|
Nowości Helionu
|
Blog > Komentarze do wpisu
A teraz organizacja
Kilka lat temu opublikowałem na łamach PC World Komputera artykuł o ówczesnej wersji Microsoft Project - wyspecjalizowanego narzędzia do sterowania projektami, wchodzącego w skład szeroko rozumianego zestawu narzędzi biurowych Microsoftu. Do napisania niedługiego w sumie tekstu przygotowywałem się przez kilka tygodni, ćwicząc obsługę na sporządzonym doraźnie, prostym projekcie. Przekonałem się wtedy, jak niesłychanie złożone i trudne do zaprojektowania mogą być duże przedsięwzięcia. Euro 2012 jest gigantycznym, wieloszczeblowym projektem, który będzie wymagał zharmonizowania ogromnej liczby działań, skoordynowania ich w czasie i przestrzeni - co więcej, w warunkach niepewności co do rozmaitych parametrów technicznych i ekonomicznych, jakie trzeba uwzględniać w planach. Nie da się go nawet ograniczyć do samych mistrzostw, gdyż konieczne jest wtopienie ich w szeroki plan budowy autostrad i dróg ekspresowych, dworców, portów lotniczych, tras kolejowych, hoteli i całej ich otoczki. Ktoś nad tym musi panować i można przypuszczać, że nad całością musi czuwać wieloosobowy zespół ludzi wyposażonych w zaawansowane narzędzia informatyczne. A i tak czynnik losowy (kiedyś nazywano go chochlikiem) będzie pewnie mocno bruździć, bo pięć zaledwie lat to okres zdecydowanie za krótki, by obyło się bez napięć, a może i wręcz porażek. Ciekawostka. Akurat wklepuję do Worda książkę o wojnach polsko-szwedzkich w XVII wieku, która ukaże się w przyszłym roku w ramach obszernej serii historycznej w jednym z dużych wydawnictw (autor, mój ojciec, jest niepoprawnym konserwatystą piszącym ołówkiem i nieuznającym nowoczesnej techniki). Dowiedziałem się z niej przy okazji sporo ciekawych rzeczy. Oto w połowie lat 50. XVII wieku Polska stanęła przed groźbą podwójnego najazdu - od północy atakowali nas Szwedzi, od wschodu Rosjanie. Sejm zdołał uchwalić 10 mln złotych podatków (ówczesna złotówka była warta, w grubym przybliżeniu, jakieś 50-100 dzisiejszych złotych), co starczyło na wystawienie 52 tys. zbrojnych przeciwko Szwedom i 15 tys., wspartych jeszcze 15 tysiącami Tatarów, przeciwko Rosjanom. Tak nawiasem, niespełna 2-milionowa wtedy Szwecja była przez ponad stulecie bodaj najbardziej agresywnym, najbardziej wojowniczym państwem w Europie, usiłującym podporządkować sobie wybrzeża Bałtyku i uczynić z niego wewnętrzne mare nostrum. Tłukliśmy ich wprawdzie niemiłosiernie (pod Kircholmem, w 1605 roku, 2,5 tys. polskich husarzy Chodkiewicza zmiażdżyło 11-tysięczną armię szwedzką, tracąc zaledwie 100 zabitych), ale ostatecznie ich ekspansja skończyła się dopiero wtedy, gdy Rosjanie doszczętnie zgładzili wielką ekspedycję szwedzką pod Połtawą (polecam książki Petera Englunda - wspaniałego popularyzatora historii). Państwo polsko-litewskie, czyli I Rzeczpospolita, było wtedy naprawdę wielkim krajem - duża część dzisiejszej Polski, Litwa, Białoruś, znaczne obszary dzisiejszej Ukrainy, częściowo Łotwa i Rosja (nawet Smoleńsk był wtedy nasz) - a obszar około 1 mln kilometrów kwadratowych zamieszkiwało jakieś 10 mln ludzi. Zorganizowanie dużej armii i skoordynowanie jej działań na tak wielkiej przestrzeni możliwe było jedynie za pomocą konnych kurierów - aż strach pomyśleć, co by się stało, gdyby wezwanie oddziałów do punktu zbornego nie doszło do