|
Nowości Helionu
|
Blog > Komentarze do wpisu
Wpis sponsorowany
W trakcie spotkania Warsztaty "Blogi w Public Relations" zorganizowanego dzisiaj przez Gazeta.pl i InternetPR.pl w siedzibie Agory, poruszony został problem treści sponsorowanych w blogach. Od strony autora dotyczy on stosunkowo nielicznych osób, od strony czytelnika - wielu, czasem bardzo wielu. Opinie były mocno zróżnicowane, choć dominowało raczej podejście kanoniczne - żadnych ustępstw. Wzięty publicysta czy spec od jakichś produktów (obojętne - samochodów, telefonów komórkowych, oprogramowania i czego tam jeszcze) jest wdzięcznym obiektem zalotów ze strony producentów rozmaitych dóbr, bo jego strona, a szczególnie blog, cieszy się popularnością i autorytetem. Jest oczywiste, że jego opinia przekłada się bezpośrednio na sprzedaż. Prywatnie mam do sprawy podejście zdroworozsądkowe. Nie widzę powodów, aby uznany autorytet nie mógł się wypowiadać o jakichś produktach za pieniądze, pod warunkiem wszakże, że wyraźnie opisze w blogu warunki, na jakich wyraża swoją ocenę, zaś od producenta zażąda pełnej swobody oceny. Co więcej, opinia taka musi zostać stanowczo obwarowana zasadą, że opis ukazuje się niezależnie od wyniku testu. Nie może być tak, że recenzent stwierdza jakieś braki i powiadamia o tym producenta, który może się jeszcze wycofać z umowy. To wkalkulowane w deal ryzyko, które musi podjąć strona zamawiająca ocenę. Systemy blogów tworzone na zasadzie "wpisy sponsorowane" są z natury niewiarygodne i trudno mi sobie wyobrazić szanującego się recenzenta, który bierze udział w tego rodzaju przedsięwzięciu. Nikt, kto przez lata wyrabiał sobie opinię wśród czytelników, nie poważy się na bezczelne reklamowanie jakiegoś produktu, jeśli nie będzie w stanie rzeczowo uzasadnić swojej laudacji. Na marginesie: od 16 lat zajmuje się publicystyką komputerową i wielokrotnie spotykałem się z zarzutami wobec swoich czy innych redakcji, że są sponsorowane przez takie czy inne firmy (a już szczególnie Microsoft), zaś za zaproszenia na zagraniczne imprezy wywdzięczają się peanami. Znany mi jest jeden przypadek, gdy dziennikarz ewidentnie się sprzedawał za sprzęt komputerowy, ale dość szybko podziękowano mu za pracę. Moja wiedza o środowisku dziennikarzy komputerowych mówi mi, że są to ludzie, którzy cenią sobie przede wszystkim własne nazwisko, a nie doraźne profity. Wracając do istoty sprawy - uczciwa gra, według jasno wyrażonych zasad, nie przynosi nikomu ujmy. Wstyd przynosi jedynie kręcenie i gołosłowie. Każdy wybierze to, co mu odpowiada. czwartek, 30 listopada 2006, prwimmer
TrackBack
Komentarze
Gość: koza, 62.233.214.9*
2006/12/03 21:26:12
warsztaty tematycznie wydawały się ciekawe, ale słyszałem już różne opinie. możesz napisać cokolwiek więcej na temat ogólnego wrażenia?
2006/12/03 21:38:30
Byłem na pierwszej części, do 13. To była dość interesująca wymiana poglądów, choć momentami nieco chaotyczna. Raczej luźna rozmowa na kanwie dwóch prezentacji niż zdyscyplinowana dyskusja. Co potem, już nie wiem.
|