych, jakie mu odpowiadają.
-
Gość: mth, *.met.pl
2007/11/09 19:21:51
@gość

"1. twoim znajomym, którzy chcieliby pograć z tobą w piłkę
2. twoim znajomym, którzy nie mogą się do ciebie dodzwonić."

a co, zajumali ci komóre na stolicy?

-
2007/11/09 21:23:38
@reuptake - jasne, mamy demokrację; ale nie mogłem się powstrzymać :-)
Zresztą to nie było personalnie do BLIP-a, a generalnie.
-
lukemica
2007/11/09 22:26:48
Próbowałem kiedyś prowadzić Twittera, znudziłem się chyba po dwóch dniach. Łapałem się na tym, że zamiast robić swoje, co chwila wysyłałem wiadomości na Twittera...

Spodobały mi się za to tumblelogi, które do "twitteroidów" są trochę podobne. Wprawdzie mój trochę się ostatnio zakurzył, ale nie na długo. :)
-
rrriddle
2007/11/10 18:41:31
"Owszem, SMS-y czasem się przydają, ale nie wysyłam ich częściej jak raz na miesiąc, dostaję może ze trzy albo cztery"

Ojoj, to chyba naprawdę nie dla Ciebie. ;-)
-
2007/11/10 19:35:21
Mówiłem przeca, że wapniak jestem :-)
-
2007/11/10 20:38:01
A tak na serio – powodów dla twitterowania jest trochę więcej niż odpowiadanie na ich przewodnie hasło – „what are you doing”.

– Wiesz gdzie przebywają Twoi znajomi.
– Zdobywasz mikroinformacje na interesujący Cię temat. Tutaj (po wprowadzeniu przez Twittera opcji śledzenia dowolnego słowa) pole do popisu jest ogromne. Możesz zasubskrybować info dot. niszowej dziedziny i zdobywać nowości najszybciej. Pamiętajmy, że Twitter jest domem wielu geeków, którzy mają coś do powiedzenia (i rzadko kiedy jest to „jem śniadanie”).

Jeszcze jest parę powodów, ale nie są już one tak ważne. Przynajmniej dla wszystkich potencjalnych Twitterowców. ;)
-
Gość: echolvd, 82.145.90.*
2007/11/12 19:44:28
Też nie jestem zwolennikiem "blogowania" przez Twittery, ale urzekła mnie jedna funkcja oryginalnego Twittera - możliwość tworzenia botów. Dzięki temu mogę wykorzystać swojego IMa czy też SMSa, żeby dodać wydarzenie do swojego kalendarza w Google czy do listy TODO na Remember the Milk.