|
Nowości Helionu
|
Blog > Komentarze do wpisu
Kretynizm prawniczy, czyli bój się bloga
Mianem takim określa się, ponoć już od czasów starożytnego Rzymu, absurdalną wykładnię prawa nie liczącą się z realiami. Opisywana dziś w prasie i cytowana w telewizji sprawa obowiązku rejestrowania stron internetowych jako dzienników lub czasopism wywołuje śmiech albo "przerażenie i porażenie", zwłaszcza w kontekście grożących za to kar - nawet ograniczenia wolności. Nie wiem, czy w innych krajach, pomijając Mordor taki jak Korea, Ludową zwana, czy Chiny, istnieje coś takiego, ale nawet średnio rozgarnięty szympans zdaje sobie sprawę z niewykonalności takiego prawa. A jeśli jest niewykonalne, to znaczy, że jest głupie i złe, dewaluujące samą ideę praworządności. Gdyby sądy musiały realizować tak rozumianą ustawę, prawdopodobnie wszelkie inne sprawy poszłyby w kąt. Już blogi, które zdominowały współczesny Internet, wykazują samą swoją obecnością prawniczy absurd, jaki nam w tej chwili grozi. Panowie Sędziowie, chcecie ścigać dwa miliony polskich blogów? No bo przecież nie można się ograniczyć do samych platform, jako że jeden blog jest dziennikiem (wpisy przynajmniej raz w tygodniu), inny czasopismem (częściej niż raz w roku), a jeszcze inny nie podlega ustawie, bo autorowi nie chce się nic pisać. Chcecie ścigać setki tysięcy witryn internetowych? Od dawna wiadomo, że najpierw się patrzy, gdzie ludzie chodzą przez trawnik, a potem kładzie w tym miejscu chodnik. Autorzy i wykonawcy ustawy wolą na odwrót - zmusić ludzi do chodzenia tam, gdzie władza sobie życzy. Ten wołający o pomstę nonsens zatka na amen wszelkie urzędy i sądy, jeśli ktoś nie pójdzie po rozum do głowy i nie zmieni przepisów albo ich wykładni na zgodne z elementarnym poczuciem zdrowego rozsądku. Jakoś w poprzednich RP nikomu ta bzdura nie przyszła do głowy, za to dzisiaj gotuje nam się pasztet, jaki zahamuje ludzką inicjatywę i przedsiębiorczość, zaś poczucie wolności zredukuje do rozmiarów i kształtu kartofla ociosanego w kostkę w wojskowej kantynie. Mam nadzieję, że to tylko jakiś koszmarny sen. www.rzeczpospolita.pl/dodatki/pierwsza_strona_070829/pierwsza_strona_a_3.html --- P.S. Niech się Piotr Waglowski wypowie w tej kwestii, bo niefachowcy mogą sobie tylko kłapać. środa, 29 sierpnia 2007, prwimmer
TrackBack
Bat na blogi
z zielony blogger pl
Miesiąc temu a dokładnie 27 lipca Sąd Najwyższy wydał postanowienie w sprawie obowiązku rejestracji tzw. 8220 prasy internetowej 8221 . Postanowienia tego nikt jeszcze nie widział, bo też nigdzie do tej pory nie zostało opublikowane. I... » Wysłany 2007/08/29 16:22:59
Komentarze
2007/08/29 10:56:41
I z tego wniosek, że prawo jest kretyńskie, czyli wracamy do kwestii trawnika i chodnika. Bo nie uwierzę, że ono MUSI takie być.
2007/08/29 11:03:01
Piszesz: "Od dawna wiadomo, że najpierw się patrzy, gdzie ludzie chodzą przez trawnik, a potem kładzie w tym miejscu chodnik. Autorzy i wykonawcy ustawy wolą na odwrót - zmusić ludzi do chodzenia tam, gdzie władza sobie życzy."
