Paweł Wimmer - blog towarzyszący kursowi języka HTML w Helionie. Założony 10 czerwca 2006.



darmowe liczniki - od 17.02.2008

Nowości Helionu


Blog > Komentarze do wpisu
75 sposobów na statystykę

Zwróciłem ostatnio uwagę na wydaną przez Helion książkę 75 sposobów na statystykę. Jak zmierzyć świat i wygrać z prawdopodobieństwem. Wprawdzie nie studiowałem jej dokładnie jako praktyk, a tylko przejrzałem całość i przeczytałem wybrane fragmenty, ale chcę zwrócić uwagę na oryginalność tej publikacji - ona po prostu tłumaczy w dość nietypowej manierze sens badań statystycznych, rolę rozmaitych narzędzi.

Podejście Bruce'a Freya odbiega od tego, co na ogół obserwujemy na półkach księgarskich - zwyczajowo są to książki ilustrujące poszczególne techniki statystyki opisowej i/lub matematycznej, w których jednak brakuje głębszej refleksji nad sensem wykonywanych operacji. To dość zrozumiałe, bo typowy student (statystyka jest przecież fundamentalnie ważnym narzędziem badawczym na bardzo wielu kierunkach, także w humanistyce) potrzebuje przede wszystkim narzędziowni, łatwo podanych algorytmów, zaś nie bardzo ma ochotę na czasochłonne zagłębianie się w istotę statystyki. Pokazywane są na ogół pewne charakterystyczne sposoby wykorzystania metod ilościowych, które potem mniej czy bardziej mechanicznie są wykorzystywane w pracy zawodowej.

Gdy zabierałem się do studiowania statystyki w latach 70. (na SGPiS), uwiodła mnie w niej możność odkrywania prawidłowości w bezładnych na pozór zbiorach danych. Był to dla mnie przełom na miarę odkrycia nowego lądu, bo w liceum statystyki nie było, a rachunek prawdopodobieństwa był wykładany nieco abstrakcyjnie, w oderwaniu od realiów - ot, takie zabawy z kostką do gry, bez praktycznego przełożenia na otaczającą nas rzeczywistość.

Chyba najważniejszą dla mnie książką z tamtego okresu był przetłumaczony jeszcze w latach 60. podręcznik Yule'a i Kendalla "Wstęp do teorii statystyki", który wypatrzyłem w jakimś antykwariacie, a potem studiowałem obok oficjalnych podręczników. Książka ta została po raz pierwszy wydana w... 1911 roku (!) i była wielokrotnie wznawiana w USA jeszcze do lat 70. Pewnie do dzisiaj zachowuje swój walor edukacyjny, choć zawarte w niej przykłady mocno już trącą myszką, a już na pewno była dla mnie wejściem w zupełnie nowy świat, ujawnieniem nowej metodologii - dała mi znacznie więcej niż obowiązujące na uczelni manuale. Równie ciekawa była też książka Blalocka "Statystyka dla socjologów", gdzie z minimalnym udziałem aparatu matematycznego autor potrafił tłumaczyć humanistom, "jak sołtys krowie na miedzy", przydatne aspekty badań ilościowych.

Statystyka, choć wielu może się kojarzyć z odstręczającymi rachunkami, jest bardzo płodną intelektualnie dyscypliną wiedzy, jakiej elementy powinien posiąść każdy człowiek uważający się za wykształconego. Jesteśmy otoczeni liczbami i umiejętność poprawnego zinterpretowania rozmaitych wielkości - już choćby najważniejsze miary struktury i dynamiki dają zdolność rozpoznawania rzeczywistości - jest istotna, jeśli nie chcemy być bezradni wobec zalewającej nas informacji. Obserwuję niejednokrotnie, jak osoby będące "interfejsem" między źródłowymi danymi a czytelnikami czy widzami, czyli dziennikarze, wygadują żenujące głupstwa, nie potrafiąc samemu poprawnie zinterpretować tego, co się dzieje. Powszechne mylenie procentów z punktami procentowymi, brednie w rodzaju "inflacja wzrosła o 13 procent", nieumiejętność rozróżnienia między wzrostem a tempem wzrostu ("gospodarka spada", choć przecież tylko spadło tempo wzrostu), mechaniczne wyciąganie średniej tam, gdzie nie ma ona sensu (jeden zdradza żonę dwa razy w tygodniu, drugi ani razu, średnio wychodzi więc raz), mylenie zależności ze współwystępowaniem zjawisk (liczba zdrad małżeńskich rośnie z powodu wzrostu zamożności społeczeństwa) to grzechy śmiertelne niedouczonych ludzi, którzy są bezradni wobec liczb, którzy nie poznali elementarnych narzędzi potrzebnych w interpretacji tego, co się dzieje naokoło, a sami usiłują tłumaczyć rzeczywistość innym.

