Paweł Wimmer - blog towarzyszący kursowi języka HTML w Helionie. Założony 10 czerwca 2006.



darmowe liczniki - od 17.02.2008

Nowości Helionu


Blog > Komentarze do wpisu
Vükiped, czyli park jurajski

Pewnie każdy się domyśli, że chodzi tutaj o jakąś Wikipedię, ale chyba mało kto, o jaką.

Zupełnie fenomenalnym zjawiskiem ostatnich miesięcy jest wybuch Wikipedii w języku... Volapük. Ten, wydawałoby się, kompletnie martwy język dorobił się nagle ponad 112 tysięcy haseł (atimo pabevobons is yegeds 112,020, cokolwiek by to miało znaczyć), z czego większość w lecie tego roku. Nie wiem, kto tak szaleje, z jakich źródeł pochodzą materiały, ale esperanto, a tym bardziej ido czy interlingua, zostały daleko w tyle. Wygląda to tak, jak gdyby Vükiped budowała jakaś zwarta i zdyscyplinowana drużyna o zupełnie niesłychanej motywacji.

Volapük, zaprojektowany przez pastora Schleyera (i zazdrośnie przez niego strzeżony - nikt nie miał prawa ingerować w jego konstrukcję), odniósł swego czasu niezwykły wprost sukces, przyciągając w latach 80. dziewiętnastego wieku setki tysięcy aktywnych użytkowników - i to wtedy, gdy komunikacja była bardzo słabo jeszcze rozwinięta. Język jest kompletnie niezrozumiały, bo choć opiera się głównie na anglosaskich i romańskich rdzeniach wyrazowych, są one tak zniekształcone, że język przypomina, tak na oko, turecki - nigdy nie chciało mi się go uczyć, nawet z ciekawości. Gdy w 1887 roku pojawiło się demokratyczne esperanto (porównałbym je do ruchu Open Source), kontrast między tymi językami był uderzający - Volapük błyskawicznie stracił wpływy na rzecz "naszego" języka.

To wszystko nie jest oczywiście zupełnie pozbawione związku z Internetem i publikowaniem. Chcę po prostu zauważyć, że najbardziej nawet absurdalne dzisiaj idee mogą odżyć po latach czy dziesięcioleciach uśpienia, bo znajdą się ludzie, dla których są one pasją, a w dobie wszechobecnego Internetu mogą być szybko i łatwo upowszechnione. Nieśmiałe odrodzenie łaciny w Internecie, choć w programach szkolnych poległa z kretesem, ustępując miejsca językom nowożytnym, jest kolejnym przykładem, że wszystko jest dzisiaj możliwe.

Nie wiem, ilu miłośników Volapüku znajdzie się wśród setek milionów internautów, ale pracy i pasji animatorów Vükiped można tylko przyklasnąć. Gdyby ktoś w tej chwili wymyślił kolejny sztuczny (czy planowy) język międzynarodowy i zbudował na nim kolejną wersję językową Wikipedii, też byłoby to godne pochwały.

Mam nieodparte wrażenie, że wzorem spielbergowskiego parku jurajskiego ożyły dinozaury, ale na szczęście to zupełnie nieszkodliwe triceratopsy. Popatrzyć zawsze można, a nawet pogłaskać.

niedziela, 30 września 2007, prwimmer

Polecane wpisy

  • Wikimania 2010 w Gdańsku

    Gdańsk wygrał z Amsterdamem i Oksfordem. Komunikat Wikimedia Polska: W dniach 9 do 11 lipca w Gdańsku odbędzie się konferencja Wikimania'2010, organizowana

  • Pierwsze koty za płoty

    Jak wiemy z historii, współtwórcy Rewolucji Francuskiej, Robespierre i Danton, sami zostali zgilotynowani, co zrodziło sławne powiedzenie o zjadaniu przez rewol

  • 12 prac Heraklesa, czyli Wakacje z Wikipedią

    Przyjaciele z Wikipedii spędzają pracowite wakacje. Wikipedysta:Przykuta podesłał szereg informacji o aktywności środowiska w okresie letnim. Oczywiście to zac

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Artur, *.dip.t-dialin.net
2007/09/30 13:19:36
Trochę więcej informacji na ten temat
można przeczytać pod
www.liberafolio.org/2007/volapukapedio
Z artykułu wynika, że to jest wynik pracy jednego człowieka.
Niestety artykuły w wikipedii nie są w większości wynikiem pracy redaktorskiej lecz są dziełem robotów, które kopiują i dopasowują artykuły z innych języków.
Ilość nie znaczy jakość.
Esperantiści zrezygnowali z takich robotów już przed dwoma latami.
Możliwe, że kiedyś, kiedy maszynowe tłumaczenie będzie dawało lepsze rezultaty takie eksplozje wikiepedii będę częstsze.

-
2007/09/30 13:55:20
Niestety, trudno się zorientować, poza wizualną oceną wielkości hasła, linków etc., co tam w środku jest. Większość to rzeczywiście "ogryzki".
-
2007/09/30 13:58:56
No tak, teraz wszystko jasne.
A już myślałem, że to jacyś "iluminaci", którzy zebrali zespół i tłuką w klawiatury owinięci we włosienice :-)
-
Gość: , *.net.autocom.pl
2007/10/04 14:17:04
Jeśli chodzi o prawie "martwe" języki to warto wspomnieć o jidysz na Wikisłowniku. Od II wojny światowej nie było w polsce słownika tego języka i teraz wysiłkiem grupy ochotników postał na polskim Wikisłowniku. Słownik ma ponad 7000 haseł, więc jest nie byle jaki.
-
2007/10/07 21:52:44
@Andrzej, dzięki za informację - zaraz zajrzę.