W mojej okolicy też tak kiedyś zrobiono, ale teraz jakiś geniusz zaprojektował renowację chodników niezgodną z tym, co wydeptane. Jest bez sensu, ale za to pod kątem prostym. 2007/08/29 11:05:44
Miałem przyjemność uczestniczenia w zajęciach z prawa prasowego z prof. Sobczakiem, który był sprawozdawcą opisywanej sprawy w SN. Jego zdaniem szanse na zmianę prawa są niewielkie - jest ono zbyt wygodne dla wydawców, redaktorów i samych dziennikarzy. Jako przykład absurdu tego prawa prof. Sobczak przywoływał zapis art. 2, który mówi - uwaga, proszę trzymać się mocno:
Art. 2. Organy państwowe zgodnie z Konstytucją Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej [sic!] stwarzają prasie warunki niezbędne do wykonywania jej funkcji i zadań, w tym również umożliwiające działalność redakcjom dzienników i czasopism zróżnicowanych pod względem programu, zakresu tematycznego i prezentowanych postaw. Prof. Sobczak - jak mówił, a nie mam powodu wątpić w jego słowa - zgłaszał tę sprawę wielokrotnie kolejnym marszałkom Sejmu, ostatnio także mówił o tym na konferencji dot. wolności słowa zorganizowanej przez RPO. Jednak lobby przeciwne zmianie ustawy jest na tyle silne, że nie da się zrobić drobnego "update'u" nawet w tak rażącej i oczywistej kwestii, jak "konstytucja PRL".
Gość: malyyy, chello087207222245.chello.pl
2007/08/29 11:16:24
Pawle kiedy Twój blok będzie zarejestrowanym tytułem prasowym ?
2007/08/29 11:36:59
Ciekawe co w przypadku gdy blog jest założony na serwerze w USA, paranoja :-)))
2007/08/29 11:39:53
A niech mnie pocałują w tylnią część ciała. Niczego nie będę rejestrować o!
Gość: malyyy, chello087207222245.chello.pl
2007/08/29 11:59:27
@fraglesi67 będzie Cie ścigał interpol ;)
2007/08/29 12:19:53
Jeśli to prawda to teraz pytanie w drugą stronę - czy jeśli zarejestruję bloga jako gazetę to jestem automatycznie dziennikarzem? Mogę więc zwracać się do różnych instytucji z pytaniami, na które muszą mi odpowiedzieć według zasad zawartych prawie prasowym.
Chyba bardzo uproszczam ale co by było gdyby spora grupa takich "blogo-dziennikarzy" zadała pytanie Kancelarii Premiera RP dotyczące zdrowia psychicznego Premiera motywując to zaniepokojeniem po jego ostatnich wypowiedziach? 2007/08/29 12:35:52
@golem_t: W teorii tak. W praktyce to chyba nie mamy jeszcze takiego blogodziennikarza, więc niezbyt wiadomo.
A tak btw to VaGla skomentował na tyle, że trzeba poczekać na to oficjalne oświadczenie Sądu: prawo.vagla.pl/node/7432 Ale ja patrząc na prawo prasowe (a dokładnie przymus posiadania numeru bieżącego by zostać uznanym za prasę) nie widzę dlaczego blog miałby być za prasę uznany. 2007/08/29 12:53:17
@Ktos
"Ale ja patrząc na prawo prasowe (a dokładnie przymus posiadania numeru bieżącego by zostać uznanym za prasę) nie widzę dlaczego blog miałby być za prasę uznany." Brak numeru seryjnego na blogu uznany może zostać za próbę ominięcia prawa, jest zatem nieskuteczny (nie rodzi skutków prawnych). Podobnie zresztą, jak brak stałego tytułu. 2007/08/29 13:10:40
Media tradycyjne, które pielęgnowały do tej pory to "prawo" jako wygodne dla siebie, teraz głośno krzyczą ustami swoich dziennikarzy, że to bez sensu... ?
Efektów takie orzeczenia może być wiele, ale moim zdaniem jak zwykle w Polsce nic się nie wydarzy. Bo i po co? 2007/08/29 13:19:18
Zdaje się, że przy okazji spora liczba prawników straci zdrowie psychiczne przy próbie zarejestrowania jako gazet rOOshofFyh bLoGaskOff.
Gość: wt, 145.64.134.24*
2007/08/29 13:35:07
Ja bym nie wiązał tego orzeczenia z aktualną RP. Skład SN chyba aż tak często się nie zmienia, jak skład Sejmu.