skutku, bo kurier się utopił w rzece albo napadli go zbójcy na drodze. Może wysyłano po kilku. Gdy nie istniała żadna sensowna komunikacja we współczesnym tego słowa znaczeniu, a pewnie nawet nie istniały pierwociny nauki o organizacji, wszystko odbywało się na wyczucie, dzięki inteligencji i praktycznemu doświadczeniu rządzących i dowódców wojskowych. Dziś wystarczy podać pociskowi współrzędne, by uderzył z dokładnością do jednego metra w namiot dowodzącego. Wracając do Euro, to będzie pewnie najpoważniejszy test naszej sprawności organizacyjnej w ciągu ostatnich dziesięcioleci, pokazujący, czy potrafimy już stosować nowoczesne procedury wypracowane w bardziej pod tym względem doświadczonych krajach zachodniej Europy. Miejmy nadzieję, że wiele się przy tej okazji nauczymy - ta wiedza, podobnie jak stadiony i autostrady, pozostanie już z nami. czwartek, 19 kwietnia 2007, prwimmer
TrackBack
Organizacja nbsp Euro
z Intelektualne Zbieractwo
nbsp nbsp Euro 2012 jest gigantycznym, wieloszczeblowym projektem, który będzie wymagał zharmonizowania ogromnej liczby działań, skoordynowania ich w czasie i przestrzeni - co więcej, w warunkach niepewności co do rozmaitych parametrów tech... » Wysłany 2007/04/23 19:24:40
Komentarze
testeq
2007/04/19 12:51:38
Co się przejmujesz - jakoś to będzie! My się niczego uczyć nie musimy, to zagraniczni kibice powinni do 2012 roku nauczyć się gadać po naszemu, bo sobie nie poradzą.
2007/04/19 18:35:52
Ilu to ciekawych rzeczy można się dowiedzieć z poradnika webmastera ;)
A tak serio to baaardzo ciekawy wpis :) 2007/04/19 18:57:49
Co do Kircholmu to warto, tak dla pokazania naszej wielkości, dodać, że Szwedzi stracili wtedy koło 6000 ludzi, a "niemiłosierne tłuczenie" nie trwało nawet pół godziny.
2007/04/19 19:33:51
Pawle, ja zawsze krążyłem w tekstach informatycznych po różnych kojarzących się tematach, stąd te odskoki. Paręnaście lat pisania felietonów też robi swoje :-)
Rad-Slaw - fakt, ale trzeba też przyznać, że Szwedzi po reformach stali się w drugiej połowie XVII wieku, a już zwłaszcza na przełomie wieków, najlepszą armią Europy. W końcu przedobrzyli w przekonaniu o swojej niezwyciężoności. 2007/04/20 00:18:10
Ciekawe rozwazania jak na poradnik webmastera :) To i ja jako pasjonat historii dorzuce swoje 3 grosze.
Jestesmy mistrzami w zaprzepaszczaniu szans. W XVI i XVII w. byly oczywiscie pewne uwarunkowania. Jednak perspektywy jakie miala Rzeczpospolita - Jagiellonowie (w Czechach i na Wegrzech) i Wazowie (w Szwecji i Rosji) byly ogromne. I niestety zmarnowane. Coz przez stulecia powoli zmienia sie mentalnosc narodow. Czasem tez sprzyja im Fortuna. Dlatego mimo wszystko jestem optymista w perspektywie Euro 2012 :) A propos domeny z Euro ida podobno jak swieze buleczki 2007/04/20 05:44:59
Ja byłem zawsze blisko historii z racji rodzinnych powiązań, więc mimo wyuczonego i uprawianego zawodu lubię czasem zajrzeć tu i ówdzie. A już zupełnie powalił mnie niedawno Peter Englund, który jest fantastycznym pisarzem historycznym - jego "Połtawę" czytałem z zapartym tchem, jak najlepszą powieść sensacyjną.
A propos Euro - sprawdziłem różne wersje i stwierdziłem, że pozajmowane na wiele lat do przodu :-)
Gość: Piotr [PMD], glj54.internetdsl.tpnet.pl
2007/04/28 23:33:45
Koszt : ~2% PKB rocznie = budżet 1 ministerstwa dodatkowo. (np. MON).
Śmiać się czy płakać ...? |