|
Nowości Helionu
|
Blog > Komentarze do wpisu
Emeritus = zasłużony
Wpis w ramach zdalnej korespodencji z Pawłem Lipcem :-) Skoro już zachęciłem kilka osób do użycia arkusza kalkulacyjnego (tak sobie nieśmiało myślę), to warto chyba jeszcze pokazać inny przykład bardzo praktycznego rachunku. Jak bardzo, przekonasz się przed emeryturą :-) Załóżmy, że możesz się spodziewać przeciętnej emerytury w wysokości 1500 zł miesięcznie. Jak mawiają, za mało, żeby żyć, za dużo, żeby umrzeć. Masz nieco większe ambicje i chcesz mieć swobodę, a taką da zapewne suma dwa razy większa, czyli 3000 zł miesięcznie - by nie odchodzić z apteki bez wykupionych lekarstw, móc wyjechać na urlop czy żywić się lepiej niż chlebem z margaryną. Zgodnie z zasadą "umiesz liczyć? to licz na siebie!" musisz zgromadzić taką sumę, aby przez okres 20 lat (panie - od 60 do 80 roku życia) lub 10 lat (panowie - od 65 do 75 roku życia) dokładać sobie co miesiąc z konta 1500 zł. Obliczmy najpierw przypadek pań. W wieku 60 lat panie spodziewają się przeciętnie 20 lat dalszego życia. Muszą więc pobierać z konta 1500 zł miesięcznie przez 240 miesięcy. Jest to zatem nominalnie 360 tys. zł. Jednak kapitał ten, choć uszczuplany co miesiąc o 1500 zł, jest jednocześnie podwyższany regularnie o bankowe odsetki. Zatem nie trzeba dysponować pełną sumą 360 tys., lecz mniejszą. Jaką? Skoro będą sukcesywnie dopisywane odsetki (np. 3% rocznie od malejącego co miesiąc kapitału), to okazuje się, że wystarczy mieć na koncie, w chwili przejścia na emeryturę, 270466,37 zł. Po 20 latach wybierania wartość kapitału ma spaść do zera, gdyż właśnie w tym momencie mamy się przenieść na łono Abrahama, więc nie trzeba już mieć żadnego kapitału :-) A można to wszystko obliczyć za pomocą funkcji finansowej PV (Present Value, wartość bieżąca lokaty). A teraz, ile trzeba odkładać miesięcznie przez całe życie zawodowe, aby w momencie przejścia na emeryturę mieć te 270466,37 zł? Służy do tego funkcja PMT (wartość okresowej płatności raty) - mamy 420 miesięcy składek, odsetki w wysokości 3%, końcową sumę 270466,37 zł, ale nie wiemy, ile powinniśmy wkładać co miesiąc. Z obliczenia wyjdzie nam, że powinna to być składka 364,72 zł miesięcznie. Wkładając tyle co miesiąc przez 35 lat, emerytowana pracownica będzie mogła dokładać 1500 miesięcznie do emerytury przez 20 następnych lat. A w przypadku panów? Niezbędna suma wynosi teraz nie 270466,37 zł, lecz tylko 155342,63 zł, gdyż panowie żyją średnio jeszcze 120 miesięcy po przejściu na emeryturę. Zatem ich prywatna składka przez 480 miesięcy pracy musiałaby wynieść jedynie 167,75 zł miesięcznie, czyli ponad dwukrotnie mniej. Oczywiście należy pamiętać, że mówimy cały czas o prywatnych, dodatkowych składkach, a nie o formalnych składkach w oficjalnym systemie emerytalnym, co jest całkiem inną parafią. --- A tak przy okazji, kamyczek do ogródka ZUS: Minimalna składka emerytalna ZUS dla osób opłacających składki samodzielnie (np. pracujących na umowę o dzieło, a nie na etacie) wynosi obecnie ok. 580 zł. W ciągu 40 lat pracy zgromadzi się na koncie emerytalnym (przyjmując tylko 3% odsetek) ok. 537 tys. zł. Ta minimalna składka starczy na wyjmowanie przez 20 kolejnych lat na emeryturze po 3000 miesięcznie, czyli dwa razy tyle, ile wynosi średnia emerytura. Oto, jak jesteśmy orzynani przez niewydolny, nieudolny, marnotrawny