Wracając do książki, to oczywiście nie dziełko dla przeciętnego czytelnika, a dla bardziej zainteresowanego metodami ilościowymi studenta, o tyle jednak warte wzmianki, że nietypowe i napisane w sposób rzadko spotykany w tego rodzaju publikacjach. Gdy będziesz w księgarni, przynajmniej ją przekartkuj - a cena 39 złotych nie jest zaporowa.

niedziela, 11 listopada 2007, prwimmer

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Magia pomiarów z Szamanie Mamrotanie
Wiele osób przykłada do wyników badań społecznych rolę niemal magiczną. Na przykład wierzą, że jeśli sfałszujemy wyniki sondaży to one się potem spełnią w rzeczywistości, ale to tak nie działa. Sondaż ma dużo wspólnego z badaniem pogody. Patrzymy ... »
Wysłany 2007/11/28 10:48:27
Flejm w praktyce. O interpretacji wyników badań naukowych. z starlift bloguje
Będzie to połączenie erystyki i ludzkiego błędu, który wykorzystamy i obrócimy na swoją korzyść. Jest to dość łatwe, najtrudniejsze w tym wszystkim jest dostrzeżenie błędnej całkowicie interpretacji wyników badań statystyki lub rażącej ... »
Wysłany 2007/11/29 19:28:21
Komentarze
testeq
2007/11/11 12:11:19
Mam od roku angielski oryginał, dwa razy usiłowałem zacząć systematyczną lekturę, ale jakoś nie mogłem się wciągnąć mimo, że amatorsko interesuję się statystyką. No i nie ma tam niezawodnego przepisu na wygrywanie w Dużego Lotka. :-)
-
2007/11/11 12:28:04
Oj, Testeq, przecież jest tyle programów w Necie gwarantujących wygraną... :-)
-
sinuscamera
2007/11/11 12:30:23
To ja jeszcze dodam, że do wspaniałego narzędzia jakim jest GoogleAnalytics wyszedł rodzimy dodatek - plugin monitorujący dostępność strony w ciągu doby: Mini Monito . Polecam!
-
2007/11/11 12:38:56
Trza zatem zmacać, thx.
-
2007/11/11 12:41:15
Sinuscamera - logo super :-)
-
Gość: ap, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/11/11 14:01:37
Pawle, a czy polecisz jakąś książkę o statystyce dla człowieka niezwiązanego z tą dziedziną, a chcącego nieco jej liznąć? Rozumiem, że dwa wydawnictwa, o których pisałeś, byłyby dziś zapewne nieco przestarzałe. Może masz jakieś typy, z chęcią się zaopatrzę.

pozdrawiam serdecznie.
-
2007/11/11 14:16:28
Dość ciekawa, po lekturze "dema" (rzuć na nie okiem), wydaje mi się "Statystyka po ludzku" wydana w Złotych Myślach. Cena jest znośna (29,90).

zlotemysli.pl/?c=4main&idEbook=383

"Niniejsze opracowanie powstało zgodnie z ideą: „nauczam tak, jak sam chciałbym, aby mnie uczono”."

Być może warto się zapoznać z elementami statystyki dla szkół średnich - to najłagodniejsze wejście w tematykę. Konkretnych tytułów nie pamiętam, ale widziałem kiedyś w księgarni takie przyjazne wprowadzenie w zagadnienia statystyki opisowej.

Oczywiście, każdy podręcznik czy zbiór zadań wymaga posiedzenia - trzeba łączyć studiowanie niezbędnej teorii z wykonywaniem licznych ćwiczeń w zeszycie. Żywa praktyka jest bardzo ważna.
-
2007/11/11 14:25:59
Tak po prawdzie sam miałbym ochotę napisać takie (bezpłatne, rzecz jasna - pro publico bono) "najprzyjaźniejsze pod słońcem" wprowadzenie do najbardziej elementarnych zagadnień statystyki opisowej - łopatologiczne wyjaśnienie na 100 stronach najważniejszych sposobów radzenia sobie z informacją liczbową z gazet czy Internetu, z pokazaniem, jak wykorzystać do tego Excela czy Calca. Musiałbym jednak mieć na to wolne 2-3 miesiące, a jestem mocno zajęty.
Oczywiście nie jestem dyplomowanym statystykiem, więc wymagałoby to dużej uwagi przy pisaniu, ale byłoby to do zrobienia bez ryzyka zaszkodzenia publiczności :-)
-
2007/11/11 14:34:07
I jeszcze coś - o statystyce w Calcu:
www.pcworld.pl/artykuly/48313.html
-
testeq
2007/11/12 07:30:53
prwimmer pisze: "Tak po prawdzie sam miałbym ochotę napisać takie (bezpłatne, rzecz jasna - pro publico bono) "najprzyjaźniejsze pod słońcem" wprowadzenie do najbardziej elementarnych zagadnień statystyki opisowej - łopatologiczne wyjaśnienie na 100 stronach najważniejszych sposobów radzenia sobie z informacją liczbową z gazet czy Internetu, z pokazaniem, jak wykorzystać do tego Excela czy Calca."

Zabierając się do pisania pamiętaj, że poza zasięgiem intelektualnym wielu ludzi pozostaje "czucie" różnicy pomiędzy wartościami względnymi i bezwzględnymi, nie mówiąc już o dynamice zmian.
-
2007/11/12 08:45:12
To w takim razie ci ludzie nie powinni w zasadzie rozumieć komputera.
Ale jakiś problem tu jest, bez dwóch zdań.
-
Gość: Mikołaj Bartnicki, *.wroclaw.mm.pl
2007/11/13 22:07:59
A ja dwa miesiące temu obroniłem pracę magisterską ze statystyki uzyskując tym samym tytuł magistra inżyniera informatyki ;-). No, tak po prawdzie to tematem przewodnim były grafy losowe jako model sieci P2P, ale ze statystyki czerpałem pełnymi garściami! Najbardziej mnie złości powtarzanie niczym nie uzasadnionego, arcykretyńskiego sloganu "statystyki kłamią". W pracy omal się nie pobiłem z kolegą, jak to powiedział.
-
2007/11/14 00:04:35
@Mikołaj - o właśnie, ale gadają to ci, co nie mają zielonego pojęcia o statystyce, wielkich liczbach etc. Niestety, zdecydowana większość tutejszej ludności :-)