Wcześniej czy później pewnie by do tego absurdalnego orzeczenia doszło. A z praktycznego punktu widzenia, za zarejestrowania czasopisma/gazety obowiązuje chyba jakaś opłata. Ile to jest? Wielu blogerów pewnie nie będzie stać... Wydaje mi się, że należałoby w tej sprawie uderzyć do RPO, potem do Fundacji Helsińskiej. Jakiś zorganizowany protest by się przydał... Tego typu orzeczenia mogę stać się znacznie groźniejsze dla wolności słowa, niż to czym teraz media się podniecają. 2007/08/29 13:58:58
Drogi Pawle, od 27 lipca w sferze internetu nic się nie zmieniło, poza tym, że dziś Rzeczpospolita poruszyła ten temat na swojej pierwszej stronie (wcześniej poruszała na innych). Na przykładnie dzisiejszej "paniki" można pokazywać, w jaki sposób "publiczność" dowiaduje się o problemie. W pierwszej kolejności cytowane są wtórniki (czyli serwisy masowe, które mówią, że ktoś coś opublikował). Niektórzy tylko sięgają do wskazanego (ale często niepodlinkowanego) źródła. Wskazanego też na tyle ogólnie, by tylko potencjalny unique user nie oglądał konkurencyjnych reklam, a nasze własne.
Jeśli ktoś chce prześledzić dostępne informacje na temat tego postanowienia (postanowienia), postanowienia, którym SN oddalił (oddalił) kasację prokuratury (prokuratury) od wyroku sądu niższej instancji, który to sąd uniewinnił (uniewinnił) oskarżonych, to może sięgnąć do działu "prasa" prowadzonego przeze mnie serwisu: prawo.vagla.pl/prasa Nie znajdzie tam jednak samego postanowienia, bo chociaż wydane było przez Sąd Najwyższy miesiąc temu, to jednak nadal nie jest nigdzie opublikowane. Owszem, wiem że są kraje, w których takie postanowienia i wyroki są publikowane w internecie w dniu, w którym były wydane - i wtedy "społeczność" nie musi się domyślać co dany sąd naprawdę powiedział, jak argumentował, etc. - ale u nas tak nie jest i pewnie długo nie będzie. Trzeba grać takimi kartami, jakie ktoś rozdaje. Przepraszam uważnych czytelników za to, że niektóre słowa powtarzam dwa razy (w nawiasie) - to dla tych, którzy nie mają czasu na to, by przeczytać całe zdanie i ślizgają się po tekście - być może gdy będzie dwa razy jedno słowo, to zwrócą na nie uwagę; skoro nie da się z tym walczyć, to można spróbować jakoś wyjść na przeciw tendencjom czytelniczym. 2007/08/29 14:05:10
No ale to ciągnie za sobą dalsze zobowiązania. Np wg niedawno obowiązującej ustawy lustracyjnej dziennikarze musieli składać oświadczenia lustracyjne. Ciekawe komu bym ja składała??
Gość: , 83.238.128.4*
2007/08/29 14:42:24
Gość: noemi, eum174.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/08/29 15:30:10
Spokojnie! Trudno się wypowiadać na temat tej opinii SN, dopóki nie ma opublikowanego uzasadnienia! Poza tym, jak na razie SN nie stanowi w Polsce powszechnie obowiązującego prawa. Swoją drogą prawo prasowe wymaga nowelizacji, ale jak na razie domagają się tego głównie ci, którzy dla wolnej prasy mogą stanowić zagrożenie.
Gość: Obserwator.Swiata, djx45.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/08/29 16:47:44
No to jakby co przenosimy się na blogi do USA...
2007/08/29 19:52:41
VaGla - dzięki za odpowiedź. Masz rację, że blogosfera reaguje na hasła, a nie na wydarzenia. Jako niefachowiec nie śledzę regularnie tematyki prawnej, więc zareagowałem (zdroworozsądkowo) dopiero na nagłośniony przez portale i TVN24 tekst Rzepy. Trochę to śmieszne, ale chyba większość ludzi tak się zachowuje.
