|
Nowości Helionu
|
Blog > Komentarze do wpisu
Polowanie na grzeczne łosie
Tym razem nie o komputerach, a historyjka z życia wzięta. Na skrzyżowaniu Jana Pawła II z Anielewicza, jadąc od Solidarności, od wieków można było skręcać w lewo. Niżej podpisany spokojnie więc skręcił, by sto metrów dalej zauważyć uśmiechniętego pana policjanta z lizakiem, którym coś mi nim pokazywał. Jako człowiek z natury grzeczny oczywiście się zatrzymałem, by usłyszeć pytanie, czy patrzę na znaki. No jasne, że patrzę. Ale chyba nie tym razem, bo okazało się za chwilę, że skrętu już nie ma. Jak już mówiłem, jestem grzecznym człowiekiem, więc zaproponowałem panu policjantowi wygodne miejsce z tyłu samochodu (to po prawej było zajęte), na co pan policjant równie uprzejmie podziękował, tumacząc to tym, że z tyłu samochodu można usłyszeć różne rzeczy. Ki diabeł? Żadnych głosów stamtąd nigdy nie słyszę. Pan policjant wziął dokumenty, by po chwili wrócić i zaserwować mi mandat - najniższy z możliwych, bo tylko 200 zł, choć mogło być 500; to chyba za to, że nie kląłem, nie wrzeszczałem, nie powoływałem się na żadne koneksje ani chorobę umysłową. Niestety, wpadło 5 punktów - moje pierwsze punkty przez 15 lat jeżdżenia. Zastanawiam się przy tej okazji, jakim cudem pan eks-wojewoda był tyle razy zatrzymywany i zdołał uzbierać tyle punktów, że aż zabrali mu prawo jazdy. Wracam do głosów z tyłu samochodu - gdy pan policjant wypisywał mandat w radiowozie, uświadomiłem sobie, że moje grzeczne zaproszenie mogło być poczytane za próbę wykpienia się z sytuacji łapówką, co zostało wrótce z uśmiechem potwierdzone. Wnioski pozytywne: nie skręcać w lewo z Jana Pawła w Anielewicza (w prawo można), trzymać policjantów z dala od tylnych siedzeń, czytać czasem znaki drogowe, policjant zawsze ma rację (bo kosztuje to taniej). No i jeździmy Vol... wolno jeździmy, bo mandaty są wysokie. Dobranoc. czwartek, 01 lutego 2007, prwimmer
TrackBack
|