i upolityczniony system emerytalny! Gdy widzę emeryta oglądającego w sklepie czy aptece każdą złotówkę pod światło, to aż mnie trzęsie na te ZUS-owskie marmury i dyrektorskie pensje. Przestałem się dziwić, że wielu znajomych machnęło ręką na ZUS i zangażowało się już lata temu w fundusze, prowadząc własny, prywatny rachunek emerytalny. Przykładowo, przy składce 580 zł i skromnie zakrojonych odsetkach na poziomie 5% w możliwie bezpiecznych i stabilnych funduszach można zgromadzić nawet 900 tys. złotych, a potem przez 20 lat żyć komfortowo na tej prywatnej emeryturze, wyjmując nawet 5000 zł miesięcznie! Pewnie niektórzy zrozumieją teraz, jak niesłychanie ważną sprawą jest bezpieczeństwo i stabilność waluty i systemu finansowego państwa. Gdy politycy w swoim zakichanym interesie wkładają brudne łapska w finanse, może być tylko źle. To również przyczynek do bredni wygłaszanych przez lepperoidów wszelkiej maści pod hasłem "Balcerowicz musi odejść". czwartek, 12 kwietnia 2007, prwimmer
TrackBack
Komentarze
2007/04/12 08:38:56
Matematyka finansowa bardzo mnie rajcowała na studiach w SGPiS, aczkolwiek pracę pisałem z systemu finansowania bibliotek publicznych, więc nie zajmowałem sie tym zbyt intensywnie. Ale z zajęć z księgowości i rachunkowości społecznej wyniosłem z kolei szacunek dla bilansu, w którym lewa strona zawsze musi się równać prawej i żadne wynalazki tego nie zmienią.
A skoro mowa o kalkulatorach, to przy pisaniu pracy posługiwałem się zwyczajnym, 4-działaniowym Bolkiem (na HP dalece nie było mnie stać) i pamiętam, że wykonanie obliczeń statystycznych (struktura, dynamika i korelacja rozmaitych wielkości) zajęło mi... ok. 100 godzin. W Calcu czy Excelu trwałoby to pewnikiem godzinę, jeśli nie liczyć jeszcze paru godzin na obmyślenie modelu. O Statistice czy Mathematice nawet nie śmiem myśleć, bo to już przekracza moją zdolność pojmowania :-) 2007/04/12 08:46:59
Machnięcie ręką na ZUS jest możliwe tylko w przypadku osób potrafiących utrzymać dyscyplinę (finansową i nie tylko). Powszechne ubezpieczenie społeczne jest dla tych, którym doraźna uciecha przesłania dalekosiężny cel.
Ja też miałem taki kalkulator, tylko już nie pamiętam, czy to był Bolek czy raczej Lolek :-) 2007/04/12 08:52:03
Tak, dyscyplina to bardzo poważny problem - większy niż można by sądzić.
Aczkolwiek nieoceniony Janusz Korwin-Mikke ma zdecydowaną odpowiedź na takie dictum. Aha, skoro o JKM - ja jednak zapisam pasy w samochodzie :-) 2007/04/12 10:54:29
Znamy średnią długość życia w całej populacji, ale trudno oszacować długość życia konkretnego człowieka. Trzeba by tu zachować ostrożność i założyć swoją długość życia powyżej średniej jeśli nie będzie się chciało zostać w pewnym momencie na lodzie.
2007/04/12 12:00:45
Dyscyplina finansowa dyscypliną, ale prowadząc firmę co miesiąc oddajemy ponad 800 złotych na szeroko pojęty ZUS, ubezpieczenie zdrowotne etc. Bardzo chętnie przeznaczyłbym 200 zł miesięcznie na ubezpieczenie zdrowotne, a 600 zł na fundusz emerytalny... tylko że tak się nie da. Oczywiście mogę to zrobić, ale z własnej kasy, ZUS-owi muszę oddać swoje. Zatem, Pawle, nie jest tak łatwo machnąć ręką na ZUS, nawet jak się bardzo chce...
2007/04/12 14:13:24
@Piotr - oczywiście, założyłem dla uproszczenia swobodę wyboru. Ale i w przypadku firm państwo powinno ją dawać, a nie narzucać swoje rozwiązania.