Gość: rmstemero, dslb-088-073-038-218.pools.arcor-ip.net
2007/08/29 19:54:16
Prawo nie jest takie jakie jest, prawo nie jest zbiorem niekwestionowalnych faktow takich jak np. grawitacja ziemska albo szybkosc swiatla. Prawo jest zbiorem faktow stanowionych. Jakosc prawa nie zalezy od niczyjego widzimisie lecz jest pochodna swiadomosci spolecznej, powszechnej zgody lub niezgody na konkretne rozwiazania lub ich brak jak rowniez powszechnej obojetnosci dotyczacej priorytetow. W Polsce istnieje graniczaca z przyzwoleniem ogolnospoleczna obojetnosc dotyczaca rzeczy fundamentalnych przy jednoczesnem, nadpobudliwym zainteresowaniu impoderibiliami. Dlatego tez nie ma politycznej debaty dotyczacej mechanizmow stanowienia prawa, nie ma samoorganizowania sie obywateli, nie ma obywatelskich inicjatyw. Jest sklonnosc do narzekania i krytykowania - w tym wypadku SN, ktory po prostu - mimo oczywistej absurdalnosci orzeczenia - po prostu nie mogl postapic inaczej.
Jesli legislatywa, zajeta teczkowatoscia, lustrzyca, ubekami, mundurkami, gombrowiczem, podsluchami itd. przespi rozwoj cywilizacyjny i nie znajdzie czasu na zmiane paragrafu stwierdzajacego ze kazdy pojazd czterokolowy moze byc ciagniety przez konia to nie nalezy sie dziwic sadowi ktory poczuwa sie do obowiazku stwierdzenia ze nalezy - w obliczu obowiazujacego prawa - samochody uznac za furmanki. Sady nie stanowia prawa, one je interpretuja i stosuja. Jesli spoleczenstwo wybiera sobie przedstawicieli nie troszczac sie ani o ich kwalifikacje do sprawowanych funkcji ani o dlugoterminowe skutki wyboru to nie moze byc inaczej. Mamy taka legislatywe na jaka - jako spoleczenstwo zasluzylismy. Swiadomosc faktu ze udajac sie do urn wyborczych decydujemy o jakosci prawa jest nieomal zerowa. Wiekszosc przekonana jest ze chodzi o telewizyjne igrzyska w celu wylonienia czlowieka najglosniej krzyczacegi i najwiecej obiecujacego. Tenze ma "rzondzic" i rozdzielac dobra wszelakie jak rowniez "pogonic kota" tym ktorych nie lubimy. A prawo? Jakie prawo?
Gość: rmstemero, dslb-088-073-038-218.pools.arcor-ip.net
2007/08/29 20:00:54
Krotka wersja tego samego:
Drogi Webmasterze. To nie jest przypadek kretynizmu prawniczego. To jest przejaw legislacyjnej indolencji legalnie wybranych przedstawicieli narodu. Demokracja jest wspanialym systemem bo wybor odzwierciedla jakosc (zarowno emocjonalna jak i intelektualna) elektoratu. Tak ze dostaje sie dokladnie to na co sie zasluguje. Demokracja (rzady ludu) funkcjonuje bez zarzutu ku ogolnemu zadowoleniu gdy lud madry, pracowity, zgodny i swiatly. To tak samo jak z monarchia ktora tez moze funkcjonowac pod warunkiem ze wladca madry, swiatly i sprawiedliwy. 2007/08/29 20:04:17
@rmstemero - dość to ponury obraz legislatywy.
Moim skromnym zdaniem jest jednak spore pole dla interpretacji nieurągającej zdrowemu rozsądkowi; w końcu wykładnia nie może od niego abstrahować. Dla mnie kurczowe trzymanie się litery, a nie ducha prawa jest właśnie kretyznizmem prawniczym, choć oczywiście mówię to nie na podstawie prawnej analizy uzasadnienia SN (ani go nie mam, ani nie mam kwalifikacji do oceny), lecz koszmarnego skutku, jaki widzimy. 2007/08/29 20:08:47
@rmstemero - co do poczynań parlamentu, pełna zgoda. Zamiast izby pełnej ekonomistów i prawników mamy różne Beger i Hojarskie, małych kanciarzy i aferzystów, żołnierzy głosujących za słowem wodza, wreszcie leni biorących diety za czteroletnie wakacje. Nie wiem, czy wykroiłoby się z pięćdziesięciu naprawdę wartościowych i twórczych posłów.
