|
Nowości Helionu
|
Blog > Komentarze do wpisu
Gadaj zdrów
W latach 80. przez ładnych kilka lat pracowałem w Dziale Gromadzenia Zbiorów BUW, zajmując się pozyskiwaniem literatury naukowej z USA i krajów hiszpańsko- i portugalskojęzycznych. Praca była może i marnie płatna, ale za to nadzwyczaj interesująca, bo przez moje ręce przechodziły co roku tysiące świeżutkich, pachnących jeszcze farbą książek z najświetniejszych uniwersytetów - część tej literatury trzeba było po drodze wyrywać z gardła celnikom, którzy notorycznie zatrzymywali na granicy publikacje "godzące w ustrój i sojusze" PRL. Ale to na marginesie. Z jednego z uniwersytetów kalifornijskich przychodziła seria publikacji lingwistycznych poświęconych różnym dziwnym, egzotycznym językom rodem z dżungli, lasów i pustyń. Zafrapowało mnie wtedy to, że są ludzie, którzy poświęcają całe życie na dogłębne zbadanie np. systemów leksykalnych, fonetycznych i składniowych języków, którymi mówi może 100 czy 200 ludzi na świecie. Gdy doszedłem już do używania rozumu, podczytując trochę popularnej literatury lingwistycznej, zorientowałem się, że ci uczeni nie tylko ratują przed zapomnieniem skarby kultury, ale przede wszystkim poszerzają ogólnoludzki zasób pojęć i sposobów wyrażania codziennego doświadczenia. Wiedza o tych językach miała znaczenie dalece wykraczające poza same opisywane języki, gdyż dawała szerszy, bardziej ogólny obraz języka jako takiego, co ma duże znaczenie dla szeroko rozumianej lingwistyki. Typowy przykład to choćby te kilkadziesiąt terminów opisujących różne postacie śniegu w języku eskimoskim - dla nas śnieg to śnieg, pojęcie "generyczne", dla Eskimosów to odmienne byty, bo ich pojęciowa "rozdzielczość" jest tutaj znacznie większa ze względu na przeżywaną codzienność. Jest takie powiedzenie, które brzmi mniej więcej tak: ile znasz języków, tyle razy żyjesz. Zdaje się wyznawać tę ideę Unia Europejska, która po latach dyskusji, wręcz kłótni, zdecydowała się najwyraźniej wspierać językową różnorodność naszego kontynentu, zachęcając do ich nauki, a także wydając ogromne pieniądze (znacznie ponad 1 miliard euro rocznie) na tłumaczenia w ramach prac instytucji europejskich, z Parlamentem Europejskim na czele. Krótko mówiąc, zaakceptowała ukształtowane status quo i ambicjonalne spory największych i najbardziej znaczących krajów. Innymi słowy, jak chcesz się wszędzie dogadać, musisz się nauczyć przynajmniej angielskiego, francuskiego i niemieckiego, i to na poziomie komunikatywnym. Od dziesięcioleci dobijają się do tej wieży Babel miłośnicy języków sztucznych, którzy proponują uproszczenie kontaktów za pomocą języków roboczych, które byłyby tylko pośrednikami. Rzeczywiście, nauczenie się choćby esperanta w stopniu wystarczającym do zupełnie swobodnego wyrażania myśli wymaga wielokrotnie mniej czasu niż poznanie angielskiego czy francuskiego, a także, co ważne, usuwa naturalną barierę skrępowania pojawiającą się w trakcie rozmowy z cudzoziemcem w jego języku. Podjęciu oficjalnej decyzji przez stosowne organy UE musiałoby jeszcze towarzyszyć opracowanie przez profesjonalistów fachowych słowników dla różnych dziedzin wiedzy (jest ich niemało, ale są tworzone głównie przez pasjonatów, a nie zawodowe zespoły