Sam, jako nieetatowy wolny zawód, płacę jednak ZUS-owi ponad 800 zł na emeryturę, ubezpieczenie zdrowotne i jeszcze ogonek na coś. 2007/04/12 19:51:40
Wszystko ładnie wygląda na średniej. Z tym, że ze średnią jest jak ze statystyką: Jeśli ja dostanę 5.000 emerytury a Ty 800zł (może być i odwrotnie ;p) to średnio mamy po 2.900zł, prawda? Tylko co z tej średniej temu, który dostanie 8 stówek?
Dlatego w pewnym stopniu (i tu pytanie jaki powinien być ten "stopień") dokładamy się do godnej emerytury tyc "malućkich" ;)
Gość: gosc, chello087207107241.chello.pl
2007/04/13 01:26:32
W obliczeniach dotyczacych ZUS jest jedno bledne zalozenie. Osoba oplacajaca skladki za siebie, np. w 04.2007 zaplaci 626,55 zl (oprócz zdrowotnego). Z tych 626,55 tylko 311,83 zostanie zainwestowane na emeryture(przynajmniej w teorii jest przeznaczone na ten cel). Pozostale niecale 300 zl to skladka rentowa, chorobowa, wypadkowa i fundusz pracy, ktore sa przeznaczane na biezace wydatki - wskazane w ich nazwie.
Jesli powtorzymy obliczenia zakladajac comiesieczne inwestowanie przez ZUS 311 zlotych, to wyniki wyjda zupelnie inne. 2007/04/13 07:35:11
@Paweł - tu chodzi o pewne standardowe wielkości, jako najbardziej charakterystyczne.
2007/04/13 07:38:28
@Gosc-chello - tak, ale nie uwierzę, że ZUS wydaje na renty/choroby/etc tyle samo, co na emerytury. Te proporcje są zdecydowanie zaburzone i krzywdzące dla przyszłych emerytów.
2007/04/13 10:45:43
Ano niestety, przymus oddawania kasy do ZUS bardzo boli i od dawna jestem za likwidacją tego molocha marnotrawiącego pieniądze. Boli też świadomość, że z tych kilkuset złotych ledwie połowa idzie na moją emeryturę, a i to jest beznadziejnie wręcz zarządzane. Ech...
2007/04/13 17:08:06
"Zatem nie trzeba dysponować pełną sumą 360 tys., lecz mniejszą. Jaką? Skoro będą sukcesywnie dopisywane odsetki (np. 3% rocznie od malejącego co miesiąc kapitału)"
Ale jak ktoś lepiej ulokuje swój kapitał to będzie mógł wystartować z jeszcze mniejszym kapitałem. Średnia roczna stopa zwrotu z inwestycji w akcje to 14%. O niebo lepiej niż w banku na koncie bądź lokacie. A taki wynik jest możliwy dzięki funduszom inwestycyjnym :) 2007/04/13 17:42:18
@Azrael N. - oczywiście, ja przyjąłem bardzo skromne warunki, aby tym bardziej uwypuklić potęgę systematycznego oszczędzania i procentu składanego. Przy 14% różnica jest kolosalna, bo wystarczy mieć już tylko 120 tys.
|
Dziś o dwu sprawach. Piszesz Pawle o zaletach Excela w kontekście emerytur. Moje zainteresowanie tematem (przed laty, przed laty...) brało się z fascynacji kalkulatorami.
Takie rachunki były wówczas (tak ze 30 lat temu) skłądnikiem instrukcji dołączanej do kalkulatora (jak jest teraz -- nie wiem, dawno kalkulatora nie kupowałem). Nie bardzo pamiętam z czasów szkoły podstawowej/średniej takich przykładów...
A druga sprawa to ten statystyczny czas dalszego życia nieroba..., znaczy trutnia..., no mężczyzny...
Dokładnie ta sama zasada przyjmowana jest przy wyliczaniu odszkodowania z tytułu ubezpieczenia w przypadku śmierci: ,,gdyby żył (przez następnych 10 statystycznych lat) zarobiłby tylko tyle...
Ale to już zupełnie inna historia...