Gość: rmstemero, dslb-088-073-038-218.pools.arcor-ip.net
2007/08/29 20:35:52
@prwimmer: obraz moze jest ponury ale jak mawial pewien maz stanu lepsze jest najgorsze postrzeganie rzeczywistosci od najlepszych zludzen. Istotnie: wykladnia prawa nie moze abstrahowac od jego ducha. W tym specjalnym wypadku jednak bylaby ona sprzeczna z jego litera a to nie jest dobry poczatek zabawy.
Mnie osobiscie bardziej od widoku zmiazdzonego palca przeraza widok osobnika winiacego mlotek.
Gość: majam, 213.172.177.2*
2007/08/29 21:55:01
Uważam, że nie ma żadnego problemu.
Prawo Prasowe w tej postaci koliduje z zapisem konstytucyjnym gwarantujacym wszystkim wolność słowa - ponieważ implikuje możliwość publicznego wypowiadania się jedynie przez dziennikarzy (dowolnej maści, nawet karej) - a zatem pozbawia wiekszość społeczestwa podstawowej zagwarantowanej swobody obywatelskiej. Należy zatem zmienić Prawo Prasowe jako sprzeczne z prawem wyższego rzędu (otworzyli biedaki "puszkę Pandory"). Z drugiej strony jeśli ktoś chce być zarejestrowanym dziennikarzem, niech się rejestruje i wtedy przysługują mu szczególne przywilej dot. zarejestrowanych dziennikarzy, a jeśli nie chce się rejestrować - no to cóż, minister, czy Rzecznik Prasowy Policji, nie będzie musiał zaspokajac jego wścibstwa. A może byśmy tak (...) wszyscy na raz złożyli wnioski do Sądu - w jeden umówiony dzień ? am 2007/08/29 21:56:58
2007/08/29 23:26:01
Chyba blox.pl i inne polskie serwisy blogowe będą się musiały przenieść na zagraniczne serwery...
2007/08/30 08:41:18
"Prawo Prasowe w tej postaci koliduje z zapisem konstytucyjnym gwarantujacym wszystkim wolność słowa - ponieważ implikuje możliwość publicznego wypowiadania się jedynie przez dziennikarzy (dowolnej maści, nawet karej) - a zatem pozbawia wiekszość społeczestwa podstawowej zagwarantowanej swobody obywatelskiej."
Nie mam pojęcia, na jakiej podstawie doszedłeś do tych wniosków. Nigdzie nie jest zapisane, że publicznie wypowiadać się mogą jedynie dziennikarze. Ty też możesz i tego prawo prasowe Ci nie zabrania. Tutaj mowa jest o obowiązku rejestracji tytułu, jeśli chcesz coś wydawać (nie mylić z publikowaniem). De facto jesteś wydawcą swojego bloga czy swojej strony WWW, a zgodnie z prawem prasowym jest to wydawanie tytułu, które podlega rejestracji. To, czy taki wymóg w przypadku prywatnych stron WWW jest sensowny, to zupełnie inna bajka... 2007/08/30 10:00:06
A może by tak nagiąć trochę przepisy i rejestrować cały serwis blogowy jako gazetę, a poszczególne blogi jako działy tematyczne?
|
Przyczyna jest prosta - obowiązuje nas absurdalnie przestarzałe prawo prasowe, które kompletnie nie widzi mediów elektronicznych. Przepisy dotyczące prasy papierowej przekłada się mechanicznie na media elektroniczne, bo jakoś te kwestie regulować trzeba. Wychodzi kompletny bezsens, ale jest on fundowany przez wesołą czeredę z Wiejskiej.
Na szybkie zmiany bym nie liczył, bo wybory, budżet i komisje śledcze zeżrą pół roku, jak nie więcej.
PS. Parę swoich serwisów i tak chciałem zarejestrować, ale czy powinienem rejestrować bloga, tego już nie wiem. Numer ISSN jest mi średnio potrzebny do szczęścia, z drugiej strony wedle wielu zarejestrowany blog automagicznie nabierze cech wiarygodnego źródła.