leksykografów). Korzyść oczywista, ale wszelkie próby wprowadzenia tego rodzaju lingwistycznych pomostów spotykają się, jak dotąd, z nieprzezwyciężalnym oporem oficjeli, choć niejedną taką dyskusję już prowadzono. Jeśli kogoś interesuje, jak wygląda w tym kontekście potencjał dwóch głównych języków sztucznych, esperanta i interlingwy, może się zapoznać z obszernym hasłem, które napisałem kiedyś dla Wikipedii - Esperanto a interlingua - w którym jest tabelaryczne zestawienie ich podstawowych cech. Przeciętny wykształcony człowiek prawdopodobnie 99 procent z okładem myśli wyraża w języku ojczystym, ale coraz częściej musi sięgać do obcojęzycznych źródeł, głównie w języku angielskim. Coraz częściej także uczestniczy w obcojęzycznych forach, zaś praca zawodowa zmusza nieraz do walki z obcym językiem, choć zdajemy sobie sprawę ze swoich językowych ułomności. To cena powszechnego otwarcia i integracji. Szlachetna idea "celebrate diversities" to de facto kapitulacja wobec problemu; zasłania ona ciągle fakt, że Unia promuje naturalną przewagę tych języków, które są głównymi nośnikami osiągnięć naukowych, technicznych i kulturalnych świata (szczęście, że Chiny i Japonia nie należą do UE) i stawia na z góry przegranej pozycji znaczną większość zainteresowanych, bo aktywne uczestniczenie w postępach wymaga doskonałej znajomości przynajmniej jednego języka obcego. Ciekawe, jak potoczy się to wszystko dalej, bo na razie mamy jeden wielki znak zapytania. niedziela, 31 grudnia 2006, prwimmer
TrackBack
Komentarze
Gość: igor, ay26.internetdsl.tpnet.pl
2006/12/31 15:46:47
Od jakiegoś czasu interesowały mnie podobieństwa między językami, zupełnie po amatorsku zacząłem się w to wgłębiać. Sporo podróżuję i dawno zauważyłem, że w razie potrzeby potrafiłem porozumieć się np. z Holendrem czy Włochem, choć nigdy nie uczyłem się ich języków.
Chyba właśnie na Twoim blogu albo jakiejś starej stronie przeczytałem o interlingwie. Ściągnąłem podręcznik, przerobiłem kilka lekcji. Nie tylko mogłem - po zaledwie kilku godzinach nauki - rozumieć proste teksty w interligwie, ale w dodatku zacząłem znacznie więcej rozumieć w nieznanych mi językach europejskich, dostrzegać wspólne pochodzenie słów itp. Zbadałem więc na sobie, że Interlingua w roli narzędzia edukacyjnego sprawdza się znakomicie. Szkoda, że nie zdobyła większej popularności.
Gość: , dqh221.neoplus.adsl.tpnet.pl
2006/12/31 16:14:03
#igor - pewnie stąd: interlingua.filo.pl/index.htm
Tak, to dość niesamowite narzędzie. Traktuję je głównie jako "źródłosłów" i pomost do innych języków. Perspektyw upowszechnienia w roli języka międzynarodowego raczej nie widzę, ale po prostu przyjemnie, a przede wszystkim użytecznie jest się tym pobawić.
Gość: , ip85-219-164-150.conn.pl
2007/05/11 19:09:39
Zgadzam się z Wami, ja również uczę się interlingwy, jestem zachwycony tym jak jej twórcom udało się pogodzić prostotę z elegancją.Interlingwa jest znacznie łatwiejsza od innych języków, i w dodatku dość dobrze rozumiana przez romanofonów, dlatego być może stanie się kiedyś międzynarodowym językiem tak jak angielski (stara się być)dziś. Może być bardzo przydatna przy nauce np hiszpańskiego, dlatego zachęcam wszystkich do nauki "międzyjęzyka". Pozdrawiam!
|
przysłowie węgierskie:)